Jagiellonia na maturze z matematyki
Weszło

Jagiellonia na maturze z matematyki

Rundę zasadniczą w Białymstoku kończy 270 minutowy mecz Jagiellonii z samą sobą. Mamrot i jego ludzie przejdą egzamin dojrzałości, a w razie powodzenia czekać może czekać nagroda znacznie bardziej okazała niż miejsce na socjologii – mecze z Legią i Lechem u siebie. 

Przypomnijmy jakie fory otrzyma ten, kto będzie najlepszy po trzydziestu kolejkach. Wyższe miejsce w przypadku równej liczby punktów, do tego mecze u siebie z drużynami z miejsc 2, 3, 5, 6. Na dziś byłyby to Legia, Lech, Wisła Płock i Korona Kielce. Tabela pewnie jeszcze się zakręci, szczególnie w jej dalszej części, ale nie zdziwimy się, jeśli przed kolejną rundą na szczycie rewolucji nie będzie, a podium będzie kwestią wewnętrzną topowej trójki.

To by oznaczało, że Jagiellonia może walczyć o wyjątkowo preferencyjny terminarz. Jaką ulgą jest brak konieczności wyjazdu do Poznania wiedzą w lidze wszyscy, a nikt bardziej niż ekipa Mamrota tuż po laniu 1:5. Drugą najlepszą domową drużyną w lidze jest Legia. Coś nam podpowiada, że drugi raz tak łatwo legioniści nie daliby się Jadze zaskoczyć, nie byłoby mowy o choćby cieniu lekceważenia, a Jozak zarwałby ze trzy noce na drobiazgowe przeczytanie strategii Mamrota.

Ale u siebie Jaga także zyskała ostatnio polot. Zawodziła na własnym stadionie w pierwszej fazie sezonu, gdzie potrafiła zebrać bęcki nawet od Sandecji czy dołującego Piasta. Ostatnio jednak wygrywa jak leci. Ma za sobą pięć kolejnych zwycięstw, w tym tak efektownych jak 4:1 z Lechią i 5:1 z Koroną. Zbiła też znakomitą w ostatnich tygodniach Cracovię. Poprzednio przegrała na własnym stadionie jeszcze w sierpniu.

Z Legią po drodze zanotowała 1:0, a z Lechem 1:1, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wiosenna Jaga to zespół bardziej dojrzały, lepiej rozumiejący myśl Mamrota, niż ta z przełomu września i października. Działacze Jagi nie tylko unikaliby wizyt w dwóch ligowych twierdzach, nie tylko korzystaliby z atutu własnego boiska, ale na oba starcia mogliby się spodziewać wyjątkowej mobilizacji kibiców, prawdziwego święta, zauważalnego także w klubowej kasie.

Jeśli w Białymstoku naprawdę poważnie myślą o mistrzostwie, to teraz trzeba wykazać się pokerowym wyrachowaniem. Mają karty w swoich rękach, mogą do finałowej rozgrywki zasiadać z największą liczbą żetonów i asem w rękawie. Robotę trzeba wykonać w meczach:

Arka (dom)
Zagłębie (wyjazd)
Wisła Płock (dom).

Mająca tyle samo punktów Legia w tym czasie:

Wisła (dom)
Arka (wyjazd)
Pogoń (dom)

Jaga ma przed sobą dwa domowe mecze, do tego wyjazd do Lubina, gdzie Mariusz Lewandowski dopiero oswaja się z nową rolą, a piłkarze oswajają się z nim. Nie widać na horyzoncie szklanych gór. Trzeba tylko zagrać swoje, to samo co grali wiosną wszędzie poza Poznaniem. Często w takich sytuacjach wychodzi prawdziwy charakter – czy udźwigną nie tyle presję, co wielką szansę.