Piekło na Stadio Olimpico!
Weszło

Piekło na Stadio Olimpico!

Wierzymy w cud, musimy spróbować wygrać – mówił przed meczem Eusebio Di Francesco. Wierzymy, że wierzył! Jego piłkarze rzucili się na Barcelonę niczym wygłodniały psy, a może i lwy. Tak, lwy zdecydowanie bardziej pasuje, bo dzisiaj doszło do rozszarpania ofiary… Goście przypominali zaspaną, kulawą, zranioną antylopę. Nawet nie próbowali uciekać, bronić się, zrobić cokolwiek, by przeżyć. Po prostu pogodzili się z tym, że zaraz kły bestii wbiją się w ciało. To scenariusz w futbolu wcale nie taki niecodzienny. Chyba że w roli antylopy jest sama FC Barcelona z bezradnym Leo Messim.

Formalność. Spacer w parku. Bułka z  masłem. Przed tym meczem można było użyć naprawdę dowolnej metafory. Zdecydowany lider najsilniejszej ligi świata gra z Romą, która w tym sezonie nawet nie marzy o doścignięciu Napoli czy Juventusu. Leo Messi mierzy się z ekipą, którą ostatnio powstrzymały kolejno Bologna (remis) i Fiorentina (porażka). W dodatku ten kataloński dream team, który w lidze pozamiatał obie diabelnie silne ekipy z Madrytu startuje z zaliczką z pierwszego meczu, której odrobienie wydawałoby się trudne dla jakichś 99% klubów świata.

Wydawało się, że tu trzeba tylko wrzucić luz i stoczyć się z górki. Przez 90 minut niczego nie spartolić.

W LaLidze liczy się regularność, to ona daje mistrzostwo. W Lidze Mistrzów wiemy, że 10 słabszych minut może wyrzucić nas z rozgrywek. Trzeba uważać na te szczegóły i nie mieć gorszych momentów, by grać dalej – przekonywał przed meczem trener Barcelony, Ernesto Valverde. Jak się okazuje – tylko on wiedział, że 4:1 z pierwszego meczu nie oznacza jeszcze awansu.

Jego zawodnicy czujność zostawili w szatni, a może i na lotnisku El Prat. Masa błędów od samego początku, w których przodował Umtiti. Francuz kompletnie nie ogarniał, a Dżeko nie zamierzał tego nie wykorzystać. Bośniak dostał doskonałe podanie – ze środka boiska – od De Rossiego i pewnie pokonał ter Stegena w sytuacji sam na sam. Oczywiście brawo za zachowanie zimnej krwi, ale gdyby nie opieszałość Alby i Umtitiego w kryciu, to do tej sytuacji nawet by nie doszło. Obrońcy „Barcy” zamiast interweniować, patrzyli się na siebie i wspólnie zastanawiali się, czy Romę stać na coś więcej, niż ten jeden gol.

No… Było stać, ale dziś Roma była silna przede wszystkim irracjonalną niemocą Barcelony.

Nawet Iniesta potrafił stracić piłkę w głupi sposób, a były przecież jeszcz: niecelne podania Sergiego Roberto, ryzykowna gra w polu karnym Semedo, niewidoczność Busquetsa w środku pola, a także spóźniony Umtiti w niemal każdej akcji… Cóż, całkiem możliwe, że Barcelona rozegrała dzisiaj najgorszą pierwszą połowę w sezonie. I gdyby nie brak skuteczności Patrika Schicka mogłaby schodzić do szatni w dużo gorszych humorach. Czech fatalnie spudłował głową w wyśmienitej sytuacji, a chwilę później spóźnił się do dobrego podania w polu karnym. Gdyby na jego miejscu był Dżeko, pewnie skończyłoby się inaczej. Skąd takie wnioski? Bośniak rozgrywał bardzo dobry mecz, a do przerwy mógł mieć już dublet, jednak jego znakomity strzał głową wybronił bramkarz Barcelony.

Kibice gości mogli pocieszać się tylko tym, że gorzej już zagrać nie można było. Owszem, gorzej może nie było, ale lepiej też nie. Kompletnie niewidoczny był Leo Messi, który pokazywał się tylko wtedy, gdy Barca miała rzut wolny. Co akurat nie oznaczało niczego dobrego dla Blaugrany, bo Argentyńczyk zapomniał nastawić celownik. Luis Suarez biegał sporo, ale wiele z tego nie wynikało. Właściwie tylko Gerard Pique grał dobrze, ale jemu również przydarzył się błąd. Stoper Barcelony sfaulował w polu karnym Dżeko, co oznaczało rzut karny dla gospodarzy. Na bramkę – pewnym, silny strzałem – zamienił go Daniele De Rossi.

Reakcja Barcelony po stracie drugiej bramki? Identyczna, jak po stracie pierwszej, czyli żadna. Nadal gracze Valverde myśleli, że w pierwszym meczu wygrali chyba 10:0, a tutaj nic złego im się stać nie może. Oczywiście obraz gry mówił, co innego. A sytuacja zmieniła się do stopnia, że Barcelonę przed odpadnięciem mógł uratować tylko cud. A takie dwa razy w ten sam dzień raczej się nie zdarzają…

Chyba wszyscy widzowie tego meczu odliczali jedynie sekundy, aż ten, wydawało się przed meczem niemożliwy, wynik zagości na tablicy świetlnej. Barcelona wyglądała jak bokser, który przyjął właśnie bez gardy potężną kombinację i choć jeszcze stoi w narożniku – to czeka już tylko na nokautujący cios. A rzymskie wilki czuły krew i dążyły do gola jak chyba nigdy w tym sezonie. Najpierw były niemrawe strzały Undera i Nainggolana, a następnie setka El Shaarawy’ego, który uderzał z dwóch metrów. Golkiper przyjezdnych wybronił, ale to było już ostatnie ostrzeżenie. Chwilę później Under dośrodkował z rzutu rożnego, a Manolas głową trącił futbolówkę, która wpadła do bramki. SZACH MAT – krzyknął cały stadion.

Barcelona miała niespełna 10 minut regulaminowego czasu, by odwrócić losy dwumeczu, ale chyba już nikt w to nie wierzył. Co prawda próbowali, bo Messi rozegrał niezłą akcję z Paco Alcacerem, ale to jak tłusty posiłek na kaca – pomysł odrobinę spóźniony. Próbował jeszcze Luis Suarez, ale jego strzał został zablokowany, a uderzenie Dembele pofrunęło nad poprzeczką. Trzeba przyznać, że wreszcie goście wybudzili się ze snu zimowego. Valverde mówił, że nie można przespać choćby 10 minut, a oni spali w najlepsze osiem razy dłużej.

Awansowała drużyna lepsza, dużo lepsza. Po prostu obecna na boisku przez ponad godzinę dłużej.

Roma – Barcelona 3:0 (1:0)

1:0 Dżeko 8′

2:0 De Rossi 58′

3:0 Manolas 82′

Fot.Newspix

KOMENTARZE (183)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
jimbo

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

No i wreszcie ciekawe półfinały! Nie życzę tego Robertowi, ale jakby Sevilla jeszcze wyciągnęła korzystny rezultat… :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vooyek_Zbooyek

Buraczany komentarz.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

gustav21

Dokladnie. Roma strzelila na wyjezdzie i ma z tego profit.

Gooner250

Ja jestem przeciwnikiem tej zasady. Zajebiście ciesze się, że Roma awansowała, bo zasłużyła na to w 100%, w obu meczach pokazała wielką klasę, odpadnięcie Barcelony cieszy mnie bardzo. I akurat w tym przypadku ta zasada faktycznie sprawiedliwie pomogła zespołowi, który na awans zasłużył, bo w pierwszym meczu Roma nie zasłużyła na tak wysoką porażkę i ten jeden jedyny gol na Camp Nou wiele zmienił, dobrze, że dogrywki nie było (gdyby nie ta zasada).

Ale jednak zawsze są 2 strony medalu i należy zrozumieć też kibiców którzy są jej przeciwni, bo wiele razy ta zasada jednak nie jest sprawiedliwa.
Ja wiem, że chodzi tutaj m.in. o premiowanie wyjazdów, bo tam niby gra się ciężej (oj, ale czy zawsze…?)
Ale po pierwsze, o ile więcej emocji, o ile więcej goli i zwrotów akcji moglibyśmy oglądać gdyby nie ta zasada? Mam na myśli, ile dogrywek, ile karnych by było. Wiele razy ta zasada też sprawia, że zespoły grają zachowawczo, bojąc się stracić u siebie tego gola.
Po drugie, dajmy na to mamy wyniki 0:0 i 1:1 albo 2:2 i 3:3. Mimo tak oczywistych remisów, przejdzie zespół co strzelił 3 bramki na wyjeździe lub tą jedną. Sorry, ale ja tu nie widzę sprawiedliwości. Remis 1:1 i 5:5 w dwumeczu, powinna być dogrywka. No bo co, bo strzelił o 1 bramkę więcej na wyjeździe i dlatego przechodzi? Do mnie to nie przemawia po prostu. Wiadomo, że to tylko suche wyniki, a nie można zapominać o stylu gry, o tym jak te zespoły faktycznie wyglądały w meczu, może ten który strzelił tą jedna bramkę na wyjeździe więcej, był lepszy i w tym konkretnym przypadku awansowałby zasłużenie. Tak jak w tym konkretnym przypadku Roma mimo remisu 4:4 awansowała zasłużenie (choć to też inny przykład, bo tutaj mieliśmy do czynienia ze zwycięstwami). Ale w wielu przypadkach ta zasada może być krzywdząca.
Po trzecie, ja jako fan Arsenalu 2 razy doświadczyłem zajebistości tej zasady.
I może też dlatego tak jestem do niej uprzedzony. Arsenal-Bayern 1:3, Bayern-Arsenal 0:2.
Arsenal-Monaco 1:3, Monaco-Arsenal 0:2. 3:3 i 2 razy nara z LM. Tak, ja wiem, Arsenal to frajerzy, trzeba lepiej grać u siebie. Nie wiem, może nie jestem w 100% obiektywny jeśli chodzi o Arsenal, ale tam powinny być dogrywki. Arsenal schrzanił pierwszy mecz, ale w drugich meczach to rywal grał piach, Arsenal czyściutko wygrywał, wyrównywał a mimo to i tak odpadał. Sorry, to nie było sprawiedliwe według mnie i tyle, ale wiem, że piłka często jest niesprawiedliwa i może właśnie ta zasada też musi być…

wojsal
Arka Gdynia

A co stoi na przeszkodzie by na wyjeździe nie remisować 0:0 tylko np. 7:7 ? Jest tylko jedna różnica: 0:0 osiągnąć można Częstochową, a 7:7 można osiągnąć grając otwarty, ofensywny futbol.

Michal Sz

Nadal nie jest to argument za tą zasadą. W dwumeczu było 4-4, obie drużyny strzeliły tyle samo goli, powinna być dogrywka. Jest to najgłupsza i najbardziej psująca piłkę zasada jaka obowiązuje. Nie ma logicznego argumentu za jej obroną i nie zakłamuj rzeczywistości.

wkolski

Głównym powodem za zniesieniem tej zasady jest to, że „zabija” ona pierwsze mecze. Ile razy to słyszeliśmy, że „najważniejsze to zagrać na zero z tyłu”. Potem wychodzi padlina na 0-0 z którego obydwa zespoły są umiarkowanie zadowolone.

Michal Sz

Głównym powodem jest to, że jest ona bez sensu. Skoro obie drużyny strzeliły tyle samo goli w dwóch meczach, to dlaczego jedna przechodzi dalej? Nie można w żaden sposób udowodnić, że na wyjeździe gra się trudniej. To gdybanie i nic więcej.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Mozna. Widac to wlasnie w fazach knock-out LM i LE.

Michal Sz

Nic nie widać. Real wygrał na wyjeździe, Bayern, wczoraj Liverpool, więc daj spokój.

Gudi

To oczywiste, że trudniej gra się na wyjeździe. Wystarczy sprawdzić wyniki drużyn w rozgrywkach ligowych gdzie bramki wyjazdowe nie są premiowane. Praktycznie wszystkie mają lepszy bilans meczów u siebie.

Michal Sz

No i z czego to wynika? Masz na to jakieś uzasadnienie?

Gudi

Napisałeś wyżej, że nie da się udowodnić, że na wyjeździe gra się trudniej. Właśnie Ci to udowodniłem.

Michal Sz

Niczego nie udowodniłeś.

Gudi

Spróbuję jeszcze raz bo widzę, że trafiłem na oporną materię: gdyby na wyjeździe grało się łatwiej to drużyny więcej pinktów zdobywałyby w meczach wyjazdowych. Tak nie jest. Wystarczy sprawdzić ile punktów zdobywają drużyny ligowe u siebie a ile na wyjazdach. Różnica jest spora. Skoro więcej punktów zdobywa się u siebie to chyba logiczne, że łatwiej gra się u siebie. Serio tego nie rozumiesz?

Michal Sz

A łapiesz to, że drużyna dostaje tyle samo punktów za wygraną u siebie co na wyjeździe? To że, drużyny zdobywają u siebie więcej punktów niczego nie dowodzi. Zresztą taki Bayer Leverkusen, na przykład, zdobył w tym sezonie więcej punktów na wyjedzie niż u siebie. Sam jesteś oporną materią, bo nawet się chwilę nie zastanowisz nad tematem.

Gudi

Bayer to wyjątek. Sprawdź inne drużyny. Zdarza się, że drużyna grająca w 10 wygra mecz ale czy to znaczy, e łatwiej gra się w 10 przeciw 11? To ile punktów zdobywa się za zwycięstwo nie ma znaczenia. Jeżeli łatwiej grałoby się na wyjeździe to większość drużyn więcej punktów miałoby z wyjazdów. Tak nie jest, dlatego że trudniej gra się na wyjeździe.

Michal Sz

Dalej nie rozumiesz, ehh. Zdobywają więcej punktów u siebie, owszem. Ale pytam – z czego to wynika? Co to znaczy „trudniej”? Możesz milion czynników wymyślić, ale żaden nie będzie w stanie w 100% tego potwierdzić. Może zdobywają mniej punktów, bo piją za mało wody przed meczami wyjazdowymi? Może, nie wiadomo. To gdybanie i dlatego jest to bez sensu. Dalej już mi się nie chce tej dyskusji prowadzić, prościej raczej nie wytłumaczę o co mi chodzi.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Dla przykladu wyniki „boskiegoc Peposlawa
” Guardiola has managed 22 Champions League knockout ties before this one. Of those 22 away legs, his teams have only won four, drawing 10 and losing eight.”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Po to jest system dom-wyjazd, co by jedne drużyny nie latały po świecie, a drugie nie kisiły się na swoim terenie. Mylisz pojęcia. Chodzi między innymi o koszty.

Ja mówię zupełnie o czym innym. Dlaczego w ogóle traktować wyjazd jako coś trudniejszego i jakoś to premiować? Przecież nie da się w 100% potwierdzić, że na wyjeździe jest trudniej. Ta zasada generuje jeszcze dodatkowe absurdy, bo w przypadku dwóch remisów bezbramkowych jest dogrywka, a przy 1-1 i 0-0 już jej nie ma. Najlepsze było jak Inter grał z Milanem w Lidze Mistrzów. Ten sam stadion, dwa remisy i Milan przeszedł dalej. Cyrk 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Prośba, bez złośliwości, staraj się swoje myśli artykułować zwięźlej, albo chociaż dzielić to na jakieś akapity. Źle się czyta takie ściany tekstu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Rób jak uważasz, mnie się męczyć z tym nie chce. Ładna pogoda, idę na piwo, cześć.

Vooyek_Zbooyek

Same chybione argumenty.

1. To nie był farfocel na 1:1, tylko wypracowana akcja na 1:3. I nie „żaden problem”, tylko wielki problem, żeby Barcelonie tego jednego gola na wyjeździe wcisnąć.
2. Obie drużyny znały zasady premiowania i składają się z zawodowych piłkarzy. Nawet moja teściowa zorientowałby się, że w rewanżu Barca zamiast się bronić, powinna zaatakować i strzelić gola. To załatwiłoby sprawę.
3. W rewanżu Roma nie murowała tylko grała do przodu. Barca miała tym lepsze warunki, żeby coś wcisnąć.

Ja rozumiem, że można być fanbojem Barcy i zwalać na pogodę, sędziego, brutalność przeciwnika, czy co tam jeszcze, ale żeby zwalać na przepisy premiowania to już psychologiczna masakra jakaś…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Matinho88

a czy nie jest tak że zasada bramek na wyjeżdzie jest po to żeby mecze częściej kończyły sie po 180 minutach i żeby nie trzeba było grać dogrywki i karnych?

Gooner250

Szanuję Twoje zdanie i fajnie, że mamy odmienne poglądy, lubię dyskutować. Dlatego skontruję.

„Wczorajsze 3-0 dałoby według waszej zasady dogrywkę Romie, którą zapewne by przegrała, bo Barcelona w końcu wcisnęłaby tego jednego czy może nawet dwa gole
I na co te starania? Przy waszych zasadach Roma nawet nie podjęłaby walki”

Gdybasz. Skąd możesz wiedzieć, co by było w dogrywce i że Roma nie podjęłaby walki? Tego nie wie nikt i nigdy się nie dowiemy. A może to Roma by wcisnęła czwartą bramkę? A może nikt by nie strzelił i byłyby karne? A może faktycznie Barca by wykorzystała zmęczenie Romy i swoje doświadczenie i awansowała. Nie wiadomo, gdybu gdybu. Faktem jest, że Roma awansowała zasłużenie, była lepszą drużyną w dwumeczu, to pewnik. W tym przypadku zasada ta premiowała drużynę obiektywnie lepszą, zgadzam się, ale nadal w ogólnym rozrachunku dla mnie nie dowodzi jej słuszności.

„Z jakiej racji Arsenal ma mieć dogrywkę, skoro na wyjeździe strzela Bayernowi dwie bramki, a Bayern na wyjeździe strzela mu trzy?”

A z takiej racji, że było 3:3. Trzy:Trzy. Trzy do Trzech. Remis. Bayern strzelił 3 bramki na Emirates, ale Arsenal odpowiedział bramką. Na Allianz Arsenal strzelił 2 bramki, a Bayern nie potrafił odpowiedzieć, nic nie strzelił. Stąd był wynik remisowy. Strzelił mniej bramek na wyjeździe od Bayernu, ale też na tym wyjeździe bramki nie stracił, w przeciwieństwie do Bayernu. Tutaj już możemy się spierać pewnie, czy lepszy wynik to 3:1 czy 2:0. Ale osobiście wolę 2:0. Ładniej wygląda.

” chorym byłoby traktowanie meczu wyjazdowego na równi z domowym”

Chorym? Nie da się obiektywnie stwierdzić, że wyjazd jest trudniejszy niż domowe spotkanie. Przecież ile było meczów, gdy na wyjeździe dany zespól sobie poradził dużo lepiej niż w domu. Raz jest tak, raz tak. Na wyjeździe też są 2 bramki, jest murawa, są sędziowie, są trybuny i stadion. Presja wywarta przez kibiców gospodarzy? Bądźmy poważni, profesjonalni piłkarze grający na najwyższym poziomie mają w dupie kibiców i ewentualne gwizdy, nie myślą o tym bo się skupiają na tym co się dzieje na boisku. Gospodarze mają lepiej, bo wspierają ich kibice, którzy są 12 zawodnikiem, są bardziej zmotywowani? Czasami może tak, ale nie zawsze. Zapominasz chyba o presji własnego stadionu, kibiców i oczekiwań. Presji tego, że grając u siebie, musisz wywalczyć korzystny rezultat, bo inaczej lipa. To wcale nie ułatwia zadania gospodarzom, a może ułatwić zadanie gościom.
Niby dlaczego w zdecydowanej większości przypadków dana drużyna woli pierwszy mecz z dwumeczu rozegrać na wyjeździe? Ano właśnie dlatego, że na wyjeździe ma trochę mniejszą presję na wynik. A właśnie wynika to poniekąd z tej zasady, bo drużyna ma świadomość, że nawet jak przegra, ale strzeli bramkę, np. 2:1, to i tak będzie w niezłej sytuacji przed rewanżem. Więc czy to jakaś trudność?
Gdyby tej zasady nie było, nadal pewnie drużyny by wolały rozgrywać pierwszy mecz na wyjeździe, osiągnąć dobry wynik, by z mniejszą presją grać u siebie.

Gooner250

Oczywiście, można powiedzieć, że drużyny mają presję na lepszy wynik u siebie, bo wiedzą, że „trudniej” może być na wyjeździe.
Ale z drugiej strony ja też mogę powiedzieć, że to ta zasada często plącze nogi gospodarzom, bo wywiera na nich presję, by uzyskać korzystny rezultat u siebie. Stąd na wyjeździe dzięki tej zasadzie właśnie może grać się łatwiej. Hmm, więc kurde, niby premiuje trudniejsze mecze wyjazdowe, jednocześnie je ułatwiając…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pawko
FC Autobus w Bramce

każda tabela każdej ligi od La Liga/Premier League po polską B klasę udowadnia, żę drużyny gorzej grają na wyjeździe niż u siebie. Raz na 3-4 ligi znajdzie się tez jakaś drużyna będąca wyjątkiem od tej reguły.

To nie jest tak, że każde boisko jest takie samo. Grając np. przy sztucznym świetle, różnica w sposobie rozmieszczenia oświetlenia wpływa na komfort gry. łatwiej gra się przy świetle do którego jest się przyzwyczajonym.

Klimat suchy/wilgotny – inny od tego w jakim się trenuje wpływa na szybkość męczenia się.

Wysokość nad poziomem morza podobnie jak klimat.

Poziom zwilżenia murawy – piłka inaczej się zachowuje

Podróż = zmęczenie przed meczem.

Inny doping i reakcje kibiców.

itd.

Ja rozumiem, że dla zawodowych piłkarzy klasy światowej to nie jest wytłumaczenie na gorszą grę. Ale TO JEST WYTŁUMACZENIE NA TO, CZEMU NA WYJEŹDZIE GRA SIĘ TRUDNIEJ!

Michal Sz

Nie jest to żadne wytłumaczenie, to tylko przypuszczenia. Możesz miliard czynników podać, ale żadnym nie potwierdzisz, że jest trudniej.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Kolego skoncz pierdolic i wygoogluj sobie prace statystyczne (lub jak masz ochote zrob takie opracowanie samodzielnie) jak wyglada win ratio na wyjazdach.
Nikt ci nie bedzie pod nos podstawial czegos co mozesz sam znalezc i zrobic. Mi 15 minut zajelo zestawienie knock-out LM od 2009/10.

Michal Sz

A ja chuja wykładam na twoje prace statystyczne. Nie kumasz o co tu biega, więc sobie takie wtręty daruj.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pavlo Kravchuk
Pierwyj Ukrainskij FK "Legja" Manevichi

oj piekło w dupkę, piekło 😀

Laki Luk
Nigdy Nie Byłem Na Meczu

Jakie tam piekło? Niebo! :-)

Innowierca
RKS Radomsko

Katalońska flaga na kiju od szczotki… itd.

gustav21

Nie pisz tego, bo zaraz zakolarz to zobaczy i kaze swoim pieskom usunac ci konto. Mi tak zrobil gdy pisalem dlaczego nie traktuja Cionka jak reprezentanta Polski.

Innowierca
RKS Radomsko

Jakby za takie coś mieli mnie zbanować, to znaczy, że nie ma sensu dalej na ten portal wchodzić. Swoją drogą niezła ironia losu to by była – strona słynąca z szydery, banuje użytkowników za szyderę.

Michal Sz

Nikt tu za takie rzeczy nikogo nie banuje, banują co najwyżej prostaków, którzy nie potrafią się zachować i napisać komentarza na poziomie.

tec99
Arka/Lechia

Michal Sz

No tak… bo na tym portalu są tylko górnolotne artykuły

Michal Sz

Ja nic takiego nie napisałem. Poza tym nawet przy tych gównianych artykułach też wypada się zachować, a nie robić chlew.

gustav21

a ty co redaktor zakolarza z gimbazy?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Najedzony Bogus(L)aw
Dupa Katalonii

och ta pewność siebie bywa taka złośliwa… http://weszlo.com/2018/04/04/own-goal-coz-pilkarz-roma-dokonala-sabotazu/

„Drugiemu, ponieważ przewaga 3 bramek sprawia, iż w rewanżu Barca będzie mogła aktywnie odpoczywać. Kibice z kolei zaoszczędzą trochę zdrowia, nie musząc martwić się o awans do półfinału Champions League.” To se odpoczną teraz. Nawet aktywnie.

koster
Notts County F.C.

Mimo że kibicuje Juve to liczyłem na Romę. Po pierwszym meczu nie wierzyłem ale to było piękne!!! Brawa i gratulacje! Jednak w SerieA istnieje życie poza Juventusem. Zobaczymy jak jutro wyjdzie na Santiago – szanse jeszcze mniejsze niż Romy ale skoro takie cuda się zdarzają to wierzyć trzeba 😀
Coś włoska ziemia nie leży Barcelonie…ostatnie 3 mecze to bilans bramek 0:6 – trójka od Juve, trójka od Romy i bezbramkowy remis …tak apropos słabej SerieA 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Putas

Porównywanie obecnej Romy do Monaco jest nieodpowiednie. Monaco miało za sobą galaktyczny sezon w lidze francuskiej, Roma walczy zaledwie o czwartą lokatę. Nie sądzę, aby miał nastąpić taki exodus. Niemniej niezmiernie się cieszę z ich awansu, coś pięknego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

koster
Notts County F.C.

No zrobiła się z Romy w tym sezonie drużyna pucharowa. Z reszta oni muszą – po prostu musza wyciskać takie wyniki, bo w lidze co by nie mówic to jednak zawód. Przed sezonem sobie myślałem że dla Juve będzie ciężej w SerieA, bo nie dośc że Napoli, to jeszcze silna Roma, ale niestety rzymianie nie dotrzymali kroku. Piszę „niestety” bo tylko silna konkurencja między klubami na swoim podwórku może jeszcze bardziej windować je na arenie międzynarodowej. A co do porównania z Monaco – Roma sama budowała ekipe i mimo, że wychodziło to budowanie raz lepiej raz gorzej to w końcu przyszedł ogromny sukces (dla mnie najlepsza czwórka w Europie jest ogromnym sukcesem), natomiast Monaco odżyło przy petrodolarach Rybołowlewa bo przeciez na początku to było takie gówno jak dzisiaj PSG…a później juz szło siłą rozpędu.
Tak jak pisałem – w Juve dzisiaj wierzę mocno ale różnica jest taka że Real miażdży w LM. Barca juz w pierwszym meczu byla niewyraźna ale mimo to te bramki non stop wpadały, bo przeciez w obronie Romy to byl kryminał, mimo że ogólnie gra była calkiem niezła. Na szczęście udało się przywieźć jedną bramkę. Natomiast Juve grało dobrze przez godzine – po drugiej bramce się załamało a po czerwie Dybali rozsypało kompletnie. Gdyby wykorzystali te multum okazji które mieli na 1:1 to by dzisiaj inaczej ten rewanż wygladał. A tak – słyszałem że Allegri zagra czwórką z przodu 😀 Jedna kontra i cały plan może pójść w pizdu.
Zobaczymy

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

koster
Notts County F.C.

Zgadzam się. Juve wygrywa wyrachowaniem i strzela tyle ile musi. Jakieś 6 bramek z Udine czy 7 z Sassuolo to wyjątki raczej. Po drugie problemem jest brak Dybali bo w sumie w formie jest tylko Higuain. Na Dybali psy wieszali ale w sumie nie wiem czy zasłuzył. Grał bardzo dobrze, ciagnął do przodu, kreował – OK – zmarnował dwa wolne ze swojej pozycji no i czerwona kartka jest duzym minusem. Ale z samej gry wyglądał ok. Mandzukic to nawet nie ma o czym gadać kompletnie bez formy i bez życia.
Drugim plusem w ofensywie jest Costa i właściwie tyle, więc kim tu strzelać. Cuadrado dopiero co wrócił po kontuzji i nie wiadomo na czym stoi jego forma. Zajebali pierwszy mecz – Wynik powinien byc na styku no ale jak się na takim poziomie robi, takie błędy w obronie to z Realem trzeba za nie płacic. Nie wiem ile jeszcze im Ronaldo musi bramek wpierdolic żeby go faktycznie zaczęli kryc a nie na radar.
Inna sprawa czy wyciągneli wnioski jak Roma czy pojadą tylko godnie się pożegnać

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

koster
Notts County F.C.

No zobaczymy. Myślę że obaj oglądamy piłkę juz tyle czasu że nie takie cuda oglądaliśmy. Wierzyć trzeba w każdym razie – oby tylko limit cudów na ta edycje LM nie został wykorzystany juz wczoraj 😛

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Melo_Anthony

Szczęście Realu że Mandzukic bez formy.W gazie by im pewnie juz 5 strzelił.

koster
Notts County F.C.

Brak mi słów do opisania tego spod bram nieba do najgorszego zadupia w piekle….
A co do Mandzu to podtrzymuje. Zrobił wczoraj cos pięknego tymi dwoma główkami ale to jak jest wolny, nieprzygotowany technicznie i kondycyjnie to jest dramat. Dziwie się, że Cuadrado nie wszedł wcześniej żeby tam były argumenty w ataku na koncówke. Ale serce Mandzu do walki ma wielkie i tego mu odmówić nie mozna

Taiczo
Ekstraklasa=Tego nie da się zrozumieć.To trzeba przeżyć.

Brakło OWN Goal i chuj cały misterny plan poszedł się jebać. Sędzia robił z siebie błazna ile tylko się dało, ale w końcu musiał, choć nie chciał go podyktować karnego(gol Romy na 2-0).
Barca z przechodzącym po raz enty Messim obok spotkania jest po prostu cienka.

pepe72

Sędzia nie podyktował drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej zawodnikowi Romy. Więc tego … VARu nie było 😉

Taiczo
Ekstraklasa=Tego nie da się zrozumieć.To trzeba przeżyć.

Kolego w 1 połowie Romie należały się 2 karne po ewidentnych faulach. Owszem w relacji nc+ tego nie usłyszysz bo to kibice barcy, ale obczaj materiały pomeczowe jak znasz Angielski i wszyscy mówili wprost to były 11-stki dla Romy.

kasztan

Z OWN Goalem na boisku Barca wygrywała, teraz był tylko Messi…
OWN Goal > Messi 😀 😀

Andrzej Dudziarz

Dziś noc sznura w gimbazach, wielu gówniarzy się powiesi.

Taiczo
Ekstraklasa=Tego nie da się zrozumieć.To trzeba przeżyć.

ht tps://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/30572009_879849078863892_7403071717750780542_n.png?_nc_cat=0&oh=610fc8ee1dd7f6de5a7ea57697191bee&oe=5B6FE6B0

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pepe72

Pewnie pozdrowił 😉 to i rezultat.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Fajlip

Flaga Katalonii spuszczona do połowy na kiju od szczotki na balkonie pewnego jegomościa z zakolami… nie tak miał wyglądać ten wieczór nie tak.

Placek

Od mopa

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kucharinho
Lech Poznań

REMONTADA

comment_28237_attachment_images_1.jpg
Baton

Co tu dużo mówić, zaorałeś Krzysia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Szynkers88

Kapitalny mecz Romy. Ten dwumecz pokazał, że Serie A ciągle jest w grze, że jeszcze Premier Leaugue i La Liga nie odjechały Włochom tak bardzo. Ten dwumecz przejdzie do historii Champions Leaugue, ale także może być, jak mówią włosi, „zwrotem węża boa” w rozwoju Serie A – liga dość ciekawa, bo jest wielka 6, o utrzymanie walka do samego końca, a poziom topowych klubów wysoki, zatem włodarze Serie A mają mega argument, żeby licytować wartość kwoty sprzedaży praw telewizyjnych na najbliższe sezony, która bodajże do tej pory była nawet 3 razy mniejsza niż wartość La Liga. A od tego wiemy, że zależy bardzo, bardzo dużo.

ot.ja

Czy ja wiem czy faktycznie Serie A tak bardzo odstaje od PL ? Chyba tylko finansowo, bo patrząc przez pryzmat samej LM, to raczej Włosi odjechali Anglikom, którzy ostatniego finalistę mieli w sezonie 11/12. Od tego czasu zero finałów z Anglikami, z Włochami w tym czasie dwa, i ogólnie lesze wyniki we wcześniejszych fazach – i to w sytuacji gdzie Serie A może wystawić mniejszą ilość klubów w rozgrywkach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

No rzeczywiście, wygrana Atalanty z dołującym wówczas Evertonem (byli nad strefą spadkową) to meeega argument. Kogo masz w tej Serie A mocnego teraz? Juventus, a reszta to fajne drużyny, ale żadni mocarze.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Jaka marka ten Everton? Przeciętniak bez większych ambicji.

W Serie A masz Juventus i kilka solidnych drużyn, przynajmniej na ten moment, bo może niedługo Milan i Inter się obudzą. W Anglii masz City, Liverpool. United, Tottenham, Chelsea, Arsenal, wszystkie te kluby mają mocarstwowe ambicje. Nie porównywałbym ich z Lazio, Napoli czy Romą, nawet mimo awansu do półfinału Ligi Mistrzów.

Jak dla mnie West Brom mógłby ograć Udinese czy Crotone, bo dlaczego nie, wszystkie te drużyny grają beznadziejnie w tym sezonie, mają nawet po tyle samo porażek (18), ale ten West Brom kadrowo jest z nich najciekawszy i na pewno gra poniżej możliwości.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz

Chodzi mi o sam potencjał. Anglicy w pucharach nie grają zbyt dobrze od kilku lat, ale przy pieniądzach, które mają, to kwestia czasu, kiedy przyjdą sukcesy. Zresztą, na przykładzie Liverpoolu widać, że ten sukces to tak naprawdę nie wiadomo do końca od czego zależy. W lidze szans na mistrza nie mają, dostali nawet od City 5-0, a tu bez problemu ich ograli dwa razy. Podobnie było jak wygrywali Ligę Mistrzów za Beniteza, a w drużynie grały Finnany czy Smicery.

A co do Serie A, to poza Juve, tam nikt nie ma jakichś pucharowych marzeń. Romie udało się zajść daleko, ale sami pewnie do końca nie wierzyli, że tą Barcelonę wyrzucą. Milan i Inter mają potencjał na więcej, ale póki co jest jak jest. Nie chodzi o same nazwy, po prostu Serie A dołuje przede wszystkim finansowo i w najlepszych klubach grają zawodnicy, którzy nie powinni się w ogóle nich znaleźć. Dlatego Milan odpadł z Arsenalem, którego szczytem możliwości jest od lat Puchar Anglii, i dlatego ogólnie sportowo jest tam przeciętnie.

Lukasz8181

Już w pierwszym meczu Barcelona słabo wyglądała i osiągnęła wynik znacznie lepszy niż to jak wtedy grała. I dzisiaj to się okazało dla niej zgubne. Wysokie zwycięstwo w pierwszym meczu 4-1 kiedy z obrazu gry może powinna wygrać z 2-1 lub 3-2 uśpiło tylko Barcę, spowodowało nadmiar pewności siebie, psychiczne rozprężenie i brak pełnej mobilizacji przed rewanżem czego dzisiaj Barca poniosła srogie konsekwencje. Barca poległa po prostu mentalnie.

magikmag

Ja się pytam – gdzie był najlepszy piłkarz galaktyki i całego wszechświata, bóg, kosmita, kosmonauta i chuj wie co jeszcze. Mały karzeł rzucający wielki cień na biednego CR7.

Standardowe brylowanie z Leganes i Getafe i dziwny problem gdy idzie grać z kimś poważnym.
Prawda jest taka, że CR zjada knypa zarówno mentalnie jako lider szatni jak i umiejętnościami na stare lata. Elo bóldupce.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

elbicho

Jesienią kolego to sie liście grabi. Ronaldo znowu odpalił w najważniejszym momencie, a na potwierdzenie Twoich słów – jeśli przewyższa Messiego nieustępliwością i motywacją to ewidentnie jest lepszy, umiejętności to nie jest 100 procent sukcesu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

elbicho

Niestety albo i stety Messi to talent którego nie dostał nikt inny odkąd wpadli na to że można kopać coś okrągłego, natomiast jeśli chodzi o Cristiano to ja oglądałem go w przeszłości tylko dla jego dryblingu, robienia show i machania rękami tfu.. nogami nad piłką. Teraz to typowy kiler, kiedy tylko jest przygotowany na sto procent fizycznie i psychicznie to nie ma gościa który ma taki zmysł strzelecki. Pokłony dla jego metamorfozy, ponieważ z zawodnika robiącego szum na skrzydłach stał sie krok po kr