Derby w cieniu kibicowskich burd i awantur
Weszło

Derby w cieniu kibicowskich burd i awantur

Arka osiąga jeszcze lepsze wyniki niż w zeszłym sezonie, ale dla kibiców nie ma to wielkiego znaczenia. Najważniejsze są derby, które nie idą po myśli żółto-niebieskich. Jeżeli uda się zrewanżować Lechii, piłkarze i trenerzy będą noszeni na rękach. W razie porażki – może być różnie – mówił nam przed meczem Łukasz Kowalski, legenda gdyńskiego klubu.

Trudno było jednak spodziewać się aż tak napiętych nastrojów po kolejnej, trzeciej w tym sezonie derbowej porażce. Po spotkaniu piłkarze, przeżywający przecież najlepszy okres w dziejach klubu, podeszli pod trybunę najzagorzalszych fanów. Usłyszeli, że hańbią barwy Arki, a po ewentualnej porażce z Koroną „dostaną wpierdol”. Co więcej – kibice chcieli wyważyć drzwi do holu głównego, a następnie dostać się do zawodników. Ich starania spaliły na panewce, więc długo koczowali pod stadionem. Policja musiała użyć gazu łzawiącego, a potem ganiać ich… po pobliskim lesie.

Nikomu na szczęście nic się nie stało, ale do dantejskich scen, tak czy siak, doszło. Napięcie wśród kibiców narastało z każdą kolejną mijającą godziną poprzedzającą to spotkanie. Gdynia na trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem Pawła Raczkowskiego wydawała się jednym z najspokojniejszych miejsc na świecie. Ciepłe, przyjemne popołudnie. Spokojnie płynący czas. Wrażenie, jakby nikomu nigdzie się nie śpieszyło. Wydawało się, że derby przechodzą bokiem, omijają miasto, bo oprócz pojedynczych plakatów i kilku ludzi w szalikach, o zbliżającym się meczu nie informowało kompletnie nic. Ot, kolejny dzień w biurze. Otoczka zapewne nie różniła się niczym od meczów z mniej medialnymi rywalami. Mijały kolejne minuty, pod stadionem zjawiało się coraz więcej osób, ale do efektu „wow” było naprawdę daleko. Dodatkowo zaczął wiać mocniejszy wiatr, zrobiło się całkiem chłodno i chyba nie każdy podążał na to spotkanie z przekonaniem, że czeka go emocjonujące dziewięćdziesiąt minut, dla których warto poświęcić wszystkie inne przyjemności.

Mniej więcej pół godziny przed rozpoczęciem meczu uformowała się solidna grupa zagorzałych kibiców, wznoszących chóralne okrzyki. I wtedy faktycznie coś się zmieniło. Atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca. W końcu dla wielu fanów gospodarzy ten mecz, jak i zbliżający się wielkimi krokami rewanż w półfinale Pucharu Polski, może zdecydować o odbiorze całego sezonu. Pamięć kibica jest krótka. Pamięta on tylko te najlepsze chwile, wypiera z głowy przeciętne. A przeciętnością – niezależnie od tego, że Arka gra ponad stan swoich możliwości – może być dla niego miejsce w grupie spadkowej i „zaledwie” półfinał Pucharu Polski. – W oczach kibiców dwa najbliższe spotkania wpłyną na ocenę całego sezonu. Tak naprawdę Arce zostały dwa, ewentualnie trzy ważne mecze do końca rozgrywek. Trzeba rzucić na nie wszystkie siły. Teraz piłkarze mieli kilka dni odpoczynku, piątkowe derby od rewanżu z Koroną dzielą cztery dni, więc będzie dużo czasu na regenerację. Kibice liczą na to, że drużyna wróci do stylu gry, który doprowadził ją do wielu wspaniałych zwycięstw. To jest dla niej chwila prawdy. Liczymy, że Arka powstanie jak Feniks z popiołów i zatrze fatalne wrażenie po laniu w Gdańsku – mówił nam przed meczem Kuba Mazan, jeden z kibiców.

Nie jest tajemnicą, że na Arce ciąży derbowa klątwa. Może nawet nieco irracjonalna, bo przecież gdynianie potrafią spiąć się na ważne mecze, co udowodnili wielokrotnie, chociażby w finale Pucharu Polski i Superpucharze. Z Lechią jednak jest im nie po drodze. W Ekstraklasie nie wygrali z nią jeszcze ani razu. – Ciąży nad nami jakieś fatum… Nieważne czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. Przegrywamy prawie wszystkie mecze. Arka nigdy nie była klubem, który bił się o puchary. Naszą dolą stała się heroiczna walka o utrzymanie. Porażki brały się z tego, że zazwyczaj byliśmy słabsi kadrowo od Lechii. Do tej pory Arka nie ma szczęścia do meczów derbowych. Po ostatnim awansie zaliczyła bodajże siedem porażek i dwa remisy, w tym jeden, który pozbawił ją bytu w ekstraklasie. Słynne 2:2 na Olimpijskiej. Nie mamy szczęścia, a te niepowodzenia bolą niesamowicie. Osobiście z derbów pamiętam oczywiście bluzgi. Masę bluzgów. Dostawało się przede wszystkim tym, którzy w tym klubie byli najdłużej – mi czy Bartkowi Ławie. Upatrzyli sobie nas, ale nie chciałbym też uogólniać, poznałem również wielu kibiców, którzy byli bardzo w porządku – wspominał derbowe starcia Łukasz Kowalski.

4

Nie ma co ukrywać, piłkarze obu drużyn również zadbali o to, żeby napięcie było na jak najwyższym poziomie. O dokonaniach Simeona Sławczewa i Sławomira Peszki, którzy kopali lalkę ubraną w barwy rywali, pisaliśmy już niejednokrotnie. Reprezentant Polski, z powodu zawieszenia za kartki, w ogóle nie pojawił się na boisku. Bułgar rozegrał całe spotkanie i początkowo nie dostawało mu się mocniej niż innym piłkarzom. Gwizdy rozkładały się równomiernie na wszystkich zawodników Lechii. Sytuacja mocno zmieniła się w drugiej połowie, w której zaczęły lecieć w jego kierunku dedykowane okrzyki.

Ale również w obozie arkowców zadbano o odpowiednie napompowanie tego spotkania. Przykładem przedmeczowa konferencja prasowa. Dialog Siemaszki i Ojrzyńskiego.

Siemaszko: – Mam nadzieję, że zagram.

Ojrzyński: – Ale lalek nie będziesz kopał?

Siemaszko: – Wystarczająco zbłaźnili się tym piłkarze Lechii. Niektórzy w wolnym mieście Gdańsk poczuli się zbyt swobodnie. Najlepszą odpowiedzią będzie jutrzejsze zwycięstwo, od tego teraz się odcinamy.

Na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania większość kibiców pojawiła się już na stadionie. Frekwencja wynosiła ponad 11 800 widzów. Derby, początkowo, nie miały jednak nie wiadomo jakiej temperatury. Niemrawa atmosfera udzieliła się nawet piłkarzom gospodarzy, którzy zaspali przy wyrównującej bramce. Mieli przewagę liczebną w obronie, a i tak dali się zaskoczyć. Zresztą, niech o otoczce najlepiej świadczy fakt, że kiedy Paweł Stolarski dostał rzuconą z trybun piłką w głowę, tylko się uśmiechnął i wziął się za wrzucanie autu. Najprawdopodobniej był to przypadek, ale w derbach, w których kipiałoby od emocji, nawet taki incydent miałby szansę urosnąć do sprawy wagi państwowej. A tu, wręcz przeciwnie – jak w jakimś meczu przyjaźni.

Moment sejsmiczny, który wprowadził to spotkania na wyższy poziom nienawiści? Bramka, która wyprowadziła gdańszczan na prowadzenie. Kibice Arki, w przypływie złości, postanowili wtedy… obrzucić Dusana Kuciaka plastikowymi nakrętkami. Następnie zadymili swoje trybuny. Ani to piękne, ani do niczego nieprowadzące, ale odnotujmy samo zdarzenie.

4 5

Co ciekawe, podobnie zachowali się również w drugiej połowie, gdy na bramce stał Pavels Steinbors. Tym razem jednak środki pirotechniczne trafiły na boisko.

4

I naprawdę, rozumiemy miłość fanatyków do pokazów pirotechnicznych, ale w takiej formie… Wszyscy chyba zgadzamy się, że czarny, duszący dym jest jakąś kompletną pomyłką. A przecież kibice Arki udowodnili później, że skoro już te pokazy pirotechniczne muszą być, to można je prezentować w bardziej przystępny, po prostu ładniejszy sposób.

4

Drugim kluczowym momentem, który zaognił to spotkanie, był incydent z udziałem Stevena Vitorii i Luki Zarandii. Co tam się wydarzyło… Bardzo aktywny w ciągu całego spotkania gruziński skrzydłowy urwał się prawą stroną, ale został dość brutalnie powalony na ziemię przez obrońcę Lechii. Sytuacja wydawała się bardzo groźna. Niektórzy domagali się nawet czerwonej kartki, ale decyzja o pokazaniu żółtego kartonika jak najbardziej się obroni. Kanadyjczyk skasował rywala, ale sam również upadł na ziemie, tuż obok ławki rezerwowych Arkowców. Błyskawicznie otoczyła go cała drużyna rywali, włącznie z trenerem. Wyglądało to dość zabawnie, później wywiązała się przepychanka, w całe zamieszanie wdali się też ochroniarze. Którzy – uwaga – zaczęli szarpać piłkarzy, przede wszystkim Jakuba Wawrzyniaka. Nie były to nie wiadomo jakie szamotaniny, ale jednak wykraczało to poza obowiązki panów zabezpieczających mecz. Pojawienie się na murawie i wdawanie się w utarczki z zawodnikami pozostawiło spory niesmak. O sytuacji intensywnie dyskutowano na trybunach. Na pomeczowej konferencji prasowej wydarzenie starał się zbagatelizować Piotr Stokowiec. W jakimś stopniu mu się to udało, w obliczu późniejszych wydarzeń na stadionie w Gdyni praktycznie się o tym nie rozmawia, ale faktem jest, że taka nieprzyjemna sytuacja miała miejsce.

W drugiej odsłonie, kiedy wyraźnie zaczęło się ściemniać, a temperatura powoli się obniżała, intensywność i napięcie wyhamowywały z każdą kolejną nieudolną akcją. Momentami odnosiliśmy wrażenie, że pojedynków główkowych było więcej niż dokładnych podań, a Steinbors wraz z Kuciakiem wymienili między sobą więcej celnych zagrań niż – dajmy na to – Szwoch z Jankowskim. Siadło tempo, siadła atmosfera. O odpowiedni bagaż emocjonalny zadbali jednak kibice, którzy – zbytnio się nie patyczkując – tuż po meczu, prosto z mostu, przekazali piłkarzom, co o nich myślą.

– Co wy robicie, wy naszą Arkę hańbicie!

– Jak z Koroną nie wygracie, to po meczu wpierdol macie!

Potwierdziło się to, o czym pisaliśmy na początku. Pamięć kibica jest krótka. Jasne, rozumiemy frustrację spowodowaną trzecią porażką z Lechią w ciągu jednego sezonu. Rozumiemy żal, smutek i rozgoryczenie. Rozumiemy, że dla wielu fanatyków gdynianie mogliby przegrać wszystkie pozostałe spotkania, jeżeli derby byłyby wygrane. Nie potrafimy jednak zrozumieć, jak można tak otwarcie i bezpośrednio krytykować i zastraszać piłkarzy, którzy przez ostatnie kilkanaście miesięcy zapewnili Arce tak wiele uniesień. Wiadomo, że sytuacja, która miała miejsce, jest również pokłosiem konfliktu z zarządem. Jednak tym razem dostało się personalnie zawodnikom. Pytanie, czy kibice nie przyswoili sobie retoryki, jaką względem trenerów stosuje część prezesów w naszej ekstraklasie? Znamy wiele przypadków, w których szkoleniowiec płacił posadą za osiągnięcie wyniku ponad stan i późniejsze niesprostanie oczekiwaniom. A czy piłkarze Arki tym razem nie płacą za wygórowane oczekiwania fanatyków? Nakładanie obowiązku związanego z koniecznością gry w finale Pucharu Polski na zespół, który i tak w tym sezonie ugrał już bardzo wiele, to jakiś paradoks. Kompletny nonsens.

Część kibiców przerosła jednak samym siebie, gdy zapewniła jeszcze piłkarzom i dziennikarzom zgromadzonym na stadionie solidną dawkę wrażeń zaraz po meczu. Przed wejściem do holu głównego, w którym znajduje się między innymi mix-zone i sala konferencyjna, zgromadziło się około… No, zresztą, oceńcie sami. Dość dużo kibiców.

4

Fot. Łukasz Jesionowski

Po co tam przyszli? A no część z nich chciała spotkać się na zapewne kulturalną pogawędkę z piłkarzami. Zaznaczyli, że Nalepa i walczący w tym meczu za dwóch Zarandia nie mają się czego obawiać. Ich celem – bo chyba tak to trzeba nazwać – stali się pozostali. Do akcji szybko wkroczyła policja, pojawiło się wielu umundurowanych w białych kaskach, ale chwilę wcześniej pseudokibice postawili sobie za cel wyważenie szklanych drzwi. Napierali na nie, ale jakimś cudem im się to nie udało. Zniszczenia były raczej niewielkie. Skończyło się na strachu. Tak czy inaczej, ludzie zgromadzeni w holu musieli odczekać chwilę, by móc bezpiecznie opuścić stadion. W międzyczasie doszło do kilku pościgów za kibicami. W pewnym momencie kilkunastu policjantów pobiegło w stronę pobliskiego lasu, gdzie schowała się znaczna część fanatyków. Chcieli ich złapać, ale ostatecznie – przynajmniej w tamtym momencie – nie udało im się na nikogo trafić.

5

Cała sytuacja była absurdalna. W pewnym momencie część policjantów wbiegła do środka, po chwili szybko wróciła przed drzwi. Najbardziej agresywny kibic otrzymał porcję gazu łzawiącego i został złapany niemalże od razu. Z pozostałymi zabawa trwała jeszcze przez długi czas. Co najlepsze – w tle toczyła się, jak gdyby nigdy nic, konferencja prasowa, na której ciekawie wypowiedział się Leszek Ojrzyński.

– Serce boli jak cholera. Nikt nie odpuszczał, walczyliśmy bardziej niż w Gdańsku. W takich meczach mamy jakąś blokadę i ta dyscyplina i koncentracja nie są takie, jakie być powinny. Tracimy bramki, które nie przytrafiają nam się w meczach z innymi zespołami. Powtarzam, że porażkę biorę na siebie. Mamy kolejne mecze i ważne, byśmy dalej stanowili jedność.

Arce pozostało już teraz skupić się na pozostałych meczach. Kluczowa batalia czeka ją w środku przyszłego tygodnia, kiedy zmierzy się z Koroną Kielce. Jeżeli nie wygra i nie awansuje do finału Pucharu Polski, niezadowolenie mających wygórowane oczekiwania kibiców zapewne znów da o sobie znać, a cały sezon będzie wspominany właśnie przez pryzmat tych dwóch (a właściwie trzech, doliczając jeszcze porażkę w Gdańsku) niepowodzeń.

Norbert Skórzewski

Fot. Źródło własne

KOMENTARZE (58)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
baran

Dziękuję za odwagę i podpis pod sprawozdaniem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sruba14
a my swoje...

Sytuacja jest jasna: Ty jednak zmień dilera.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sruba14
a my swoje...

Mało interesuje mnie ile czasu potrzebował Marciniak by sobie pooglądać VAR. Karny się należał, więc go podyktował. Czerwona kartka ? Zerknąłem na kilka komentarzy tu i tam. Wszyscy piszą, że należała się żółta. I takową nasz Kanadyjczyk dostał. Więc jak ?
Zanim zaczniesz tworzyć teorie spiskowe, jak to wszyscy dookoła nam pomagają, odpowiedz sobie na pytanie: ile razy Arka wygrała w ekstraklasowych derbach ? Potem zacznij teorie przelewać na papier (klawiaturę)…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sruba14
a my swoje...

komentarz usunięty

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

83-110

Najlepiej nie ruszać gówna… Ignorować

83-110

To nie dilera wina, to choroba…. Postępująca, wydaje mi się, w dość szybkim tempie…

83-110

To nie dilera wina, to choroba…. Postępująca, wydaje mi się w dość szybkim tempie…

bastion79
KS Milan

W końcu jakaś cecha wspólna z żołnierzami przeklętymi. Ucieczka w las.

KamilS

Emeryturę SB Tobie odebrali, to i powinni zakazać pisać w necie!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

kamils
” to i powinni zakazać pisać w necie!”
Wszystko przed nami, jak już twoi ideolodzy ustalą katalog słusznych poglądów i podzielą ludzi na prawomyślnych i wrogów narodu, to wtedy będą usuwać poglądy „zdrajców” z interneru, a może nawet samych „zdrajców”.
I wtedy nareszcie „skrywana prawda” wyjdzie na jaw i zatriumfuje, że to żołnierze wyklęci pokonali Hitlera a komunizm obalili Kaczyńscy z prokuratorem Piotrowskim.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Lista przebojow PiS – Stairways to Heaven

3b57cd7a-480c-4ef4-ac0f-f77159cba552.png
Szyderca

Miszcz Joda, emeryturę Tobie zmniejszono?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Na emeryture to ja jeszcze musze 35 lat pracowac.

Masz dla przypomnienia rozmowy smolenskie. Jeszcze tylko brakuje, zeby Lech zrobili marszalkiem.

PS. Z mojej strony koniec Offu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KamilS

To jest typowe, jak ktoś nazwie zdrajcą Narodu, jako ZDRAJCĘ NARODU, TO jedyną drogą jest nawiązanie do PiS. Jacy wy jesteście płytcy, do PiS mi daleko, ale nie, aż tak, jak do zbrodniarzy, którzy od lat wykorzystują Naszą Ojczyznę dla swoich(wschodnich, czy zachodnich interesów). Mam tylko nadzieję, że problem macie ze spojrzeniem w lustro, a jak nie to tym większa znieczulica w Was…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Antonio S

komentarz usunięty

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

To idz trenuj do porzygu, graj jak Zlatan Messi ku chwale klubu.
A nie czekaj… Klub to kibice. Wyp…j ty wkladzie pizdusiu nazelowany.

Kurwarszawa

Jaki jest sens pisania takich baitów?

Antonio S

Sam jesteś bajt. Samą prawdę napisałem. Stadion to nie teatr, piro, dymy to element piłki. Jak komuś się nie podoba to niech nie przychodzi na stadion. Ultrasi rządzą na stadionach, tak było jest i będzie. Prezesiny przychodzą i odchodzą, tak samo piłkarzyki, nawet nie ma sensu uczyć się ich nazwisk i tak mają klub w dupie. tylko prawdziwi kibice zostają i ciągną kluby do przodu.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Chyba w 3 lidze bo bez bandytow stadionowych (nie utizsamiam z Ultrasami) to Legia, Lech czy Arka pewnie mialyby wieksza frekwencje.
Wystarczy spojrzec na Premiership, gdzie po wyeliminowaniu debili frekwencja i przychody z dnia meczowego wzrosly 3-4 krotnie.

Urkides
Legia Warszawa

Wzruszający swoją bezradnością jest tekst autora; „I naprawdę, rozumiemy miłość fanatyków do pokazów pirotechnicznych, ale w takiej formie… Wszyscy chyba zgadzamy się, że czarny, duszący dym jest jakąś kompletną pomyłką. A przecież kibice Arki udowodnili później, że skoro już te pokazy pirotechniczne muszą być, to można je prezentować w bardziej przystępny, po prostu ładniejszy sposób.”

Za tym powinien pójść apel o to, że jeśli już się tak lubią napierdalać, to żeby nie robili tego z użyciem niebezpiecznych narzędzi a piłkarzy bili po twarzach tylko z liścia. Dozwolone są również kopy w dupę.
Trzeba umieć zachować umiar i kulturę w tej ekspresji prezentowania „przywiązania do barw”

Trzeba ta patologię pacyfikować bo grozi nam to co w filmie „Idiokracja”, czyli że polskimi klubami będą rządzić uliczni kretyni.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Wystarcza kretynie nie uliczni. Ci juz wystarczajaco kluby poniewieraja.

Burzinho

1/3 artykułu to nieprawda. Brzmi jak wypowiedź rzecznika z KMP. Po meczu nic się nie działo, trochę krzyków i nic więcej. Wpadły kaski, po drodze taranując i gazując totalnie przypadkowych ludzi, których wokół stadionu wciąż było sporo. Ekipa karetki pełne ręce roboty bo bydło w kaskach musiało się pobawić. A co do sytuacji faulu na Zarandii. Nie trzeba komentarza. Wystarczy przewinąć na 1:20 ____ http://www.arka.tv/arka-lechia-1-2-wywiad

richardfreitag

Przeciez masz jak byk napisane, ze to jest tez jest poklosie konfliktu z kibicami. a ze kibolki chca zaatakować pilkarzy to juz ich problem i glupota. ja tego nie rozumiem…

Szyderca

Panie Norbercie, może by Pan zainteresował się, co jest zarzewiem konfliktu na linii Zarząd – Kibice i może łatwiej byłoby zrozumieć zachowanie kibiców?

Szydziliście z kibiców Wisły i ich stosunku do zmiany właściciela. W Gdyni mamy do czynienia z Mersińskim do sześcianu.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

1. Rozumiem, że nowy właściciel nie musi się Wam podobać, ale nazywanie go „Meresińskim do sześcianu”, to chyba grube nadużycie.
2. Żadne przesłanki nie usprawiedliwią, w moich oczach, tego typu zachowań.

Szyderca

Gino jesteś pewny, ze przesada?
http://www.krs-online.com.pl/msig-5391-2731.html

GL INVESTMENT SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
1. Przedmiot działalności przedsiębiorcy 92 00 Z DZIAŁALNOŚĆ ZWIĄZANA Z GRAMI LOSOWYMI I ZAKŁADAMI WZAJEMNYMI

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Do tej pory wydawało mi się, że jestem pewny. Teraz się wycofam do czasu, aż przeczytam załączony link. (Swoją drogą dzięki) Jeśli się myliłem,. oczekuj przeprosin.

Marold

Nie rozumiem dlaczego bezdomni demolują stadion Bałtyku.

Wysek1488
R.K.S. CHUWDU

Pewnie też chcieli by taki ładny stadion, a nie mają. Więc wylewają swoje frustracje

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bartuno
Arka Gdynia

Bałtyk by nie zapełnił nawet jednej trybuny tego stadionu więc nie ośmieszaj się.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GEDANIA
Lechia Gdańsk

Następnym razem, specjalnie dla Ciebie, napiszą sonet włoski. Będziesz kontent czy jednak musi być trzynastozgłoskowiec? PS Z tym, że arka to lamusy, zgadzam się oczywiście w 100%

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Murphy
KTS Weszło

Przyroda nie cierpi próżni, nie mogli fizycznie i werbalnie zaatakować swoich odpowiedników z Gdańska, to chcieli się wyżyć na zawodnikach.
Idioci.

jamajski_spekulant

Atmosfera się udziela
Śledź swój pyszczek już wydziera
Same wpisy o potędze
Jak to Lechia zlana będzie
Nie zamyka się „koparka”
Z czego słynie zawsze Arka
Kibic Arki z tego znany
Że przed meczem wyszczekany
Ale Lechia trzyma nerwy
Gdy rozgrywa z Arką derby
Lechia gębą nic nie kłapie
Arkę znów za gardło złapie
Zleje Arkę bez litości
Porachuje wszystkie ości
to tradycja jest już taka
Lechia wam pokaże”faka”
—–
Ale cicho,ciemno wszędzie
Co się stało,smutek będzie?
Pusto,głucho wiatr szaleje
Co tam w Gdyni się dziś dzieje?
Jest godzina bardzo późna
Świętojańska bardzo luźna
Na ulicy zero ludzi
Gdynia już się nie obudzi
Wietrzyk grozy tam powiewa
Raz przeleci górą mewa
Atmosfera jak w horrorze
I z daleka szumi morze
Co się stało, zapytacie
Hej, żałobę w Gdyni macie
Znowu Arka dała ciała
I sromotnie znów przegrała
Gdańska Lechia dziś szalała
Znowu Arkę ostro zlała
Miał Siemaszko ich ratować
Piłkę ręką znów wpakować
A Siemaszko, każdy przyzna
To piłkarski taki Dyzma
Lechia się zwycięstwem raczy
Przecież Arka nic nie znaczy
I powtórzcie piosnkę ową
„Jacku wciąż jesteśmy z tobą”!
Razem zawsze cała Arka
Fryzjer, prezes, sekretarka
Piosnka na tą samą nutę
Pocałujcie Lechię w d…
Sledź Hunter

Arkoholik

za duzo ziela… ciagle do Arki 7 punktow macie, powinienes pocalowac naszego prezesa w pompe ze zrobil ustawke, zeby was utrzymac..

jamajski_spekulant

Czwarta wygrana z rzędu nad Arką, Flavio Paixao z patentem na gole … :) całuj berło śledziu niemtyty…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Siema

Norbercie Skórzewski – ty chuju amatorze. Ten artykuł to takie bzdury, że ciężko w ogóle było to przeczytać do końca. Nie wiem jaki trzeba mieć poziom IQ żeby nie powiązać tych obrzydliwych świec dymnych i rzucania przedmiotów na boisko, z jednoczesnym wywieszeniem transparentu obrażającego prezesa i okrzykami „Ostrzeżenia dla prezesa”.
Ludzie pod stadionem też zebrali się przede wszystkim „dla” Pertkiewicza i Midaka, a piłkarzom na pewno wpierdol żaden nie groził, co najwyżej zjebki (raczej chyba to nie dziwi po takim „występie”?).
Właśnie, co do piłkarzy – w Gdyni to akurat oni mają raj na ziemi i chyba najbardziej cierpliwych kibiców na świecie. W innych klubach piłkarze dostają pociski po jednym słabym meczu, niszczy się im samochody albo bije na parkingu. W Arce, żeby z trybun poszło „Arka grać, kurwa mać” to grajki muszą naprawdę się postarać, nie mówiąc w ogóle o jakichś poważniejszych działaniach.
A argumenty o wygórowanych oczekiwaniach to komedia. Czy naprawdę wygórowane jest oczekiwanie, że piłkarze nie przegrają w kompromitującym stylu chociaż jednego z trzech meczów w sezonie z drużyną rozpaczliwie broniącą się przed spadkiem? Czy wygórowane jest oczekiwanie na zagranie przez piłkarzy jednej dobrej akcji w meczu? Czy wygórowane jest oczekiwanie wygrania więcej niż 2 meczów w rundzie wiosennej?
Osobnym tematem jest tutaj Ojrzyński, ale o nim to trzeba by skrobnąć coś dłuższego…

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

No wzruszyłem się. Zawodnicy Arki są w czepku urodzeni, bo po porażce nie są bici, nie niszczy się ich własności, nie terroryzuje… Ależ ludzcy kibice w tej Gdyni!

Siema

Gino, szanuję twoje dokonania trenerskie, ale poćwicz czytanie ze zrozumieniem. Napisałem, że w innych klubach piłkarzy się bije itd., a w Arce to rzadko są w ogóle krytykowani. Przez 95% czasu mają pełne wsparcie niezależnie od wyników czy padliny, którą grają. Większą cierpliwość mają chyba tylko kibice Niecieczy (chociaż i tam ostatnio były „rozmowy motywacyjne”).

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Czytam ze zrozumieniem, a przynajmniej się staram.
„Właśnie, co do piłkarzy – w Gdyni to akurat oni mają raj na ziemi i chyba najbardziej cierpliwych kibiców na świecie. W innych klubach piłkarze dostają pociski po jednym słabym meczu, niszczy się im samochody albo bije na parkingu.”
To Twoje słowa. Ja je doskonale rozumiem. A rozumiem je tak, że w innych klubach jest źle, jest patologia, a u nas jest spokojnie. Zgoda. Nie wątpię, że jest spokojnie. Ale normalność, szanowanie zasad przyzwoitości, to nie jest, w moim odczuciu, coś,. czym można się chwalić. To po prostu norma. Coś oczywistego. To tak, jakby ktoś powiedział, że u mnie w domu to się spuszcza wodę! Chwalę się tym, bo u Iksińskich tak wcale nie jest. Rzeczywiście powód do dumy…
Co do gry Arki… Grają padlinę? Tak uważasz? To całkowicie poważne pytanie i żadna prowokacja. Pytam, bo ja osobiście na Arkę nie mogę patrzeć. Uważam, że gra piłkę koszmarną, brzydką, siermiężną. Mimo tego jest powszechnie chwalona… Pytam zatem co sądzi o tym fan Arki?

Siema

Generalnie kibice Arki mają już dość LO. Irracjonalne decyzje, asekuranctwo, porażki albo frajerskie, w ostatnich minutach, albo po takiej grze, że oczy krwawią. Do tego 4 razh przegrane derby. Nie poleciał jeszcze tylko dzięki temu, że zawsze po 3-4 tragicznych meczach, kiedy już zaczynają się powoli nad nim zbierać czarne chmury nagle drużyna zagra jakiś super mecz i wszystko rozchodzi się po kościach. Stały schemat – wpierdol, jakieś ze 2 wymęczone 0-0 i nagle wygrana po dobrym meczu. Tak na dłuższą metę nie da się żyć, od takiej ciągłej frustracji i irytacji wszyscy w Gdyni na serce padną, jak Leszek jeszcze trochę tu potrenuje.

Arkoholik

dosyc tendencyjny artykul, przegrac mozna ale po walce, ktorej drugi raz nie bylo, poza tym za kazdym razem jak Arka wychodzi 4-5-1 to wtapia, przy 4-4-2 zawsze wyglada lepiej, dodatkowo co wkurzylo najbardziej to postawa niektorych zawodnikow, po derbach wywiadzik z usmiechem (vide Szwoch) – nic sie nie stalo to tylko kolejny mecz…. i to jest najbardziej wkurwiajace… i za to kibice chciali porozmawiac z pilkarzami…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kotkameleon

A nie można by tych wszystkich kozaków zapakować i wysłać na Bliski Wschód?
Tam będą mogli zademonstrować swoją moc i przy okazji pomachać penisami.

wpDiscuz