Czas na kolejny rozdział w ładnej historii Górnika?
Weszło

Czas na kolejny rozdział w ładnej historii Górnika?

Górnik pisze ładną historię w tym sezonie, a dziś może dołożyć do niej kolejny rozdział – wejście do finału Pucharu Polski. Nie było go tam od sezonu 00/01, kiedy przegrał z Polonią Warszawa 1:2. W składzie zabrzan występowali wtedy Michał Probierz, Jacek Wiśniewski, Andrzej Bledzewski, Adam Kompała… Dawne czasy, jednak dziś ekipa Brosza może nawiązać do historii, a na Narodowym ją jeszcze poprawić. Co tak właściwie przemawia za Górnikiem?

Angulo wrócił do strzelania

Hiszpan jest królem pola karnego, tak jak lew jest królem dżungli, a szczupak królem wód. Problem polegał jednak na tym, że Angulo miał przez pewien czas kłopot z trafianiem do siatki – trzeciego grudnia pokonał jeszcze Buchalika, ale potem w dziesięciu kolejnych meczach bramkarze byli odporni na jego urok. Przełamanie przyszło dopiero z Sandecją, lecz właśnie… Po pierwsze znęcać się nad akurat tą drużyną to żadna sztuka, po drugie Angulo strzelił jedynie z karnego. Odpowiedź na pytanie, czy piłkarz rzeczywiście wraca na właściwe tory, poznaliśmy poniekąd dwie kolejki później, po tym, jak odcierpiał pauzę kartkową z Lechem. Hiszpan załadował dwie sztuki w spotkaniu z Jagiellonią, a Górnik w końcu sięgnął po trzy punkty.

Na Łazienkowskiej może wygrać każdy

Kiedyś krajowe zespoły bały się jechać do Warszawy na mecz z Legią, dziś zgłaszają się do takiej wycieczki wręcz na ochotnika. Wojskowi w lidze przegrali bowiem u siebie z:

– Zagłębiem Lubin
– Wisłą Kraków
– Jagiellonią
– Wisłą Płock

Do tego należy do liczyć remis z Koroną i porażkę po karnych w starciu o Superpuchar z Arką. Innymi słowy, w ciągu tego sezonu sześć krajowych drużyn przyjechało do Warszawy i zgarnęło jakiś łup. Nie mamy więc wątpliwości, że może to zrobić również Górnik.

Zabrzanie pokazali w pierwszym meczu, że rywala się nie boją

Legia w Zabrzu naprawdę długo nie grała źle – stwarzała sobie sytuacje, lecz albo świetnie bronił Loska, albo podstawowej skuteczności brakowało warszawianom. Tak jak chociażby wtedy, gdy Szymański zamiast strzelić na właściwie pustą bramkę, postraszył kibiców i gołębie. Górnik ma więc tę przewagę psychiczną, że mimo wręcz dominacji gości w tamtym spotkaniu, potrafił się im postawić. Wyrównał, a później miał ze dwie okazje, by jeszcze wygrać, lecz strzały Kądziora i Hajdy wyciągał Cierzniak. Trudno wierzyć, że Legia będzie dziś wieczorem lepsza niż wtedy, a skoro Górnik jeszcze przełamał się w Białymstoku, nie powinien się za bardzo obawiać.

Górnik ma Kurzawę

Jak wylicza portal Ekstrastats, nieco ponad połowa goli Górnika Zabrze w tym sezonie ligowym padła po stałych fragmentach. W Legii ten wynik jest mniejszy i wynosi 30%. W takim spotkaniu to może być kluczowe – pewnie obie drużyny będą się bały zaryzykować, mecz zatrzyma się w klinczu i wtedy udana wrzutka albo udany strzał ze stojącej piłki będzie bezcenny. Tak było przecież tydzień temu: Górnikowi nie szło, aż rzut wolny dostał Kurzawa i zmieścił futbolówkę w siatce. U Wojskowych takiego specjalisty nie widać.

W Legii panuje kompletny bałagan

O tej sytuacji napisano już właściwie wszystko, więc przypomnijmy bieżące problemy Legii tylko w telegraficznym skrócie, gdyby jakiś kibic Wojskowych był zbyt pewny siebie przed wieczorną potyczką. Mniej więcej od połowy września Legia idzie w zaparte i chce pokazać wszystkim na świecie, że da się wygrywać bez trenera. Najpierw ze słabym szczęściem próbował Jozak, a więc gość, który pierwszym szkoleniowcem nigdy wcześniej nie był. Teraz klasę ma pokazać Klafurić, specjalista od piłki kobiecej. Podobno następny w kolejce jest piekarz, a później marynarz, jak tylko wróci z wyprawy.

Fot. FotoPyk