Own Goal, cóż to jest za piłkarz! Roma dokonała sabotażu
Weszło

Own Goal, cóż to jest za piłkarz! Roma dokonała sabotażu

W pojedynku Barcelony z Romą to zdecydowanie tych pierwszych uznano za faworytów. Ernesto Valverde przekonywał jednak, iż przewidywania tego typu są dobre co najwyżej dla bukmacherów, a on uważał, że szanse w tym dwumeczu rozkładają się po równo. Z kolei hiszpańskie media pisały o tym spotkaniu jako o możliwej pułapce, obawiając się o zlekceważenie Rzymian przez Katalończyków.

Nastroje wśród cules były jednak całkiem optymistyczne, nawet pomimo fartownie wywalczonego remisu w sobotę z Sevillą. Do zdrowia wrócili bowiem Messi, który już w weekend pojawił się na boisku w drugiej połowie. Dzisiaj Valverde mógł liczyć też na Busquetsa, którego brak był bardzo widoczny w potyczce z Andaluzyjczykami. Z tymi dwoma wszystko miało być łatwiejsze – i obrona, i kontrola środka pola, i atakowanie pod każdym względem.

Od pierwszych minut jednak mało co kleiło się w grze Barcelony. Niby częściej była przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Akcje były rwane, a strzały Messiego czy Suareza jakby nie do końca przygotowane. Minimalnie skuteczności zabrakło także Rakiticiowi, którego plasowany strzał wylądował na słupku. Był to już 40. raz w tym sezonie, gdy któryś z zawodników Blaugrany obił obramowanie bramki.

Roma zaś swoją taktyką w ofensywie grała dokładnie tak, jak mogliśmy się tego spodziewać – próbowała robić różnicę za pomocą szybkiego przejścia z obrony do ataku i gdyby nie zwlekanie z podjęciem decyzji przez Florenziego około 28. minuty, ten sposób mógłby okazać się zaskakująco skuteczny. Z kolei o solidności defensywy Rzymian świadczy fakt, że większość prób strzeleckich gospodarze podejmowali zza pola karnego, co można było odczytywać jako akty desperacji.

Najlepszym zawodnikiem Barcelony w tym spotkaniu okazał się jednak nie Leo, nie Iniesta czy Suarez, ani też nikt z obrony, lecz… Own Goal. Najpierw bowiem do własnej siatki trafił Daniele De Rossi, kiedy zbyt mocno i dynamicznie przecinał podanie Iniesty do Messiego. Ale to jeszcze nic w porównaniu z pechem Kostasa Manolasa, który próbując uprzedzić Umtitiego przed strzałem najpierw trafił w słupek, potem zaś piłka odbiła się od niego, choć leciał już bezwiednie w kierunku bramki po interwencji sprzed paru chwil. Pod względem liczb to już prawdziwy absurd, bowiem w tej edycji Ligi Mistrzów 6 goli dla Barcy strzelił Messi, zaś kolejnych 5 padło właśnie po samobójach.

Trzecie trafienie? To już efekt niezbyt dobrej interwencji Alissona, który w 59. minucie wypluł na bok futbolówkę po strzale Luisa Suareza i już leżąc patrzył tylko na Gerarda Pique pakującego ją do pustej bramki. Ale czy jakoś wybitnie zszokowała nas ta nieskuteczna parada Brazylijczyka? Z jednej strony tak, wszak, rozgrywa on kapitalny sezon. Z drugiej zaś w pierwszej połowie kilka razy pokazał, iż dzisiaj jakby miał dziurawe ręce, bo nie potrafił złapać piłki do koszyczka w stosunkowo prostych sytuacjach. Coś niedobrego stało się dzisiaj z nim przed tym meczem, zupełnie jakby myślami znalazł się gdzieś poza Camp Nou.

Nieprawdopodobną interwencją popisał się za to ter Stegen mniej więcej w 75. minucie. Najpierw jednak stracił piłkę pod pressingiem, niecelnie podając. Znalazł się na skraju pola karnego, daleko poza światłem bramki. I nawet nie cofał się od razu dynamicznie, tylko stanął, próbując wyłapać lecące nad nim dośrodkowanie. No i kiedy mu się nie udało, Defrel dobiegł do piłki, uderzył i… Załadował prosto w ter Stegena, który w ostatniej chwili wrócił na swoją pozycję. Ta sytuacja jakby natchnęła jeszcze Romę, która dość mocno naciskała na przysypiającą w drugiej połowie Barcę. Najpierw było jeszcze ostrzeżenie ze strony Rzymian, kiedy groźny strzał pod poprzeczkę efektownie obronił niemiecki golkiper. Mimo tego nadal smacznie chrapał Jordi Alba, przed którego niedługo potem wbiegł Edin Dżeko i przepychając Hiszpana zamienił podanie Perottiego na bramkę.

Radość Di Francesco i jego podopiecznych z gola dającego im nadzieję, by jeszcze powalczyć w rewanżu nie trwała jednak długo, bo już po 6 minutach Roma znów dokonała sabotażu. Wydawało się, iż z akcji Denisa Suareza nic nie będzie – przed nim znajdował się w obrońca, a i w polu karnym roiło się od białych koszulek. Pomocnik zagrał piłkę nieco na ślepo, gdzie mocno przyfarcił drugi z Suarezów, czyli Luis. Asystował mu Defrel, który kompletnie nie wiedział co zrobić, jakby przez przypadek znajdując się we własnym polu karnym. Przyjmować? Wybijać? Piłka więc tylko odbiła się od niego, a wtedy podbiegł do niej Urugwajczyk, strzelając swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów od 8 marca 2017 roku.

Jeśli około 22:30 słyszeliście wielki huk, to właśnie były kamienie spadające z serc Luisito, Ernesto Valverde oraz wszystkich cules. Temu pierwszemu ulżyło, bo w końcu się przełamał. Drugiemu, ponieważ przewaga 3 bramek sprawia, iż w rewanżu Barca będzie mogła aktywnie odpoczywać. Kibice z kolei zaoszczędzą trochę zdrowia, nie musząc martwić się o awans do półfinału Champions League.

Barcelona 4:1 Roma (1:0)
1:0 De Rossi (sam.) 38′
2:0 Manolas (sam.) 55′
3:0 Pique 59′
3:1 Dzeko 80′
4:1 Suarez 87′

KOMENTARZE (35)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
dyneck

Szkoda, że sędzia wypaczył wynik tego dwumeczu już 10 minucie pierwszego spotkania.

Vallarr


W tej bajce były smoki?

dyneck

Haha, manipulacja godna stanowskiego i weszło… Zobacz sobie powtórkę z drugiej strony. To, że w jakimś ujęciu nie widać kontaktu to nie znaczy, że nie było karnego.

Vallarr

Manipulacja? Weź jeszcze raz spójrz na nogi, ale tym razem Dzeko, nie Samedo… gwarantuję, że zobaczysz coś ciekawego.

Szczepek
Legia Warszawa

Potknął sie o wlasne nogi. Jestes jedynym, ktory tu widzi manipulację.

The BFIYEH

Nie wypaczył. Za symulkę tylko żółta się należała.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

John Connor
Los Angeles Galaxy

Roma miała pecha że Marciniaka nie dali do sędziowania. Wtedy w tej sytuacji gwizdnął by karnego.

derlis

Roma grała bez Nainggolana i Undera, co było widać
Gol wyjazdowy daje jej jakiś cień nadziei na powtórkę super meczu przeciwko Chelsea i cudownego awansu, ale szanse na to są bardzo małe, a szkoda

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GRAND_CHAMP

Bo robactwa wielka piłka nie interesuje (wystarczy przejrzeć komentarze)

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Bo w meczu z Legia to „firmy” graly na 20%.
I nie pisze tego zlosliwie. Po prostu tak to dziala. Jak grasz z jakimis polamatorami z Azji (obiegowa opinia o ligach: polskiej, slowackiej czy zmlitewskiej) to motywacjs jest jak w meczu pucharowym Legii z Motorem Lublin czy Switem NDM.
Roma zas po raz n-ty pokazuje ile w LM znacza cojones.

kamsu93

No witam futbolowy świrze, skąd to zwątpienie?

Kakaowe Oczy
Dupaa

Jak tam zagrał najlepszy piłkarz świata? A sorry, wczoraj dwie bramki strzelił.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kakaowe Oczy
Dupaa

Chyba kurwa w pici polo

derlis

Ci jak się kurwa wynurzają teraz XDDDD
Coraz to nowszych pyszałków tu widzę od czasu tej przewrotki

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kakaowe Oczy
Dupaa

A pierwszy kto? Kucharczyk?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kakaowe Oczy
Dupaa

Jeden, król sterydów i jednego ustawienia w tylko jednej drużynie.

Lukasz8181

Nie mogę zrozumieć dlaczego TVP wybrała akurat transmisję Barca-Roma zamiast Liverpool- M.City bo Barcę oglądamy co roku często po kilka razy. Przecież drugi mecz zapowiadał się nie tylko jako bardziej wyrównany i ciekawszy, ale do tego Liverpool i M.City oglądamy w TVP tylko od święta. Przechodząc natomiast do tego meczu:

Na plus:
Bardzo dobre moim zdaniem sędziowanie i to mimo trudnych zdarzeń na boisku do oceny.

Plusy Romy:
Ciekawa taktyka i bardzo dobra dyscyplina taktyczna.
Ambicja, wola walki i ciągła chęć grania w swoim stylu mimo stanu 0-3.

Minusy Romy:
Elektryczny Allison Becker.
Indywidualne kiksy- brak koncentracji piłkarzy Romy.
Pech Romy.

Plusy Barcelony:
Fajnie wyglądał dla mnie tylko Iniesta, Rakitic, Pique i może jeszcze Busquet. Cała reszta zespołu z Messim i Suarezem na czele nie była dzisiaj w najwyższej formie albo wręcz popełniła indywidualne błędy przyprawiające o zawał serca vide: Umtiti i Ter Stagen.

Ogólnie trzeba napisać, że jakoś w tym spotkaniu Barca bynajmniej nie wyglądała jako nowy triumfator LM.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lukasz8181

Napisałem zapowiadał, a nie że był. Przecież w pierwszym meczu w lidze to City rozbiło Liverpool, a dopiero w rewanżu zostali pozamiatani przez Liverpool.

werseo

Poziom na Anfield był wyższy, dużo wyższy. No ale Janusze wolą nudną Barcelonę… i do tego słabą.

Hivth

Jak ja lubie te komentarze o wyższym poziomie bo się dużo działo, bo były bramki bo wszyscy biegali jak szaleni. A potem przyjdzie do takiego spotkania City czy Liverpoolu z Realem/Barcą i nagle się okaże, że ten kosmiczny poziom obu czy jednej z drużyn to gimnazjum przy gigantach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lukasz8181

Allison chyba żadnego strzału nie złapał za pierwszym razem. Wszystko łapał po niekontrolowanym odbiciu przed siebie albo parował na boki gdzie stali lub mogli nadbiec piłkarze Barcy. Stąd też napisałem, że elektryczny. Nie napisałem, że zawalił jakąś bramkę. Elektryczny w sensie, że miał niepewne interwencje, niemal wszystko bronił na raty i nerwowość swymi interwencjami wprowadzał.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Alku86

szkoda Romy, wyszli odważnie. Obrońcy kasowali taboreta aż miło było patrzeć, tracił piłkę jak dziecko. No ale Barca sobie poradziła.

kocurrrek

Będzie remontada. Info telefoniczne.

adrian92

Jak masz tam jakieś info odnośnie losów świata,potencjalnych niepokojów i wojen itd (mniej ważne) to wrzucaj, jak wyniki meczów na najbliższe 20-lat (bardziej ważne) to tym bardziej :)…

kamsu93

Śmiechyhihy ale serio podaj te wyniki na 20 lat do przodu 😀

kocurrrek

Bez sensu, stracilibyście radość z oglądania meczów znając końcowy wynik 😉

Nefilim

Romy nie lubię, bo we Włoszech kibicuję Lazio, ale jak zobaczyłem wczoraj ich grę to na prawdę całkiem dobrze się prezentowali. zdyscyplinowani, asekuracja, wychodzenie do przeciwnika, przechodzenie do kontr. Na prawdę solidnie stawali i widać było, że Barca ma kłopot.
I kiedy już zacząłem im się uważniej przyglądać to jeb!
De Rossi – jebana jego mać!
Cały misterny plan w pizduu…
I tyle można powiedzieć o tym meczu, bo już potem to się Barca uspokoiła i zaczęła punktować.
Pzdr.

wpDiscuz