„Ludzie, którzy walczyli na wojnie, mają dziś 800 złotych emerytury”
Męski świat

„Ludzie, którzy walczyli na wojnie, mają dziś 800 złotych emerytury”

Paweł Szopa jest współzałożycielem najpopularniejszej marki produkującej odzież patriotyczną. Zaczynał mając na koncie sześć tysięcy złotych. Rzeczy magazynował pod łóżkiem. „Red is Bad” początkowo miało być tylko stroną na Facebooku z patriotycznymi grafikami. Po pół roku z 200 obserwujących zrobiło się 20 tysięcy. Dziś w ich odzieży chodzi nawet prezydent Andrzej Duda.

Czy mamy dziś do czynienia z modą na patriotyzm? Jak odbiera to, że ciuchy patriotyczne często pojawiają się w niewłaściwych miejscach? Dlaczego patriotyzm większości ludzi noszących koszulki nie ogranicza się do wznoszonych przez nich haseł? Dlaczego Polacy często tworzą wybiórczą wersję historii? W jakich warunkach żyją obecnie bohaterowie narodowi? Jak odnosi się do zarzutów o faszyzm i nacjonalizm? Od kogo dostał 80 pozwów?

*

Staliście się symbolem pokolenia młodych ludzi?

W życiu staram się być skromną osobą. Taki jestem z natury. Nie chcę mówić o sobie, że jestem głosem młodego pokolenia lub przyczyniłem się do czegoś wielkiego. Staram się nie wywyższać, patrzeć na wszystko realnie. Nie uważam, że staliśmy się symbolem, natomiast staliśmy się jednym z jego elementów, a także naturalnym nośnikiem. To świetna rzecz, że możemy dołożyć swoją małą cegiełkę do czegoś większego.

Mamy dzisiaj do czynienia z modą na patriotyzm?

Nie nazwałbym tego modą, bo to określenie odnosi się do czegoś, co przemija. Spotkałem się ostatnio z opinią, że moda może trwać więcej niż rok. W porządku, zgadzam się z tym, ale my działamy już sześć lat, więc nie można nas do tego zaliczać. Widzę coś innego. Pewną zmianę, która nastąpiła u ludzi. Nie tylko u młodych – chodzi o wszystkich Polaków. To zmiana postrzegania samych siebie, zmiana stosunku do własnej historii i swojej polskości. Ludzie zaczęli być dumni z tego, że są Polakami i mają tak piękną historię. Przecież niejednokrotnie zapisaliśmy się w historii całego świata, na przykład podczas Bitwy Warszawskiej. Polacy byli jednymi z najodważniejszych ludzi podczas drugiej wojny światowej. Witold Pilecki, Jan Karski. Przykłady można mnożyć. Zaczęliśmy doceniać nasze dziedzictwo. Chcemy o tym mówić, co nie jest niczym dziwnym. Zwróćmy uwagę, jak to wygląda w Stanach Zjednoczonych, gdzie każdy film jest bardzo mocno przesiąknięty patriotyzmem. Walczą z kosmitami, a po ich zwycięstwie widzimy powiewającą amerykańską flagę. Wydaje mi się, że tak zaczyna dziać się też w Polsce. To coś, co trwa i będzie trwać, bo rozlewa się na coraz młodsze pokolenia.

Popularność odzieży patriotycznej spowodowała jednak, że te ciuchy często pojawiają się w niewłaściwych miejscach, na przykład podczas bijatyk kibiców. Za atak na budkę z kebabem zostali zatrzymani ludzie ubrani w taką odzież.

Słyszałem o takich absurdach, że ktoś produkował skarpetki z motywami patriotycznymi czy kije bejsbolowe z symbolami narodowymi. To jest bardzo przykre i w najwyższym stopniu niewłaściwe – godne potępienia, ale trzeba zrozumieć jedną rzecz. „Red is Bad” było jedną z pierwszych firm, które zaczęły robić to na tak szeroką skalę. Na fali tego, co udało nam się zbudować, pojawili się ludzie produkujący rzeczy, które w wielu przypadkach naprawdę nie przystoją. Jestem jednak przekonany, że z czasem te rzeczy odpadną, zostaną zepchnięte na margines, bo ludzie nie będą widzieli w tym autentyczności. Autentyczność jest najważniejsza. Nie tylko w branży odzieżowej, ale nawet w zwykłym, codziennym życiu. Jeżeli ktoś jest autentyczny, czuje to i wkłada serce w to, co robi, zawsze będzie lepszy od tego, który robi to tylko dla pieniędzy. To też jest bardzo ważne. Tego, co robimy, nie da się wykonywać stricte dla pieniędzy. Wiadomo, jesteśmy firmą, która musi zarabiać. Nie jesteśmy instytucją charytatywną. Zatrudniamy ludzi, płacimy podatki, wynajmujemy powierzchnie magazynowe. Robimy to jednak przede wszystkim dlatego, że mamy takie idee. Od tego się zaczęło. Wiele z firm, które pojawiły się po drodze i robią takie obciachowe, negatywne rzeczy na pewno odpadnie. Wierzę w to, ale nie mam wpływu na to, kto będzie nosił nasze koszulki. Czy jak ktoś zrobi coś głupiego, mając na sobie koszulkę Adidasa, to Adidas powinien kojarzyć się z czymś złym? Jesteśmy ludźmi, zdarzyć się mogą różne przypadki. Od prowokacji, przez głupie działania, które oczywiście również mają miejsce. Nie można oceniać wszystkich przez pryzmat pojedynczych jednostek.

W Mielnie obok koszulek z symbolami patriotycznymi stały budki z piwem.

Rok temu byłem na rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Mieliśmy swoje stoisko „Red is Bad”, a obok nas były koszulki typu „jestem super tatą”, „jestem piwoszem”… Pomieszane z poplątanym. Nie da się czegoś takiego uniknąć, ale weryfikuje to rynek. Wierzę jednak, że wspomniana autentyczność prowadzi do sukcesu.

Staracie się przekonywać, że to nie jest produkt na każdą okazję?

Oczywiście. W swojej ofercie mamy też produkty casualowe, które można ubrać bez względu na okoliczności. Sam siedzę teraz w koszuli z małym haftem „Red is bad”. W takim ubraniu mogę iść na spotkanie, do kościoła i gdzie tylko sobie zażyczę. W pewnym sytuacjach nie przystoi używać danych symboli. Jako „Red is Bad” zwracamy na to szczególną uwagę. Jeżeli używamy kotwicy Polski Walczącej, czy symbolu Armii Krajowej, staramy się robić to ze smakiem i ostrożnością. Bierzemy pod uwagę zdanie naszych kombatantów, którzy są dla nas pewnym wyznacznikiem. Nie znajdziesz u nas pościeli, czy innych tego typu obciachowych i głupich rzeczy. Jeżeli używamy jakichś symboli, staramy się robić to w sposób subtelny i dyskretny. Chodzi na przykład o malutkie akcenty na polówkach.

Zwracacie uwagę mniejszym firmom na ich niewłaściwe zachowanie?

Nie za bardzo, przede wszystkim dlatego, że jesteśmy firmą prywatną. Trudno sobie wyobrazić, że zwrócimy się do innego podmiotu i zakażemy mu pewnych czynności. Patrzymy na siebie i robimy swoje. Swoim przykładem chcemy pokazać, jak to powinno w naszej opinii wyglądać. Nasi klienci to cenią.

Najczęściej pojawiający się zarzut odnośnie do ludzi noszących patriotyczne koszulki jest taki, że ich patriotyzm kończy się na wykrzykiwanych przez nich hasłach.

Możemy o tym rozmawiać, przytaczając statystyki. Pytanie, czy znajdują one odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przed 1 marca była u mnie pewna dziennikarka z radia. Mówiła, że przeprowadziła ankietę na Uniwersytecie Warszawskim, w ramach której pytała studentów, co wiedzą o Żołnierzach Wyklętych. Twierdziła, że osiemdziesiąt pięć procent osób albo nic nie wiedziało, albo odpowiadało w bardzo głupi, nieprzemyślany sposób. Widzisz, jak to jest. W okolicach 1 sierpnia była u mnie dziewczyna pracująca dla jednego z tygodników. Po wywiadzie powiedziała mi parę rzeczy związanych z funkcjonowaniem tamtej redakcji. Jej koleżanka miała przeprowadzić ankietę dotyczącą wydarzeń historycznych. Niby normalne, wszystko wydaje się w porządku. Tyle że miała przykazanie, by podchodzić do ludzi, którzy wyglądają na mocno nieogarniętych. Czyli takich, którzy nie będą w stanie udzielić prawidłowej odpowiedzi. Bardzo łatwo coś takiego zrobić. Ułożyć sobie w głowie tezę, potem pytać tyle osób, aż w końcu ktoś się pomyli, czy odpowie bez większego zastanowienia. No i na końcu to wyciąć i ogłosić światu, jaki jest stan naszej wiedzy o historii. Przecież to śmieszne. Później widziałem ten materiał i sam się z niego śmiałem. To byli kompletnie przypadkowi ludzie. Wyobraź sobie, że podchodzisz do dwóch osób pijących piwo pod sklepem, pytasz o jakieś historyczne aspekty, a potem wyciągasz na podstawie tego wnioski… Niestety zdarzają się takie rzeczy i to jest przykre. Często pytam się dziennikarzy, którzy do mnie przychodzą, czy mają z góry założoną tezę. Tak się dzieje i trzeba o tym mówić głośno. Podejrzewam jednak, że trudno będzie z tym walczyć. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby samemu się rozwijać. Jeżeli będziemy rozwinięci życiowo i świadomi, unikniemy takich manipulacji.

Bywało tak, że przychodzili do mnie ludzie z redakcji, które teoretycznie miały przeciwne poglądy względem moich. Myśleli, że przyjdą do sklepu, a tu będzie czekał na nich jakiś gościu z kominiarką i racą w ręku. Naprawdę. Dziś się z tego śmieje, ale niektórzy mieli dziwne nastawienie. Na szczęście po dwóch godzinach długich rozmów ideologicznych, światopoglądowych i gospodarczych znajdowaliśmy wspólny język. Artykuły powstawały w sposób rzetelny, choć na początku nie wydawało się to takie oczywiste. Nieprawdziwe artykuły powstawały, kiedy ktoś ograniczył się do poczytania o naszej firmie w internecie. Nie obejrzał nawet żadnego wywiadu ze mną, tylko od razu napisał o nas krytyczny tekst. Pojawiały się oczywiście przekłamania.

Trudno oceniać całą populację przez pryzmat kilku pytań. Na pewno znasz kanał na You Tube, który nazywa się „Matura to bzdura”. Dziennikarz zadaje absurdalnie proste pytania ludziom na ulicy, a ci często nie potrafią na nie odpowiedzieć. Z różnych powodów. Może są zdenerwowani, albo myślą zupełnie o czymś innym. Rozumiem, że niektórzy mogą nie mieć wiedzy na temat żołnierzy wyklętych, ale grzechem jest przyrównywać te jednostki do całego społeczeństwa. Apeluję o rozsądek. Powiem, jak to wygląda z mojej perspektywy. Jeżeli chodzi o ludzi, którzy robią u mnie zakupy, widzę spory rozstrzał – przychodzą zarówno 15-, jak i 65-latkowie. I wiedzą, co kupują. Jeszcze młodsi chłopcy, którzy przychodzą ze swoimi rodzicami, dowiadują się od nas o jakimś bohaterze, a potem tę wiedzę zgłębiają. Doczytują, czy mówią, że będą się na swój sposób z nimi utożsamiać. Wiadomo, nie każdy jest idealny. Nie każdy, kto nosi koszulkę z żołnierzami wyklętymi, gdzie są wypisane wszystkie nazwiska i stopnie żołnierzy, wszystkich ich zna. Sam nie wymienię z pamięci każdego. Zdarza się, że zapomnę, gdzie kto walczył, ale jestem tylko człowiekiem. Apeluję o zdrowy rozsądek. Nie można mówić, że ludzie noszący taką odzież nie wiedzą, co mają na sobie. To nieprawda i kłamstwo. Z drugiej strony – sto procent ludzi nie może wiedzieć wszystkiego, sam, jak mówiłem, mam pewne braki w tej materii. Ważne, żeby się dogadywać, edukować i nadrabiać braki w szkole. Mnie na przykład nie uczono o tym tematach. Zostało to kompletnie pominięte.

Mówił pan, że czas od końca wojny do 1989 roku został całkowicie pominięty.

W przypadku mojej edukacji, a jestem ostatnim rocznikiem, który zdawał starą maturę, po zakończeniu wojny od razu, magicznie, przenosiliśmy się do lat dziewięćdziesiątych. Kompletnie pominięto wybory w 1947 roku, które przypieczętowały władzę komunistyczną w Polsce, a przecież zostały  sfałszowane. Długo żyłem w niewiedzy. Teraz o tym wiadomo, nawet na Wikipedii widziałem wpis na ten temat. Wcześniej nie było to tak oczywiste. Gdzieś tam przewijał się rotmistrz Pilecki, ale nie na zasadzie etosu, który powinien być wokół tej osoby. Po prostu gdzieś wymieniono jego nazwisko, jedno zdanie i koniec. Historycy nie wnikali w to, że został zamordowany, był bohaterem. Jeżeli ktoś mi teraz mówi, że chodziłem do zawodówki czy technikum, i dlatego tego nie słyszałem, to jest w błędzie. Uczęszczałem do jednego z lepszych liceów w Warszawie, skończyłem studia na Uniwersytecie Warszawskim. No i po prostu takich rzeczy nie było, nie ma co malować trawy na zielono. Nie wiem, jak to wygląda teraz, ale jeszcze dwa-trzy lata temu to nie był mocno poruszany temat. Ludzie musieli dowiadywać się o tym samodzielnie. Z książek, źródeł internetowych czy naszego bloga, na którym szeroko o tych sprawach piszemy.

Nie uważa pan, że Polacy często tworzą wybiórczą wersję historii? Pomijają negatywne momenty, denerwują się, gdy muszą bronić swojej tezy, najczęściej „jedynej i słusznej”.

To działa zawsze w dwie strony. Cały czas jesteśmy na pewnej wojnie, można tak powiedzieć. Mamy front i dwie armie. Niektórzy traktują historię w sposób wybiórczy – wyciągając albo pozytywy, albo negatywy. Debata po prawej stronie na szczęście ma w sobie znacznie więcej uczciwości. Ostatnio wyszła nawet książka „Skazy na pancerzach”, gdzie Piotr Zychowicz zebrał w jednym miejscu negatywne karty z historii niektórych wyklętych. Ale to jest właśnie ta różnica. Odbyła się debata, był autor i historycy. Padała masa argumentów i okazało się, że nie wszystkie tezy w tej książce były zgodne z prawdą. Świetna jest dyskusja sama w sobie. Nikt, na czele z autorem, nie zamykał się przed krytyką i rzeczowymi argumentami. U drugiej strony nie jest to tak oczywiste. Mówią, że Karol Marx był świetnym filozofem, który podłożył podwaliny pod filozofię socjalistyczną. Nie przyjmują do wiadomości, że pisał on w swoich działach, że narody, które nie chcą ulec rewolucji komunistycznej, powinny ulec holokaustowi. Po lewej stronie nikt tego nie wyciąga. Dlatego tak ważna jest dyskusja. Nic nie jest czarno białe.

W przypadku żołnierzy wyklętych pamiętajmy, że ci ludzie działali w warunkach wojennych. Ocenianie teraz pewnych postaw, z perspektywy osoby, która siedzi w kapciach przed telewizorem, nie jest do końca miarodajne. To były zupełnie inne czasu. Często o tym zapominamy. Szufladkujemy ludzi, bez spojrzenia na kontekst. Przykład. Romuald Rajs, pseudonim „Bury”. Rozmawiałem o nim z tą dziennikarką, która przyszła do mnie w okolicach 1 marca. Miała w stosunku do niego bardzo dużo zarzutów. Później okazało się, że część z nich było nieprawdą opierającą się o jakieś dziwne źródła historyczne. Ostatnio pan Wąsowski, jeden z pierwszych pisarzy, który zaczął używać określenia „żołnierze wyklęci”, napisał świetny artykuł w kwestii Burgego. Na kilku stronach opisał sprawę zarzutów względem niego. Przebadał tę postać pod względem naukowym, a nie publicystycznym pod daną tezę. Apeluję, żeby nie rzucać ot tak, że ktoś był zły. Jeżeli tak sądzisz, najpierw potwierdź to w kilku źródłach. Sprawdź kontekst, spójrz na tę osobę szerzej, aniżeli pod kątem jednego wydarzenia. Dąż do prawdy, bo tylko ona jest ciekawa, jak powiedział pewien pisarz. Nie opierajmy się na szybko przeczytanym artykule.

4

Skąd pomysł na emerytury dla wyklętych?

Mamy takie poglądy i ideały. Chcemy pomagać. Z czasem rozwoju firmy, wchodzenia w coraz szersze kręgi: kombatantów, stowarzyszeń, które pomagają kombatantom, zauważyliśmy, że ci ludzie mają straszną sytuację materialną. Takich stowarzyszeń też nie było za wiele. Nikt nie robił tego w tak szeroki sposób. Mamy ludzi, którzy jako żołnierze podczas II Wojny Światowej uczestniczyli w Powstaniu Warszawskim czy Powstaniu Antykomunistycznym, a teraz mają 800 złotych emerytury. Nie posiadają rodziny, ewentualnie są zapomniani. W ich domach wręcz roi się od listów gratulacyjnych, podziękowań, brakuje im tylko pieniędzy. Naszą przygodę zaczęliśmy od wyjazdu do jednego z nich. To było niesamowite doświadczenie.

Włodzimierz Bystrzycki, pseudonim „Dzielny”.

Tak. Wsiadłem w samochód, pojechałem, zobaczyłem, jak to wszystko wygląda na żywo. Było bardzo źle. „Dzielny” jest bardzo dumną osobą, nawet nie prosił o pomoc. A uwierz, żył w skandalicznych warunkach. Miał jeden pokój, wynajmowany przez jakąś daleką rodzinę. Bloczek w lesie, malutka miejscowość. W lodówce symboliczna maślanka. Wrzuciliśmy na Facebooka, że odnaleźliśmy taką osobę, pomagamy jej i zamierzamy to kontynuować. Nagle odezwało się wiele osób, które również chciały pomóc. Trzeba było założyć fundację, aby działać legalnie, i tak to się zaczęło. „Dzielny” dostał od nas emeryturę, zapewniliśmy mu także opiekunkę, która przychodzi do niego sześć dni w tygodniu – gotuje, sprząta, generalnie wykonuje wszystkie podstawowe czynności.

Skąd wziął się pseudonim „Dzielny”?

W czasie wojny mieli posterunek na polu przed lasem. Był z dwoma kolegami. Na chwilę odszedł, wrócił, a znajomych już nie było. Nagle z lasu wyszedł cały szpaler NKWD. Co tu robić? Długo się nie namyślał.

– Panie Pawle, wiedziałem, że zginę, nie było już gdzie uciekać. Po prostu podszedłem do rkm-ów, zamknąłem oczy i zacząłem strzelać.

Oni myśleli, że to zasadzka. Że żołnierzy jest więcej. Uciekli. Sam zatrzymał kilkunastu wrogów. Proszę sobie to wyobrazić!

W jakich warunkach żył świętej pamięci Andrzej Kiszka, pseudonim „Dąb”?

To jest w ogóle ciekawa historia. „Dąb” był po „Lalku” najdłużej ukrywającym się wyklętym. Na You Tube jest taki film „Człowiek z bunkra”. Siedem lat siedział w lesie. W bunkrze, który sam sobie zbudował. Niesamowity, sympatyczny człowiek. Niestety dostał wyrok śmierci od komunistów. Jego marzeniem było to, żeby ten wyrok mu anulowali. Bo nigdy nie był bandytą, tylko żołnierzem Wojska Polskiego i oficerem. Niestety w wolnej Polsce nie zdążyli go uniewinnić. To była dla niego plama na honorze. Ubiegał się o kasację. Już mieli to załatwiać, przyjechali oficjele z różnych instytucji, miało być to skasowane, niestety pan Andrzej zmarł. Na szczęście udało mi się go poznać, porozmawiać z nim, spędzić trochę czasu. Żył w fatalnych warunkach. Co ciekawe, kiedy pan Andrzej odsiadywał dożywocie, które później skrócono na kilka lat więzienia, przychodziła do niego żona jego brata. Który zmarł, a potem ta dziewczyna stała się jego żoną i spędziła z nim resztę życia. Niesamowita kobieta, do dziś mamy z nią kontakt. Wracając do pana Andrzeja – pomagaliśmy mu do ostatniego dnia. Sponsorowaliśmy remont domu, ocieplanie. Człowiek zżywa się z takimi ludźmi, po ich śmierci jest mu ciężko.

Jak podchodzi pan do tego, że tacy bohaterowie żyją za 800 złotych miesięcznie?

Po prostu działam. To jedyna rzecz, jaką mogę zrobić. Jestem taką osobą, która nie szuka winnych, tylko stara się działać. Nie ma czasu zastanawiać się nad tym, czy jest źle, czy dobrze. Trzeba po prostu pomóc. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które ma okazję z tymi ludźmi porozmawiać i im pomóc. Doceńmy to.

To na tyle honorowi ludzie, że nie chcą pomocy?

Owszem. Dlatego tak ważne jest nawiązanie z nimi odpowiednich relacji. Niektórych z moich podopiecznych traktuję jak własną rodzinę. Bo nie poznałem nigdy własnego dziadka i pradziadka, a z nimi mogę usiąść i pogadać o wszystkich pasjonujących historiach.

Imponuje mi niezłomność tych ludzi. Ostatnio do Warszawy przyjechał Zbigniew Matysiak, pseudonim „Kowboj”. Zaprosiliśmy go na kolację, pogadaliśmy. Mając obraz „Kowboja”, tego, ile przeżył w życiu, w oczy rzuca się jedna rzecz. Ci ludzie byli ulepieni z zupełnie innej gliny niż my. Przeżyli, nie dali się złamać, dożyli do dzisiejszych czasów… niesamowite. Mieszkanie w lesie w zimę, spanie w jakichś bunkrach, ciągłe niedojadanie, traktowanie przez ubecję. To, co przeżył „Kowboj”, jest wręcz niewyobrażalne. Jechał do więzienia, w wypchanym po brzegi wagonie. Chciał uciec. Cichociemni, którzy lądowali w Polsce, uczyli naszych partyzantów różnych rzeczy. Nauczyli ich między innymi ucieczki z pociągu. Próba ucieczki zakończyła się fiaskiem. Strażnicy zatrzymali pociąg, zaczęli bić ludzi korbami po głowie, aż w końcu ktoś się przyzna. Katowali jednego chłopaka i zaznaczyli, że będą robić to dalej. Więc „Kowboj” się zgłosił. Powiedział, że bili go przez czterdzieści minut. Uratowało go tylko i wyłącznie to, że miał na sobie grube spodnie kawalerzysty i aż tak go nie bolało. Oczywiście długo do siebie dochodził, co najmniej kilka tygodni, ale dzięki temu udało mu się przeżyć.

Zobacz, jaką wykazał się odwagą. Zgłosił się, a przecież mogli go zabić. Mogli go rozstrzelać. A zrobił to, nie bacząc na konsekwencje.

I mimo tylu przeżyć ci ludzie żyją po dziewięćdziesiąt lat. Gdyby nie tamte czasy, które zagwarantowały im spory uszczerbek na zdrowiu, żyliby jeszcze dłużej. Idź do lasu, kiedy jest minus piętnaście stopni i spędź w nim kilka godzin. A oni tam spali! Rozmawiałem ostatnio z „Kowbojem”.

– Mówicie, że dzisiaj jest zimno. Kiedy siedzieliśmy w lasach, były takie mrozy, że wręcz pękało powietrze. Zimy stulecia, kilka metrów śniegu, a my siedzieliśmy i myliśmy się w lodowatym strumyku.

Cały aparat komunistyczny był skupiony na tym, żeby utrudniać im życie. Okazuje się, że w wolnych czasach też nie mają lekko.

Niestety, ale doceńmy, że coraz więcej koncernów państwowych wyraża chęć pomocy. Czuć tę zmianę i to, że jeżeli koncert państwowy włącza się w pomoc, jest to jak najbardziej pozytywne. Dwa-trzy lata temu to było nie do pomyślenia, dziś stało się realne.

Widać wyraźną różnicę względem podejścia poprzedniej władzy?

Jeżeli chodzi o stosunek do polityki historycznej, jak najbardziej jest to zmiana na plus. Wiem, jak to wyglądało wcześniej, kiedy działałem w środowiskach patriotycznych, ale nie miałem jeszcze własnej firmy. Czuć tę zmianę.

W czym się ona objawia?

Zmieniła się świadomość ludzi decyzyjnych. Czy to w koncernach państwowych, czy w rządzie. Zaczynają doceniać i pomagać żyjącym żołnierzom, którzy tej pomocy potrzebują. Nawet takie małe rzeczy jak oznaczenia państwowe czy pośmiertne awanse dla kombatantów. Sytuacje, w których Andrzej Duda pojawia się na pogrzebach to kwestia symboliki. Wiadomo, że zmarłym się już nie pomoże, ale państwo pamięta o żyjących, nie daje zgody na zatarcie o nich pamięci. Władza chce umieścić ich we właściwym miejscu.

Wcześniej nie było tak, że bohaterowie narodowi byli pokazywani na uroczystościach, a później o nich zapominano?

Na zasadzie zrobienia sobie zdjęcia, setki do telewizji i tyle. To było bardzo przykre, kombatanci to pamiętają. Zresztą, najlepiej zapytać ich samych. Oni widzą, jaką metamorfozę przeszło nasze państwo nawet w ciągu ostatnich lat. To jest fakt, z którym trudno dyskutować.

Pomagacie też domom dziecka.

Prowadzimy projekt „Sztafeta pokoleń”, gdzie staramy się edukować dzieci z domów dziecka, które często szukają wzorców. Wpadliśmy na taki pomysł, że idealnym wzorcem byliby dla nich nasi podopieczni. Zagorzali patrioci, którzy niejednokrotnie patrzyli śmierci w oczy, ale byli nieugięci i walczyli do końca. Postanowiliśmy organizować cykliczne spotkania – gry miejsce, konkursy, które kończą się spotkaniem z zaproszonym bohaterem narodowym. Ci ludzie chcą przekazywać dzieciom swoją wiedzę, a nie muszę mówić, jaka to dla nich lekcja historii.

Pomimo tych wszystkich akcji zdarza się, że ludzie nazywają was faszystami i nacjonalistami.

Nigdy nikt nie powiedział mi tego w twarz. Nawet dziennikarze, którzy przychodzili z negatywnym nastawieniem, wychodzili z jak najbardziej pozytywnym. Przykre jest to, że niektórzy ludzie wszystko spłaszczają, ale tego się nie uniknie. Jeżeli ktoś ma do mnie jakiś zarzut, zawsze może przyjść i ze mną porozmawiać. Kiedy proszę takiego kogoś o rozwinięcie słowa „faszysta”, nagle się zacina. Nie wie, o czym mówi. Rzuca puste slogany. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy mają odmienne poglądy, ale oni też dzielą się na dwie grupy. Pierwsza rzeczywiście ma takie poglądy. Wierzy w to, ale słucha drugiej strony, dzięki czemu możemy dyskutować. Dużo wynoszę z takich rozmów, często sam dowiaduję się czegoś nowego. Naprawdę nie unikam trudnych tematów. Rozmawialiśmy o – w ich mniemaniu – czarnych kartach wyklętych i zawsze okazywało się, że mamy ten wspólny język. Nie wszystko jest takie płaskie, jak komuś się wydaje. Druga grupa ludzi ma odmienne zdanie przede wszystkim dlatego, że ma z racji tego jakieś korzyści. Albo robi to na zamówienie. Mogę pokonywać ich w walce na argumenty, ale oni dalej będzie w to brnęli. Z takimi ludźmi nie ma rozmowy. Co nie powiesz i tak będzie tak samo.

Ostatnio zaatakował mnie Adam Mazguła, pułkownik dyplomowany rezerwy Wojska Polskiego. Jako „Red is Bad” zrobiliśmy ostatnio infografikę o stanie wojennym. Ilu ludzi zostało zamordowanych, ilu internowanych. A pułkownik napisał mniej więcej tak.

– Co wy młodzi, gówniarze, wiecie o stanie wojennym. Nie był przecież taki zły, ot jacyś studenci trochę protestowali.

No i jak tu z kimś takim rozmawiać. Pokazujesz mu, czarno na białym, ilu ludzi zginęło, a on to zlewa.

Uważa pan, że były rzeczy, z którymi przesadziliście, co mogło wpłynąć na wasz odbiór?

Wypuściliśmy kolekcję związaną z Karolem Marxem, gdzie wyśmiewaliśmy się z marksizmu. To nie był błąd, tylko nasz komentarz. Widzimy go tak, a nie inaczej. Nie jako wielkiego filozofa i bezbłędnego krzewiciela myśli komunistyczo-socjalistycznej. Uważam, że nie popełniliśmy żadnych błędów. Wszystko, co robiliśmy, czyniliśmy dlatego, że mamy takie poglądy. To nie błędy, a wyrażenie nas samych.

Mówimy o tych koszulkach, a przecież dawniej ludzie chodzili w strojach symbolizujących Che Guevarę. Uznawali go za wielkiego rewolucjonistę, a nie mordercę. Dla mnie to jest truizm. Absurd. Części osób, które krytykują noszenie koszulek z żołnierzami wyklętymi, kompletnie nie przeszkadzało chodzenia w koszulkach z Che Guevarą, Marxem czy nawet Stalinem. Takie są fakty. U niektórych występuje tak duże pomieszanie pewnych rzeczy, że to jest wręcz niewiarygodne. Mówi się, że Jaruzelski był wspaniały, a przymyka się oko na jego antysemickość, totalitarne zapędy i zbrodnicze działanie. Moim zdaniem ludzie, którzy to robią, wiedzą, że to głupie i nieprawdziwe, ale mają w tym swój interes. Nie można mieć tak ograniczonego światopoglądu, żeby chwalić taką osobę. Z drugiej strony te osoby krytykują nasz konflikt z Izraelem. A co mamy robić? Przyznać, że istniały polskie obozy śmierci? Przecież to absurd.

Musimy mówić jasno, że komunizm w Polsce, w 1947 roku, został wprowadzony nielegalnie. Władza komunistyczna była antysemicka. Moim zdaniem obecna Polska nie jest kontynuacją PRL-u, skoro ta władza została wybrana nielegalnie. Jesteśmy kontynuatorem drugiej Rzeczpospolitej Polskiej. Nie ma co przejmować się tym, co robili komuniści i mieć z powodu ich czynów jakieś wyrzuty sumienia. Nie chcieliśmy w Polsce komunizmu. Gdyby mieli większość, nie fałszowaliby wyborów, w których uczestniczyli przecież ludzie z Moskwy. Jeżeli ktoś mi mówi, że PRL był legalny, ponieważ zaakceptował go ONZ, to co ja mam mu odpowiedzieć? Jak ktoś ci powie, że jesteś Marsjaninem, to uwierzysz? No nie, dalej jesteś Polakiem. Trzeba patrzeć na to zdroworozsądkowo.

Początkowo „Red is Bad” nie miał być marką, a zwykłą stroną na Facebooku.

Z założenia mieliśmy być stroną komentującą bieżące wydarzenia polityczne i przypominającą najważniejsze części naszej historii. Jesteśmy pasjonatami historii, codziennie chcieliśmy robić autorską grafikę. Po pół roku z 200 obserwujących zrobiło się 20 tysięcy. Ludzie sami zaczęli do nas pisać. „Chłopaki, robicie fajnie grafiki, więc zróbcie koszulki”. Nie miałem o tym pojęcia. Skończyłem prawo na Uniwersytecie Warszawskim, mój wspólnik, Kuba, projektowanie przemysłowe. Ale postanowiliśmy zaryzykować. W kieszeni miałem sześć tysięcy złotych – oszczędności mojego życia. Uszyłem za to pierwsze dwieście czy trzysta koszulek. Magazyn miałem pod łóżkiem. No i tak ruszyliśmy. To był pełen spontan, bez żadnego biznesplanu. Stwierdziliśmy, że stawiamy na patriotyzm lokalny – napędzanie polskiej gospodarski, robienie wszystkiego na miejscu, w jak najwyższej jakości.

4

Start-up pełną gębą!

Tak. A po jakimś czasie prezydent chodził w naszych ubraniach… Super sprawa! W ogóle się tego nie spodziewaliśmy. Zresztą, zobacz jaki to absurd. Prezydent zakłada polówkę z biało-czerwoną flagą na piersi, i pojawia się wielkie oburzenie… Niektórzy ludzie mnie załamują.

Uczyliśmy się na własnych błędach. Nie było tak, że ktoś nam pomógł. Doświadczyliśmy pozytywów, jak i negatywów, które ostatecznie dały nam ogromny know-how. Przede wszystkim nauczyłem się zarządzać ludźmi. Wiem już, jak unikać bardzo wielu problemów. Przykład pierwszy z brzegu. Zakładasz markę odzieżową. Najpierw musisz iść do urzędu patentowego i zastrzec znak towarowy i wizualny. Ludzie o tym nie wiedzą. A my przez to, że tego nie zrobiliśmy, mieliśmy problemy. Ktoś chciał odkupić ten znak, zajmować nam domenę i tak dalej. To są rzeczy, o których człowiek dowiaduje się w trakcie prowadzenia firmy. Bezcenne doświadczenie. Z sześciu tysięcy zrobiliśmy coś wielkiego. Gdy teraz na to patrzę, czuję nieprawdopodobną dumę. Jeżeli wszystko robi się samemu – bez żadnych dotacji unijnych – to każdą złotówkę ogląda się dziesięć razy. To uczy przedsiębiorczości i efektywnego wydawania pieniędzy.

Mieliśmy też problem z pewnym byłym komunistą. Kupiliśmy sklep internetowy, który miał już swój regulamin. Po dwóch miesiącach dostaliśmy e-maila. „Witam serdecznie. Jestem ze stowarzyszenia konsumenckiego. Żądam od państwa dwóch tysięcy złotych, za to, że nie pójdziemy do sądu, bo znaleźliśmy w waszym regulaminie dwie klauzule, które się nie zgadzają”. Nie miałem tyle środków. W tamtym momencie zapłacenie komuś dwóch tysięcy było dla mnie absurdem. Okazało się, że była jakaś luka prawna i tak można było robić. Ludzie, którzy nie byli moimi klientami, mogli mnie pozywać. A ja nieświadomie kupiłem sklep z gotowym regulaminem. Powiedziałem temu człowiekowi, że mu nie zapłacę, bo nie posiadam takiej kwoty. Naprawiłem regulamin, podziękowałem za pomoc. Napisał kolejnego e-maila, że zrobił screenshot notarialny regulaminu i teraz – dla odmiany – żąda cztery razy więcej. W końcu doszło między nami do rozmowy telefonicznej. Powiedziałem mu, że nie zapłacę tych pieniędzy. Klauzule, które on wskazywał, nigdy nikomu w moim sklepie nie zaszkodziły. Żaden klient nie został przez nie poszkodowane. Tym bardziej ten pan i jego ludzie, którzy nigdy nie byli klientami mojego sklepu. Poprosiłem go o zaprzestanie takich praktyk, bo nie zrobiliśmy nic złego. A on odpowiedział dość stanowczo.

– Nie obchodzi mnie to, macie płacić.

– Dobrze, w takim razie wolę iść do sądu i zapłacić ustawową karę, jeżeli zarządzi tak sąd.

– Słuchaj gówniarzu, takich jak ty w latach siedemdziesiątych przepuszczałem u siebie na komendzie przez „mokry karcel”.

Dostaliśmy z 80 pozwów. Od niego i podstawionych osób – najczęściej z roczników 1944 czy 1945. Spór toczył się przez dwa lata. Wezwaliśmy każdą z tych osób, żeby posłuchać, w jaki sposób czują się poszkodowane. Te osoby jednak odwołały swoje pozwy. Sprawa się ciągnęła, aż w końcu wszystko wygraliśmy. Została jednak sprawa, co do której toczy się apelacja, ale to kwestia czasu i wszystko będzie dobrze. Był taki moment, że chcieliśmy zamykać firmę. Zastanawialiśmy się, czy warto to ciągnąć. Co będzie, jak przegramy tyle pieniędzy? Prawo było tak absurdalne, że o tę jedną klauzulę mogło cię podać nawet milion osób. Teraz to naprawiono, ale wtedy była taka luka. Ktoś znalazł sobie sposób na życie i chciał w ten sposób nas wykiwać. Na szczęście to już za nami, nie chciałbym do tego wracać.

Jak panu, jako młodemu człowiekowi, który osiągnął sukces, żyje się w Polsce?

Jestem patriotą. Patrzę na nasz kraj przez pryzmat całości, a nie tylko własnej firmy. Oprócz tego, że chcę najlepiej dla siebie, rodziny i pracowników, zależy mi też na tym, żeby pozostałym żyło się w naszym kraju dobrze. Każdy przedsiębiorca powinien do tego dążyć. Ludzie powinni przestać patrzeć egoistycznie, przez pryzmat swojego biznesu. Jeżeli każdy będzie dokładał małą cegiełkę, starał się być dobry dla swoich pracowników, wtedy będzie żyło nam się lepiej.

Czym jest dla pana patriotyzm?

To bardzo szerokie słowo. Wiele kwestii. Przywiązanie do historii, tradycji, znanie ich, utożsamianie się z nimi. Praca na rzecz kraju. Narodu, w którym żyjemy. Praca organiczna, praca u podstaw, o której ładnie pisano szczególnie jak byliśmy pod zaborami. Chcąc zmieniać kraj, nie możemy patrzeć przez pryzmat własnych biznesów, ale też znacznie szerzej. Stąd pomoc dla żołnierzy wyklętych i domów dziecka. Nie mówię, że każdy musi wydawać pieniądze. Ważne, żeby każdy się angażował, ile może. Nawet jeżeli chodzi o prowadzenie dyskusji na argumenty, czy uczestnictwo w ważnych wydarzeniach. To też praca u podstaw.

Nie uważa pan, że doszliście do ściany? Cała Polska chodzi w waszych ciuchach. Jakie macie plany na przyszłość?

Naszym planem na przyszłość jest wejście w segment casualowy. Chcemy zacząć szyć garnitury, marynarki, kurtki, czyli rzeczy jak najbardziej do użytku codziennego. Ważny jest też rozwój. Wiele osób chodzi w naszych ciuchach, ale musimy cały czas docierać do kolejnych. Nie ma nas jeszcze w wielu miejscach. Mamy zaledwie dwa punkty sprzedaży. Marzę po prostu o tym, żeby osiągnąć jeszcze większy sukces. Bo jakiś tam już osiągnąłem. Chcę postawić kolejny krok w rozwoju biznesu. Jak spotkamy się za pięć lat, chciałbym pochwalić się jeszcze bardziej pokaźnym dorobkiem, nieograniczającym się tylko do dwóch sklepów.

Rozmawiał Norbert Skórzewski

Twitter Norberta

Strona Red is Bad

Fundacja Red is Bad

KOMENTARZE (111)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
DrMabuse
Wisła Kraków

Doczytalem do pewnego momentu i w zasadzie mogę mu tylko powiedziec jego slowa: pokazujesz mu kogo zamordował Bury a on to zlewa.

StalinMourinho

Dokładnie. Na zasadzie : przecież jest bohaterem wyklętym, na chuj drążyć temat?

Stabwound2

Oj tam, oj tam. Ważne, że walczył z komuną, a dobry Bóg rozpoznał swoich (ale raczej nie rozpoznawał). Czym jest gwałcenie kobiet, podpalanie dzieci żywcem, jeśli w gronie ofiar znajdzie się jakiś komunista?

Nawet w IPN sie na bohaterach nie wyznajo (http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/9989,Informacja-o-ustaleniach-koncowych-sledztwa-S-2802Zi-w-sprawie-pozbawienia-zycia.html).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Irasiad72

JK: nie wytrzymujesz ciśnienia, niestety jak większość pseudopatriotów … ten z wywiadu wytrzymuje, tylko dlatego bo z tego żyje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

AndyM

Znasz to -trzecie pokolenie ub:) ,po co z nimi gadać.Mózgi wyprane.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

fronda

Tak trzymać chłopaki.Powodzenia.

smarter

szacunek dla tego pana

StalinMourinho

Polska firma propagująca patriotyzm o typowo polsko-słowiańskiej nazwie „Red is bad”. Nie wiem jak was, ale mnie to zawsze bawiło.
A już mniej bawi, kiedy do zaszczytnego grona, na czele którego stoi rotmistrz Pilecki wrzucono takich bydlaków jak bury czy łupaszka (celowo z małej) i czytasz w wywiadzie, że właściwie można ich rozgrzeszyć, bo działali w warunkach wojennych. Ręce, spodnie i, kurwa, sufit opadają. Dla mnie każdy, kto wdziewa na siebie odzież „patriotyczną” i paraduje w niej jak paw to chodzący symbol żenady i najtańszego fasadowo-lansiarskiego patriotyzmu. Prawdziwy patriotyzm to nie jest lansowanie się w opaskach „PW”, bluzie „Śmierć wrogom Ojczyzny”, czy darcie ryja 01.08.
Kończąc : pytanie do p.Skórzewskiego : ofiary stanu wojennego (wg upartyjnionego IPN-u) : sześćdziesiąt parę osób. Ofiary przewrotu majowego : ponad 400 rodaków. Kto jest na cokołach?
P.s. Mimo tego, co napisałem, szacunek dla p.Skórzewskiego za pomoc potrzebującym, naprawdę wielkie brawa.

Irasiad72

100% racji. dodam tylko, że koleś musi tak gadać i robić, bo w ten sposób promuje swój biznes. mam też wątpliwości co do szczerości tej pomocy, no ale w sumie ważne że jest.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Irasiad72

JK: przeczytaj sobie na spokoju swój nick i dopiero wtedy się zastanów kto tu jest idiotą. używanie cudzego na nazwiska i krytykowanie innych to już nawet poniżej żołnierza przeklętego….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

To jest w ogóle dość ciekawe, że w tzw. środowisku narodowym zawsze się widziało wrogów totalnie abstrakcyjnych. Prawie 30 lat po upadku komuny, młodzież patriotyczna odważnie krzyczy, że raz sierpem, raz młotem. Innymi zagrożeniami są nieobecni w zasadzie w Polsce Żydzi, muzułmanie (którzy się wcale tutaj nie pchają), geje, wegatarianie i cykliści. Gość dobrze wyczuł trend i teraz niestety musi na tych patentach o nieskazitelnych bohaterach z lasu jechać, choćby w Hajnówce jeszcze 50 stowarzyszeń ofiar Burego powstało.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

Jakich to strasznych rzeczy doświadczamy od tej mniejszości?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

O ile wiem, to Unia Wolności nie istnieje. Spędziłaś ostatnie 20 lat zamrożona w lodowcu?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

No ale wracając do wątku, to jakie straszliwe zagrożenie mamy na horyzoncie? Bo takie spiskowe pierdololo, kto z kim 30 lat temu co robił mało mnie interere.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

A jak już dojdą do władzy (pomijam, że nie dojdą), to co strasznego zrobią?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

B123

25 lat po upadku komunizmu w tv i mediach ale też gospodarce polityce o sądach już nie mówiąc znaczny odsetek jest tam czerwonej arystokracji i wnuczków komunistów którzy są tam gdzie są tylko ze względu na swoje pochodzenie może dlatego „.. raz sierpem, raz młotem..” A autorytetami są Cimoszewicz Kraśko Węglarczyk Schnepf jakoś nie wyobrażam sobie żeby w jakimś innym kraju wnuczkowie morderców z taką pogardą pouczali obywateli kraju który ich dziadkowie zniszczyli i okupowali

Stabwound2

Bzdury. Minęło już wystarczająco dużo czasu, żeby komuchów zastąpiły nowe osoby. To, że swojego czasu SLD była najpopularniejszą partią w Polsce, albo że dziś Polską rządzi partia z komunistycznym prokuratorem na najwyższych szczeblach partyjnej władzy – to wybory ludzi, którzy na nich głosują. Nie wiem dla kogo autorytetem jest Węglarczyk czy Kraśko. Serio piszesz, że panowie z TV śniadaniowej w kwestiach politycznych są opiniotwórczy?

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Słowiańskiej, ale także bardzo ukierunkowującej ideologicznie. Patriotą może być tylko ktoś o poglądach „prawych”, bo ten o „lewych” jakkolwiek, by nie wyglądały, jest bad i koniec. Red is Bad i basta? Ciekawe, bo zastanawia mnie ile osób wie, że program Prawa i Sprawiedliwości jest programem lewicowym. Partia ta, w rozumieniu nauk politycznych, jest partią lewicową! To są Bad, czy nie?
Pójdę dalej, choć zaznaczam, że nie czynię tu żadnych analogii. Kolejny przykład to NSDAP- już w nazwie partia socjalistyczna, czyli RED. Socjalizm to przecież komuna, co nie?
Co do samych wypowiedzi bohatera wywiadu… Facet znalazł pomysł na biznes, świetnie wypaliło i nie dziwię się, że robi wszystko, by trend utrzymać. Mówi to, co jest najwygodniejsze marketingowo (w jego odczuciu). Nie dziwi mnie to, nawet jeśli nie zgadzam się z jego słowami.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Kurtyna!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Chciałabyś mnie powiesić?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

Mnie najbardziej w tym „patriotyzmie” martwi spłaszczanie wszystkiego. Tworzenie historii komiksowej albo rodem z westernów, gdzie jest bohater pozytywny i czarny charakter. To fałszuje historię.
Do czego są potrzebne takie proste podziały. Potrzebne sa politykom do tworzenia konfliktu i zarządzania nim.
Tworzy się proste „prawdy” a potem ich używa jak oręża politycznego.
PiS jest partią rzekomo antykomunistyczną a garściami czerpie z praktyki Bolszewików. Sposób posługiwania się historią, propagandą, kłamstwami i półprawdami żeby spowodować konflikt i część przekonanych skierować przeciwko myślącym inaczej.
Mało tego w tworzeniu systemu prawnego państwa posługują się zasadami które legły u podstaw nazizmu prawnego w Niemczech. Twierdzą mianowicie że prawo powinno służyć narodowi i być tworzone zgodnie z jego wolą. Oczywiście „naród” to są ci którzy popierają PiS a myślący inaczej, to V kolumna i „mordy zdradzieckie”.
Ktoś może zapytać a co w tym złego. Otóż jeśli prawo wyraża interesy jakiegos konkretnego narodu to prędzej czy później MUSI wejść w konflikt z prawem innego narodu a dalej sytuacja już będzie się rozwijać w konflikt chłodny albo gorący czyli wojnę.
Chyba nie o to w tym chodzi.
Po II WŚ, w obliczu kolosalnych zniszczeń i dziesiątek milionów ofiar na całym świecie, europejscy politycy postanowili zbudowac system polityczno prawny i gospodarczy który zmniejszy do minimum mozliwość powtórzenia takiej tragedii. Zdecydowali się oprzeć systemy prawne i polityczne na zasadach które ograniczą do minimum możliwość dojścia do władzy radykałów albo szleńców prących do konfliktu.
Po to stworzono instytuty prawne niezależne od władzy wykonawczej działające na zasadach i wartościach przyjetych we wszystkich państwach. To one mają za zadanie ograniczanie władzy.
Niezależne media, niezależne sądownictwo, powszechne demokratyczne wybory, system władzy mający „bezpieczniki” które mogą nie dopuścić do uzurpacji władzy całkowitej i pogrążenia kraju w jakiejś szaleńczej ideologii.
Dzisiaj w Polsce widzimy silne parcie żeby to wszystko zdemolować. Jednym z narzędzi jest „polityka historyczna”. Tworzy się nowych bohaterów żeby „przejąć przeszłość” i tym samym być kontynuatorem „tradycji patriotycznej”. Wygwizduje się rzeczywistych bohaterów tamtych czasów, oczernia tych którzy rzeczywiście walczyli z komunizmem żeby przejąć władzę nad przeszłością i stać się jej narratorem.
Kto rządzi przeszłością, ten rządzi przyszłością.
im bardziej komiksowa, jednoznaczna i pozytywna przeszłość, tym łatwiej jej używać na wiecach i w demagogicznej walce.
Uważam że skrajnie prawa strona sceny politycznej zawłaszcza pojęcia w sposób nieuczciwy historycznie i moralnie a robi to żeby doprowadzić w Polsce do sytuacji jakiegoś szaleńczego konfliktu, który może się skończyć dla nas tylko dramatem narodowym, spektakularnym albo takim pełzajacym gniciem.

Stabwound2

Pocieszające, że jest to miecz obosieczny. Bo jak się wspólnie z kościołem klepało po dupci ONR-owców i kiboli, to teraz, w sytuacji konfliktu z Izraelem i USA, trochę trudno wykazać, że się jest super otwartym i antysemityzm nie przejdzie. A ten kwiat młodzieży polskiej też kiedyś zajarzy, że skoro „raz sierpem, raz młotem” to trzeba by się dobrać do dupy Piotrowiczowi, Kryże, itd.

Urkides
Legia Warszawa

Stabwound. To nie będzie miało znaczenia, bo „Dżin” raz wypuszczony z butelki nie łatwo daje się zagonić.
Podziały raz rozpętane będą trwały bardzo długo. Chyba że dojdzie do jakiejś spektakularnej tragedii, która otrzeźwi ludzi.
Ja jestem przekonany że sytuację w Polsce rozpalają Ruscy. Oczywiście trafiają na podatny grunt.
Dlaczego tak myślę. Bo w krajach gdzie służby działają sprawnie udowodniono działanie „rosyjskich trolli” którzy wspierają propagandową tubę czyli TV Russia Today i inne działania rosyjskich służb.
Celem Rosji jest spowodowanie jak największego chaosu w krajach UE żeby rozbić europejską solidarność i w ten sposób poprawić własną pozycję negocjacyjną.
Udowdniono działania w czasie wyborów w USA, we Francji i Brexitu. Jestem pewny że w Polsce tez działają aktywnie. Skonfliktowanie Polski ze wszystkimi sojusznikami to jest najlepszy prezent dla Putina.
Rosjanie finansują wszystkie partie w krajach UE. Te partie są antyeuropejskie i prowokują wiele konfliktów między różnymi narodami i wewnątrz tych państw.
w Polsce rozkwitła antyniemieckość, rozwija się konflikt z Ukrainą i generalnie narracja antunijna jest co raz mocniejsza w prawicowych mediach.
Nie wiem czy ci ludzie świadomie realiuzują politykę Putina, czy robią to przez głupotę. W zasadzie wszystko jedno, bo koniec będzie żałosny. Wyjdziemy z tego albo odizolowani od wszystkich dzieki którym możemy żyć dostatnio i bezpiecznie i skompromitowani jako naród z mentalnością XIXw albo tylko skompromitowani i będziemy musieli znowu „odrabiać” stracony czas.
Zwolennicy obecnej władzy nie rozumieją tego co się dzieje na świecie, nie rozumieją że zaczynają się ścierać potężne siły gospodarcze i militarne a Europa jest do tego słabo przygotowana. Żadne państwo europejskie nie jest w stanie w pojedynkę przeciwstawić się dominacji USA czy Chin. Tylko jako zjednoczona Europa mamy szansę być partnerem na tym polu.
Ruscy grają swoją grę, bo walczą o to żeby rozmawiać z pojedynczymi krajami (Niemcy, Francja, Anglia, Włochy) a resztę podzielić jak w Jałcie na strefy wpływów. Na razie to się im nie udaje ale jeszcze trochę ‚oliwy do ognia”, jeszcze trochę „wstawania z kolan” w Polsce, w Czechach czy na Węgrzech i zachód może dojść do wniosku że nie ma ochoty ani siły żeby przekonywac te kraje do UE. Wtedy zostaniemy sami ze swoją „suwerennością” i będą nas ru..ać jak będą chcieli.
Czy wtedy ci chłopcy w koszulkach patritycznych pomogą? Nie, oni zrzucą winę na wszystkich ale co to zmieni? Znowu zostaniemy europejskimi durniami z którymi nikt poważnie nie będzie chciał rozmawiać.
To jest poważne zagrożenie a nie to czy Piotrowski albo Kryże straci sympatię nawiedzonych.

Stabwound2

Podstawą takiego zagrożenia jest właśnie to, że ludzie nie myślą krytycznie ani samodzielnie. Tak jak koleżka, z którym był ten wywiad – niby wielki znawca historii, ale nie umie przyznać, że może jednak „Bury” nie był kryształową postacią. Takim ludziom wmówisz wszystko, wystarczy że gdzieś zostanie to napisane i paru trolli będzie to lajkować i puszczać dalej.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

ot.ja

StalinMourinho – to, że według Ciebie „prawdziwy patriotyzm to nie jest lansowanie się w opaskach „PW”, bluzie „Śmierć wrogom Ojczyzny”, czy darcie ryja 01.08.” już wiem, bo o tym napisałeś. Napisałeś też kilka innym rzeczy, ale jednej mi zabrakło, więc mam pytanie (tak zupełnie poważnie, żadna to zaczepka czy coś w tym stylu), padło takie w wywiadzie powyżej – czym według Ciebie jest prawdziwy patriotyzm?

Irasiad72

do ot.ja
życiem i płaceniem podatków ….

StalinMourinho

Do Ot.ja. – W skrócie : dbałość o dobra wspólne. Szacunek do rodaka, bezinteresowna pomoc potrzebującym, przedkładanie dobra wspólnoty nad własnym, godne zachowywanie się i reprezentowanie kraju poza jego granicami. To również poszanowanie współbratymców bez względu na ich wyznanie/płeć/przekonania, edukowanie potomnych w zakresie historii (bez jej wybielania), postawy altruistyczne, szacunek do starszych, płacenie podatków, aktywne postawy pro-społeczne, jak np. działalność w organizacjach NGO/Non-profit.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

Janko, nie piszę w zasadzie do Ciebie ale po to zeby powiedzieć coś na temat „porządkowania kraju” i „walce ze złodziejstwem”
Otóż największe złodziejstwo mozliwe jest tam gdzie rządzi jedna partia, która ma podporządkowane media i wymiar sprawiedliwości. To zawsze prowadzi do złodziejskiej oligarchizacji państwa, nieuczciwej konkurencji i nieuczciwego bogacenia się kosztem innych. A w konsekwencji do kolosalnego rozwarstwienia materialnego.
Żeby nie posługiwać się wielkimi pojęciami, weźmy przykładowe miasteczko Muchosrańsk gdzie rządzi członek „partii patriotycznej” i wszyscy najważniejsi urzędnicy są nominatami z tej partii. W Urzędzie s
Skarbowym, prokuraturze i sądzie. Załózmy że ktoś z bliskiej rodziny miejscowego kacyka prowadzi piekarnię i ma konkurenta (nie członka partii), który bardzo mu bruździ.
I nagle przychodzi kontrola z US albo z sanepidu albo z Inspekcji Pracy albo wszyscy naraz. I wyszukują u niego (bezpartyjnego) różne niedociągnięcia, nawet wydumane. Gdzie ten człowiek ma pójść się bronić? Do sądu? Sędzia jest zblatowany, jego los zależy od ludzi partii z ministerstwa. Prokuratura? Prokuratora powołuje i odwołuje członek partii z ministerstwa.
W taki sposób złodziejstwo staje się bezkarne.
Załózmy teraz że wysoki funkcjonariusz partyjny chce przejąć spółkę skarbu państwa a nie ma pieniędzy.
Rada Nadzorcza spółki, obsadzona przez członków partii wyraża zgodę na sprzedaż udziałów a jakiś bank, którego prezesem jest członek partii udziela kredytu którego zabezpieczeniem są przejmowane udziały. Potem nawet część długu można umorzyć, bo kto zabroni? W TV o tym powiedzą albo w gazecie napiszą? przecież tam siedzą członkowie partii.
I tak oto będziesz miał „porządek” w kraju i walkę ze złodziejstwem, bo „złodziejami” będą nazywani ci którzy są okradani przez członków partii.
Można napisać że to chore fantazje. Ale ja znam państwo w którym pracuję, którego rządzący mówią bez końca o walce z korupcją, trosce o zwykłego człowieka, wstawaniu z kolan i kradną przy tym na potęgę doprowadzając ten kraj do ruiny.
Tak ma wyglądać Polska?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Legia Warszawa

Janko, jedyne co niezmiennie „wykazujesz”, to fakt że głowę masz wypełnioną propagandową pianą którą nieustannie toczysz z ust na tym forum.
Nie ma śladów samodzielnego myślenia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

B123

Ale coraz więcej osób uświadamia sobie jaką zbrodnią był przewrót majowy dwa Piłsudski jednak miał jakieś zasługi dla kraju nie to co gnida „generał”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Arjbest

Biedny janko: kozak w necie, pizda w świecie.

JC

Bury i Łupaszka byli bohaterami, ale nie byli świetymi. Bury dodatkowo dopuścił się morderstw, przynajmniej takie są informacje, został skazany na karę śmierci, co nie zmienia faktu, że był też bohaterem. Kto powiedział, że bohater nie może popełnić przestepstw.