Zmiana na szczycie – pierwszy Lech, druga Wisła Płock
Weszło

Zmiana na szczycie – pierwszy Lech, druga Wisła Płock

Sędziowskim bohaterem minionej kolejki – i to niestety nie do końca w pozytywnym znaczeniu tego słowa – był Jarosław Przybył, który prowadził spotkanie Wisły Kraków z Lechem. W trakcie i po meczu bardzo dużo mówiło się właśnie o nim, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że nie brakowało w tym przesady. Czy arbiter popełnił w tym meczu poważne błędy? Tak. Czy był aż tak słaby, jak to zostało powszechnie uznane? Nie.

Najciekawsze jest to, że – tu zdradzimy od razu zakończenie – poniedziałkowa aktywność Przybyła koniec końców nie zostanie odnotowana w niewydrukowanej tabeli. Jasne, arbiter gwizdnął rzut wolny totalnie z dupy, a na dodatek pokazał żółtą kartkę Vujadinoviciowi i to wszystko idzie na jego konto. Tyle że niesłusznie pokazany lub niepokazany rzut wolny nie może być podstawą, by mówić o błędzie bramkowym. Przybył miał po prostu pecha, że Carlitos kapitalnie uderzył z rzutu wolnego (a zazwyczaj w naszej lidze takie strzały nie wpadają). Gdyby nie trafił, nikt w ogóle tej sytuacji by nie pamiętał. Jest to pomyłka, jakiej w niewydrukowanej tabeli nie uwzględniamy – tak samo postępujemy przy niesłusznie pokazanych rzutach rożnym czy autach tuż przed strzeleniem gola. Obiektywnie rzecz ujmując arbiter skrzywdził Lecha, ale – chcąc być konsekwentnymi – musimy przejść nad tym do porządku dziennego.

Kolejne kluczowe decyzje podejmowane przez Przybyła w tym meczu były już słuszne. Z rzutem karnym dla Lecha na czele, w którym trzeba podkreślić przede wszystkim jedną rzecz – Velez nie wykonywał wślizgu sensu stricto, bo wślizg jest metodą walki o piłkę, a słownikowo – kopnięciem piłki wysuniętą nogą. Przy wślizgu można dowolnie układać ręce, ale problem w tym, że to była interwencja wślizgopodobna, mającą na celu zablokowanie dośrodkowania. Albo, jak mówią niektórzy, interwencja pseudobramkarska. Przy takim zagraniu obrońca powinien już zadbać, by ręce nie powiększały obrysu jego ciała, a zwłaszcza ręka znajdująca się powyżej tułowia. Nie zrobił tego, przez co – zgodnie z wytycznymi UEFA oraz dążącymi do nich wytycznymi KS PZPN – był to oczywisty rzut karny.


Stop-klatka obrazująca, dlaczego interwencja Veleza nie była wślizgiem – nie walczył bezpośrednio o piłkę.

Tak jak Przybył miał niefart przy golu z wolnego Carlitosa, tak poszczęściło mu się w sytuacji, kiedy Lech strzelił trzeciego gola. W akcji bramkowej Sadlok brutalnie sfaulował Klupsia, za co powinien obejrzeć drugą żółtą kartkę. Arbiter powinien przerwać grę i wyrzucić go z boiska, bo puścić akcję mógł jedynie przy realnej szansie na zdobycie bramki. Jako że bramka ostatecznie padła, nie może być mowy ani o krzywdzie Lecha, ani o błędzie arbitra. Nie zmienia to jednak faktu, że ogólna ocena tego sędziego nie może być jednak najwyższa.

Co dalej? Przejdźmy do jedynej ingerencji, jaką po 29. kolejce zrobiliśmy w niewydrukowanej tabeli. W meczu Pogoni ze Śląskiem gospodarzom należał się rzut karny po faulu Riery na Delewie. Podkreślmy, faulu, a nie symulce Delewa w starci z Rierą, jak to zostało zinterpretowane przez prowadzącego mecz Dominika Sulikowskiego, który pokazał Bułgarowi żółtą kartkę. Szczęśliwie Pogoń i tak ten mecz wygrała, więc w naszej tabeli uzupełniamy jedynie kolumny „sędzia pomógł” i „sędzia zaszkodził”.

No dobra, trochę ponarzekaliśmy, to teraz napiszmy, co było dobre. Zgadzamy się z arbitrami co do interpretacji następujących zdarzeń:

– W meczu Arka-Legia za rękę Antolicia po kiksie nie należał się rzut karny,
– W meczu Górnik-Sandecja Benga fualował Suareza na rzut karny,
– W meczu B-B-Cracovia mieliśmy słusznie nieuznaną bramkę (minimalny spalony) oraz słusznie uznaną bramkę (piłka nie wyszła za linię).
– W meczu Korony z Lechią mieliśmy słuszny rzut karny po zagraniu ręką przez Flavio. I na szczeście, jaja z powtórzeniem jedenastki nie miały wpływu na wynik, bo najpierw Kuciak obronił, a po chwili Cvijanović nie trafił w bramkę.

Po 29. kolejce ligi niewydrukowana tabela prezentuje się następująco:

KOMENTARZE (32)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Krzysztof.Reperowicz

Nie zgadzam się z taką ocena wolnego. To tak samo jak z karnym gdy bezpośrednim strzałem można zdobyć bramkę,roznica to tylko skuteczność. Z karnego skuteczność jest większa ale nie 100%. A gdyby to Messi miał rzut wolny on ma dużą skuteczność więc odgwizdanie faulu gdy go nie ma to błąd który może zdecydować o wyniku. Druga sprawa to 2 żółta kartka, jak nie jest to bezpośrednia czerwona to chyba sędzia nie musi przerywać akcji tylko może karę odłożyć. Nie mam pewności ale tak myślę.

allende73

Redaktorzy !

Co tydzień zmienia się u Was wytyczna. Raz za taką rękę jak Antolica karny się należy, lecz tydzień później już nie. Możecie to wytłumaczyć? Dlaczego czasem stosujecie się do instrukcji Pana Przesmyckiego oceniając sytuacje, a czasem przeciwnie? Dziwnym trafem zazwyczaj ta niekonsekwencja dotyczy jednej i tej samej drużyny, tylko zmienia się kontekst, tj. zależnie od czego czy na jej korzyść, czy też nie.

P.S. Nim mnie tu niektórzy zlinczują. Także uważam, że karnego nie powinno być w meczu Arka-Legia. W ogóle gwizdanie takich rąk to absurd. Jednak odrzuca mnie brak konsekwencji, a wręcz hipokryzja, że w analogicznych sytuacjach, albo nawet jeszcze mniej pewnych, decyzje o odgwizdaniu ręki i podyktowaniu rzutu karnego redaktorzy (a także sędziowie i niektórzy komentujący) bronią niczym niepodległości, a w innych, jeżeli byłoby to jednak na niekorzyść faworyzowanej drużyny, przeciwnie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

W myśl przepisów w obu wypadkach nie powinno być karnych. Dlatego już po Legia-Lech pisałem tu że bym nie gwizdnął tej ręki Kostewycza. Ale jak tak się głębiej zastanowić to faktycznie, w obu tych przypadkach przepisy zapremiowały piłkarskie nieudacznictwo… W dzisiejszych czasach tak pogmatwano zasady że kontrowersje są co trzy dni, a to w lidze, a to w pucharach krajowych, a to kontynentalnych. VAR tu niby pomaga, ale z drugiej strony sędziowie weszli w taką „strefę komfortu”: teraz już nie patrzą na boisku, tylko czekają na głos w słuchawce… Jakby nie przepisy określające sytuacje kiedy można używać VARu to by tam na tych monitorkach sprawdzali która minuta…

Semp

Mnóstwo jest głupich przepisów w piłce nożnej, ale ten o celowym zagraniu ręką przebija wszystko. Ja rozumiem, że piłkarze to nie profesorowie, ale no kurde, jakim trzeba być głąbem, żeby celowo zagrać piłkę w swoim polu karnym (z bardzo nielicznymi wyjątkami typu Suarez na mundialu). Generalnie prawie zawsze ręka wynika z braku umiejętności/podjęcia ryzyka/odruchu. Więc co za głupie pieprzenie: celowo zagrał czy nie? I potem nieskończone dyskusje. Oczywiście, że nie celowo. Piłka się odbiła od ręki no i karny. Czy naprawdę nie można wprowadzić przepisu w stylu: powiększasz powierzchnię ciała, dostajesz w rękę? Karny. Bez zbędnej interpretacji: celowo/nie celowo. Trzymasz rękę przy ciele? Karnego nie ma. Proste i moim skromnym zdaniem dużo uczciwsze.
A tutaj to już w ogóle parodia: jakaś kompletna piłkarska niemota, w swojej fajtłapowatości kopie się piłką w rękę i nie tylko sędzia nie odgwizduje karnego, ale jeszcze mówią: miał rację!
Niebywałe.
Kuźwa, zaczynam rzygać już tą piłką nożną. Z jednej strony promowanie paralityków kopiących się w rękę, a z drugiej leżenie przy korzystnym wyniku przez piętnaście minut, które „eksperci” nazywają „sprytem i boiskowym cwaniactwem”.
Smutne

adrian92

Semp: Dlatego właśnie piszę że to promowanie nieudacznictwa. I tak: zasady które nakreśliłeś byłyby jasne i proste. A piłka to jednak prosta gra, więc takie przepisy są w niej pożądane.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

The BFIYEH

Marciniak
„- Tu nie mówimy o fakcie, że ręka jest nienaturalnie ułożona, czy nie. Ręka była ponad głową i takie dostałem potwierdzenie od VAR. Tu nie chodziło o interpretację ręki, tylko fakt dotknięcia ponad głową. Trzy czwarte rąk to nieumiejętnie lub lekkomyślne podjęcie ryzyka”
Kostewicz vs Antolic

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

The BFIYEH

a czy przepisy nie mówią też o braku zamiaru? Kostewicz raczej nie ma, jak Pan Kleks, trzeciego oka w zadku i trudno mówić o celowości w tym przypadku

Ulan

masz naprawde krótką pamieć obejrzyj jeszcze raz rękę Kostywycza piłka leci z przodu z góry, zasłania on piłkę żeby nie dotarła do legionisty, nie trzeba nawet podnosić głowy do góry by ja dostrzec, wystarczy skierować wzrok w górę…

pyra

Pamiętam mecz Lecha w którym miał trzy karne i jeden z nich był po babolu obrońcy identycznie jak u Antolica i wtedy pan Sławuś mówił wyraźnie że ręka po kiksie obrońcy jest po prostu reka bo za nieumiejętność trzeba płacić a nie wynagradzać. Wychodzi jak zawsze że przepisy są wazne aż do czasu kiedy legia moze mieć z tego korzyść. Wiecie teraz słoiki skąd te ,,teorie spiskowe”? Oczywiscie tylko dla was.

The BFIYEH

Pan Sławek jest gorszy niż Wit Żelazko 😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jeremy

Znajdź sobie dziewczynę i to szybko!!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Heerooy

Trudno żeby był karny dla Legii w meczu z Wisłą z prostego powodu – tam nie było ręki, piłka trafiła Arsenicia w klatkę piersiową. Nawet gdyby trafiła go w rękę, miał ją przyklejoną ściśle do ciała, co nie może zostać zakwalifikowane jako przewinienie. Proponuję wizytę u okulisty i lekturę przepisów.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

madoo

„W akcji bramkowej Sadlok brutalnie sfaulował Klupsia, za co powinien obejrzeć drugą żółtą kartkę. Arbiter powinien przerwać grę i wyrzucić go z boiska, bo puścić akcję mógł jedynie przy realnej szansie na zdobycie bramki. Jako że bramka ostatecznie padła, nie może być mowy ani o krzywdzie Lecha, ani o błędzie arbitra.”
Być może ja nie umiem czytać, albo niedowidzę, albo może po prostu źle interpretuję zapis, ale w przepisach nigdzie nie ma nic o tym, że sędzia nie może dać kartki „bo padła bramka”. Wręcz przeciwnie, dalej jest po prostu napisane, że sędzia karze takiego zawodnika napomnieniem podczas następnej przerwy w grze, bez żadnych warunków w postaci strzelenia/niestrzelenia bramki czy tego, że nie może być to drugie napomnienie. Byłbym wdzięczny za wyjaśnienie, jeżeli się mylę.
Oczywiście w ramach zabawy nie ma to znaczenia, bo była 84 minuta i 6 minut gry Wisły w dziesiątkę nie upoważnia do zmiany wyniku (który i tak jest zwycięski dla Lecha), ale jednak „sędzia zaszkodził”, bo nie wykluczył Sadloka.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

madoo

Dzięki za komentarz. Ponoć w Lidze plus ekstra twierdzili, że nie powinien dać kartki… Takich mamy ekspertów 😛 Szkoda tylko, że cierpi na tym zdrowie takich Klupsiów.

kubenson
k|_|rVVisz0n wsiawa

Zdjęcie profilowe madoo, tylko wtedy byłoby jeszcze wyraźniej widoczne krzywdzenie Lecha, przez czarnych, w porównaniu z Legią, więc trzeba tak to poukładać, żeby w najgorszym wypadku wyszło na remis.

jeremy

a przypadkiem Lechowi nie należał się drugi karny w drugiej połowi? Też była ręka w polu w polu karnym z wyraźnym ruchem obrońcy. Sorry nie pamiętam nazwiska, jakieś niepolskie:) Komentatorzy też zwrócili na to uwagę.

PhoenixLk
Legia Warszawa

o jakich jajach z powtórzeniem jedenastki w meczu Korona-Lechia mowa? O tym, że obrońca, jakby był szybszy, to w momencie strzału z karnego stałby na linii bramkowej?

kubenson
k|_|rVVisz0n wsiawa

A nieudolność Kostewycza w meczu z Legią to jednak zasługiwała na podyktowanie karnego? HIPOKRYCI!!!

Lluc93

Takie są deklu przepisy.

kubenson
k|_|rVVisz0n wsiawa

Konkretnie które?

wpDiscuz
WordPress Lightbox