Legia żongluje ananasami
Weszło

Legia żongluje ananasami

W Legii Warszawa prawdziwa szkoleniowa rewolucja – po mającym wirtualne doświadczenie Romeo Jozaku, w CV następcy największym autorskim sukcesem są bęcki zebrane z Chorwatkami w eliminacjach damskiego mundialu. Jak tak dalej pójdzie, na jesień legionistów będzie prowadził trener piłki ręcznej, a przyszłej wiosny człowiek z sukcesami w FIFA 99. 

Być może w Legii ktoś zbyt dosłownie potraktował słowa Jozaka po oklepie na Lechu, kiedy to złotousty Romeo przekonywał, że wiele kobiecych zespołów pokazałoby większe zaangażowanie niż Legia. A może uznano, że skoro legioniści grają jak panienki, to przyda się fachowiec od bab w szatni. Tak czy siak trzeba Legii oddać, że dokonała sztuki rzadkiej. Papiery trenerskie Jozaka były takie, że trudno nie przykryć ich czapką. Rzucisz kamieniem w tłum stojący na przystanku PKS-u, a prawdopodobnie trafisz kogoś z lepszymi. Tymczasem Legii udało się znaleźć jeszcze większego ananasa. Jego własne osiągnięcia:

DEAN

NK Udarnik w trzeciej lidze chorwackiej jako grający trener (05-06)
NK Polet w trzeciej lidze (08)
NK Vrbovec w trzeciej lidze (11-12)
Pięć meczów w drugoligowym HNK Gorica (2017).

Tyle z męskiej i dorosłej piłki. Jeżeli chodzi o kobiecą – Klafurić wszedł na trenerski Olimp, marzenie każdego chorwackiego szkoleniowca – przez trzy lata, od 2009 do 2012 roku, prowadził reprezentację Chorwacji w żeńskim futbolu. Luki w życiorysie to czas, gdy był asystentem trenera (2007, 2012-13 w juniorach Dinama, 2013 w reprezentacji U-20, 2015 w reprezentacji U-15, 2016/17 w Al-Nassr, wreszcie i w Legii) albo trenerem młodzieży (2013-15, drużyny od U-15 do U-19 w Dinamie).

Klafurić – a raczej Klaf, jak kazał go tytułować Dariusz Mioduski – przez większą część swojej kariery prowadził lub pomagał prowadzić różnorakie drużyny młodzieżowe. Jak doświadczenie pracy z piętnastolatkami pomoże w dotarciu do rozkapryszonych gwiazdeczek – trudno dziś przewidzieć, ale szlaban na serial o Tsubasie może nie wystarczyć jako kara. Klaf przez rok był również asystentem w Al Nassr Riad u Zorana Mamicia. Jeśli faktycznie stanowił prawą rękę pierwszego trenera, to teraz pewnie chętnie by się tego chciał wyprzeć. Mamić wraz z bratem usłyszeli zarzuty korupcyjne, a także dotyczące sprzeniewierzania pieniędzy za okres ich wspólnej pracy w Dinamie. Co prawda Klafurić w Zagrzebiu w tych latach był zaledwie trenerem młodzieży, ale „awans” na asystenta któregokolwiek z Mamiciów już po rozpoczęciu ich procesów nie wygląda w CV jak mistrzostwo z Barceloną.

A, właśnie – sprawa ciągnie się od 2015 roku, a jeden z wątków dotyczy światowego futbolu – za krzywoprzysięstwo mogą odpowiedzieć m.in. Dejan Lovren czy Luka Modrić. To wiadomość dobra – jest w takim wypadku akcent piłki nożnej z najwyższej półki w życiorysie Klafa.

Dean jest gwarancją wstrząsu, którego potrzebuje drużyna. Być może zapewni osławiony efekt nowej miotły, co może się na finiszu sprawdzić. A nie, czekajcie, zapomnieliśmy – chyba tak jak włodarze Legii – że przecież był asystentem Jozaka, przygotowywał drużynę, doradzał w sprawach taktycznych, sam dokładał cegiełkę – lub taczkę cegieł – do bałaganu, który trawi legijną szatnię. Nie ma co, z nim za sterami wszystko będzie inaczej. Brakuje tylko, żeby zatrudnił Jozaka na asystenta.

Zastanówmy się przecież: skoro Klaf zna odpowiedzi na pytania palące Legię, to dlaczego do tej pory się nimi nie podzielił? Siedział z Jozakiem w jednej pakamerze. Odjęło mu mowę? Akurat zapominał zdradzić plan, gdy Romeo pojawiał się w okolicy? Był trochę zazdrośniczkiem i czekał na swoją szansę? Nie no, to chyba niemożliwe, skoro w boys-bandzie Jozaka grał i w Dinamie, i w strukturach chorwackiego związku piłki nożnej, i w Legii Warszawa.

Więc może jednak – niestety, musimy wziąć taki scenariusz pod uwagę! – przyczynił się do powstania tych palących pytań?

W Legii sytuacja wygląda tak, że stanowisko pierwszego trenera można by śmiało wystawić jako nagrodę w programie lojalnościowym „Legiony”. Jeśli wydasz w fan-shopie 500 złotych, możesz wziąć udział w losowaniu, którego zwycięzca poprowadzi klub w meczu rundy finałowej Ekstraklasy. Brak doświadczenia nie jest problemem – pan Romeo nie miał, pan Dean nie ma, to i pan Staszek z Mokotowa spokojnie sobie poradzi.

Klaf (będziemy się twardo trzymać tej formy) ma prowadzić Legię do końca sezonu. „Chyba już najwyższa pora zwolnić tego amatora” – skandowała ostatnio Żyleta i jeśli kolejnemu trenerskiemu wonderkidowi powinie się noga, przyśpiewki zmieniać nie trzeba.