Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Na cztery dni przed „finałem” sezonu zasadniczego i multiligą – podczas której rozgrywane ma być jednocześnie 8 spotkań – PZPN zaproponował zmianę terminu połowy z nich. A wszystko po to, by możliwe było obsadzenie systemem VAR każdego z meczów. Zasadniczo intencje nawet dość fajne, sprawiedliwość na pierwszym miejscu, możliwość korekty błędów, które mogą zaważyć w walce o utrzymanie również. W praktyce – tysiąc dziewięćset ósmy dowód na to, kto jest na samym końcu piłkarskiego łańcucha pokarmowego.

Głos kibiców jest brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji dosłownie tuż po tym, jak wypowiedzą się wszystkie sąsiadki pana Zdzisława, pracującego jako ochroniarz w budynku, w którym siedzibę ma agencja PR obsługująca rozgrywki. Hierarchia jest wywrócona do góry nogami i użyć określenia „ogon kręci psem” to właściwie jak nic nie napisać. Kibice stadionowi są traktowani jako zło konieczne właściwie przez wszystkich – od telewizji, która odwraca kamery ilekroć cokolwiek dzieje się na sektorach, przez organizacje piłkarskie uparcie kombinujące jak wykluczyć kibiców gości z udziału w meczach, aż po same kluby, w większości kompletnie ignorujące problem frekwencji na meczach.

Święta Wielkiej Nocy. W Wielki Piątek ja i setki innych kibiców przemierzaliśmy pół Polski, bo przecież kiedyś trzeba upchnąć wszystkie mecze. Padło akurat na ŁKS, który grał pod granicą o 19.00 i Elanę, która występowała w Gdyni na Bałtyku, do tego doszło jeszcze kilka drużyn CLJ. W Wielką Sobotę nie było już jednak żadnej taryfy ulgowej – mecze od 15 do 23, w tym miejscu szczególny szacunek dla fanów z Gdańska (18.00 w Kielcach) i Warszawy (20.30 w Gdyni). W poniedziałek podobny maraton, po którym w najlepszym wypadku pozostały tylko pełne wyrzutu telefony od rodziny, z dopytywaniem – czy naprawdę ten byle meczyk jest ważniejszy od naszego żurku i mazurka?

Ale przecież święta to tylko jeden z dziesiątek przykładów. Wcześniej szeroką dyskusję wywołała chociażby gra podczas trzaskających mrozów, którą na żywo decydowały się obejrzeć rekordowo niskie liczby widzów. Ktoś wziął pod uwagę piskliwy głos tych bryłek lodowych, które wytaczały się ze stadionów? Skąd. Jest plan transmisji, jest terminarz, to są kolejno Matka i Ojciec, z których zdaniem się nie dyskutuje. Kto by się przejmował fanami na stadionie, mieszanką „patusów” i „janków”, których brak na obiekcie jest właściwie nieodczuwalny.

Gdyby nie problemy logistyczne samych klubów, które przekonały Ekstraklasę SA i PZPN do zaniechania rozdzielania multiligi na cztery dni przed jej rozegraniem – różnie mogło to wyglądać. Sam fakt, że taka propozycja się pojawiła, świadczy o tym, jak totalnie zbędni wydają się bywalcy stadionów. Przyjdą – no okej, fajnie. Ale jak nie przyjdą, to świat się nie zawali. Kibice, którzy już zabukowali hotele, którzy wzięli wolne w pracy? Dlaczego w ogóle się nad nimi pochylać? Jeśli wzięli wolne i zabukowali hotel, to i tak nie obejrzą meczu w telewizji, a przecież to właśnie telewidz jest kilkukrotnie cenniejszy od swojego odpowiednika na stadionie.

W teorii wszystko jest jasne i logiczne – to telewizja płaci najwięcej, dla wielu klubów to telewizja jest kroplówką utrzymującą przy życiu, więc jeśli telewizja zażyczy sobie pokaz rumby przed każdym meczem, to Grzesiu, poproś asystenta, niech zaprosi tego Agustina z telewizji na trening do chłopaków. Ale moim zdaniem to myślenie na wielu poziomach krótkowzroczne.

Nie mam wątpliwości, że banalne hasło „piłka nożna dla kibiców” nie ma sensu w wielu miejscach świata. Totalnie nie dziwię się, że angielskie czy włoskie instytucje piłkarskie wolą dostosować się z terminami i otoczką meczów pod widza azjatyckiego, niż tego, który wlecze się autobusem na stadion. Tam jednak układ jest bardzo jasny – liga oferuje produkt globalny, którego sprzedaż jest prowadzona równocześnie na wszystkich kontynentach. Na tle zysków z rynków azjatyckich czy z USA, te kilka groszy, które zapłaci Gianluigi spod Mediolanu za bilet na Inter to nawet nie frytki.

Ale jesteśmy w Polsce. Nasz produkt jest tak konkurencyjny poza jej granicami, że nawet Senegalczycy rozkochani w Koronie nie wykupują masowo praw telewizyjnych do transmitowania Ekstraklasy. Ba, nawet na krajowym podwórku liczba telewidzów raczej nie powala na kolana, czego namacalnym dowodem zestawienie popularności ekspertów i komentatorów z C+ oraz tych, którzy komentują skoki narciarskie w Telewizji Publicznej. Trwa najgorszy sezon od lat, najlepsze drużyny ligi mniej więcej co trzy mecze grają gównianą piłkę, te najgorsze w ogóle rzadko dają się oglądać bez bólu zębów. Nie ma wielkiej kontrowersji w stwierdzeniu, że kluby Ekstraklasy zarabiają niemal wyłącznie na Polakach w Polsce. Ich klientem nie jest żaden Shinji, tylko kilku Sebków, paru Matich, Janusz, Andrzej i Martyna. Cała kasa pompowana w rodzime Szachtary, wyłączając oczywiście pieniądze samorządów i nieco zakręconych biznesmenów dla których to po prostu fanaberia, ma na celu odbicie sobie wydatków na wymienionych ludziach. Dla jednych celem jest przekonanie Seby do kupna dekodera, dla innych Janusza do obstawienia meczów w jego firmie, dla jeszcze kolejnych – Martyny do inwestycji w pralki z ich firm. Alternatywnie: tworzenie klimatu do robienia biznesu – na przykład przekonanie gdańszczan, że inwestycje budowlane w ich mieście powinna prowadzić firma X, wspierająca Lechię.

Wszystko łączy wspólny mianownik – klientem jest Polak, mieszkający w Polsce, który ma dostęp do Ekstraklasy. To ostatnie zastrzeżenie jest ważne – według portalu oficjalnego raportu Ekstraklasy – w Canal+ mecze średnio ogląda 127 tysięcy ludzi (dane z sezonu 2017/18). Jeśli założymy, że właśnie do tej grupy ludzi dociera produkt, to kompletnie zmienić musi się sposób traktowania kibica stadionowego. Okazuje się bowiem, że telewidzowie to tak wąska elita, że nawet przy niewysokich frekwencjach, znaczenia nabiera widz obecny na trybunach. To do niego dociera więcej reklam, to on skoczy po pralkę od klubowego sponsora i to on przez dwie godziny będzie się lampił w reklamy na bandach wokół boiska (bo na murawę to i tak często nie ma sensu).

Biorąc pod uwagę liczbę kibiców i liczbę telewidzów – wydaje się, że to właśnie ci pierwsi są kołem zamachowym całej tej piłkarskiej gospodarki. Wyrosłem już raczej z przekonywania, że to race i oprawy przyciągają ludzi na stadion, ale niestety, oglądam Ekstraklasę co tydzień i zdaję sobie sprawę, że Bartosz Śpiączka też nie jest tym czynnikiem, dzięki któremu tysiące ludzi napiera na ekspedientki w dniu otwarcia sprzedaży biletów. Gdy szukamy przyczyn bylejakości ligi, spójrzmy może na kluby, które w ostatnim czasie odnoszą sukcesy. Wbrew pozorom, to nie tylko te, gdzie jest bogaty sponsor ze słabością do klubu – czyli nie Cracovia Janusza Filipiaka czy Bruk-Bet państwa Witkowskich. To te kluby, gdzie wokół piłkarskiej marki istnieje cała szeroka społeczność.

Legia Warszawa, wylewająca się z każdej stołecznej ściany.
Lech Poznań, obecny na każdym przystanku autobusowym w Wielkopolsce.
Jagiellonia, której kibicuje cały Białystok.

Świeższe przykłady to choćby oba kluby z Łodzi, które wyłącznie marką, historią oraz liczbą kibiców bez trudu znalazły szerokie grono sponsorów już podczas banicji w IV lidze. Czy Murapol zainwestował w Widzew, bo jego mecze ogląda dużo telewidzów? Bo reklamy na koszulkach dotrą do abonentów NC+? No raczej nie.

Nikt nie będzie przekonywał, że kluby żyją z biletów – wręcz przeciwnie, w wielu miejscach dzień meczowy to raczej minimalizowanie strat, niż napychanie sobie walizek banknotami. Ale to właśnie ci, którzy kupują bilety, nakręcają kolejne zyski. Łódź, jeśli zrealizuje wszystkie plany, za parę lat będzie miała dwa nowoczesne stadiony. Zbudowała je dlatego, że kibice obu klubów to licząca się siła w mieście, w końcu oba wprowadziły do Rady Miasta swoich przedstawicieli, udowadniając, że w wyborach samorządowych nie wolno lekceważyć ich zdania. Na stadionach znalazły się loże VIP, na które z kolei znalazły się chętne firmy. Czy wykupiły te miejsca, by lepiej widzieć grę GKS-u Wikielec podczas wizyty tej drużyny przy Piłsudskiego? A może za wszelką cenę biznesmeni pragną obejrzeć Garbarnię Kraków podczas występu na ŁKS-ie?

Jeden Kibolkiewicz z biletem to dla klubu 20 złotych. Ale tysiące tych zjadaczy grillowanych przysmaków ze stadionowego cateringu to ogromny argument w rozmowach ze sponsorami czy z samorządami. Nie wiem, czy część klubów Ekstraklasy dalej patrzyłaby tak zachłannie na pieniądze z praw telewizyjnych, gdyby mogła w zamian dostać tak hojnego sponsora jak Murapol. A jeśli tak – dlaczego pogardza tymi, za sprawą których można przyciągnąć kolejne Murapole?

Nie, w haśle „piłka nożna dla kibiców” nie chodzi wyłącznie o to, byśmy spokojnie mogli sobie rzucać race na murawę. Chodzi o mentalność, według której cała ta dyscyplina sportu przynosi milionowe dochody przede wszystkim dzięki tym frustratom poświęcającym wolny czas, by obejrzeć kunszt Jakuba Gricia. To od nich rozpoczyna się cały proces, który kończy się okrągłymi przelewami, również tymi z telewizji.

Jeśli tak otwarcie, bez zażenowania, z otwartą przyłbicą kluby, Ekstraklasa SA a nawet PZPN mówią: wali nas, czy przyjdziecie na stadion, bo liczy się telewizja – zastanawiam się, czy to nie bal na Titanicu. Już teraz Ekstraklasa to folklor dla – w kontekście zainteresowania reprezentacją, Ligą Mistrzów czy skokami narciarskimi – garstki wiernych fanów. Jeśli zniechęcimy tych, którym jeszcze się chce – czy na pewno będziemy mogli polegać na tym wyśnionym telewizyjnym dobrodzieju, który dzisiaj jest stawiany ponad wszelkie inne wartości?

Dawno nie było tak słabo piłkarsko sezonu i dawno nie było sezonu, w którym tak głęboko ignorowany byłby głos fanów na stadionie – i mam tu na myśli przede wszystkim Ekstraklasę SA, w dalszej kolejności również PZPN. To trochę tak, jakby ukochany sklepikarz nie tylko sprzedawał trefny towar, ale jeszcze był chamski dla klientów oraz czynny po trzydzieści minut dziennie, od poniedziałku do wtorku.

Powodzenia w biznesie, panie sklepikarzu.

KOMENTARZE (54)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fronda

Zgoda,ale może po imieniu wymienić tego rudego cymbała,który to wymyślił.

Pasta

Stop making stupid people famous

facemob

Ale to raczej nie Boniek ma na to wpływ, do edukuj się

pepe72

To teraz proszę jeszcze skomentować proponowany kalendarz na przyszły sezon, gdzie grudzień kończy się kolejką przed świętami (22 grudnia), a luty zaczyna 7. Bo się klubom nie chce grać w sierpniu.

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

Hmmm przecież w sierpniu są 4 kolejki i początek piątej (31.08-03.09).

pepe72

Ucięło mi, że w środku tygodnia. O tyle dziwne, że akurat w lecie większa szansa na dobrą frekwencję na meczach (bo ciepło).

Waldemar Blyskotliwy

Przecież w sierpniu w środku tygodnia polskie kluby grają w eliminacjach do eliminacji do europejskich pucharów. A nie pomyłeczka, mówimy o sierpniu a nie czerwcu… No to czemu nie gramy częściej w sierpniu i wrześniu w środku tygodnia a zamiast tego podziwiamy naszych asów przy -20 stopniach w lutym to nie wiem. Kiedyś słyszałem, że sierpień to nie zbyt dobry termin na mecze bo… dużo ludzi jest na urlopowych wyjazdach i frekwencja słaba. I dlatego lepszym rozwiązaniem jest aby 1000 ludzi zmarzło w lutym zamiast żeby 10 000 spociło się latem

theczarek

pomyłeczka żarcik, ale to na co zwróciłeś uwagę ubija resztę posta bo staje się bez sensu.
w sierpniu nie gramy co trzy dni, bo są eliminacje do pucharów.

theczarek

a pucharowicze to co, zło konieczne? niech sobie radzą sami a ligę zagramy co trzy dni.

Vinni

Może nie chcą dzielić ligi? Później okaże się, że pucharowicze będą grać w święta, bo terminów nie będzie 😉

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

1) Panie redaktorze naczelny Weszło, pogadaj Pan z kolegami z redakcji, żeby ustalić jakąś wspólną linię redakcyjną w tych tematach. Bo ja z powyższym tekstem – pełna zgoda, ale innym razem na tym portalu napisze coś szanowny Anonim, który meczyki ogląda tylko w tv albo streamie w myśl zasady – nie znam się, ale się wypowiem (na tematy kibicowskie) i rozpęta gównoburzę w komentarzach.
2) Jedyne zastrzeżenie do merytoryki – nie wiem kto w idei powinien być istotniejszy dla rozsądnych szefów ligi/klubów: widz stadionowy czy telewidz. Trzeba rozkminić łączne koszty (dla klubów: przychody), które ponoszą kibice na bilety / dekodery, bo sama średnia widzów/telewidzów może być myląca. Wielu karnetowców nie bywa na 100% meczów, wielu mających dekodery nie ogląda każdego meczu, ale abonament na sezon ma. Więc: nie chodzi o liczbę bezwzględną fanów, ale o całkowitą liczbę fanów * cena.

Voitcus

Dekoder jest cenniejszy od biletu, bo pozwala oglądać też mecze wyjazdowe, poza tym (nawiązując do tekstu) łatwiej rodzinie wytłumaczyć, że w Wielką Sobotę obejrzę jeden mecz swojej drużyny niż „wsiądę do pociągu na drugi koniec Polski, obejrzę mecz i może wrócę przed północą, a przynajmniej postaram się na rezurekcję wrócić”

pepe72

Jak cn+ nie zaczną sprzedawać pojedynczych meczów to zostaną tylko streamy.

AS

Dlaczego w sumie mieliby miec wspolna linie redakcyjna? Weszlo to nie Gazeta Wyborcza. To jest wlasnie fajne tutaj, ze na jednym portalu swoje artykuly publikuja ludzie o roznych spojrzeniach.

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

OK, wspólna linia – przesadziłem. Ale przy kontrowersyjnych sądach – brak podpisywania się autorów jest dla mnie mocno drażniący.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

Konia z rzędem temu kto się domyśli o co chodzi Olkiewiczowi.
Czy regulaminem skrócić zimę i zarządzić że w lutym i marcu ma byc juz ciepło, czy może skrócić sezon i grać ligę tylko wtedy jhak jest ciepło, tzn 6-7 miesięcy w roku? Jak to spiąć z MŚ i ME i eliminacjami do pucharów?
Na te pytania ‚red” nie daje odpowiedzi, tylko marudzi.
Żałuje że nie pokazują trybun. No to sa budujące obrazki do których jeszcze powinni dołączyć dobry dźwięk, żeby lepiej było słychać bluzgi. To zbuduje „siłę” marketingową naszej ligi.
Jednym słowem „red” wylewa to co mu się odłożyło na wątrobie z pominięciem głowy.
Recepty panie „red” a nie narzekanie że świat jest zły.
Są jakieś pomysły na te wszystkie niedociągnięcia?

theczarek

na trybuny recepta jest – zaostrzenie przepisów, i to się właśnie dzieje. Kibole zaczynają właśnie protestować, oby w formie nie przychodzenia na mecze. win-win.
Jak się na trybunach uspokoi, znikną bluzgi w co 2 słowie „piosenek”, to i będzie co pokazywać. jak będzie kulturalnie i będzie to widać w TV, to i telewidzowie chętniej przyjdą na żywo popatrzeć i zostawią kasę za bilet, kiełbę i tshirt ze sklepiku.

Urkides
Legia Warszawa

Oglądałem mecz Arka-Legia i na poczatku meczy był bojkot polegający na braku dopingu. Na początku było dziwnie ale potem stwierdziłem że tak jest lepiej, bo słychać było reakcję na wydarzenia na boisku a nie słychać było tego monotonnego ryczenia i bluzgów.
Popieram bojkot kiboli, niech nie dopingują a nawet nie przychodzą. Miejsca się zapełnią i kar dla klubów nie będzie. Czysty zysk.

markus1977
Górnik Zabrze

Znow sie z toba zgodze. Mam dosc sluchania co mecz ze oba kluby to kurwy, ze wszyscy wszystkich pierdola i wrzaskow jakis malp przez przenosny glosnik. Jak mam pojsc z synem na takie cos ?

Pawel_Jumper

Dodałbym do tego absolutnie błędną tezę rozpoczynającą rozważania i hurr durr wobec domniemanego antykibicowskiego lobby telewizji, bo w Wielki Piątek musiał jechać.

Bońkowi nie chodziło w głównej mierze o telewizję, tylko o VAR, bo dużo klubów zaczęło sobie przyjmować tę zajebistą wymówkę, że po 30 meczach o ich losie zadecyduje wyłącznie obecność systemu kamer w ostatnim meczu. Na bank jakiś bjelicopodobny Ojrzyński albo Probierz będzie pierdział, że przez VAR (albo co sprytniejsze- jego brak) nie wszedł do ósemki. Nie przez to, że ich drużyny strzelają boskie 1,1 gola na mecz, tylko przez VAR, Marciniaka i Kaczyńskiego.

Po słowach z tym, że race i flagi mają być główną atrakcją przyciągającą na stadion miałem ochotę odpuścić dalszą lekturę, ale jak się chce komentować, to trzeba przeczytać całość.
Prawda jest taka, że w lidze zarządzanej przez red. Olkiewicza pewnie byłyby pewnie najlepsze oprawy na świecie (obowiązek regulaminowy), 15 tysięcy rac na mecz, wszystkie mecze w 2-zespołowej Ekstraklasie (Widzew i ŁKS) rozgrywane byłyby tylko w sierpniowe soboty o 18, albo w miesiącach ze średnią temperaturą +15, żadnych spotkań w święta kościelne, Wielki Post, Adwent itp. Ale jak Premiership gra w Święta i Sylwestra to ojapieeeer ale zajebiście się obejrzy!!! Bo tamci janusze to mogą jeździć, a nasi chodzą posłuszne do kościółka i to trzeba szanować.
Dlaczego największy portal o sporcie w Polsce ma takiego naczelnego? Chyba już Rudzki jest lepszy.
Smuci ten zupełny brak logiki. Frekwencja od lat stoi na podobnym poziomie nawet pomimo bardzo dużego rozrostu stadionów. Produkt zyskuje wartość marki w 99% dzięki telewizji, która opakowuje tę denną ligę i nadal oszukuje nas wszystkich, że to coś innego niż tanie show dla masochistów. Dla 3/4 klubów pieniądze z telewizji to 90% przychodów.
Kibice wizerunkowi przynoszą w tym sezonie głównie straty. Jedna akcja w Gliwicach przykrywa 20 karetek kupionych dla potrzebujących. Tak działa świat biznesu i choćby jeden Kibolkiewicz płakał nad tym 7 lat i za przeproszeniem bił niemiaszka po kasku do cudownych opraw, to firmy nie chcą żadnych kontrowersji i żaden Murapol nie przyjdzie z powodu kopiącego w płot z baranim wzrokiem albo podpalającego flagę innego klubu przy racach. Bo nie chce widzieć w telewizji nazwy swojej firmy koło takich akcji.
Sponsoring sportowy w Polsce to nadal irracjonalna filantropia włascicieli firm, przeważnie lokalny patriotyzm, więc to bardzo głupi przykład.
Sapota jest kibicem Widzewa i nie wiem po co budować na tym przykładzie ogólną teorię. Ale tego pan Jakub już nie dopisał.

Mimo wszystko redaktor uparcie twierdzi, że dzięki kibicowi stadionowemu kluby notują coraz wyższe przychody, bo kibic kupuje kiełbaskę i piwko, a następnie przez godzinę nie mogąc patrzeć na chujowy mecz, myśli o firmie z bandy, która wspiera jego klub i chce się jej odwdzięczyć zakupem produktów owej firmy.
Polski kibic ma w dupie, jakiej firmy kupić sprzęt, bo nadal nie jesteśmy na tyle bogatym krajem, żeby w kryteriach zakupowych większość konsumentów mogła kierować się STALE czymś innym niż cena/jakość.
Myślisz, że dzięki partnerstwu Suzuki z Koroną sprzedaż samochodów salonowych wzrosła o 7500 egzemplarzy rocznie po podpisaniu umowy? Czy jednak nadal 85% samochodów w obiegu sprzedażowym to używane, bo na takie stać ludzi?
Dawno nie czytałem tak słabego tekstu, nic mi się tu nie zgadza.

Urkides
Legia Warszawa

Wiesz, ja chodzę na mecze, bo jestem zaangażowany emocjonalnie. Jedyną ligą którą oglądam oprócz polskiej jest angielska i to tylko niektóre mecze.
Liga włoska, czy francuska mnie nudzą bo już tyle jest piłki w TV że mi się opatrzyła.
Tylko ta nasza kopanina budzi we mnie emocje i myślę że takich ludzi jest sporo.
Tak więc nie negował bym sensu sponsoringu sportowego. Oni wiedzą co robią i wszystko maja policzone.
Ale również uważam że te kibolskie twarze, nie zepsute intelektem, to nie jest dobre tło dla reklamujących się firm.

Pawel_Jumper

Na mecz chodzę 1/2 razy na rundę, bo niestety rzadko bywam w Kielcach w weekendy. Plus dużo meczów jest granych w piątek/poniedziałek. Zrezygnowałem z C+, bo nie potrafię oglądać meczów poza najwyższym poziomem, gdy nie mam emocjonalnego związku z drużyną.

W temacie sponsoringu chodziło mi głównie o marketing realizowany przez sport. Nadal u nas jest to myślenie jednostronne – kluby chcą pieniądze, niekoniecznie dając coś ciekawego w zamian. Czasami się wyczyta jakieś ogłoszenie przed meczem albo da RT na twitterze. Rozumiem, że to kwestia budżetu, ale nadal jest mało kreatywności w porównaniu do wyczynań marketingowców z zachodu.
Połowa firm wspierających kluby ESA to biznesy lokalne („Zaangażowanie firm w sektor piłki nożnej w Polsce”, Deloitte, 2017r.), 11% ogółu to firmy budowlane, a 9% transportowe. Nadal brakuje popularnych na zachodzie współprac z bankami, bukmacherami, telekomami, browarami, szerszych współprac z branżą moto i lotniczą.

Chodziło mi o to, że kibic Wisły wciąż nie zacznie nagle grać na LVBet mając do wyboru niższe kursy na LV albo wyższe na sts.pl. Kibic Korony nie zacznie kupować w Lewiatanie, skoro w Biedronce ma analogiczny koszyk produktowy 20 zł taniej.

Kibic Lecha może kupi sprzęty Amiki, bo to produkty lokalne i bezpośrednio związane z biznesem właściciela. Ale na pewno nie działa to tak, jak prezentuje red. Olkiewicz.

Żaden z właścicieli klubów w Polsce nie utrzymuje się z prowadzenia klubu. Wszystkie z nich to studnie bez dna, które przejadają środki z TV, biletów, gadżetów kibiców, pamiątek, środki z miasta itp. Nie mamy wysokich transferów gotówkowych wewnętrznych i zagranicznych i słabo rozwinięte współprace komercyjne, przez niski poziom jest też słaba frekwencja, nikły sponsoring i wciąż słaby społecznie odbiór tego co dzieje się na stadionach, czyli wulgaryzmów i wzajemnych wyzwisk przez 1/4 meczu. Mi osobiście to nie przeszkadza, bo rozumiem, że to emocje, ale korporacje myślą inaczej.
Cięzko wyjść z tego błędnego koła bez inwestycji w infrastrukturę i rozwój talentów, niestety nadal kluby wolą płacić 50k Vranjesowi, 70 Łukasikowi i 100k Peszcze i Mili, 150k Chukwu, zamiast budować za to nowe 3 boiska na rok. Dodatkowo kibic chętniej chodzi na lokalnych młodych wilków niż zagraniczny szrot.

Przemeck

Demonizujesz kibiców na stadionie co najmniej jak byśmy mówili o latach 90tych do potęgi, a fakt jest taki, że jest coraz lepiej w tym temacie. Oprawy coraz częściej obywają się bez piro i to jednak ubarwia „widowisko”. Chłopak chciał zwrócić uwagę na to, że przy ustalaniu terminarza, komfort kibica stadionowego jest brany pod uwagę w ostatniej kolejności o ile w ogóle. To niestety prawda, mimo, że właśnie obecność ludzi na obiekcie sprawia, że naszą ligową kopaninę da się w ogóle oglądać nawet w TV. Olkiewicz ma rację, że to ci stadionowi napędzają cały biznes, mimo, że bezpośrednio nie przynoszą lwiej części do budżetów.

Pawel_Jumper

Masz rację, przepraszam, że demonizuję kibiców Piasta, zapomniałem o tym, co odjebała Cracovia na derbach.

Wybitna oprawa bez piro ubarwiająca widowisko, prawdziwe „fajerwerki”. Idziemy do przodu z widowiskowością. Kulturalne pozdrowienia dla braci z drugiej strony Błoń przez okrągłe 90 minut były również zachęcające do odwiedzin na stadionie dla potencjalnych sponsorów oraz rodziców z dziećmi.

Co Ty próbujesz udowodnić? Obecność ludzi na stadionach od lat jest niezmienna, pomimo rozwoju infrastruktury.

Wolisz w tym sezonie oglądać popisy Lechii Gdańsk i Śląska, czy Wisły Płock? Skończmy z tą durną śpiewką, że nowy stadion i kibice sprawiają, że poziom ekstraklasy się da oglądać namiętnie w telewizorni. Może masz to odczucie przez 2-3 minuty, bo jest profesjonalne studio i oprawa wejścia, ale potem widzisz 3 podania tercetu Peszko-Haraslin- Aut i masz ochotę zmieniać kanał. Kibic ogląda w tv przede wszystkim boisko, bo to zajmuje 90% ekranu. Tak samo na stadionie. Bez poziomu nie będziesz miał ani tego ani tego, co pokazują gdańszczanie i wrocławianie, olewając przepłacone gwiazdki. Nikt poza ultrasami nie będzie chodzil na ch*jowo zarządzany klub, nawet najtwardsi się złamią po 15 meczach bez wygranej, czytając o tym, że piłkarze baletują jakby nic.

Po co mi mówisz, że lepiej się ogląda pełen stadion, skoro tych kompletów poza Zabrzem jest 5-6 na sezon? Poziom piłkarski jest dramatyczny, a red. Olkiewicz i podobni jemu nadal uważają, że flagą i racami można zachęcić do przyjścia 40 tysięcy kibiców.
To nie są zawody w malarstwie i wyzywaniu innych, tylko piłce nożnej. Klub nie dostaje hajsu od sposnora za powyższe.
Rozróby kibiców nie ułatwiają rozwoju sportowego, bo psują wizerunek poważnej firmy, a tylko z takimi chcą współpracować większe firmy.
Żeby nie było: winne obecnemu stanowi rzeczy jest przede wszystkim fatalne zarządzanie klubami i zaniedbania 20-letnie, ale kibice awanturujący się nie ułatwiają pozyskiwania nowych odbiorców i powiększania przychodów, tym samym gonienia zachodu i unikania eurowpierdoli.

bastion79
KS Milan

Zgadzam się z Tobą z jednym wyjątkiem. Uważam, że poziom widowiska nie ma tak wielkiego wpływu na frekwencję. Przykładem mogą być niższe ligi angielskie czy niemieckie. Widzę to jak wyjście do kina. Często bywa, że pomimo słabego filmu wieczór uznajemy za przyjemnie spędzony, bo zjedliście kolację na mieście i ogólnie można przerwać domową monotonie. Powinniśmy dążyć do tego na stadionie, czyli mecz może nie był najlepszy, ale spotkałem znajomych, skoczymy na kolację itd. Wychodzi mi, że ludzie nie przychodzą na stadiony z powodu „kibiców wyklętych” a nie poziomu. Chodzę na a-klase, okręgówkę, IV ligę raczej nie dla poziomu, a na Legię mi się nie chce – przez tych idiotów.

Pawel_Jumper

Niższe ligi angielskie i niemieckie (nawet do 3 poziomu) mają wciąż wyższy poziom sportowy niż ekstraklasa i dużo niższe ceny biletów w relacji zarobki/miejscówka.
To w mojej opinii czyni ich widowisko bardziej atrakcyjnym niż nasze.
Pozycja drużyny w tabeli zawsze przyciąga/odpala te kilka tysięcy kibiców, którzy chodzą na mecz wtedy, kiedy idzie. To nic dziwnego i nie nazwałbym ich obraźliwie kibicami sukcesu.

Nie do końca rozumiem o co chodzi z „Wychodzi mi, że ludzie nie przychodzą na stadiony z powodu „kibiców wyklętych” a nie poziomu.”

Przemeck

Przesadzasz w drugą stronę. Nikt nie twierdzi, że kibice zastąpią kopanie piłki, tylko że są pozytywnym dodatkiem do widowiska i jakby nie patrzeć, Klientem, którego powinno się szanować. Na kilkaset meczów w lidze i pucharach było ile tych wypadków oprócz Piasta i Cracovii? Piszesz o tym jak by to było co mecz. Poza tym, frekwencja się podnosi w dłuższym kresie czasu. Jakieś fluktuacje wynikają z tego, że w ostatnim czasie brak takich ekip jak Ruch, ŁKS czy Widzew, a grają Nieciecze czy Sandecje.

Pawel_Jumper

„Średnia na meczach ekstraklasy Ruchu Chorzów wynosi 6073 widzów. Daje to Niebieskim” 11. miejsce w ligowej tabeli. Wynik ten jest nieznacznie gorszy od tego, jaki osiągnął Zawisza Bydgoszcz.” – 2013/14, Ruch 3 w tabeli.

No rzeczywiście brak Ruchu spowodował istne tąpnięcie w średniej liczbie widzów w lidze. Obecnie z tamtą frekwencją byłby 4 od końca.

Nie piszę o powyższych pokazach debilizmu, jakby zdarzały się co mecz, tylko opisuję konkretne przypadki. Ty masz problem z rzeczywistością i próbujesz je bagatelizować, bo nie umiesz oddzielić własnej opinii na temat od faktow.

Takie akcje jak Piast czy Cracovia działają na szkodę klubu i całej ligi w każdy możliwy sposób. Tak samo bijatyka na meczu Legia-Jaga. Ludzie nie pamiętają normalnych meczów, a irracjonalna awantura psuje wizerunek 20 razy bardziej skutecznie niż buduje go wieloletnia mozolna praca. Co pół roku kibice dorzucają coś do ognia.
Raz palenie flag, raz fetowanie śmierci, strzelanie z fajerwerków, to ustawka na autostradzie, tu bicie swoich piłkarzy, innym razem rozjebanie płotu, wjazd z maczetami. Nie mówię, że tylko u nas to jest, ale w poważnych ligach tego dawno nie ma.
Chodzi o wpływie na wizerunek i wycenę wartości klubów pod kątem kontraktów sponsorskich, nie obchodzi mnie co tam kibice knują w swoim gronie.

Boniek spytał, czy można zmienić terminarz ze względu na obstawienie VARem meczów o 8-ke, a Olkiewicz potraktował to jako zamach na prawa kibica do oglądania meczu w wyznaczonym terminie.
Wyluzujmy trochę, Boniek chciał dobrze i wycofał się po wysłuchaniu stron i kibiców. Czyli jednak jakoś ich szanuje.

Przemeck

Mógłbyś chociaż rzetelnie odnieść się do moich słów i nimi nie manipulować? Np. warto sprawdzić ile widzów przychodzi na ŁKS i na Widzew z poprawką na to, że ŁKS ma jedną trybunę i więcej się nie mieści. Ile natomiast na Sandecję i Termalikę? Podstaw te liczby i pomnóż przez liczbę spotkań w sezonie. Zresztą nieistotne.
Kolejna rzecz, ja NIE usprawiedliwiam cymbałów, którzy robią chlew i szkodzą wszystkim naokoło. Tu się oczywiście z Tobą zgadzam. Niemniej jednak ich odsetek na trybunach jest mały a liczba incydentów też procentowo niewielka. Zgodzę się też, że każdy wybryk robi o wiele więcej szkód, niż mecz bez wybryków pożytku, jednak karanie zbiorowe, co ma miejsce dzisiaj jest bzdurą, przez takie opinie jak Twoja, które generalizują kibiców jako ogólnie bandytów, a cała reszta społeczeństwa popiera takie ruchy jak zamykanie całych sektorów czy stadionów, albo zakaz wejścia na mecz tylko z powodu innego miejsca zamieszkania.
Kolejna sprawa to ten niby brak incydentów w „poważnych ligach”. Otóż nie, tam też się to zdarza. Łatwo znaleźć przykłady. Na szczęście w całej Europie jest coraz lepiej. U nas też.
Boniek chciał dobrze i się wycofał po wysłuchaniu stron – czyli stwierdził, że Olkiewicz ma rację? :)

Pawel_Jumper

Ja wymyśliłem Ruch? Sam o nim napisałeś, czemu mi zarzucasz manipulację?
ŁKS i Widzew mogą śmiało sportowo awansować do Ekstraklasy, Termalica pokazała, że również bez kibiców się to da zrobić. Wtedy łódzkie perły będą podnosić średnią frekwencję. Sandecja awansowała nawet bez stadionu.

Nie generalizuję kibiców i nie daję im łatki bandytów. Mi nie przeszkadzają zbytnio bluzgi na stadionie, wobec rac jestem obojętny, tylko kibice muszą zrozumieć, że nie ułatwiają życia klubowi, jeśli 20-30 minut poświęcają na wyzwanie przeciwnika albo palą flagi lub walą z rzymskich ogni i fajerwerków przez kwadrans w sektor WROGA. Bo ludzie zainteresowani sponsoringiem mają inne patrzenie na to zjawisko.

Napisałeś „Kolejna sprawa to ten niby brak incydentów w „poważnych ligach”. Otóż nie, tam też się to zdarza. Łatwo znaleźć przykłady.”
Nie ma to jak konkretna dyskusja 😀

Boniek chciał, żeby zmienić terminarz tak, by VAR był na kluczowych meczach w kontekście ósemki, dostał odpowiedź, że:
a) telewizja i liga mówią, że za późno na zmiany w logistyce
b) kibice są niezadowoleni z możliwej zmiany terminu spotkań

Samo poddanie pod konsultacje pomysłu ZB spowodowało, że Olkiewicz zareagował, jakby chcieli mu przenieść rozgrywki z realnych stadionów na te, które możesz oglądać tylko w telewizji i wylał swoje żale. Tradycyjnie ponarzekał na poziom i nie podał żadnych realnych rozwiązań i parę wydumanych kłamstw na temat sponsoringu.

Moim zdaniem niepoważne jest, że redaktor nie umie w żadnym stopniu spojrzeć obiektywnie, gdy ocenia zjawisko. Tutaj wychodzi jednak wyższość Stanowskiego, który mimo, że prędzej zje kaktusa niż się przyzna do błędu, to potrafił rozważyć racje obu stron stołu w debacie, niekoniecznie forsując zawsze słuszność tezy zgodniej ze swoimi wcześniejszymi poglądami. Chociaż ma swoje święte wyjątki, jak np. słynny BL(1916).

Przecież do cholery, wszyscy ludzie mają w święta wolne od pracy i mogą w końcu iść na mecz, bo wracają w większości rodzinne strony, Warszawa, Kraków itp. pustoszeją ze słoików, a temu przeszkadza, że kluby grają mecze w tym czasie i kibic z tego powodu to zło konieczne, bo ON musiał jechać na wyjazd. Brzmi to tak logicznie jak narzekanie na niższe emerytury po obniżeniu wieku emerytalnego.

Przemeck

Nie wymyśliłeś Ruchu, ale podałeś dane frekwencji bez porównania z dzisiejszym dołem i wyszło na Twoje.
Rozumiem Twoje podejście do kwestii sponsoringu. Tu nie będę dyskutował na temat wpływu ludzi na stadionie, nie znam suchych danych. Na pewno inaczej to wygląda w Anglii, inaczej w Ekstraklasie, a inaczej w naszych niższych ligach, gdzie właśnie ci kibice potrafią podnieść zasłużone kluby z samego dna i wynieść ich do Ekstraklasy. Tam często liczą się tylko oni. Przykładów też już kilka było.
Pomysł ze zmianą terminu może i szczytny, ale dziwię się, że Ty się dziwisz frustracji ludzi, którzy jak by nie patrzeć muszą nagle zmieniać plany. Ciekawe co być powiedział jak by Ci pracodawca urlop odwołał na 4 dni przed wylotem.
Właśnie dlatego bronię zdania Olkiewicza bo wkurza mnie to, że ludzie jeżdżą za klubem z pasją i poświęceniem, a czym większa kasa z innych źródeł, tym mniej są potrzebni i zaczynają być traktowani jak piąte koło u wozu. Jak trzeba z 4 ligi wygrzebać klub to każdy głaszcze, a jak przychodzą miliony z praw TV, to najlepiej grać bez gości, albo w ogóle przy pustych trybunach, bo za ochronę trzeba zapłacić, a nie daj Boże jeszcze racę ktoś odpali i będzie kara – czytaj: chajs się nie będzie zgadzał.

Pawel_Jumper

„Obecnie z tamtą frekwencją byłby 4 od końca.”
To jest brak porównania z obecnym dołem :D?

Żadnego klubu bez pieniędzy (budżetu 4-5mln) kibice sami nie wciągną do Ekstraklasy. Czemu umniejszasz rolę sponsorów i miejskich podatników, którzy łożą pieniądze? Nie chcę nikomu nic umniejszać, ale jak powiedział Olkiewicz, w wielu klubach również ekstraklasy dzień meczowy to minimalizowanie strat. To co dopiero w niższych ligach. Widzew i ŁKS to wyjątki.

Ja się zupełnie nie dziwię frustracji kibiców, którzy mieli mieć zmieniony termin meczu po kupnie biletu, sam się wkurzam jak mi ktoś odwoła zaplanowany lot i mi to komplikuje plany. Po co mi to imputujesz? Gdzie tak napisałem?
ALE dopuszczam debatę nad takim rozwiązaniem terminarza, żeby VAR mógł być na WSZYSTKICH meczach w kluczowej kolejce.
Jeśli 100 osób ma nie obejrzeć meczu przez zmieniony termin z soboty na niedzielę, a 50 tysięcy fanów ma cierpieć i odczuwać skutki przykładowej bramki Siemaszki i poświęca kolejny rok na dyskusję na jej temat, to według mnie lepiej zmienić o dzień termin 4 spotkań i nie jest to plucie na kibica, tylko minimalizowanie kontrowersji i strat.
Oczywiście dla kibiców powinna być rekompensata, np. w zamian bilet na inny wybrany mecz, gdy nie chcą lub nie mogą przyjść w niedzielę.

Sugeruję, że Olkiewicz zdecydowanie przesadził z wyciąganiem wniosków na podstawie pomysłu debatowania nad zmianami w terminarzu jednej kolejki o jeden dzień. Bo nie chodziło o ustawianie całego sportu pod telewizję, plucie na kibica stadionowego, tylko o VAR.

PS.Dodatkowo chcąc uniknąć oskarżeń o tendencyjne wybranie szczególnych spotkań z VARem w ostatniej kolejce, PZPN zdecydował, że nie będzie go na ŻADNYM MECZU.
Dla mnie to żenująca decyzja, bo lepiej mieć brak błędów w 4, a nie 8 meczach, ale trenerzy i zawodnicy oraz kibice sugerujący spiski (VARSZAWA, Bjelica, Probierz, kibice Lecha itp.) są sami sobie winni. A niech tylko się zdarzy ta ręka Siemaszki, oj będzie się działo.

Przemeck

Co do braku porównania odnośnie frekwencji miałem na myśli, że podałeś, że Ruch miał 6tyś, i zauważyłeś, że to kiepski wynik, ale nie wspomniałeś, że obecny dół ma 2-3tyś.
Kibice do samej ekstraklasy klubu nie wciągną, ale mogą podnieść do 3 czy 2 ligi, gdzie już znajdzie się sponsor, który na jakąś okręgówkę nawet by nie spojrzał. Wcześniej lokalni sponsorzy typu fryzjer czy pizzeria to kropla w morzu. Szczerze mówiąc to cenię ich wkład nawet bardziej niż wielkich korpo, ale fakt jest faktem.
Miejskie środki zależą od konkretnego miasta. Czasem są, czasem nie, ale w naszych realiach to są tylko wtedy, kiedy klub ma kibiców, którzy naciskają. Inaczej to ewentualnie jakieś jałmużny.
Co do minimalizowania strat z dnia meczowego to jest zupełnie odwrotnie, o czym już pisałem. W niższych ligach, gdzie koszty roczne są o wiele mniejsze to z dni meczowych właśnie są dochody. Wysoko, gdzie masz kasę z praw TV i bogatych sponsorów, potencjalnie wyższe kary za zachowanie stadionowych cymbałów, większe koszty ochrony, a ceny biletów podobne, jest nawet ryzyko strat.
Co do VAR-u to zgadzam się całkowicie, że powinien być. Najlepiej na każdym meczu. Nawet w niższych ligach, co niestety niewykonalne. Trzeba jednak podchodzić z głową a nie na hurra jak teraz.

Pawel_Jumper

Co do lokalnych pizzeri i fryzjerów, wszelakich PHU Szwagier itp., sponsorujących kluby niższe poziomy pełna zgoda.

Ale co do dnia meczowego chyba się nie zgadzam. Wydaje mi się, że 1 i 2 liga mają trudniej, bo muszą organizować imprezy masowe – powyżej 999 widzów, bo liczą się z frekwencją koło 2-3 tysięcy, a nie mogą sprzedawać biletów po cenach ekstraklasowych – np. 20 zł. No i nie mają kasy z telewizji, sprzedanych koszulek, kiełbas, piwek, tylu reklam na bandach i reklam podczas przerwy, przed meczem itp., którymi mogliby to rekompensować (albo mają z tv jakieś 50 tys. za sezon z Polsatu Sport). Plus kibic jest przeważnie mniej zamożny, bo ESA to w większości największe miasta w kraju.
Wiadomo, że Termalica, czy Sandecja dopłacają do organizacji meczów, ale oni się z tym liczyli. Na mój chłopski rozum okresowo większe straty rodzi przyjście 4 tysięcy na wielki stadion Śląska i 6 tysięcy na Lechię, niż 500 na Termalicę. Albo kary za strzelanie z petard i race i koszty zamknięcia stadionu na kolejne spotkania.
Argument z dotkliwszymi karami za rozróby jak najbardziej słuszny.

Pozdro

Przemeck

No i wyszło, że w zasadzie to się zgadzamy, bo z tym co napisałeś też nie polemizuję :)
Pozdro

Eljan

W sezonie jest ok 270 meczów. Na ilu jest zadyma albo bluzgi przez 90 minut?
Kibice Piasta zrobili wielki dym bo przewrócili płot i JEDEN z nich wbiegł na murawę. To nie kibice/kibole są problemem polskiej piłki ligowej tylko jej beznadziejny poziom sportowy. Jak czytam, że ktoś chodziłby na stadion, ale sie boi, albo bluzgi go przerażają to mnie pusty śmiech ogarnia bo jestem pewien, że to zwykłe pierdolenie człowieka, który na stadion i tak nie pójdzie, ewentualnie 1/2 na sezon.

Pawel_Jumper

Dlatego polecam czytać całe posty.
Napisałem, że głównym problemem polskiego futbolu jest fatalne zarządzanie i zaniedbania z ostatnich nawet 30 lat oraz wynikający z nich brak poziomu, ale kibice nie pomagają awanturami i wyzwiskami przyciągać sponsorów, którzy pozwoliliby na zwiększanie poziomu.
Tu nie chodzi o 2 tysiące kibiców, którzy nie chcą chodzić przez bluzgi. Duże firmy wolą użyczać i przenosić swój wizerunek na bardziej pozytywnie odbierane sporty moto, tenis, skoki, czy siatkówkę. Albo futbol zagraniczny, jak np. firma Oknoplast. Sponsor nie będzie liczył na ilu meczach wyzwiska trwają 5 minut, a na ilu 60, tylko jak postrzega ten sport Kowalski. A do niedzielnego kibica przebijają się głownie brak sukcesów i awantury.
Do kadry sponsorzy się garną jak nigdy, bo są wyniki i atmosfera na trybunach jest dużo bardziej umiarkowana niż na ekstraklasie.
Teraz już rozumiesz?

Eljan

Jak polskie kluby zaczną regularnie osiągać w pucharach wyniki na miarę ostatnich sukcesów reprezentacji to więksi sponsorzy szybko się znajdą i nikomu nie będą przeszkadzać zadymy na co setnym meczu.

Pawel_Jumper

Świat będzie prostszy, jeśli zrozumiesz, że bez większych sponsorów nie będą osiągać wyników w pucharach.

A jak już tam jesteśmy fartem raz na 20 lat, to akurat przypadkowo zdarza się owy „co setny” mecz z BVB i Legia ma zamykany stadion na spotkanie ze zwycięzcą LM – Realem. Co ci sponsorzy się nie garną to ja nie wiem… Jacyś dziwni

Eljan

Ok, widocznie np takie czeskie kluby nie zrozumiały, że najpierw muszą mieć więcej kasy, żeby osiągać sukcesy w europie i świat przez nich jest taki „trudny”…

Pawel_Jumper

Czesi potrafią widocznie lepiej zarządzać klubami i mają lepsze szkolenie. My mamy 3 razy większe i ładniejsze stadiony niż Czesi i 10 razy mniej boisk treningowych.
Nadal nie rozumiesz jak działa świat piłki i próbujesz mieć pretensje do świata, że ktoś potrafi wygrywać mniejszym majątkiem i lepszą strategią.
Brakiem kasy nie dogonisz zachodu, a nawet wschodu, bo piłkarskie Kazachstan i Azerbejdżan mają już jej więcej hajsu na ruchy niż my.

Sama Sparta Praga wydała w tym sezonie na transfery 16 mln euro, bo ma bogatego właściciela z Chin. Dla innych klubów wydatek milion euro nie stanowi problemu. Czemu u nas nie chcą inwestować grubej pengi? Bo wizerunek leży. Nic nie jest dobre. Poziom, szkolenie, opinia o kibicach.
Pierdź sobie dalej, że kibice Piasta tylko przewrócili płot, a Cracovia to sylwestra za wcześnie zaczęła.

Eljan

Po pierwsze nie mam pretensji do świata ani nie uważam, że jest on „trudny”. Wręcz przeciwnie :-)
Po drugie mówisz o kasie, która generuje sukcesy i przytaczasz przykład Sparty, która wydała 16 mln euro – strzał w stopę, bo akurat Sparta po wydaniu tej kasy jest pośmiewiskiem nawet w lidze czeskiej a sukcesy w pucharach osiągała stawiając na Czechów sprowadzanych za śmieśne/żadne pieniądze.
Po trzecie – Victoria Pilzno
Po czwarte – jeżeli chesz z kimś dyskutować na pewnym poziomie to odradzam stosowanie określeń typu „pierdzisz” bo sam narażasz się na śmieszność i dyskwalifikujesz siebie jako osobę, z którą można dyskutować o czymś więcej niż nowy album Hana Montana :-/
Po piąte – dyskusję uważam za zakończoną i serdecznie (mimo wszystko :-)) POZDRAWIAM!

Pawel_Jumper

Polecam jednak oceniać klub przez pryzmat okresu dłuższego niż 1 sezon i myśleć, dlaczego w nich zainwestowano. Wow, a PSG rok temu nie wygrało mistrza, a Chelsea było 10. w 15/16. No straszny strzał w stopę.

Po osiemnaste, Viktoria Pilzno też robi transfery po milion euro. Czyli jest kolejnym z 200 klubów, które robią droższe transfery, niż polscy pretendenci do pucharów.

Jeżeli chcesz dyskutować, to wystarczy używać bardziej sensownych argumentów, żeby inni Cię szanowali na tyle, na ile wymagasz.
Pozdro

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Prosta sprawa: sezon wiosna-jesień, a nie jesień-wiosna.

simsoonek

Mam wrażenie że tekst miał swoją genezę w Wielką Sobotę, bo zapewne wtedy Pan redaktor musiał? mieć spory dylemat czy świętować czy jechać do Gdyni..nieprawdaż? Moje wrażenie, że ten tekst jest tylko opakowaniem tegoż dylematu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sebb89

Tak, z jednej strony ktoś mówi „równajmy do zachodu”. Jak ktoś „równa do zachodu” to inny będzie chrzanił „ale tradycja, święta z rodziną, dlaczego mamy na wyjazd jechać w wielką sobotę”. W Anglii jakoś nie mieli problemu, żeby zagrać. Grają tam w Boxing Day, grają w Wielkanoc. Włochy grały i też nie było problemów. Widzew w liczbie 17 tys. ludzi i nikt nie pierdoli, że mecz w święta. Ale musimy się martwić bo setka gości z osiedlowego klubiku miała dylemat czy żreć kiełbę i żur czy jechać na mecz. Śmieszne. Niedługo będziemy się zastanawiać co zrobić, nad losem dwójki kibiców Piździszewianki Piździszewo bo ich pupile grali mecz w B-klasie a tu ksiądz akurat koszyczki kropił wodą i nie mogli być na meczu. Serio?

Olala
Granat Świdwin

Liga powinna w Polsce lecieć systemem wiosna-jesień (właściwie to „pora cieplejsza”) od połowy marca do końca listopada, z jakąś sensowną przerwą w najdogodniejszym momencie. Piłkarze zarabiają tyle, że dla nich wakacje pod słońcem w grudniu albo styczniu to nie problem. Pseudo-pucharowicze powinni mieć przekładane mecze lub ulgi terminowe w postaci bonusów rozsuwania ich meczów na krańcowe terminy kolejek, by zyskać 1-2 dni więcej. I zapierdalać, zapierdalać, zapierdalać, tak, by chciało się chociaż na tę młóckę patrzeć. W sumie nieważne, bo i tak nikt nic tam nie urywa jaj od patrzenia.

Vinni

Ogólnie rzecz ujmując jest to jeden ze słabszych tekstów na weszło w ostatnim czasie. Wszystkie grzechy zostały już jednak wypunktowane wyżej, więc nie będę się produkował bo szczerze powiedziawszy po przeczytaniu tego dzieła nawet nie mam na to siły.

Pasta

Naprawde sram na to, czy polska druzyna zagra w LM przy pomocy zaprzegu chorwackich emerytow czy nie. Jakby bycie potega w kopaniu balona bylo czyms kkurka waznym. Wazniejszym niz klimat na stadionie tu i teraz. Lepiej byc potega gospodarcza i intelektualna a najlepuej to sie po prostu cieszyc w zyciu. Ciesze sie klimatem racami przyspiewkami kibicami bo w tym jestesmy najlepsi.

Lola14

OLKIEWICZ jak zwykle bez formy mam nadzieje że w tym sezonie spadnie

siames

Olkiewicz jakie łódzkie kluby? Ty jak w radzie miasta Łodzi, aby zaklinac rzeczytwistosc i ten smieszny klubik z karolewa na plecach Widzewa ciagnac byle tylko nie zginał.
Tam zawsze nic nie było i jedyne co pozostało to stac sie klubem pt ANTYWIDZEW i robic co sie da by przy kazdym sukcesie duzego klubu cos uszczknąc dla siebie. Zapamiętaj w tym kraju jest jeden Widzew, jedna Legia, jedna Wisła Kraków i tysiące lokalnych klubików takich wlasnie łksów
z czego większość na garnuszkach miast.

Pawel_Jumper

Leszek Ojrzyński: –
„Sygnał, że jest problem z VAR-em dostałem już wcześniej. Zapytano mnie, czy zgodziłbym się na przeniesienie meczu na niedzielę. Zgodziłem się. Wolę grać w niedzielę z VAR-em niż w sobotę bez VAR-u . Mecz z Lechią Gdańsk może zdecydować o losach klubu, który prowadzę, więc wolałbym, żeby sędziowie mieli wsparcie.”

Czy trener LO wali ciepłym moczem na kibiców według autora w równym stopniu jak prezes Boniek? Czyje lobby on reprezentuje?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

30443566_1650621274992924_2995731623011418112_n
22 kwietnia, 14:48
18.05.2016 KRAKOW TAURON ARENA UL. LEMA 7 ( POLAND ) SIATKOWKA MEZCZYZN ( MEN'S VOLLEYBALL ) XIV MEMORIAL HUBERTA JERZEGO WAGNERA 

MECZ POLSKA - BELGIA ( GAME POLAND - BELGIUM )

NZ MARCIN MOZDZONEK SYLWETKA 

FOTO MICHAL STANCZYK / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
20 kwietnia, 17:48