Raków chyba przeinwestował, Chrobry się rozpędza. Trytko robił za profesora
Weszło

Raków chyba przeinwestował, Chrobry się rozpędza. Trytko robił za profesora

Jesienią Raków Częstochowa zewsząd zbierał zasłużone pochwały. Beniaminek osiągał świetne wyniki stosując ambitniejszy system z trojką obrońców i grał bardzo skutecznie. Podopieczni Marka Papszuna strzelali najwięcej goli w całej stawce – pod tym względem zresztą nadal są (jeszcze) najlepsi. Rzecz w tym, że wiosną wszystko im się sypie, a zimą nie ukrywano tam, że zamierzają powalczyć o Ekstraklasę.

I może właśnie to zgubiło Raków. Sprowadzeni teraz Dariusz Formella, Mateusz Zachara czy Artiom Rachmanow mieli wznieść drużynę na jeszcze wyższy poziom. Jak na możliwości klubu, nie były to tanie nabytki. Tymczasem wszyscy zawodzą. Rachmanow popełnia dużo błędów w obronie, a Formella i Zachara wcale nie napędzają ofensywy. Ten pierwszy na razie zdobył jedną bramką, a drugi żadnej. Zachara siedział już nawet na ławce. Na niedzielny mecz z Chrobrym wrócił do wyjściowego składu, ale w zasadzie nie było go na boisku. Formella przynajmniej miał jakieś przebłyski, groźnie uderzając sprzed pola karnego. Raz trafił w słupek, potem dobrze interweniował Sławomir Janicki.

Jeszcze gorszym aspektem zimowych „zbrojeń” jest to, że o ile Rachmanow po prostu gra za kontuzjowanego Tomasa Petraska, o tyle dwóch pozostałych zabrało miejsce zawodnikom sprawdzającym się jesienią. Najbardziej stratni są najlepszy strzelec zespołu Adam Czerkas i pomocnik Krystian Wójcik, który w pierwszej rundzie był pewniakiem, a w tym roku tylko raz zagrał od początku. Siłą rzeczy – przy braku wyników – powoduje to pogorszenie atmosfery w szatni.

Mimo wszystko jednak nie spodziewaliśmy się, że Raków w niedzielne popołudnie może wypaść aż tak słabo. Gospodarze przez większość meczu prezentowali się beznadziejnie. Byli wolniejsi w bieganiu i myśleniu, mniej zdecydowani, mniej kreatywni. Odstawali od rywala pod każdym względem. Chrobry wygrał w pełni zasłużenie. Poza kilkoma ostatnimi minutami, ani przez moment nie miało się wrażenia, że drużyna z Głogowa traci kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami – mimo pojedynczych sytuacji, które Raków od czasu do czasu sobie stwarzał.

W roli profesora wystąpił Przemysław Trytko. Były napastnik m.in. Arki Gdynia i Korony Kielce zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty. Szczególnie zaimponował w 30. minucie, gdy z łatwością ograł przy linii końcowej Karola Mondeka i wyłożył piłkę wbiegającemu Karolowi Danielakowi. Trytko świetnie radził sobie w powietrzu, tak asystował na 3:0 po wyrzucie z autu (pojedynek główkowy przegrał Rachmanow), a już na początku spotkania w taki sposób wypracował sytuację Serhijowi Napołowowi. Ukraiński skrzydłowy (już pod koniec pierwszej połowy oddychał rękawami) i popełniający sporo prostych błędów Marcel Gąsior to były słabsze punkty Chrobrego, jednak w ekipie gospodarzy takich jednostek mieliśmy kilka razy więcej. W Rakowie nie funkcjonowało nic. Gospodarze nie potrafili nawet… płynnie przeprowadzać zmian. Dwukrotnie cofano je w ostatniej chwili i zmieniano decyzje.

Szczególnie ciekawi byliśmy postawy Mateusza Machaja, który w tym sezonie strzelił już 15 goli, mimo że nie jest napastnikiem. Potwierdził klasę. Formalnie konkretu ofensywnego nie dał, ale miał spory udział przy każdej bramce. Przy pierwszej wszystko zaczęło się od jego uderzenia z dwudziestu metrów i takiej sobie interwencji Jakuba Szumskiego. Przy drugiej napędził akcję świetnym przerzutem. Przy trzeciej zmusił do prostego błędu Rachmanowa, co dało wyrzut z autu, po którym białoruski stoper znów się nie popisał, przegrywając walkę powietrzną z Trytką. Honorowe trafienie dla częstochowian, przy którym akurat Rachmanow maczał palce nie miało już żadnego znaczenia. Co do Machaja, czuł się tak pewnie, że próbował nawet lobu z połowy boiska. Zabrakło niewiele.

Raków w sześciu wiosennych meczach wywalczył zaledwie cztery punkty. Jedyne, co może go choć trochę tłumaczyć, to trudny terminarz (wcześniej GKS Katowice, Odra Opole, Wigry Suwałki, Stal Mielec, Zagłębie Sosnowiec). Chrobry, który w ostatnich pięciu kolejkach zdobył 13 punktów, teraz dostanie właśnie taki  zestaw, a później czeka go jeszcze m.in. Chojniczanka. Na razie jednak piłkarze Nicińskiego mogą się cieszyć z pozycji wicelidera i powtarzać, że skoro wiosną zremisowali już z Miedzią Legnica i pokonali Raków, to pozostałym rywalom też są w stanie dać odpór. Niespodziewanie mamy kolejnego poważnego kandydata do awansu.

Raków Częstochowa – Chrobry Głogów 1:3 (0:2)
0:1 – Danielak 30′
0:2 – Trytko 45′
0:3 – Ilków-Gołąb 56′
1:3 – Niewulis 90+2′

Tabela po 26. kolejce:

I liga tabela 26 kolejka

źródło: 90minut.pl

Fot. newspix.pl