Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Siedem godzin koczowały zawodniczki reprezentacji Polski w piłce nożnej na lotnisku. Siedem godzin!

Gdyby te same zawodniczki jechały z Krakowa do Warszawy pociągiem zimą, mogłyby koczować siedem godzin na dworcu, a gdyby jechały autokarem – stanąć w korku. Samoloty, pociągi, autokary… No niestety, środka lokomocji, który gwarantuje dotarcie na czas jeszcze nie wymyślono, chociaż oczywiście można minimalizować ryzyko spóźnienia. Na przykład poprzez wynajęcie samolotu czarterowego.

I teraz dochodzimy do momentu, w którym się zapewne pokłócimy. Czy kadra kobiet powinna na mecze latać czarterem? Są osoby, które twierdzą, że dziewczyny powinny mieć zagwarantowane identyczne warunki jak zespół Adama Nawałki i ja to zdanie szanuję, chociaż się z nim zupełnie nie zgadzam. Otóż jeśli uznamy, że dziewczyny powinny mieć takie warunki jak męska kadra, to musimy być konsekwentni na każdym polu. Powinny spać w takich samych hotelach, mieć taką samą liczbę ochroniarzy, grać na takich samych stadionach, a potem to przeniesiemy na kluby (bo niby dlaczego nie?) i stwierdzimy: powinny tyle samo zarabiać. Tu przecież reprezentują Polskę, a tam – dajmy na to – dumę Paryża. Kibic Legii powinien żądać, by klub miał sekcję kobiet i by kobieta zarabiała tyle co Radović, bo przecież ona też reprezentuje te same barwy. Będąc do bólu konsekwentnym w idealistycznej wizji świata i jednocześnie logicznym, można łatwo znaleźć się w ślepej uliczce. I wtedy trzeba zawrócić i zastanowić się: gdzie popełniłem błąd? Bo przecież nie można stwierdzić, że w jednym obszarze powinno być równouprawnienie, ale już w drugim – trudniejszym do przeprowadzenia – nie, i jednocześnie nie odczuwać dyskomfortu.

W 2016 roku piłkarki z USA domagały się zrównania wynagrodzeń wypłacanych przez federację kobietom i mężczyznom, w Norwegii coś takiego się stało kilka miesięcy temu, następna w kolejce jest Islandia. Jednak w każdym z tych przypadków chodzi o pieniądze wypłacane przez federację i łatwo domyślić się dlaczego: tutaj kobiety mogą powołać się na równouprawnienie, zrobić słodką minkę, powiedzieć, że są dyskryminowane, a jako że nie mówimy o dużych kwotach, to federacje godzą się na żądania dla świętego spokoju i jeszcze pokazują, jak bardzo niby idą z duchem czasu. Jednak w przypadku klubów, kobiety już tak ochoczo nie domagają się zrównania płac, bo wiedzą, że zostaną wyśmiane. Tam gdzie działa wolny rynek, tam tego rodzaju dyskusja ucinana jest w dziesięć sekund, ponieważ w jedenastej wkracza psychiatra. Ale dodam – dla tych, którzy nie ogarniają – że w świecie federacji też jest wolny rynek i prawa telewizyjne za mecze kadry kobiet nie są tak samo opłacane jak za mecze mężczyzn. Nagrody od FIFA/UEFA też są innej wysokości…

Przeczytałem, że reprezentacja Polski powinna latać czarterem, dlatego że reprezentacją Polski jest – i basta. Trzeba zapewnić godne warunki! W takim razie czy reprezentacja Polski do lat 18, też powinna latać czarterem? Przecież też reprezentacją jest. W którym momencie powinniśmy powiedzieć: stop, to szaleństwo? W którym momencie samolot rejsowy staje się niegodny, by do niego wsiadać? Przy każdym założeniu dresu z orzełkiem? Czy reprezentacja Amp Futbolu też powinna latać czarterem? A może chodzi o samo sformułowanie „tanie linie”, którego nie wolno zestawiać ze słowem „reprezentacja”? Gdzie tak naprawdę leży problem?

Zastanówmy się.

Problem może leżeć w tym, że kadra miała lecieć tanimi liniami. OK, w porządku. Jako że – statystycznie rzecz biorąc – jestem w grupie osób, które latają po Europie znacznie częściej niż inni, mam jakieś doświadczenie zarówno w kwestii tzw. tanich, jak i tzw. normalnych linii. Opóźnienia zdarzają się zarówno w jednych, jak i w drugich, chociaż jeśli akurat ja miałem czekać, to częściej w LOT, niż w Wizzair. Ale wiadomo: mogłem mieć takie szczęście/pecha. Postanowiłem więc sprawdzić, jak to statystycznie wygląda.

Według corocznego raportu OAG Puntuallity League tylko 77,5 procent lotów linii LOT było wykonanych o czasie, podczas gdy dla Wizzair współczynnik ten wynosił 84 procent (Lufthansa – 82 procent). Ze względu na brak danych, w OAG nie sklasyfikowano Ryanair, natomiast sam irlandzki przewoźnik twierdzi, że 86 procent jego lotów odbywa się o czasie (gdzie indziej widziałem wynik 83 procent). Jeśli ktoś twierdzi, że tanie linie mają większe spóźnienia niż normalna konkurencja, to jest po prostu w błędzie. Ulega złudzeniu. Być może zwraca uwagę na każde opóźnienie taniego lotu, natomiast ignoruje informację o opóźnionych lotach pozostałych.

Na czym więc polegał problem – że dziewczyny miały lecieć tanimi liniami z Bydgoszczy do Szkocji? LOT na tej linii nie lata, więc trzeba byłoby kombinować z przesiadką. A że był Ryanair bezpośredni – idealne rozwiązanie. Na zgrupowanie kadry Adama Nawałki kilku piłkarzy przyleciało tanimi liniami, właśnie dlatego, że najbardziej im to pasowało pod względem logistycznym.

Nie chciałbym zgadywać, że problem z tanimi liniami jest taki, że na pokładzie nie dostanie się batonika prince-polo, bo zaraz dojdziemy do absurdu. W każdym razie jeśli komuś się wydaje, że „zwyczajne” samoloty latają co do minuty, a tanie od przypadku do przypadku, to po prostu jest w błędzie.

*

Lubię czasami na Twitterze wejść w dyskusję z 20 osobami i pytać ich wprost: co było źle, co należało zrobić inaczej? Jeśli inaczej, to jak? Konkretnie?

W zasadzie nikt nie był mi w stanie odpowiedzieć. Niektórzy – chyba z czystej desperacji – odpowiadali, że należało polecieć jeszcze dzień wcześniej, na wypadek, gdyby lot z Bydgoszczy się opóźnił albo w ogóle nie doszedł do skutku. Rozumiem, że gdyby miało nie dojść do dwóch lotów z rzędu, to wtedy należałoby wylecieć trzy dni wcześniej.

Cały świat piłki lata dzień przed meczem. Zespół Adama Nawałki też – dzień przed meczem. Liga Mistrzów – dzień przed meczem. A Barcelona na mecz z Realem nawet – w dniu meczu. Tylko nasze dziewczyny teraz mają lecieć dwa dni wcześniej? Naprawdę?

Ha! Ale tamte drużyny latają czarterem! No, latają, ale co z tego? O czym tak naprawdę rozmawiamy? Wracamy do tego, że tanie linie są niegodne naszych biało-czerwonych pup, czy może rozmawiamy o punktualności tych linii? Przypomina mi się, jak Legia miała lecieć czarterem z Danii, ale zamiast lecieć koczowała na lotnisku – bo był jakiś problem. Bo tak to już jest z samolotami, pociągami, autokarami czy samochodami, że czasami – no właśnie – zdarzają się jakieś problemy. I wtedy nie ma znaczenia, czy ten samolot jest tylko dla ciebie, czy także dla 150 innych osób.

Gdyby z Bydgoszczy ta kadra miała polecieć do Szkocji LOT-em, co w zasadzie nie robiłoby żadnej różnicy, poza tym że statystycznie Ryanair jest spóźnia się rzadziej, zawaliłaby się narracja pt. PZPN wysyła kadrę tanimi liniami. Bo mam wrażenie, że tu tak naprawdę o tę zbitkę „tanie linie” chodzi. Pejoratywne skojarzenie.

„To tylko pokazuje jak PZPN traktuje reprezentację kobiet”.

Ilekroć na Twitterze pytałem o skonkretyzowanie – jak traktuje? – to nie dostawałem odpowiedzi.

Jeśli mam być szczery, niewiele mnie interesuje piłka kobiet, żeby nie napisać, że nie interesuje mnie w ogóle. W zasadzie gdyby jutro ją zdelegalizowano, wzruszyłbym ramionami. Chyba nie jestem w tej kwestii osamotniony, skoro na jej ostatni mecz przyszło niecałe dwa tysiące osób i to dlatego, że wstęp był wolny. Czy PZPN źle tę kadrę traktuje? Nakłady zdaje się wzrosły trzykrotnie, sprzęt ten sam co dla pierwszej drużyny, załatwiono, aby mecze pokazywał Polsat Sport. OK, ktoś dał ciała ze zgłoszeniem zawodniczek do jednego spotkania – sytuacja podobna jak z Legią i Celtikiem – i ten ktoś poniesie konsekwencje. Natomiast robienie gównoburzy z tego, że się samolot opóźnił? Ja jestem specjalistą od rozkręcania gównoburz, ale to jest za dużo nawet jak na mnie.

Oczywiście zasada jest jasna: przypierdol bez sensu w PZPN, oznacz sześć razy Stanowskiego i jak nie podłączy się do ataku (wersja minimum) albo napisze, że to wyjątkowo głupi temat (wersja maksimum) to możesz go zwyzywać od klakierów, sprzedajnych mend itd. Szczerze mam to gdzieś.

W całym tym zamieszaniu zniesmaczony byłem jedynie tweetem Zbigniewa Bońka do redaktora Pawła Kapusty o tym, że ma kapustę we łbie. No prymitywne to jak robienie tematu z tego, że ludzie czekają na samolot.

*

Do Szkocji tanimi liniami!!!
Do Czarnogóry czarterem, a potem autokarem do Albanii!!!

Rany Boskie.

Tanimi, bo bezpośrednio.

Czarterem do Czarnogóry, a nie do Albanii, ponieważ na stadion w mieście Szkodra bliżej jest z lotniska w Czarnogórze niż z lotniska w Albanii.

Wysiadam. A dziewczynom życzę powodzenia, chociaż nie musicie mnie informować o wyniku.

KRZYSZTOF STANOWSKI