post Avatar

Opublikowane 16.04.2018 11:36 przez

Rafal Bienkowski

Prawdopodobnie większość z was miała okazję choć raz w życiu zagrać w bilard. Ot, gdzieś w barze ze znajomymi za dwa złote. Gdyby jednak zapytać, ile osób miało okazję powbijać snookerowe bile, odpowiedź byłaby pewnie zupełnie inna. I to chyba najprostszy sposób, by ukazać sytuację tej drugiej dyscypliny w Polsce.

Oczywiście niczego nie ujmujemy bilardowi. Sami lubimy chwycić za kij i ograć znajomych, ale gdybyśmy mieli zasiąść przed telewizorem i włączyć ten sport, to chyba by to nie wypaliło. Tymczasem jesteśmy w stanie wgapiać się w kilkugodzinne transmisje z meczów Ronniego O’Sullivana, Marka Selby’ego czy Judda Trumpa. Magia snookera.

Jak więc jest z tą dyscypliną w naszym kraju?

Eurosport, czyli 200-300 tys. ludzi

Snooker to w naszym kraju sport, którego nie można w pełni wepchnąć w jedną kategorię i uznać, że to dyscyplina niszowa lub popularna. W zależności od tego, co rozumiemy i chcemy przekazać przez te słowa, wniosek będzie zupełnie inny.

Michał Ebert, komentator Eurosportu:

Snooker można nazwać niszowym sportem, gdy chodzi o jego uprawianie. W porównaniu np. do piłki nożnej czy siatkówki gra w to mało osób. Jednak jeśli chodzi o oglądalność, to na pewno nie jesteśmy niszową dyscypliną, bo ze statystyk w Eurosporcie wynika, że często jest to drugi sport z największą oglądalnością po piłce nożnej. Na snookera regularnie patrzy 200-300 tysięcy ludzi, co daje spory udział w rynku, gdy chodzi o telewizję sportową.

Skoki narciarskie też uprawia stosunkowo mało osób, ale gdy leci Puchar Świata, przed telewizorami zasiada ich mnóstwo. Chociaż oczywiście nie każdy może wyjść na skocznię i zacząć karierę. Jeden z najlepszych polskich snookerzystów Mateusz Baranowski mówi nam, że podobnie jest ze snookerem. Nie każdy może się nim zajmować na poważnie, zawodowo, bo wymaga to wielu lat poświęceń i ciężkiej pracy. Teoretycznie każdy może spróbować zagrać, ale dostęp do stołów wciąż nie jest u nas najłatwiejszy.

Stoły i profesjonalne kluby snookerowe to bowiem domena większych miast. Kilka znajdziecie w Warszawie, jakiś trafi się na pewno w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Znakomicie na polskiej mapie tej dyscypliny trzymają się Zielona Góra i Lublin. W tej pierwszej od dawna funkcjonuje klub i akademia Marcina Nitschke, którą wcześniej współprowadził ze swoim bratem (Damian zmarł w 2009 r.). Wywodzą się z niego m.in. Adam Stefanów i Mateusz Baranowski, aktualna czołówka polskiego snookera. Pojedyncze stoły znajdą się też w Krośnie, Zamościu czy Rzeszowie. Mówiąc wprost: infrastruktura nie powala, a bez tego ani rusz.

Podobnie jest z certyfikowanymi trenerami. Tych, którym odpowiednie uprawnienia nadała Europejska Federacja Snookera, jest raptem sześciu. Lista szkoleniowców widnieje na stronie Polskiego Związku Snookera i Bilarda Angielskiego. Liczyliśmy trzy razy, pomyłki chyba brak. To poważny problem, ale da się go obejść. Choćby zerkając na inny związek.

Michał Ebert: – Modelem, który warto zaadaptować, jest w mojej opinii model Polskiego Związku Bilardowego, który wprowadził dyscyplinę do szkół, stworzył Uczniowskie Kluby Sportowe, później zorganizował też mistrzostwa Polski UKS-ów. Z tego wzięło się około dwustu dzieciaków, które rywalizowały, były naprawdę dobre i znajdowały się pod opieką trenerów, bo związek uczył wuefistów podstaw gry, żeby ci mogli następnie przekazywać je dzieciom.

14425520_1498992176794708_4545737407452721281_o

Podobno są w Polsce plany stworzenia akademii z prawdziwego zdarzenia. Takiej, jaką mamy możliwość obserwować choćby w angielskim Sheffield. Akademii, w której po pierwsze szkoliłaby się zdolna młodzież, a po drugie do której zajeżdżaliby snookerzyści z zagranicy, skuszeni możliwością doszkolenia się i pogrania w odpowiednich warunkach. Na ten moment jednak to wszystko sfera planów, a próby dowiedzenia się czegoś konkretnego palą na panewce. Ale i tak trzymamy kciuki.

Kasa, misiu, kasa

Stare przysłowie mówi, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I w polskim snookerze to właśnie one są największym problemem. Wystarczy zapytać o wysokość nagród za zwycięstwa w poszczególnych turniejach organizowanych w Polsce. Zrobiliśmy to, a Mateusz Baranowski odpowiedział tak:

– Zarobki są bardzo niestabilne. Kiedy wygrałem mistrzostwa Europy (w 2016 r. w odmianie snookera z sześcioma czerwonymi bilami – red.), to miałem stypendium i była kasa. Teraz jest słabiej, bo wygrywam głównie w Polsce. Czasem jest z tym lepiej, czasem gorzej. Moje zarobki w stosunku do czołówki? Nie no, nie ma porównania! Najlepsi zawodowcy to milionerzy. Teraz trwają eliminacje mistrzostw świata. Za jeden wygrany mecz dostaje się tam 9000 funtów. Adam Stefanów już tyle zarobił, a za każdą kolejną rundę jest więcej. Za mistrzostwo Polski nie ma żadnej nagrody, a za wygrany turniej ligowy dostaje się 800 złotych po wpłaceniu… dwustu wpisowego. W amatorskim snookerze jest z tym wszystkim bardzo słabo.

Nie będzie to odkrycie roku, ale rozgrywki amatorskie wpadają tu w błędne koło: nie ma pieniędzy, bo nie ma sponsorów. Nie ma sponsorów, bo nie ma pieniędzy, które pozwoliłyby organizować imprezy w większych halach, gdzie można byłoby sprzedawać bilety i wpuszczać kibiców.

Grzegorz Podolski, dziennikarz Onetu i autor „Bloga Snookerowego”:

– Z tego, co obserwuję, snooker w mediach faktycznie pojawia się tylko przy okazji sukcesu polskiego zawodnika lub gdy w dyscyplinie dzieje się coś spektakularnego, ale niekoniecznie dobrego. Pamiętam aferę z Johnem Higginsem, kiedy został zawieszony za rzekomą chęć ustawiania spotkań. Wtedy faktycznie snooker zagościł w serwisach informacyjnych, ale niestety nie była to pozytywna wizyta. Sukcesów z kolei nie ma aż tyle, by snooker pojawiał się w telewizji, radiu czy portalach internetowych. Może nie codziennie, bo to byłaby wręcz przesada, ale przynajmniej raz na tydzień. Przez to, że się nie pojawia, nie jest znany szerszej publiczności, a przez to z kolei nie ma sponsorów. Myślę, że obu tych rzeczy mu brakuje, by mógł przeskoczyć na wyższy poziom i pozwolić walczyć naszym zawodnikom w turniejach profesjonalnych.

I mniej więcej tak to sobie trwa. Co mogłoby zmienić ten „system”?

Potrzeba Małysza

Pamiętacie jak przywoływaliśmy wcześniej przykład skoków narciarskich? Teraz zrobimy to jeszcze raz, bo nie ma chyba drugiej dyscypliny, która popularność w naszym kraju zawdzięczałaby aż tak bardzo jednemu człowiekowi. Jasne, byli ludzie, którzy oglądali skoki i przed Małyszem, nie odbieramy im tego, ale podobnie jest teraz ze snookerem. Nie ma kogoś, kogo moglibyśmy oglądać na największych turniejach z biało-czerwoną flagą przy nazwisku.

Kibic, wiadomo, najczęściej rzuca się na dyscypliny, w których sukcesy odnoszą reprezentanci jego kraju. A czy to krótki boom, czy dłuższa fascynacja, to już kwestia tego, jak bardzo dany sport uda się zakorzenić w naszych głowach. Skoki zrobiły to perfekcyjnie, ale kompletnie inaczej było chociażby z chodem, gdzie wymiatał Robert Korzeniowski. Bo kto z was regularnie sprawdza wyniki na 50 kilometrów?

Czy jest nadzieja na to, że taki Małysz pojawi się w najbliższym czasie w snookerze? Z jednej strony tak, z drugiej nie. Tak, bo mamy kilku naprawdę utalentowanych zawodników, nie, bo żaden z nich – przy całym szacunku i sympatii, jaką do nich żywimy – nie wydaje się materiałem na nowego O’Sullivana czy Selby’ego. Ale każdy może wdrapać się do grona zawodowców i się w nim utrzymać. A już samo to byłoby milowym krokiem na drodze do popularyzacji snookera w Polsce.

Grzegorz Podolski: – Za nieco ponad miesiąc rozpocznie się Q School, czyli turnieje eliminacyjne do main touru, w których wystąpią Kacper Filipiak i Mateusz Baranowski. Jeśli uda im się przebrnąć, to dostaną dwuletnią przepustkę, bo tyle obecnie ona wynosi. Jest taka szansa, pytanie, czy ci zawodnicy będą w stanie się w tym main tourze utrzymać, bo wypadało z niego wielu naprawdę dobrych snookerzystów. Myślę, że jak najbardziej jest to możliwe, ale czy zdarzy się to w najbliższej przyszłości – trudno mi powiedzieć. Z moich obserwacji wynika, że ta trójka (Stefanów, Filipiak, Baranowski – red.) nie odbiega umiejętnościami od zawodników, którzy zajmują 50-60 miejsce w rankingu światowym.  

Mateusz Baranowski mówi wprost: bez zawodowego gracza rozpropagowanie snookera będzie bardzo trudne. On sam w snookera wkręcił się oglądając go w telewizji. Stołów jest mało, o czym już wspominaliśmy, do klubu trudno trafić przypadkiem, zostaje więc TV. Z Polakiem wśród najlepszych byłoby tylko lepiej. Prosta matematyka, choć na razie to tylko teoria. Mamy nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat będzie nam dane przetestować ją w praktyce.

Naśladować Chiny

W praktyce chętnie widzielibyśmy też obranie drogi, którą poszły Chiny. Każdy z naszych rozmówców na pytanie: „na kim powinniśmy się wzorować?”, odpowiadał, że właśnie na tym państwie. Uwierzcie, to nie przypadek, że w aktualnym rankingu światowym pojawia się coraz więcej nazwisk z tamtego regionu. Bo to nie tylko Chiny, ale też np. Hongkong (Marco Fu znakomicie go reprezentuje). Gdybyśmy mieli przewidywać przyszłość, napisalibyśmy, że w perspektywie kilkunastu lat Chińczycy ten sport zdominują. Mniej więcej tak jak tenis stołowy.

Jasne, tamtejsze władze snookera mają potencjał, choćby ludzki, jakiego my nigdy nie będziemy mieć. Ale Michał Ebert podkreśla, że to naprawdę dobry wzór do naśladowania:

Wiadomo, że dwa duże miasta w Chinach to jak cały nasz kraj, ale Chińczycy zbudowali u siebie snookera tak naprawdę od podstaw. Wyglądało to mniej więcej tak, że zobaczyli, jak radzą sobie Brytyjczycy i stworzył się popyt na snookera. Wiedzieli, że to nie projekt na rok czy dwa, a na dwadzieścia. Zaczęli budować akademie i szkoły snookerowe, a do tego szkoły z internatami, jakie są w Chinach, wprowadziły ten sport w program nauczania. Zrobili to na naprawdę dużą skalę, wynaleźli z niej trochę talentów i teraz mamy zalew doskonałych chińskich snookerzystów, którzy w wieku 15-16 lat wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, żeby dalej się szkolić, mając już świetne podstawy. Chińczycy wyuczyli też wielu trenerów i rozsiali ich po całym kraju, by szerzyli dobrą nowinę. Myślę, że to jak najbardziej da się zrobić i u nas.

Swoją drogą w polskim związku podobno poważnie myśli się o współpracy z Chinami.

Wspominaliśmy już też, że istnieje u nas pomysł stworzenia akademii. Co poza tym? Z ciekawą inicjatywą wyszedł Przemysław Kruk, były zawodnik, obecnie komentator Eurosportu, który w warszawskich szkołach propaguje snookera wśród najmłodszych. To ma kolosalne znaczenie, bo tę dyscyplinę powinno zacząć się uprawiać tak naprawdę w wieku wczesnoszkolnym. Kruk jeździ z małym, przenośnym stołem, pokazuje trochę tricków, daje dzieciom spróbować swoich sił. A im bardzo się to podoba. Problem pojawia się przy przekonaniu rodziców, że warto w ten sport nieco zainwestować, tym bardziej, że koszty, przynajmniej początkowo, nie są duże.

Problem w tym, że to wciąż jedna inicjatywa. W całej Polsce dałoby się znaleźć dwie, może trzy takie. Kluby są prywatne i zależy im przede wszystkim na tym, by się utrzymać, ministerstwo nie wydaje się specjalnie zainteresowane snookerem, a PZSiBA nie ma takich możliwości, by wszystkim odgórnie zarządzać. Przynajmniej na razie.

Jeśli nie podoba wam się porównanie do Chin, to śmiało możecie zerkać w stronę Belgii. To już kraj mniejszy od naszego, a też całkiem nieźle radzący sobie z propagowaniem tego sportu. Zresztą dobrze poczynają sobie też m.in. Niemcy. Rozleniwiła się za to Wielka Brytania, która przez wiele lat rządziła snookerem, a teraz – zachwycona sukcesami – powoli daje się dogonić reszcie. Na razie bez udziału Polski, ale i my z roku na rok poprawiamy się.

Stefanów i spółka

Najlepszym tego dowodem są wyniki. W rozegranych niedawno mistrzostwach świata amatorów dwóch naszych snookerzystów zdobyło medale. Adam Stefanów (na zdjęciu poniżej) turniej zakończył ze srebrem, a Kacper Filipiak odpadł w półfinale, co dało mu brązowy medal. Tak naprawdę zabrakło jednego frejma do tego, by któryś z nich został zawodowcem, co gwarantowało zwycięstwo w turnieju. W półfinale Kacper prowadził już 3-2 na dystansie do czterech partii. Niestety, nie udało się awansować dalej.

BEIJING, March 27, 2017 Adam Stefanow of Poland competes during the heldover match of 2017 World Snooker China Open Tournament against Mark Selby of England in Beijing, capital of China, March 27, 2017. Adam Stefanow lost by 3-5. (Credit Image: © Zhang Chenlin/Xinhua via ZUMA Wire) FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Filipiak był już zresztą obecny w gronie zawodowców. W 2011 r., jako niespełna szesnastolatek, został mistrzem Europy do lat 21. Nagrodą była roczna przepustka do main touru i możliwość gry z najlepszymi. Wtedy też pojawili się sponsorzy, których brakowało przy amatorskich rozgrywkach. Młody chłopak, bez większego doświadczenia, rzucony na głęboką wodę, musiał jednak w niej przepaść. Kacper przez cały rok nie wygrał ani jednego spotkania wśród zawodowców. Chociaż mimo wszystko zademonstrował wówczas swój potencjał. A wraz z nim potencjał polskiego snookera.

W ocenie Filipiaka, najbardziej przeszkadza nam to, że Adam Stefanów jeszcze przed MŚ amatorów ogłosił, że zamierza rozstać się z tą dyscypliną. Dlaczego? Bo nie jest w stanie równocześnie pracować na swoje utrzymanie i trenować w odpowiednim wymiarze czasowym. Warunek pozostania przy snookerze miał być jeden: wygrana w całych mistrzostwach i wejście do grona zawodowców. Nie udało się, ale przekroczenie fazy półfinałów pozwoliło jemu (i Kacprowi Filipiakowi) zagrać w eliminacjach do kolejnych, zawodowych mistrzostw świata. Tam wygrał w pierwszej rundzie, druga trwa. Już dziś wiemy, że będzie występować też w Polskiej Lidze Snookera. Więc może skończy się tylko na odpoczynku, nie całkowitej rezygnacji.

Grzegorz Podolski: – Rozmawiałem z Adamem i z tego co mogę wnioskować, to zdecydował się zakończyć przygodę ze snookerem z powodu pewnej frustracji, która wynikała z tego, że nie osiągał wyników, które chciałby osiągać. Wtedy nie miał jeszcze jakichś spektakularnych osiągnięć w ostatnim czasie, nie awansował do main touru, w turniejach międzynarodowych też nie szło mu najlepiej, stąd ta frustracja. Ma 24 lata, co jak na snookerzystę nie jest wiekiem zaawansowanym, ale każdy podchodzi do tego indywidualnie. Stwierdził, że powinien zastanowić się nad swoim życiem i skupić na czymś innym, bo nie będzie mu się udawało ze snookera żyć. Teraz pojawiły się sukcesy, być może Adam zmieni swoje zdanie. Trudno mi powiedzieć, jaką decyzję ostatecznie podejmie. Czy jest możliwość pomocy takim zawodnikom? Na pewno gdyby pojawił się jakiś potężny sponsor, który umożliwiłby Adamowi skupienie się tylko na treningach. On, będąc na Wyspach Brytyjskich, nie tylko grał w snookera, ale musiał też normalnie pracować, opłacać sobie mieszkanie i całą resztę.

Do grona zdolnych zawodników, którzy mogą w przyszłości sprawić nam radość, zaliczyć należy na pewno Mateusza Baranowskiego. To on, wraz z Filipiakiem, spróbuje powalczyć o przepustkę do grona zawodowców podczas turniejów Q School. Te czekają nas już w maju. Odleglejsza przyszłość? Zdolni juniorzy, choćby w osobach Michała Kotiuka czy Daniela Holoydy. Jest też Antoni Kowalski, czyli gość, który kilka lat temu jako dziesięciolatek zawitał na główne strony największych serwisów sportowych.

Mateusz Baranowski: – Antek cały czas trenuje. Rozwija się, gra, ale jest jeszcze młody. Wciąż ma najtrudniejszy okres przed sobą. Sporo osób twierdziło, że to przyszły zawodowiec, ale obecnie jego gra nieco stanęła. Wciąż jest jednak dobrym zawodnikiem jak na swój wiek. Kluczowe jest to, czy będzie się dalej rozwijał. Dużo trenuje, ma spory potencjał, ale też nie powinniśmy oczekiwać przesadnie wiele. Ma trzynaście lat i podejrzewam, że takich jak on w Chinach czy w Europie jest wielu. Antek gra nieźle, ale jeszcze sporo pracy przed nim.

Perspektywy

Oglądalność snookera każe wierzyć, że w najbliższych kilku latach przełoży się to na wzrost liczby zawodników, którzy będą w stanie zagwarantować nam choćby jednego reprezentanta w gronie zawodowców. Nieco gorzej to wygląda, gdy pomyśli się o infrastrukturze, zapleczu i finansowych możliwościach tej dyscypliny. Z całą pewnością jednak w ostatnich latach wykonaliśmy spory krok naprzód i idziemy w dobrą stronę. Coraz więcej osób w Polsce dowiedziało się o snookerze, co jeszcze dziesięć lat temu mocno kulało.

Jako że chcemy podsumować to wszystko pozytywnym akcentem, podrzucamy tę wypowiedź Michała Eberta:

– Jestem optymistą od urodzenia, więc myślę, że awans do grona zawodowców naszego zawodnika i „snookeromania” jest możliwa. Trzeba tylko zejść na ziemię i pomyśleć choćby o tej infrastrukturze, a nie liczyć tylko na szczęście czy geniusz jednego zawodnika.

No, to do roboty!

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. newspix.pl, FB Michała Eberta

Opublikowane 16.04.2018 11:36 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jozef Wojciechowski
Jozef Wojciechowski

Uderzanie kijem w kulki jest takie trochę…pedalskie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Serge Yebaka
Serge Yebaka

Znakomity sport – szachy z elementem zręczności (o ile „element” to dobre słowo, bo w gruncie rzeczy takie postawienie sprawy sprowadza do płaszczyzny talentu codzienne, żmudne, wielogodzinne treningi przy stole).

Michal Sz
Michal Sz

Do tego jeszcze trzeba znać przynajmniej w średnim stopniu fizykę i mieć wyobraźnię przestrzenną. Świetny sport, ale trudny do uprawiania, dlatego w Polsce pewnie nigdy nie będzie zbyt popularny.

martinezr
martinezr

z tą fizyką to przesada :-). To polega na nauczeniu się która rotacje gdzie skieruje bilę białą i trzeba to wyćwiczyć przy stole. Ale fakt, że jakiś rodzaj wyobraźni przestrzennej jest przydatny (choć pewnie też do wyćwiczenia). Próbowałem snookera i to w porównaniu z poolem to jest jakaś masakra. Nie wiem ile lat musiałbym spędzić przy stole, żeby zrobić breaka 20-30 punktowego. A bez tego nawet amatorsko nie da się konkurować. Szacun dla każdego, kto to ogarnia.

Michal Sz
Michal Sz

Myślę, że osobom z umysłem ścisłym jest jednak łatwiej w to grać. Jasne, że pewne rzeczy można wyćwiczyć, ale ta gra to ciągła analiza i przewidywanie ruchów, a tego raczej się nie wytrenuje, Wydaje mi się, że snooker jest nawet trudniejszy niż szachy, bo tu nie wystarczy zaplanować ruch, trzeba go jeszcze potrafić wykonać.

Lelumpolelum
Lelumpolelum

No bez przesady z tymi szachami, nie róbmy jaj.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zlosliwy
Zlosliwy

Budując chałupę, na 2/3 piętra od początku było przeznaczone na tzw. męskie sprawy, siłka, aeoroby, pinball, piłkarzyki i oczywiście 12 stopowy stół. Tyle co ja od zony i córki chujów dostałem za moje pomysły, to nie jeden sędzia piłkarski w dwa mecze nie usłyszy! Specjalnie adaptacja piętra kosztem tarasów to był pikuś. Nie chce tego nawet wspominać ale… było warto. Przysięgam że było. Po trzech miesiącach mogłem otworzyć sklep z alkoholami, a żona ,a zapas swoich trunków na 10 lat. Kumple, kumple kumpli, szwagra byka chuja zięć itp. Wiadomo że kasy nie wezmę, to butla i butelka dla Pani domu. W tej chwili, a mieszkam już 3 rok, doszedłem z przyjaciółmi do innego rozwiązania(tajemnica!) i mogę powiedzieć, że w weekendy sam to mogę sobie pograć o 6 rano. Stół powędrował do wolnostojącego budyneczku, bo inaczej sie nie dało żyć. Ale sam na siebie zarabia, a mi daje niesamowita frajdę i radochę.

michalszostak
michalszostak

Bardzo interesujący sport. Wymagający wyczucia siły, koncentracji, przewidywania na kilka ruchów do przodu, znajomości fizyki, bo czasami jak źle ustawisz kąt, to po breaku. No i do tego to co w tych wszystkich dyscyplinach łączących oko z ręką… Nerwy ze stali…

Od kilkunastu lat to oglądam. Wycisza i rozluźnia mnie to.
Ale grać? To tylko w „8”.

Fuska
Fuska

Czy jest szansa widzieć Polaka regularnie w main-tourze? Nie wiem jak ze sponsorami Brecela czy Vafaei’ego, natomiast w Belgii i Iranie szkolenie nie jest jakieś fenomenalne na miarę Wysp i Chin. Choć i tak lepsze od Polski. Więc jakaś szansa jest.

Weszło
09.07.2020

Hejt Park w dobrym składzie. Dziś z Cezarym Pazurą!

Filmowego tygodnia w Kanale Sportowym ciąg dalszy. We wtorek gościem Tomasz Smokowskiego był Olaf Lubaszenko, dziś do studia wpada Cezary Pazura. Przemagluje go Monika Wądołowska, oczywiście z waszą pomocą, bo taka jest idea Hejt Parku. Start 21, obecność w zasadzie obowiązkowa!  
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Czas na teleturniej! Czy redakcja zna wzór na pole prostokąta?

Takich emocji nie znajdziecie po odpaleniu telewizora. No dobra – znajdziecie. Ale nie na każdym kanale. Tak czy siak zapraszamy na kolejny odcinek naszego teleturnieju, w którym odpowiadamy na pytania luźno związane z Ekstraklasą. Dziś o nagrodę główną, którą było nic, powalczą: Kowal, Roki, Wojtek Piela i Przemek, który wygrał naszą donejtową licytację.  Start 20!
09.07.2020
Włochy
09.07.2020

Żurkowski zaczął łapać minuty. Są powody do optymizmu?

10 minut gry w lidze – tyle czasu otrzymał Szymon Żurkowski od trenera Fiorentiny przed wypożyczeniem do Empoli. Wydawało się, że gorzej być nie może, zwłaszcza po przejściu do klubu występującego w Serie B. A jednak. Przed przerwą w rozgrywkach środkowy pomocnik nie rozegrał w barwach drugoligowca ani jednego ligowego spotkania. Na szczęście ostatnio sytuacja […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Quiz piłkarski. Liga ponad stu reprezentantów. Wymienisz wszystkich?

Jeśli wiesz, który piłkarz Ekstraklasy ponad 20 razy zagrał w reprezentacji Zambii, jeśli kojarzysz biegających po naszych boiskach byłych reprezentantów USA i Portugalii, lub jeśli po prostu od lat śledzisz reprezentację Polski, ten quiz jest dla ciebie. Zdecydowanie! Z tęsknoty za reprezentacyjnym futbolem wynotowaliśmy sobie nazwiska wszystkich piłkarzy Ekstraklasy, którzy mieli okazje zagrać dla narodowych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Trudna walka Sandecji o ligowy byt. „Trenera Kafarskiego wyeksploatowaliśmy maksymalnie”

Nie musimy wam chyba po raz kolejny powtarzać, jak płaska jest tabela pierwszej ligi. Ale jeśli ktoś się w tym nie orientuje, to powiemy, że nawet niemieckie autostrady nie są tak równe, jak środek ligowej stawki na zapleczu Ekstraklasy. Niesie to za sobą pewne konsekwencje. Na przykład takie, że nie wygrywając pięciu kolejnych spotkań, musisz […]
09.07.2020
Anglia
09.07.2020

Filozof może wreszcie wygrać coś poza nagrodą fair-play

Odkąd istnieje taka dziedzina jak filozofia, jej wybrani przedstawiciele są skazani na mieszkanie w beczkach. To drastyczne uproszczenie, ale pełnienie roli filozofa w dowolnej gałęzi życia to bardzo ciężki kawałek chleba. Szykany, wyśmiewanie, zarzucanie naiwności to tylko te najbardziej popularne spośród kłód pod nogami prawdziwego przedstawiciela tej nauki. Nie inaczej jest z bodaj najbardziej bezkompromisowym […]
09.07.2020
Blogi i felietony
09.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

„W Legii nigdy nie jest ani tak dobrze, ani tak źle, jak mówią” – te słowa Aleksandara Vukovicia, rzucone już jakiś czas temu, utwierdziły mnie w przekonaniu, że owszem, można zarzucić „Vuko” to czy owo, ale na pewno nie to, że nie zna DNA prowadzonego przez siebie klubu. Legia w ostatnich czterech meczach zagrała taki […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lech Poznań i Puchar Polski – od pewnego czasu niedobrana para

19 maja 2009 roku Lech Poznań po zwycięskim golu Sławomira Peszki pokonał Ruch Chorzów na Stadionie Śląskim i po raz piąty w swojej historii zatriumfował w Pucharze Polski. Rok później „Kolejorz” – już pod wodzą Jacka Zielińskiego, a nie Franciszka Smudy – dorzucił także do kolekcji tytuł mistrzowski. Mogło się wówczas wydawać, że dokładanie kolejnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia nie ma kasy, ładnego stylu, ale ma charakter

Lechia Gdańsk z pewnością nie jest drużyną pozbawioną wad, ba, pewnie przy mniejszej dawce życzliwości tych wad można by znaleźć więcej niż plusów, bo jak wczoraj dowodziliśmy, drużyna Stokowca na przykład gorzej broni i gorzej atakuje niż jeszcze w zeszłym sezonie. W starciu z Lechem też nie porwał nas futbol, jaki prezentowali gdańszczanie, w pewnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Nikt nie ma takiego komfortu w bramce jak Lechia Gdańsk

Masz najlepszego bramkarza w lidze. Bramkarza, który wybronił ci wiosną niejeden mecz. A jednak na półfinał Pucharu Polski – Pucharu Polski, którym możesz uratować sezon – w bramce staje drugi golkiper. I ten drugi zostaje bohaterem meczu dzięki paradom w rzutach karnych. Nikt w Ekstraklasie nie ma takiego komfortu w bramce co Lechia Gdańsk. Z […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile goli strzelą obcokrajowcy?

Zerkamy na klasyfikację najlepszych strzelców w Ekstraklasie, a tam najwyżej sklasyfikowanym Polakiem wciąż jest Jarosław Niezgoda. Ten sam, który zimą wyfrunął do Stanów Zjedoczonych i od pół roku nie biega po boiskach Ekstraklasy. Obcokrajowcy dźwigają na barkach ciężar odpowiedzialności za strzelanie goli. Zatem w najnowszym #AleNumer pytamy was o to – ile goli strzelą w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia, Lech, a może Raków? Kto został królem zimowego polowania

Jak już kilka razy w ostatnich tygodniach wspominaliśmy, całkiem nieźle wyszło ekstraklasowym klubom zimowe okienko transferowe. Oczywiście nie zabrakło zwożenia szrotu (zakaz wjazdu do Hiszpanii dla Krzysztofa Przytuły, natychmiast!), oczywiście to nie tak, że nagle nasze zespoły zbudowały prawdziwe działy skautingu i teraz nadepniemy pedał gazu w pościgu za Europą. Nic z tych rzeczy. Ale […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie ufam politykom, to oni podzielili Polskę

– Nie idę na drugą turę, bo nie ma mojego kandydata. W takiej sytuacji mogę zacytować powiedzenie, że to jak wybór między dżumą a cholerą. A ja nie chcę chorować, chcę być zdrowy. A nawet gdybym się wybrał, bo tak wypada, bo frekwencja i tak dalej, to przekreślę obu kandydatów – mówi Wojciech Kowalczyk w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań jest klubem przeklętym

Grali u siebie półfinał Pucharu Polski. Mieli przewagę przez cały mecz. Posyłali strzał za strzałem na bramkę Lechii. A jednak doszło do rzutów karnych. Prowadzili w nich 3:2. W czwartej serii Van der Hart obronił drugą jedenastkę i to mimo kontuzji. W tamtym momencie wystarczyła Lechowi jedna udana jedenastka w dwóch ostatnich seriach. A jednak […]
08.07.2020