Parszywa dwudziestka. Najniżej oceniani ligowcy
Weszło

Parszywa dwudziestka. Najniżej oceniani ligowcy

Jakiś czas temu przygotowaliśmy zestawienie najlepiej ocenianych przez nas piłkarzy ekstraklasy (TUTAJ), teraz pora przyjrzeć się najsłabszym. Tym razem nie lecimy już pozycja po pozycji, bo – powiemy szczerze – szkoda naszego i waszego czasu, by przekopywać się przez te wszystkie nazwiska, których w lidze tak naprawdę nie powinno być. Z najgorszymi zawsze jest jeszcze jeden problem – trenerzy mają oczy, więc z reguły najbardziej beznadziejni piłkarze po kilku „popisach” po prostu lądują na ławce/trybunach. Uznajmy więc, że to zestawienie najsłabszych, którzy w miarę regularnie grali lub ciągle grają. 

W przypadku najlepszych próg wejścia ustawiliśmy na poziomie 15 spotkań. Teraz siłą rzeczy musieliśmy go obniżyć, więc wzięliśmy pod uwagę tych, którzy oceniani byli przynajmniej 10 razy. Reszta niech pozostanie milczeniem. No to lecimy.

19. ŁUKASZ ZWOLIŃSKI (Pogoń Szczecin) – średnia ocen: 3,88

Problem ze „Zwolakiem” mamy taki – uważamy, że potrafi grać w piłkę, ale napastnik Pogoni regularnie wystawia nasze przekonanie na próbę. I jeśli stan ten przeciąga się na kolejne rundy i sezony, to siłą rzeczy zaczynamy wątpić. Kampanię 16/17 Łukasz skończył w najgorszej jedenastce sezonu ze średnią ocen 3,58 i 1 golem oraz 1 asystą w 33 meczach. Teraz jest lepiej, ale niewiele lepiej. Bilans taki sam jak w zeszłym sezonie. Czasami tak z napastnikami bywa, że jak już strzelą, to jakoś idzie, ale Zwoliński skutecznie się przed tym broni.

19. MATEUSZ KUPCZAK (Bruk-Bet Termalica Nieciecz) – 3,88

Klubowa legenda – przynajmniej jeśli chodzi o liczbę meczów w ekstraklasie – i nie ukrywamy, że nasz ulubieniec. Z jednej strony – potrafi być w miarę skuteczny w pojedynkach i rozbijaniu ataków rywali, a także stawiają na niego kolejni trenerzy, których o brak kompetencji nie podejrzewamy. Z drugiej – staje się symbolem ligowej bryndzy, piłkarza pozbawionego większych atutów, ale na tyle ogranego, że będzie stale utrzymywał się na poziomie ekstraklasy, pierwszej ligi.

18. BŁAŻEJ AUGUSTYN (Lechia Gdańsk) – 3,87

Jeśli miał być liderem gdańskiej obrony i sprawić, że strata duetu Maloca-Janicki nie będzie aż tak odczuwalna, to przyznamy szczerze – ktoś, kto uznał, że to dobry plan, powinien za to beknąć. Pięknie wpisał się w krajobraz nędzy w drużynie Lechii, a nawet więcej – sam go podkręcał. Beznadziejny w spotkaniach Sandecją, Legią, Koroną i Pogonią (jak do tej pory to jego ostatni mecz w lidze). Jedzie na opinii, która ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co jego ocena umiejętności trenerskich Diego Simeone.

WARSZAWA 15.10.2017 MECZ 12. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECHIA GDANSK 1:0 BLAZEJ AUGUSTYN MICHAL KUCHARCZYK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

14. MATEUSZ WDOWIAK (Cracovia) – 3,86

Fajny, inteligentny chłopak, ale – jak mawiał klasyk – na boisku nie ma takiej pozycji. Zdecydowanie bardziej podobał nam się, gdy wchodził do ligi – wydawało się, że pod względem potencjału aż tak nie odstaje od Kapustki. W pierwszej lidze w barwach Sandecji też potrafił się kilka razy pokazać, choć później znikał na całe tygodnie. Dostał dużo szans od Michała Probierza, ale nie odwdzięczył się za zaufanie. Jeden gol w 20 meczach to beznadziejny wynik.

14. ELHADJI PAPE DIAW (Korona Kielce) – 3,86

Wróbelki w Senegalu niedawno ćwierkały, że Diaw ma nawet cień szansy na to, by pojechać na mundial, na którym jego kadra zmierzy się z Polską. Warunek prosty – połamać się muszą przynajmniej dwaj/trzej obrońcy z obecnej drużyny i to może się wydarzyć. Wydaje nam się jednak, że gdyby trenerzy tamtejszej reprezentacji uważniej przyjrzeli się stoperowi Korony, to nawet przy jakiejś epidemii woleliby, żeby karierę wznowił na przykład Pape Malick Diop. Nie zrozumcie nas źle – Diaw nie jest stary, ma świetne warunki fizyczne i nawet sporo fantazji, ale przy tym wali takie babole, że co wrażliwsi kibice zakrywają oczy.

14. BARTŁOMIEJ DUDZIC (Sandecja Nowy Sącz) – 3,86

Dobry w pierwszej lidze, ale ekstraklasa po raz kolejny weryfikuje go negatywnie. Zagrał jeden świetny mecz przeciwko Lechii Gdańsk, ale na boisku meldował się przecież aż 17 razy. Gdy Sandecja spadnie, pożegnamy go bez żalu i szczerze zdziwimy się, jeśli 29-latek jeszcze raz powróci na – uwaga, będzie szumnie – salony.

14. DRAGOLJUB SRNIĆ (Śląsk Wrocław) – 3,86

Kompletnie nie rozumiemy sprowadzania do Polski piłkarzy takiego typu i wydaje nam się, że Srnić do Wrocławia też przyjechał tylko dlatego, że akurat był dostępny, a kogoś sprowadzić trzeba było. Gościa, który jest jako taki w destrukcji, a w grze do przodu nie wnosi zupełnie nic, można wyciągnąć z pierwszego lepszego klubu pierwszej ligi i zapłacić mu połowę tego, co dostaje 26-letni Serb. Za rok nie będziemy pamiętać, kim był.

13. DAVID GUBA (Bruk-Bet Termalica Nieciecza) – 3,83

Najgorszy ze słowackiego zaciągu Bruk-Betu, a to spore osiągnięcie. Długo nie mieliśmy o nim bardzo złego zdania, ale gdy poprzedni sezon ten ofensywny gracz skończył z jednym golem i jedną asystą na koncie, to nasze oczekiwania spadły do zera. Średnio raz na 15 spotkań potrafi błysnąć, na przykład zapakować pod ladę, ale… bądźmy poważni.

WARSZAWA 09.12.2017 MECZ 19. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA 3:0 LUKASZ BROZ DAWID GUBA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

11. DENISS RAKELS (Cracovia) – 3,82

Niby ciągle się rozkręca, ale dalej nie potrafi wskoczyć na przyzwoity poziom. Zawodnika, który umiał zapakować 15 goli w ciągu jednej rundy, już nie ma. Została jakaś nędzna podróbka, która potrafi się znaleźć w sytuacji strzeleckiej, ale później poprawia statystyki bramkarzom lub rozdaje piłki kibicom. Zdecydowanie za słaby na Lecha, w którym zaliczył tylko jedną ligową asystę, a na Cracovię – jeszcze nie wiemy. Dał zwycięstwo ze Śląskiem (a wcześniej zmarnował masę okazji), zaliczył ważną asystę z Wisłą Płock, ale czekamy na więcej.

11. KONSTANTIN VASSILJEV (Piast Gliwice) – 3,82

Cesarz Estonii, ale już nie piłkarsko, ale bardziej jako… narciarz, bo jego zjazd jest niesamowity. Zaczął od marnowania karnych, a później wcale nie było lepiej. Dziś ma problem z miejscem w składzie Piasta, w którym dostał wymarzony, długi kontrakt i mamy wrażenie, że nawet nie do końca się tym przejmuje. Jasne, wylewanie litrów potu to nie jego charakterystyka, ale zaangażowanie można pokazać też na inne sposoby. Najgorsze jest to, że gdy tak zerkamy na byłego gracza Jagi, mamy wątpliwości, czy stać go na coś więcej niż spacerowe tempo.

10. KAMIL VACEK (Śląsk Wrocław) – 3,76

W sumie podobny przypadek do tego powyżej, ponieważ mówimy o piłkarzu, który też był w ścisłym topie ekstraklasowych pomocników. Był, ale się z niego zmył. Najpierw nie podbił Izraela, a teraz we Wrocławiu robi w zasadzie tylko za sztukę w kadrze Śląska. Od czasu do czasu rzuci jakąś niezłą piłkę jak tę do Marcina Robaka w Poznaniu, ale z reguły daje tak mało jakości, że bylibyśmy skłonni jakoś symbolicznie wesprzeć koszty rozwiązania z nim kontraktu. Albo nie – za błędy, a zakontraktowanie Czecha za taki uchodzi – trzeba płacić, panowie ze Śląska.

9. MATEUSZ LEWANDOWSKI (Śląsk Wrocław) – 3,69

Ech, szkoda strzępić ryja. Nie wiemy, co robi na ekstraklasowych boiskach, lecz co gorsze wydaje się, że on też za bardzo nie ma pojęcia. Jedynym usprawiedliwieniem jest nędza wśród lewych obrońców, z którą ciągle się spotykamy. Tak wielka, że musimy brać go pod uwagę przy rocznych zestawieniach 10 najlepszych polskich piłkarzy na danych pozycjach.

WARSZAWA 16.02.2018 MECZ 23. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2017/18 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - SLASK WROCLAW 4:1 MATEUSZ LEWANDOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

8. MACIEJ GÓRSKI (Korona Kielce) – 3,64

Sporo punktów potraciła Korona Kielce, gdy na boisku przebywał ten napastnik. Nie twierdzimy, że to tylko jego wina, ale z reguły zawodził i kaleczył w sytuacjach podbramkowych. Nie bez przyczyny został zdegradowany do miana piłkarza pierwszoligowego. Tym bardziej, że w poprzednim sezonie też nie przekonał, zapamiętamy go głównie ze słabego trzymania się na nogach, z czego zrodziła się dość bezczelna symulka w meczu z Wisła. Oczywiście nie wykluczamy, że do ekstraklasy jeszcze wróci, bo został wypożyczony do najlepszej drużyny jesieni w pierwszej lidze, ale w sumie ciężko nam sobie wyobrazić, że tym razem do siebie przekona.

7. ADAM GYURCSO (Pogoń Szczecin) – 3,63

Kolejny piłkarz, którego w ekstraklasie już nie ma. A najgorsze jest to, że ten akurat potencjał miał bardzo duży i to pokazywał. 5 goli, 10 asyst i 3 kluczowe podania w zeszłym sezonie to był jeden z najlepszych wyników wśród skrzydłowych w całej lidze. Szkoda, że mu się odechciało. W Hajduku Split podobno wprowadził się całkiem nieźle (2 gole i asysta w czterech meczach), ale nie tęsknimy.

5. PAWEŁ BROŻEK (Wisła Kraków) – 3,58

Niełatwo jest jechać po gościu, który tyle w tej lidze znaczył, dlatego krótko – trudno nam sobie wyobrazić, że Brożek jeszcze będzie regularnie dorzucał coś do swojego świetnego bilansu w ekstraklasie. Trenerowi chyba też, bo ostatnio jest przyspawany do ławki.

5. DARIUSZ FORMELLA (Pogoń Szczecin) – 3,58

Nie załapał się do kadry na młodzieżowe Euro w zeszłym roku, choć był czas, że coś w drużynie Dorny znaczył. Jesień w Pogoni w zasadzie potwierdziła tezę, że ten piłkarz może mieć problem z przeskoczeniem pewnego poziomu. Miał swoje momenty – zresztą tak samo jak w Lechu czy w Arce – ale na dziś nie był w stanie wybić się ponad ligową przeciętność. Po raz kolejny powrócił do pierwszej ligi i w Rakowie został jednym z najlepiej opłacanych graczy tych rozgrywek. Jeśli da tyle, co w kiedyś w tej idącej po awans Arce, będzie można powiedzieć, że było warto budować dla niego finansowy komin, ale po ostatnim roku – mamy co do tego wątpliwości.

BYDGOSZCZ 06.10.2016 MECZ TOWARZYSKI U-21: POLSKA - UKRAINA 2:0 --- INTERNATIONAL FRIENDLY FOOTBALL MATCH U21: POLAND - UKRAINE 2:0 PRZEMYSLAW FRANKOWSKI DARIUSZ FORMELLA DARIUSZ IGNATOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

4. MATEUSZ CETNARSKI (Sandecja Nowy Sącz) – 3,54

W zasadzie napisaliśmy już wszystko, gdy niedawno wylądował w naszej jedenastce badziewiaków. Przypomnijmy, na jakim tle się nie wyróżnia. „Mówimy o Sandecji, która zdecydowanie nie narzeka na tłok wśród gości, których chociaż podejrzewalibyśmy o kreatywność. Sandecji, w której za wirtuoza uchodzić może Wojciech Trochim. Sandecji, której miał być silnym punktem i się odbudować, bo „gdzie, jeśli nie u beniaminka?”. Tymczasem – choć palce odmawiają posłuszeństwa, gdy wklepujemy te słowa – zdecydowanie większym wzmocnieniem z Cracovii okazał się Tomasz Brzyski”. Kolejna wśród pomocników – po Vassiljevie i Vacku – gwiazda jednego sezonu.

3. MATEUSZ MAK (Piast Gliwice) – 3,45

Sezon 2014/15 – po obiecującym początku – stracony przez kontuzję.
Sezon 2015/16 – obiektywnie naprawdę dobry, dawał impuls walczącemu o mistrzostwo Piastowi.
Sezon 2016/17 – stracony przez kontuzję.
Sezon 2017/18 – słabiutki nawet wtedy, gdy zdrowie nie przeszkadzało w grze.

Oczywiście nie chcemy piłkarza Piasta jakoś szczególnie tłumaczyć, ale wypadało podkreślić, ile czasu stracił, bo wiemy, że potrafi.

2. NICKI BILLE NIELSEN (Lech Poznań) – 3,40

Zdecydowanie najbardziej irytujący piłkarz ligi, co potwierdziło śmiertelnie poważne badanie przeprowadzone wśród czytelników portalu Weszło.

Zrzut ekranu 2018-03-23 o 19.43.26

Po strzeleniu jednej bramki (z karnego) i zaliczeniu jednej asysty w czternastu ligowych meczach w tym sezonie Duńczyk spakował manatki i pojechał do Grecji. Na miejscu kibiców Lecha zmontowalibyśmy mu eskortę na lotnisko, by przypadkiem się nie rozmyślił i wsiadł we właściwy samolot, bo przecież ma problemy z trafianiem. Na szczęście udało się go pozbyć i bez tego. I dziś męczą się kibice Panioniosu. Krągły Nicki Bille o dziwo gra i ma już pięć pustych przelotów w lidze. Na osłodę – również asystę w Pucharze Grecji.

1. BARTOSZ ŚPIĄCZKA (Bruk-Bet Termalica Nieciecza) – 3,28

Zdecydowany lider, w zasadzie już dziś można stwierdzić, że wyląduje w najgorszej jedenastce sezonu, bo nawet kilka goli w końcówce sezonu chyba nie pozwoli zatrzeć beznadziejnego wrażenia, które robi. Jest parodią solidnego ligowego napastnika, którym bywał w poprzednich sezonach. Współczujemy trenerom Bruk-Betu, że siłą rzeczy musieli stawiać na niego lub Gutkovskisa, gdy Łotysz nie miał problemów ze zdrowiem. W efekcie Śpiączka ma na koncie jednego gola i jedną asystę w 27 meczach. Za to nie ma sytuacji, której nie potrafiłby spartolić.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (13)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
śal pelacór
Legia Gdańsk

Miałem sen – Przybecki pędzi skrzydłem, dośrodkowuje do Zwolińskiego…. i wtedy lekarz wybudził mnie ze Śpiączki

Mixu
WISŁA KRAKÓW KRÓLOWA POLSKI

Byłeś w Śpiączce? 😉

Grimmy

Nicki Bille Nielsen – zdecydowanie najbardziej irytujący piłkarz ligi. Wygrał w tej klasyfikacji z Radoviciem? Niebywałe. Dla mnie Rado murowany faworyt. Jeśli w takiej kategorii przegrywa, to zasadnym jest pytanie, czy piłkarze Legii potrafią jeszcze w czymś być pierwsi?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pawel_Jumper

Co nie zmienia faktu, że jest nadętym bufonem, któremu zawsze przeszkadza wszystko poza jego brzuchem.

Dodatkowo nie zna przepisów i popisał się najlepszym wykonaniem karnego w XXI wieku.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

semp99

A Jaga chciała Śpiączkę……….. a ten wolał bruk beta. Było by komu rozbierać choinki………

jeremy

Lech podobno chciał Augustyna….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

nieobiektywny

Vassiljew
Miałeś Kostia złoty róg.

SLH

Syczewska ostatnio, podczas opowieści o kulisach odejścia Probierza, przy okazji i trochę niechcący wysprzęgliła się jak to było z Vassilevem. Otóż jednego dnia dowiedzieli się w Jadze, że kontraktu, już na bank, nie przedłuży Probierz i właśnie Kostia. Wg mnie jakieś zamieszanie później było, ale wygląda na to, że Vassiliew bardzo świadomie wybrał inną drogę. Może w planach wtedy miało skończyć się gdzie indziej, no wyszło jak wyszło. Rezerwowy w walczącej o utrzymanie zbieraninie.

Jest, i to całkiem sporo, idiotycznych odejść z Jagiellonii. Nawet takie łamiące karierę, Modelski, Dzalamidze, Tuszyński, Drągowski i inni. W większości przypadków upór zawodników.

SLH

Vassiliew, Cetnarski, Vacek, w formie zawodnicy mogący zrobić różnicę w zespole walczącym o mistrzostwo. Gdzie jest problem, w ich łbach, czy w trenerach którzy ich teraz prowadzą ? Coś mi się wydaję, że sprawa jest banalna i właściwie na naszych oczach się rozgrywa. Marco Pajszą w Lechii. Respektujesz zasady – grasz, nie – wypierdalasz. Nawet jak masz na nazwisko Ronaldo.

zippedin

Znając życie jakby utworzyć dwa składy (badziewiacy vs. kozacy) i kazać im grać to by się skończyło 1:1 😀

wpDiscuz

INNE SPORTY