Dobrze, że tego nie widzieliście. Śląsk wciąż nie wygrywa
Weszło

Dobrze, że tego nie widzieliście. Śląsk wciąż nie wygrywa

Śląsk Wrocław bez środkowych pomocników, a Korona Kielce bez najlepszych piłkarzy. Mecz właściwie bez poważniejszej stawki przed rozstrzygnięciami ostatniej kolejki sezonu zasadniczego. Tak, to miało prawo się udać. Tak, to wyglądało jak zapowiedź absolutnej kaszany. Tragedii nie było, ale w gruncie rzeczy doceniamy decyzję Canal+, by nie pokazywać tego meczu w telewizji.

Zasadniczo nie dziwiliśmy się tej niecodziennej roszadzie taktycznej Tadeusza Pawłowskiego. Bo skoro twoi środkowi pomocnicy grają ostatni kompletną bryndzę, to właściwie po co ich wystawiać? Trener Śląska wyszedł chyba z podobnego założenia i w centralnej części boiska biegała „Brygada RR” – Riera i Rieder. Gino Lettieri z kolei tak bardzo oszczędzał swoich piłkarzy po półfinale Pucharu Polski, że we Wrocławiu nie wystawił Dejmka, Kallaste, Żubrowskiego, Cvijanovicia i Kaczarawy. A za kartki pauzował Kiełb. Od początku oglądaliśmy zatem debiutantów – Matthiasa Hamrola (kogo?) i Akosa Kecskesa.

Mecz zaczął się od obrzucenia boiska serpentynami przez kibiców obu drużyn. Przez pierwsze minuty Śląsk grał w przewadze piętnastu na jedenastu, by gdy akcja toczyła się pod bramką Korony, to czterech panów zbierało rolki papieru spod bramki Słowika. Chwilowy brak równowagi w siłach próbował wykorzystać Celeban, ale jego mocny strzał głową na słupek sparował Hamrol (aha, czyli to bramkarz). Generalnie pierwsza połowa była sztafetą, ale zamiast pałeczki obie drużyny przekazywały sobie przewagę – najpierw wyszumiał się Śląsk, by nieco śmielej zaatakowała Korona, która następnie oddała inicjatywę gospodarzom.

Wreszcie tuż przed końcem pierwszej połowy do konkretów przeszli wrocławianie. Riera doszedł do prostopadłego podania w pole karne, a Kecskes rzucił mu się pod nogi. Węgier już momencie wykonywania wślizgu chwycił się za głowę, bo wiedział co się święci. O trafieniu w piłkę nawet nie było mowy, obrońca Korony wjechał w szarżującego Hiszpana, a sędzia Dobrynin wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Marcin Robak i zaprezentował swój stały element programu – rozbieg, strzał, cieszynka.

Korona odpowiedziała dopiero po przerwie. Aktywny w tym meczu Michael Gardawski popędził lewym skrzydłem, kapitalnie dośrodkował tuż przed bramkę, a tam – stoperzy Śląska na wakacjach. Jukić o pozycję strzelecką musiał walczyć nie z Celebanem, nie z Tarasovsem, a z kolegą z drużyny. Chorwat dołożył głowę do lecącej piłki i zrobiło się 1:1.

Po blisko godzinie gry na boisku pojawił się Nika Kaczarawa i pomocnicy Korony pomyśleli „oho, wiemy do kogo grać”. Pomyślał tak też Jakub Słowik, który postanowił nabić Gruzina przy wybijaniu piłki do własnej bramki. Jednak plecy Kaczarawy skierowały piłkę tuż obok słupka.

Druga połowa znów była szarpana – to raz przeważał Śląsk, by po chwili do głosu doszła Korona. Robak szukał drugiego gola, Soriano strzelił z bliska w boczną siatkę, ale gdzieś z tyłu głowy mieliśmy taką myśl, że remis byłby w tym starciu najsprawiedliwszym wynikiem. I tak też się stało. Nawet mimo piłki meczowej, którą miał w 94. minucie Śląsk – rzut wolny z 17. metrów, Robak uderzył obok muru, ale prosto w Hamrola.

Podsumowanie meczu? Słowem – kiepściutko. Śląsk po raz pierwszy za kadencji Pawłowskiego wyszedł na prowadzenie jako pierwszy, ale nie potrafił chwycić w tym meczu lejców i prowadzić jego przebiegu. Priorytety Korony określiły okrzyki kibiców do swoich piłkarzy – „Puchar jest nasz!”, czyli lidze jest już niemal pozamiatane w kwestii Ligi Europy, ugrajcie ile dacie radę, ale na Stadion Narodowy musimy jechać.

Zespół Tadeusza Pawłowskiego utrzymał miejsce w czołówce grupy spadkowej i zagra cztery mecze u siebie. Jedenaste miejsce w lidze wrocławian może być trochę mylące, bo Śląsk do dziesiątej Cracovii traci osiem punktów, a do przedostatniej Termaliki tylko dwa. Niemniej terminarz ułożył się tak, że Śląsk w rundzie finałowej ma tylko trzy wyjazdy – we Wrocławiu musieli odetchnąć z ulgą, bo dobrze wiecie, że w delegacjach to poziom Huraganu Pobiedziska. Korona utrzymała swoje szóste miejsce i już dziś można powiedzieć, że to dla nich udany sezon – pewna grupa mistrzowska, przynajmniej półfinał Pucharu Polski i spore nadzieje na udział w finale. Gino Lettieri może być zadowolony, bo dobrze pamiętamy jakie scenariusze pisano Koronie przed sezonem.

Slask_Wroclaw_SA

Śląsk Wrocław

07-04-2018
1
:
1
Korona_Kielce

Korona Kielce

30. kolejka

07.04.2018

18:00

Wrocław

5.0 -
P. Celeban
3.0 -
J. Kosecki
5.0 -
J. Słowik
3.0 -
I. Tarasovs
5.0 -
S. Riera
4.0 -
K. Dankowski
4.0 -
M. Cholewiak
4.0 -
T. Rieder
6.0 -
M. Robak
4.0 -
S. Bergier
4.0 -
A. Piech
4.0 4.0
M. Cebula
5.0 5.0
M. Możdżeń
4.0 3.0
N. Aankour
5.0 6.0
B. Rymaniak
5.0 5.0
A. Kovacević
6.0 6.0
I. Jukić
6.0 6.0
M. Gardawski
4.0 1.0
O. Petrak
4.0 1.0
Z. Janjić
3.0 4.0
Á. Kecskés
6.0 -
M. Hamrol
6.0 -
Zbigniew Dobrynin

Zmiany gospodarzy:

S. Bergier

R. Pich

4.0-

J. Kosecki

D. Srnić

4.0-

T. Rieder

M. Pałaszewski

--

Zmiany gości:

M. Cebula

N. Kaczarawa

4.0-

Z. Janjić

E. Soriano

--

M. Gardawski

K. Miś

--
Tempo sprzątania serpentyn
Tempo wrzucania serpentyn
Dośrodkowanie Gardawskiego
Krycie Tarasovsa przy golu Korony

Nagroda specjalna*

Pachołek dla Śląska Wrocław
Kryje jak Tarasovs, a na pewno jest tańszy
* każdy wybrany piłkarz ma prawo skontaktować się z w/w firmą i umówić się na odbiór nagrody.

Legenda:

Gol
Asysta
Kluczowe podanie
Samobój
Gracz meczu
Na minus
Zółta kartka
Dwie żółte kartki
Czerwona kartka

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Krzysztof.Reperowicz

Korona chyba nie utrzymała 7 tylko ma 6.

Gmoch
Boruta Boruszkowice

Powinni od razu umówić się na remis i nie męczyć oczu swoją błyskotliwą grą.

Atomowy

Dla Pawłowskiego 21. mecz z rzędu bez zwycięstwa. Ciekawi mnie, czy był kiedykolwiek taki trener w ekstraklasie, z tak wybitnym rekordem.

Matciak

„Śląsk do dziesiątej Cracovii traci osiem punktów, a do przedostatniej Termaliki tylko dwa” – i jest na jedenastym miejscu !? Takie cuda tylko w Ekstraklasie.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Czasoprzestrzeń się zagięła…

Matciak

Teraz wszystko jasne! Dzięki Gino!

tohp

Jak przechujowych piłkarzyków musi mieć Śląsk skoro nie mogli u siebie pokonać Korony grającej praktycznie rezerwowym składem pełnym byłych graczy z IV ligi niemieckiej … ?

wpDiscuz

INNE SPORTY

WARSZAWA 17.05.2018 
KONFERENCJA PRASOWA  PRZED BOXING NIGHT 14 NARODOWA GALA BOKSU --- PRESS CONFERENCE BERORE BOXING NIGHT 14 NATIONAL BOX GALA  
MARCIN NAJMAN   
FOT. ANNA KLEPACZKO/FOTOPYK/NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
26 maja, 11:40