post Avatar

Opublikowane 07.04.2018 11:30 przez

redakcja

– No właśnie słyszałem, że mieli to wprowadzić. Już działa? Super sprawa, Ukraińcy będą mieli łatwiej  – dopytuje Wołodymyr Kostewycz, gdy mówię mu, że dziś do poznańskich biletomatów dodano język ukraiński. Kostia mówi płynną polszczyzną, poprawnie odmienia słowa, nie gubi wyrazów. W klubie śmiano się, że wraz z Nenadem Bjelicą ścigają się w znajomości języka polskiego.

Jak został specjalistą geodezji? Co można robić w Derewni i dlaczego młodzi szybko stamtąd wyjeżdżają? Dlaczego w pokoju miał plakaty van Persiego i Henry’ego? Co czuł po przegranym meczu z Legią? Jak Poznań wypada w porównaniu z Lwowem? Dlaczego przyjazd żony pomógł mu w trawieniu porażek?

*

Derewnia, twoja rodzinna miejscowość, to niewielka wieś 40 kilometrów od Lwowa. Mieszka tam 1500 osób. Ty miałeś to szczęście, że grałeś w piłkę i tak trafiłeś do Lwowa. A co robią inni młodzi ludzie?

Większość też wyjeżdża do Lwowa, gdy dochodzi do etapu wyboru studiów. Wtedy wyprowadzają się z Derewni, szukają swojego planu na życie, często układają je sobie na nowo. Bo w Derewni tak naprawdę nie ma co robić, to jedna z wielu wsi na Ukrainie. Ale tak, piłka mi pomogła w tym, że mogłem wyprowadzić się do większego miasta. U nas to normalne i podejrzewam, że w Polsce jest podobnie – młodzi ludzie z ambicjami przy zmianie szkoły często wyjeżdżają ze wsi i małych miejscowości do miast, by tam się spełniać.

Ile miałeś lat, gdy wyprowadziłeś się do Lwowa?

Dwanaście. Albo jedenaście. Najpierw trafiłem do akademii Myrona Markiewicza i tam trenowałem przez dwa lata. Wyprowadziłem się razem z mamą, tata został w Derewni. Wraz z mamą wynajmowaliśmy mieszkanie we Lwowie, więc nie odczułem też tak tej wyprowadzki, bo miałem obok siebie kogoś bardzo bliskiego. Dopiero po tych dwóch latach przeszedłem do akademii Kaprat Lwów i tam już zamieszkałem w akademiku z drużyną.

Trudniej było wyjechać z Derewni do Lwowa czy z Lwowa do Polski?

Nie wiem. Ale chyba łatwiej było mi się przeprowadzić do Lwowa. Wtedy nie zamartwiałem się niczym – chciałem grać w piłkę i tyle, to było dla mnie kluczowe. Skoro w akademii Markiewicza mogłem grać, to byłem szczęśliwy. Często też bywałem w domu rodzinnym, bo najczęściej w piątek, sobotę i niedzielę nie mieliśmy treningów. Wracałem do domu na weekend, a w poniedziałek o 4 rano jechałem do Lwowa. Nie myślałem o tym, czy to problematyczna sytuacja, czy życie w większym mieście jest trudniejsze. Była piłka przy nodze? No to byłem zadowolony.

Kiedy z twojego pokoju poznikały plakaty Andrija Szewczenki?

Chyba jakoś koło czternastych urodzin. Dla nas Andrij to był ktoś, kim dla dzisiejszych dzieci w Polsce Robert Lewandowski. Byliśmy wpatrzeni w niego jak w obrazek. Później już byłem coraz starszy i głupio tak mi było trzymać plakaty w pokoju. Ale podobała mi się gra Robina van Persiego i Thierry’ego Henry.

Van Persie, Henry… No tak, przecież ty byłeś przez długi czas napastnikiem.

Tak. Później zostałem lewoskrzydłowym, ale w Karpatach jeden z trenerów powiedział, że nie jestem wystarczająco szybki, wiec przesunął mnie na „dziesiątkę”. Później grałem jako defensywny pomocnik. I znów na lewym skrzydle. I znów zmienił się trener… Przychodzę na trening, graliśmy dziesięciu na dziesięciu i on mówi do mnie „Kostia, stań na lewej obronie”. Zaliczyłem odbiór, fajny przechwyt, jakieś niezłe podanie. Po treningu podchodzę do trenera, a on „Kostia, w weekend mamy mecz, zagrasz na lewej obronie”. Pomyślałem sobie „kurde, przecież ty w życiu tam nie grałeś, pół treningu testów na lewej obronie, co to będzie?”. Cztery dni później graliśmy spotkanie w lidze, ja zadebiutowałem na lewej stronie defensywy i trafiłem do jedenastki kolejki. Źle nie wyszło.

2017.05.07 NIECIECZA SPORT PILKA NOZNA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2016/17 GRUPA MISTRZOWSKA KOLEJKA 2 BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA - LECH POZNAN NZ WOLODYMYR KOSTEWYCZ LECH FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl 2017.05.07 NIECIECZA SPORT FOOTBALL LOTTO EKSTRAKLASA SEASON 2016/17 BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA - LECH POZNAN FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Więc lewym obrońcą zostałeś nieco z przypadku. Podobnie było ze studiami geodezyjnymi?

Trochę tak. Przychodził moment, gdy zakończyłem naukę w szkole średniej. Akurat doznałem kilku kontuzji w krótkim czasie i klub nie przedłużył ze mną umowy. Zostałem trochę na lodzie. Rozmawiałem z mamą i ona powiedziała „wiem, że chcesz grać w piłkę i tak spędzić następne lata, ale idź na studia, będziesz miał wykształcenie, będziesz miał plan B”. Dobrze poszła mi matura z matematyki, więc kierunek studiów wybierałem spośród nauk ścisłych. Padło na geodezję, bo nauczano jej na Lwowskim Narodowym Uniwersytecie Rolniczym, który dobrze żył z klubami pilkarskimi i często pomagał młodym zawodnikom. Czyli tak, znów trochę decydował przypadek.

Lubiłeś w ogóle tę geodezję?

Niezbyt (śmiech). To znaczy nie czułem się tam źle, ale to też nie była moja pasja. Teoretycznie musiałem być na zajęciach codziennie, ale często lekcje pokrywały się z godziną treningu czy wyjazdu na mecz, bo pół roku po wyborze uczelni Karpaty Lwów zaproponowały mi nowy kontrakt.

I studiowałeś tam pięć lat?

Tak, uzyskałem tytuł specjalisty. U nas był wtedy tak – najpierw tytuł bakaławra po czterech latach, po kolejnym roku zostajesz specjalistą, a jeśli chcesz zostać magistrem, to czeka cię kolejne pół roku nauki (w 2016 roku ukraiński rząd zrównał tytuł specjalisty z europejskim stopniem magistra – red.).

Podejrzewam, że bardziej podoba ci się na drugim kierunku studiów.

Zdecydowanie! Kształcę się zaocznie na trenera, przyjeżdżam w wolnej chwili na Ukrainę, zdaje egzaminy i wracam tutaj.

Jak daleko jesteś do ukończenia tego kierunku?

Właściwie został mi już tylko jeden egzamin, więc jeśli go zdam, to jeszcze w tym roku skończę studia. Mam nadzieję, że trenerem zostanę póki co tylko w teorii, bo chciałbym pograć jeszcze trochę w piłkę. Ale w razie czego, to dyplom będę już miał. Cały czas się uczę, podpatruje trenerów, z którymi pracuję. W Lechu spotkałem tylko Nenada Bjelicę, ale np. w Karpatach był taki sezon, gdzie mieliśmy aż sześciu szkoleniowców! Staram się wyciągać z nich najciekawsze cechy.

WARSZAWA 04.03.2018 MECZ 26. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 2:1 WOLODYMYR KOSTEWYCZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Zerkasz cały czas na to, co się dzieje w lidze ukraińskiej? Wygląda na to, że przepaść między Szachaterem Donieck i Dynamem Kijów powiększa się coraz bardziej.

Tak, śledzę tę ligę. Wojna i sytuacja w kraju nie pomaga futbolowi. Kiedyś mocny był Metalist Charków czy Dnipro Dniepropietrowsk, a dzisiaj nikt za bardzo nie jest w stanie nawiązać rywalizacji z dwójką faworytów. W niektórych klubach zawodnicy nie dostawali pieniędzy przez dziesięć miesięcy. Dziesięć! Takie sytuacje mocno wpływają na sportowy obraz ukraińskiej ekstraklasy. Wychodzisz na boisko, a w głowie rozmyślasz „dobra, wrócę do domu, znów bez kasy i co powiem żonie?”.

Coraz śmielej Ukraińcy wybierają Ekstraklasę. I to nawet tacy, jak Ołeksij Chobłenko, który przed przyjściem do Lecha był w czołówce strzelców ligi ukraińskiej. Czy Artem Putiwcew będący w szerokiej kadrze reprezentacji. Do tego Andrij Bohdanow, wychowanek Dynama Kijów.

Wydaje mi się, że faktycznie to się zmienia. Kilka lat temu wyjeżdżałeś z Ukrainy do Polski tylko wtedy, gdy nie miałeś ofert z Ukrainy. Dziś albo idziesz do Dynama czy Szachtara, albo faktycznie rozważasz wyjazd do Polski. Szachar i Dynamo wciąż finansowo i sportowo przerastają ligę polską, ale wiele polskich drużyn może śmiało rywalizować z pozostałymi klubami ukraińskimi. Jak trafiłem do Lecha, to wielu moich znajomych dzwoniło i pytało „Kostia, dasz radę załatwić mi jakiś klub w Polsce?”. Śmiałem się, że pogram tu jeszcze kilka lat i zostanę menadżerem. Czy w Ekstraklasie będzie coraz więcej Ukraińców? Trudno stwierdzić. Na pewno to atrakcyjny kierunek dla moich rodaków, liga polska jest coraz silniejsza, ale jest ten limit zawodników spoza Unii Europejskiej. On mocno komplikuje sprawę.

Ty przed transferem do Lecha miałeś jakieś oferty z Ukrainy?

Konkretów na stole nie było, ale mówiło się o zainteresowaniu ze strony Dnipro. Był też jakiś temat klubu z Niemiec, ale też raczej w formie zainteresowania, a nie oferty. Dopiero Lech był zdecydowany na transfer, przyjeżdżali skauci, rozmawiali ze mną i z władzami Karpat. Te obserwacje trwały ponad rok.

Jak przeszła twoja aklimatyzacja? Angielskiego nie znałeś, ale sporo rozumiałeś po polsku.

Tak, właściwie niemal wszystko było dla mnie zrozumiałe, ale gorzej było z mówieniem. Z początku sporo pomógł mi Maciek Makuszewski, który zna rosyjski i tłumaczył mi niektóre rzeczy. Ale klub zorganizował lekcje polskiego z nauczycielem, do którego chodziłem z moją ówczesną dziewczyną, a dziś żoną.

Jan Trawiński, twój nauczyciel, mówił, że szybko przyswoiłeś podstawy i właściwie mogłeś zakończyć naukę na lekcjach, ale kontynuowałeś je, bo chciałeś mówić perfekcyjnie.

No tak, bo to buduje twoją pewność siebie. W szatni mogłem się dogadać, powiedzieć czego potrzebuję, ale to były proste rzeczy. Jeśli chodzi o żartowanie czy jakieś zaawansowane sprawy, to z powierzchowną znajomością polskiego było już trudniej. Dlatego chciałem uczyć się dalej. Wiesz o co chodzi – nie chciałem być na uboczu w szatni, chciałem wsiąknąć w drużynę i rozmawiać z chłopakami bez przeszkód. No i język przydaje się na co dzień – idziesz do sklepu, załatwisz jakieś sprawy, dogadasz się na ulicy. Znikają bariery.

Mi też było łatwiej, bo w Derewni mieszka sporo potomków Polaków, którzy zasymilowali się z Ukraińcami, ale wciąż używają niektórych polskich słów. Mieszkałem też dość blisko granicy z Polską. Chociaż gramatyki i deklinacji zazdroszczę np. Anglikom. Tutaj masz „samochód, samochodem, samochodowi”, a w Anglii „car, car, car”. Przeczytałem w internecie, że polski to jeden z najtrudniejszych języków na świecie. I trochę się zdziwiłem, bo dla mnie był stosunkowo łatwy w opanowaniu. Ale ja jestem nieobiektywny, lepiej zapytaj Christiana Gytkjaera albo Thomasa Rogne czy też im tak łatwo idzie. (śmiech)

Często spotykasz w Poznaniu swoich rodaków? Według szacunków w całej Wielkopolsce mieszka 120 tysięcy Ukraińców.

Niemal codziennie kogoś spotykam. Na początku nie miałem tutaj znajomych Ukraińców. Ale poznałem Kostię Mazura, który jest blisko Lecha (wcześniej Mazur pomagał np. Zaurowi Sadajewowi – red.). Poznałem też rodzinę Anny Chraniuk, która naucza na uniwersytecie o Ukrainie. Czasami do nich wpadam. Teraz już nie jestem sam. Ale jak przyjechałem, to było dziwnie. Zamieszkałem w hotelu Merkury, przyjeżdżałem na trening, pogadałem z kolegami, a później robiłem sobie spacery po Poznaniu. To bardzo ładne miasto, przypomina mi trochę Lwów. Poznań ma lepsze drogi, wiele kamienic jest już odnowionych. Lwów sam jest większy od Poznania, żyje tam więcej osób, ale aglomeracja poznańska jest większa od tej lwowskiej.

Z czasem dołączyła do ciebie dziewczyna i było ci łatwiej.

Tak, po miesiącu przyjechała do Poznania i poczułem się jak w domu. Często przyjeżdża do mnie siostra. Ojciec miał ostatnio przyjechać na spotkanie ze Śląskiem, ale się rozchorował.

Zdawałeś sobie z tego, gdzie trafiasz?

Wiesz, poczytałem sobie o Lechu, rozmawiałam z ludźmi, miałem pogląd na to, jak wygląda ten klub. Ale pierwsze dni mnie trochę zszokowały jeśli chodzi o organizację, poziom piłkarzy, zainteresowanie kibiców i mediów. Wszystko było na bardzo wysokim poziomie. Początek miałem bardzo udany, później było nieco gorzej. Z czasem złapałem kontuzję, czułem się trochę zmęczony mentalnie i może przez to grałem nieco słabiej. Tak samo gdy w tym sezonie złapałem uraz, to trochę czasu potrzebowałem by dojść do siebie, bo to wybiło mnie z rytmu.

WARSZAWA 17.05.2017 MECZ 34. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2016/17 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 2:0 WOLODYMYR KOSTEWYCZ KASPER HAMALAINEN FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Przegrany mecz z Legią po rzucie karnym podyktowanym za twoje zagranie ręką – to był twój najtrudniejszy moment w Lechu?

Szczerze? Byłem kompletnie rozbity. Nie chciałem nikogo widzieć, nie miałem ochoty na żadne rozmowy. Drużyna zagrała świetny mecz, a przez mój błąd przegraliśmy. To była tylko moja wina, że przegraliśmy. Wziąłem porażkę na siebie. Ale było mi bardzo, bardzo trudno przez to przejść.

Oglądałeś sobie już na spokojnie tę sytuację?

Koledzy oglądali, ja zerknąłem, ale naprawdę nie miałem ochoty oglądać tego meczu, czytać o nim, słuchać rozmów na temat tamtego spotkania. Opowiem ci jak to wyglądało z mojej perspektywy, dobra? Rozłożyłem ręce na bok, by zaakcentować, że nie fauluje rywala. Wyskoczyłem do góry, a on mnie trącił zasłaniając piłkę. Możesz to nawet zobaczyć na powtórce, że trafia mnie ręką gdzieś w żebra. Zachwiałem się, bo byłem w powietrzu. Próbowałem odzyskać równowagę i wykonałem lekki ruch ręką, przez co piłka trafiła mnie w dłoń. Ona nawet nie zmieniła kierunku lotu. Jeśli nie trafiłaby w moją ręką, to i tak spadłaby w to samo miejsce. Więc dla mnie to było nieco dziwne. Gdyby piłka odbiła mi się od ramienia i przez to utrudniłaby rywalowi jej przejęcie, to wtedy bym zrozumiał.

Dostawałeś sygnały o możliwym powołaniu do reprezentacji Ukrainy? W kadrze do lat 21 zagrałeś kilka meczów, grasz za granicą w niezłym klubie…

Była taka sytuacja, gdy nasz podstawowy lewy obrońca pauzował za kartki w ostatnich eliminacjach. Dziennikarze na Ukrainie dużo pisali o tym, że jestem główny kandydatem, by wskoczyć na jego miejsce do reprezentacji. Ale popisali, a nic z tego nie wyszło. Sygnałów ze sztabu nie mam. Nie słyszałem, żeby ktoś przyjeżdżał mnie oglądać.

Dziennikarze z Ukrainy często o tobie piszą?

Chyba nigdy nie odebrałem tylu telefonów, co po transferze do Lecha. Dawałem wywiad za wywiadem. Dzisiaj widzę, że czasami coś napiszą, nie zapomnieli o mnie, ale mamy zawodników grających w lepszych klubach i w mocniejszych ligach, więc oczywiście nie jestem jakimś głównym obiektem ich zainteresowań. I ja to rozumiem.

Podobno lubisz łowić ryby. To dość popularne hobby wśród lechitów, bo pamiętam, że Gergo Lovrencsics niemal każdą wolną chwilę spędzał nad stawem czy jeziorem. Miałeś już okazję wędkować?

Jeszcze nie, ale mam nadzieję, że wkrótce uda się gdzieś wyjechać. Poznałem tutaj takiego kolegę Romana i obiecał mi, że pojedziemy na ryby. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale Roman – jeśli to czytasz, to trzymam cię za słowo! O Gergo słyszałem, że lubił łowić. Ja nie jestem aż takim pasjonatem, że siedzę w domu i myślę „kurde, ale bym pojechał na ryby, gdzie moje wędki?”. Lubię to, natomiast nie jestem jakimś fanatykiem wędkarstwa.

Ale chyba w ogóle jesteś takim gościem, który lubi obcować z naturą. Ryby, las, grzyby.

Wyniosłem to z Derewni. Jak przyjeżdżam to domu, to lubię właśnie pospacerować po lesie, uspokaja mnie to. Spędziłem dzieciństwo na wsi, gdzie nie było rozrywek typu kino czy dyskoteki, więc trochę się do tego przyzwyczaiłem. Dzięki temu się relaksuję.

W Poznaniu też masz jakieś ulubione miejsce na spacery?

Lasek Marceliński! O, zaraz obok stadionu. Mieszkam blisko, więc często tam chadzam z żoną. Lubimy też wybrać się do palmiarni. A i do Nowego Zoo. To ulubione miejsce żony, mogłaby tam być codziennie. Mi też się podoba, ale to miejsce jest tak duże, że jak przejdziemy przez całe, to jestem bardziej zmęczony niż po treningu.

Często wspominasz o swojej żonie.

Jej obecność bardzo mi pomaga. W Karpatach, gdy przegraliśmy mecz, potrafiłem przez trzy dni nie odbierać telefonu i wychodzić z mieszkania tylko po to, żeby jechać na trening. Teraz nie mogę tego zrobić, bo jakby to wyglądało, gdybym przez trzy dni nie odzywał się do żony? Jej obecność sprawia, że się zmieniłem, łatwiej mi przetrawić porażki, nie zamykam się sam w mieszkaniu.

Rozmawiał Damian Smyk (na Twitterze – @D_Smyk)

zdjęcia – 400mm.pl

Opublikowane 07.04.2018 11:30 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 18
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kaszub
kaszub

Za dużo Ukraińców w Polsce.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kaszub
kaszub

Nie wiem jaki jest dopuszczalny limit dla Polski. Pewnie byłby on wyrazem troski o pomyślność własnego społeczeństwa. Tak jak zrobili to mądrzejsi Czesi i narzucili sobie limit 80 tysięcy Azjatów zza wschodniej granicy Polski. Zdaje sobie jednak sprawę, że dla lewaków twojego pokroju lansującch się na weszło.com i rozsiewających swoje mądrości, które na nikim nie robią wrażenia i nikogo nie interesują jest to zbyt trudne do zrozumienia. Dlatego nie wdając się w dalszą jałową polemikę mówię po prostu „Żegnam”!

zakkkk
zakkkk

Komentarz o „lewakach”-zaliczony, ehh.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Dopuszczalny limit? Trudno określić. Czytałem wywiad z Arabką, która opowiadała, że nieźle się jej żyje w Finlandii tylko za dużo Finów – tego chcecie? Ukraińcy na szczęście nie wyznają religii pedofila.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

theczarek
theczarek

Kaszub ogarnij się to już nie lata 70. Ukraińcy są u nas mile widziani pod warunkiem że chcą pracować, a przecież ci co przyjeżdżają tego właśnie chcą. bo ze są tacy sami jak my to akurat nie mam wątpliwości, znam paru.

theczarek
theczarek

Hehe.
A tak juz zupełnie na poważnie skoro jest Ukraincem to może do kadry go?podstawowy warunek Spełnia, kadra będzie różnorodna, europejska, jeszcze tylko znaleść jakąś babkę żyjącą przed wojną w PL po tym obywatelstwo i mamy komlet, powinien się nadać. Stsno napewno by się ucieszył.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

zakkkk
zakkkk

Sympatyczny człowiek, szkoda, że taki pechowiec. Piłkarzem wybijającym się nad naszą lige też nie jest, ot solidny ligowiec.

theczarek
theczarek

Popieram, Lech to dla niego idealne miejsce.

Marcin_M
Marcin_M

A teraz siedzisz przed kompem, patrzysz na ten wytwór twojej głowy i myślisz „ale im dojebałem”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
27.05.2020

Proszę państwa, wysoki sądzie – to jest profesor-drybler Kamil Jóźwiak

Może i nie oglądaliśmy meczów przez ponad dwa miesiące, natomiast pewne rzeczy pozostały niezmienne. Na Lecha w ofensywie aż przyjemnie popatrzeć, Karlo Muhar nadal wygląda, jakby wygrał miejsce w składzie Kolejorza w festynowej loterii, a Kamil Jóźwiak przerasta już ligowy futbol. Nie zmienia się też to, że jeśli Lech w tym sezonie jedzie na Podkarpacie, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Apel do Lecha i całej Ekstraklasy: więcej Jóźwiaków, mniej Muharów

Polskie szkolenie w ostatnich kilku (kilkunastu?) latach nie rozpieszczało nas w kwestii skrzydłowych, bo raczej skupiano się na promowaniu szybkich graczy, potem tych z najlepszą wydolnością, a o graniu w piłkę zapominano. Byle dobiec do linii końcowej i wrzucić, a że 95 na 100 dośrodkowań kończy się na pierwszym obrońcy? Oj tam, oj tam, przecież […]
27.05.2020
Niemcy
27.05.2020

Dali sobie po dwa razy i wystarczyło. Piątek przełamuje się z karnego

Wyobraźcie sobie, że dwóch mocnych chłopaków na osiedlu wychodzi na ustawkę dla sportu – klasyczne jeden na jednego. Nie ma publiczności. Nie mają nic do siebie. Są dobrze przygotowani, dopiero co pokonali słabszych przeciwników w podobnych warunkach i teraz chcą udowodnić swoją wyższość. Przebieg starcia? Jeden huknął, drugi oddał. Jeden huknął, drugi oddał. Poza tym […]
27.05.2020
Inne sporty
27.05.2020

Bjoergen znów pobiegnie – śladami Kowalczyk

Jeśli chodzi o sporty zimowe, jest jedną z największych postaci w historii. Na podium olimpijskim stała 15 razy. Ośmiokrotnie jako mistrzyni. Medali z mistrzostw świata ma za to 26. Do tego cztery Kryształowe Kule za zwycięstwo w Pucharze Świata. Nic dziwnego, że wiadomość o powrocie Marit Bjoergen do sportu zelektryzowała świat biegów. Norweżka nie wróci […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie – live od 22:00 – Probierz i Stanowski

Odliczanie do startu PKO Bank Polski Ekstraklasy z Hejt Parkami trwa! Dziś w Kanale Sportowym i Weszło FM gościmy Michała Probierza, trenera i wiceprezesa Cracovii. Zasady są takie same jak zawsze – dzwońcie, piszcie, pytajcie i… hejtujcie! Numer telefonu do studia: (22) 219 50 31. Zaczynamy o godz. 22!
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wirtualne bilety – kibice pomagają polskim klubom

Czy zjadłbyś kiełbasę, której nie da się dotknąć? Wypiłbyś piwo, które nie istnieje? Czy kupiłbyś bilet na mecz, na który nie da się wejść? Czy zamiast siebie wysłałbyś na trybuny swoją tekturową podobiznę? Oczywiście, że tak – choć na pozór brzmi to jak czarny koszmar każdego kibica – jeśli chcesz wesprzeć klub, który wpadł na […]
27.05.2020
Blogi i felietony
27.05.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Miejsce na ledowym ekranie, jakieś dwa metry na dwa metry, żeby można było rozpoznać swoją twarz podczas transmisji telewizyjnej. W tym kwadraciku powiększony obraz ze Skype’a czy innego Zooma, na nim kibic w szaliku, który głośno krzyczy do swojej domowej kamery. W pojedynkę nie robi wrażenia, ale ledowy ekran rozciąga się przez całą szerokość boiska. […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hi, I’m Mazowiecki ZPN, welcome to Jackass!

Kto czyta komunikaty na stronie Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, ten się w cyrku nie śmieje. Jak wiecie, uważaliśmy za totalnie bzdurne decyzje, by kończyć definitywnie sezon, choć niemal równolegle rząd zapewniał, że w czerwcu odmrożenie sportu pozwoli na dość swobodną grę nawet amatorom. Oczywiście intuicja nas nie zawiodła, obecnie można już zupełnie legalnie grać po […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Kibice znów na stadionach? Premier Morawiecki zapowiada dobre wiadomości

Dopiero co cieszyliśmy się, że piłkę będziemy mogli w ogóle oglądać na żywo. W telewizji, bo w telewizji, ale zawsze coś. Tymczasem w ostatnim czasie sprawy toczą się zaskakująco szybko. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, wystosował apel do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawił plan powrotu kibiców na stadiony. Teraz natomiast premier między słowami potwierdza, że […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

QUIZ. Kto był na ostatniej prostej przed finałem Pucharu Polski?

Znamy już trzech z czterech półfinalistów tegorocznej edycji Pucharu Polski, a dziś dowiemy się, kto z dwójki Stal-Lech uzupełni to grono. Już samo dojście do tego poziomu w przypadku wielu klubów musi uchodzić za sukces, czasami nawet jest to wydarzenie wspominane latami, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy pamiętacie, komu się udało. Skupiliśmy się na XXI wieku, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Paluchowski: Puchar Polski? Jak gram, to strzelam. Z Lechem też tak będzie!

Adrian Paluchowski to weteran polskich boisk, zwłaszcza pierwszoligowych. 33-latek w obecnym sezonie strzelał bramkę w każdym meczu Totolotek Pucharu Polski. Nam zapowiada, że jeśli zagra z Lechem, znów wpisze się na listę strzelców. Napastnik zdradza też, co było powodem spadku Pogoni Siedlce z pierwszej ligi, kto jest najlepszym piłkarzem na zapleczu Ekstraklasy, które kluby interesowały […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Krótko-długa kołdra Lecha. Czym martwić się będzie Żuraw?

Przerwa w rozgrywkach dla niektórych klubów była kupionym czasem na wykurowanie się kontuzjowanych piłkarzy. Dla innych – hamulcem wciśniętym głęboko w podłogę, bo przed pandemią były w gazie. Lech Poznań znajduje się jedną nogą w obu tych kręgach. Kolejorza rozpatrujemy nadal jako jednego z głównych kandydatów do gry w pucharach, być może przy sprzyjających okolicznościach […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Przestraszyliśmy się, graliśmy zbyt bojaźliwie. Legia zasłużyła na awans

– Legia zasłużyła, by przejść dalej, nie ma się co czarować. Nie powiem, że brakło nam umiejętności, ale przestraszyliśmy się. Nie graliśmy tego, na co się umówiliśmy. Wiadomo, też Legia nam nie pozwalała grać w piłkę i utrzymywać się przy niej, lecz podeszliśmy do tematu zbyt bojaźliwie i ze zbyt dużym respektem – mówi Paweł […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Bartosz Nowak: Zimą mogłem odejść do Ekstraklasy. Stal przekonała mnie, żebym został

Bartosz Nowak to lider Stali Mielec, która zagra dziś z Lechem Poznań w ćwierćfinale Pucharu Polski i jeden z najlepszych piłkarzy pierwszej ligi. Od dłuższego czasu, więc siłą rzeczy co chwilę przymierzany jest do klubów Ekstraklasy. Dlaczego wciąż w żadnym z nich nie wylądował? Między innymi na to pytanie odpowiadamy w dłuższym wywiadzie. Ale rzecz […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Czy Piątek w końcu dostanie szansę? Lipsk – Hertha w BETFAN!

Chcielibyśmy napisać, że będzie to pojedynek Krzysztofa Piątka z Timo Wernerem, ale… Wiadomo, jaka jest sytuacja Polaka w Berlinie. Niemniej myślimy, że Vedadowi Ibisevicowi zaczęło strzykać tu i tam, co skończy się konieczną rotacją. A stąd już tylko trzy kroki do zatrzymania RB Lipsk… W każdym razie, tak czy siak mecz Herthy z RB zapowiada […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

„Dzisiaj to Lech musi wygrać, my chcemy się sprawdzić”

– Mecz z Lechem nam się przyda, pomoże nam. Posłuży jako przetarcie przed kolejnym spotkaniem ligowym, bo przed nami bardzo ważne starcie z Miedzią w Legnicy. Dzisiaj to Lech musi wygrać, my tylko możemy. Chcemy się sprawdzić. Oczywiście nie mówię, że traktujemy mecz z Lechem jak sparing. Chcemy awansować do następnej rundy i to jest […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wytrzymają najsilniejsi. Trzecia poważna kontuzja po trzech tygodniach…

Odmrażanie sportu oficjalnie rozpoczęło się dopiero po majówce, jako pierwsze wystartowały kluby z dwóch najwyższych szczebli, które w specjalnym reżimie i niewielkich grupach zajęciowych ruszyły do przygotowań ligowych. Przedwczoraj minęły równe 3 tygodnie od wznowienia jakichkolwiek treningów, bo oczywiście zakładamy, że przed 4 maja nikt żadnych potajemnych zajęć nie prowadził, tylko Arka wpadła na delikatnym […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Kto uzupełni grono półfinalistów Totolotek Pucharu Polski?

Trzech pierwszoligowców w ćwierćfinałach Totolotek Pucharu Polski miało być jak trzech muszkieterów. Cóż, ten plan nie do końca wypalił. GKS Tychy odpadł, co prawda po dogrywce, ale jednak. Miedź Legnica odpadła, co prawda po nerwowej końcówce, ale jednak. Na placu boju została więc Stal Mielec, która zmierzy się z Lechem Poznań. Co warto obstawić w […]
27.05.2020