Nie ma szans, że zdążymy na start ligi
Weszło Extra

Nie ma szans, że zdążymy na start ligi

Trzeba zrobić badania trampkarzom, ponaglić spóźnialskich na odprawę, przekazać gościowi od sprzętu, że na jutrzejszy wyjazd ma zabrać daną liczbę koszulek – oto typowe problemy, o jakich można usłyszeć w piłkarskim budynku klubowym. Ale w siedzibie lidera I ligi (po pierwszej rundzie) można usłyszeć zgoła inne głosy. „Dokręć tam mocniej”. „Poczekajmy z tym aż przyjedzie materiał”. „Możemy montować, szefie?”. „Musimy to zrobić dzisiaj, bo jutro już trzeba zająć się kolejną kondygnacją…”.

Władze Chojniczanki nie chcą dzielić skóry na niedźwiedziu, ale mają świadomość, że mogą wywalczyć awans do ekstraklasy. Klub stara się, by w razie awansu wszystko było przygotowane, ale niestety są małe szanse, że tak się stanie. Najtrudniej będzie z zamontowaniem podgrzewanej murawy: – Na razie jesteśmy na etapie szukania projektanta. Gdy go znajdziemy i wykona projekt, ogłosimy przetarg na wykonanie. Roboty na stadionie będą mogły zacząć się dopiero po rozegraniu ostatniego meczu, a więc na początku czerwca. Czasu będzie bardzo mało, dlatego nie ma szans, by z tym zdążyć na start nowego sezonu.

Na dzień dzisiejszy mogę jednak powiedzieć, że będziemy realizować ten projekt, nawet jeśli nie awansujemy. Wydaje mi się, że PZPN – po tegorocznym ataku zimy – niebawem przykręci śrubkę pierwszoligowcom i będzie wymóg podgrzewanej murawy także w I lidze. Myślę, że dojdzie do tego w najbliższych dwóch latach – powiedział nam wiceprezes Chojniczanki, Jarosław Klauzo.

Na terenie stadionu nie ma również budynku dla mediów z prawdziwego zdarzenia. Ten jednak niebawem ma powstać: – Do końca miesiąca zostanie stworzony projekt budynku trzykondygnacyjnego dla mediów. Na dole będzie sala konferencyjna. Na kolejnym piętrze zbudujemy sześć pomieszczeń dla radia i telewizji, a na ostatnim piętrze stworzymy miejsce dla prasy, gdzie zmieści się około 40 dziennikarzy – mówi Klauzo.

aaa

wstępy projekt budynku dla mediów

Pojemność stadionu wynosi obecnie 3 000 miejsc, a wymogiem jest 4 500 krzesełek. Jednak tutaj nie trzeba budować na pierwszy gwizdek w lipcu. Zerknijmy do podręcznika licencyjnego: – Minimalna pojemność Stadionu wynosi 4 500 (cztery i pół tysiąca) udostępnionych dla publiczności indywidualnych miejsc siedzących. Dopuszcza się możliwość zmniejszenia minimalnej pojemności Stadionu do 3 000 (trzech tysięcy) indywidualnych miejsc siedzących w sytuacji budowy/przebudowy Stadionu, na podstawie dokumentacji uzgodnionej z Departamentem Organizacji Imprez, Bezpieczeństwa i Infrastruktury PZPN, jednakże nie dłużej niż na okres określony decyzją właściwego Organu Licencyjnego. Okres ten nie może przekraczać jednego Sezonu Licencyjnego.

Bez wątpienia to dobra informacja dla Chojniczanki, bo pewnie miałaby z tym niemały problem: – Przez pierwsze dwa lata nie jest wymagane, by liczba miejsc na stadionie wynosiła 4 500, dlatego nie jest to dla nas priorytet. Najpierw musimy skupić się na budynku dla mediów, a także podgrzewanej murawie… Oczywiście jakiś plan już mamy, ale nic konkretnie jeszcze nie jest ustalone, jeśli chodzi o całościowy koszt projektu – mówi Klauzo.

pyk

wstępny projekt trybuny

Przed Chojniczanką więc ważny czas, bo zacznie dwa duże projekty – podgrzewana murawa i budynek dla mediów. Wcześniej jednak też nie próżnowała, bo lada dzień będzie gotowe zadaszenie nad jedną z trybun. A poza tym, z tych mniejszych rzeczy, powiększono parking, wyremontowano budynek klubu, a także wymieniono krzesełka.

DSCN9799

DSCN9794

DSCN9805

Od strony sportowej fajna sprawa, że będzie ten baraż. Jednak nie za bardzo rozumiem pozostałe zmiany. Pęd infrastrukturalny, jaki nastał w Polsce, jest wystarczający, dlatego nie widzę powodów, by go przyspieszać, a tym samym przykręcać śrubkę. Jeśli chcemy zrobić ligę infrastrukturalną, to weźmy od razu do tej ligi Widzew i ŁKS i grajmy. Nie mówmy jednak o jakichś awansach i spadkach, bo takie coś jest bez sensu. PZPN i wy, dziennikarze, a także my musimy zdawać sobie sprawę, że wszystkiego nie zbuduje się z dnia na dzień. Wiem, że casus Sandecji narobił zamieszania, ale nie można zawracać Wisły kijem, bo drużyna z Nowego Sącza ma problemy. Zresztą po niej najlepiej widać, że budowa stadionu wcale nie jest taka prosta. Dajmy trochę czasu, a później oceniajmy i weryfikujmy. Bo inaczej awans do ekstraklasy uzyska 12. drużyna z I ligi – powiedział Klauzo.

Można się z tym zgadzać albo nie, ale skupmy się na tym, co dzisiaj. Aby awansować do ekstraklasy, należy pokazać się z dobrej strony na boisku. Na jesień drużyna z Chojnic spisywała się bardzo dobrze, co zresztą pozwoliło jej – już drugi raz z rzędu – spędzić zimę na pozycji lidera. Poprzedni sezon jednak pokazał, że dobra jesień jeszcze nic nie znaczy, bo wiosną Chojniczanka mocno się pogubiła. Bez wątpienia było kilka czynników, przez które tak się stało, ale jako główny podawano zamieszanie na ławce trenerskiej. Przed końcem pierwszej rundy Maciej Bartoszek opuścił Chojnice i trafił do Korony Kielce. Na jego miejsce chwilowo wskoczył Hermes, a następnie podpisano kontrakt z Piotrem Gruszką, który okazał się sporą pomyłką.

– Bartoszek 16 meczów – 8W, 7R, 1P, 31 pkt, średnia punktów na mecz 1,93

– Hermes 3 mecze – 1W, 2R, 0P, 5 pkt, średnia punktów na mecz 1,66

– Gruszka 9 meczów – 2W, 5R, 2P, 11 pkt, średnia punktów na mecz 1,22

– Derbin 6 meczów – 2W, 3R, 1P, 9 pkt, średnia punktów na mecz 1,5

Liczby jasno pokazują, że Chojniczanka, w najważniejszym momencie, postawiła na złego konia. Choć dyrektor sportowy klubu, Maciej Chrzanowski, patrzy na sprawę nieco szerzej: – Podjąłem wówczas taką decyzję z zarządem, ale biorę wszystko na siebie. Wydawało mi się wtedy, że Gruszka i Hermes stworzą dobry duet, ale coś nie odpaliło. Nie uważam jednak, by tylko Gruszka był winny, bo dużo czynników wpłynęło na nasze niepowodzenia wiosną. W mojej opinii byliśmy słabszą drużyną od Sandecji i – zwłaszcza – Górnika.

Tak się teraz mówi, że mogliśmy zatrudnić trenera z doświadczeniem. Jednak wtedy chcieliśmy spróbować czegoś innego. Niestety nie udało się, dlatego przyszedł Artur Derbin, który wykonał dobrą robotę. Później nie przedłużyliśmy z nim umowy, ale nie dlatego, że nas zawiódł. Po prostu podjęliśmy decyzję, że musimy wymienić cały sztab.

Ogólnie teraz panuje opinia, że trenerzy są zbyt często zwalniani, a prezesi podejmują złe decyzje. Nie do końca się z tym zgodzę, bo zwolnienie szkoleniowca zawsze jest trudną decyzją. Nie jest tak, że przychodzisz do pracy i mówisz sobie: „A dzisiaj zmienię trenera, bo ten jednak robi słabe wyniki”. Absolutnie tak to nie działa, bo dziennikarze nie wiedzą o wszystkich czynnikach. Oczywiście są kluby, w których działa się impulsywnie, ale większość drużyn pracuje raczej racjonalnie, tak jak my. Zanim zwolniliśmy trenera Gruszkę, nie spaliśmy trzy noce, bo naprawdę to była trudna decyzja.

***

Po zakończeniu sezonu w Chojniczance stwierdzono, że należy dokonać gruntowej przebudowy sztabu szkoleniowego. Ze starej gwardii został tylko Maciej Chrzanowski i człowiek od odnowy biologicznej. Oczywiście najważniejszym zadaniem dyrektora sportowego i zarządu było wybranie odpowiedniego trenera. Padło na Krzysztofa Brede, który przekonał do siebie zarząd i Chrzanowskiego.

Były asystent Michała Probierza jesienią poradził sobie doskonale, bo zakończył rundę na pierwszym miejscu. Tym razem nie przespano zimowego okienka transferowego, bo ściągnięto kilku solidnych zawodników: Dominik Jończy (wypożyczenie z opcją pierwokupu na koniec sezonu), Sebastian Steblecki, Damian Piotrowski i Maciej Górski (wypożyczenie). Latem do drużyny dołączy jeszcze Seweryn Michalski… Choć zdaniem Macieja Chrzanowskiego w 2017 roku również nikt nie spał, a najzwyczajniej w świecie Chojniczanki nie było stać na zawodników, których teraz pozyskała: – W poprzednim sezonie rozmawialiśmy z kilkoma dobrymi zawodnikami, ale mieliśmy ograniczenia finansowe. Nie było więc tak, że przespaliśmy tamten okres, a teraz nagle zrozumieliśmy, że trzeba się wzmacniać zimą. Już wtedy przecież chcieliśmy Górskiego i Drozdowicza. Walczyliśmy z Prezesem Klauzo o Sekulskiego i innych zawodników, ale nie było nas na nich stać. Tym razem mogliśmy sobie pozwolić na więcej i myślę, że udało się pozyskać kilku fajnych piłkarzy.

Z kolei Jarosław Klauzo powiedział nam, że zima faktycznie była w klubie gorąca. – Dawno nie pamiętam tak trudnego okienka transferowego. Wiele klubów postawiło twarde warunki w negocjacjach, dlatego trudno było je przebić. Było też mało polskich zawodników do pozyskania, a znacznie więcej zagranicznych. Zimą jest mało czasu na eksperymentowanie i nie chcieliśmy ryzykować. Co prawda rozmawialiśmy z kilkoma, którzy wcześniej grali w ekstraklasie, ale na końcu coś się wysypało.

Rzecz jasna, o transferach Chojniczanki najwięcej wie dyrektor sportowy, dlatego zadaliśmy mu kilka pytań.

Kogo było najtrudniej ściągnąć z czwórki: Dominik Jończy, Sebastian Steblecki, Damian Piotrowski i Maciej Górski?

Dość mocno walczyliśmy o tych zawodników, ale bardzo pomogło nam to, że oni sami chcieli tutaj przyjść. Zawsze powtarzam, że podejście zawodnika jest kluczowe, jeśli mówimy o transferach bezgotówkowych. Bardzo łatwo wyczuć w negocjacjach, czy piłkarz faktycznie chce przyjechać do Chojnic.

No właśnie, a Emil Drozdowicz miał przyjść do was zimą w sezonie 2016/2017, a jednak nic z tego nie wyszło. Zasugerowałeś wówczas, gdy transfer upadł, że piłkarz nie do końca był przekonany do gry w Chojniczance… Minęło pół roku i Drozdowicz do was trafił.

Gdy zawodnicy mają ważne kontrakty w klubach ekstraklasy, jest trudniej. Nie ma co się im dziwić, że zostają do końca kontraktu, a liczą także na przedłużenie. Dysproporcje pomiędzy finansami w klubach z elity a naszym są duże. Jednak Emilowi latem skończył się kontrakt, dlatego było już łatwiej w negocjacjach. Muszę też powiedzieć, że byliśmy przez pół roku w kontakcie.

Wszystkie transfery z tej zimy były zaplanowane czy któryś zaskoczył nawet ciebie?

Temat Macieja Górskiego przerabialiśmy już pół roku temu, ale wybrał ofertę z ekstraklasy, co akurat nikogo nie zdziwiło. Osoba Sebastiana Stebleckiego pojawiła się pod koniec listopada, ale początkowo byliśmy tutaj sceptycznie nastawieni, bo wiedzieliśmy, że zawodnik na pewno będzie miał oferty lepsze finansowo z innych klubów. Szacunek dla niego, że wybrał naszą propozycję i zaufał trenerowi, który widzi go w swoim systemie. Możliwość pozyskania Damiana Piotrowskiego pojawiła się w ostatnim dniu okienka transferowego, dlatego tutaj możemy mówić o dużym zaskoczeniu.

Dominik Jończy był planowany transferem czy jednak musieliście działać, bo niespodziewanie wypadł Markowski?

W życiu bym się nie spodziewał, że tak się stanie. Pamiętam jak z prezesem Klauzo walczyliśmy o transfer tego chłopaka. Załatwialiśmy wszystko w 45 minut, gdy związki już nie pracowały, ale udało nam się. Michał zrobił z nami awans do I ligi, a także był w klubie już kilka lat. Ta sytuacja bardzo nas zaskoczyła, a nagonka na człowieka, którą wytworzyły media, była słaba. Musieliśmy jednak szybko działać, by go zastąpić, ale nie było tak, że tylko dlatego ściągnęliśmy Dominika.

Zaklepaliście także Michalskiego, który przyjdzie do was latem.

Ten transfer pokazuje, że myślimy długofalowo. Chcieliśmy już teraz tego zawodnika, ale Chrobry nie był tym zainteresowany. Byliśmy jednak zdecydowani, by go pozyskać nawet za pół roku.

O Michalskim mówiło się w kontekście klubów ekstraklasy, a już wiadomo, że trafi do was. Co proponujecie takim piłkarzom, bo wiadomo, że jest sporo drużyn, które mogą zaproponować wyższy kontrakt.

Jeśli chcemy pozyskać zawodnika, to jesteśmy przekonani do tego w stu procentach. Staramy się działać szybko i zdecydowanie. Nie mówimy, a może tyle ci damy, a może tyle… Po prostu jesteśmy konkretni, a piłkarze widzą też naszą determinację i bardzo im się to podoba. Bez wątpienia teraz mamy fajną opinię w środowisku, a to też pomaga. Przykładowo Sebastian Steblecki wiedział chyba o klubie więcej od nas (śmiech).

Mówi się, że pieniądze są ważne, a może nawet najważniejsze, ale czasami można podać inny argument w negocjacjach. Oczywiście również płacimy godnie, ale jest kilka klubów, które płacą więcej. Jednak na końcu zawsze liczy się zdanie piłkarza.

Nie macie żadnego obcokrajowca w drużynie. To przypadek czy może zamierzona filozofia?

Może wyglądać tak, że jesteśmy do nich źle nastawieni, ale nie do końca tak jest. Nie stać nas skauting, a tym samym oglądanie tych piłkarzy w akcji.

Innych też nie stać skauting, a biorą obcokrajowców.

W sumie masz rację (śmiech). Nie wiem teraz, co mam ci powiedzieć… Uważam, że trudno ocenić piłkarza na podstawie filmików. Wolę zawodnika, którego grę mogłem oglądać, a także wiem o nim sporo. Zapewne można ciekawie trafić z takim transferem, ale jest też spore ryzyko. Wcześniej mieliśmy kilku obcokrajowców i nawet sprawdzili się w trakcie sezonu, ale było też kilka nietrafionych.

Obecnie panuje opinia, że obcokrajowiec jest tańszy od Polaka. Nie do końca się z tym zgodzę, bo sprowadzenie dobrego piłkarza z ligi zagranicznej wiąże się z dużym wydatkiem, który może być większy niż pozyskanie zawodnika krajowego. Nie jest jednak tak, że zamykamy się na takie transfery, bo jeśli będzie okazja, to na pewno z niej skorzystamy.

Po ewentualnym awansie będzie duża rewolucja w kadrze?

Nawet wczoraj rozmawiałem z żoną – która jest moją wyrocznią – i powiedziałem jej, że nie będę myślał tak daleko w przyszłość. Nie ma tematu awansu, a nasze motto brzmi – każdy najbliższy mecz jest najważniejszy. Wcześniej potrafiłem liczyć punkty do przodu, a później wszystko było inaczej. Mogę tylko powiedzieć, że jeśli uda się nam awansować, nie zrobimy dużej rewolucji w składzie.

Macie oferty w drugą stronę, jeśli chodzi o sprzedaż zawodników?

Kosakiewicz miał propozycje z klubów ekstraklasy. Nie jest jednak tak, że one dają ofertę, po której padamy na kolanach. Trochę myślą, że jak biorą piłkarza z I ligi, to powinni dostać go za darmo. A dlaczego mamy oddawać im ważnego zawodnika za nic? Płacimy za jego kontrakt, rejestracje, ryczałty itp. W Bundeslidze jest fajny rynek zewnętrzny, który dobrze funkcjonuje.

Czyli jesteś zadowolony z tego okienka transferowego?

Ocena okienka transferowego nastąpi w czerwcu i oby okazało się, że było owocne. Choć teraz mogę już powiedzieć, że ściągnęliśmy piłkarzy, których chcieliśmy mieć u siebie. A jak widzę pracę trenera Brede i całego sztabu, jestem bardzo zadowolony z podjętych wcześniej decyzji.

***

Bez dwóch zdań Chojniczanka jest projektem, który może budzić podziw, jeśli chodzi o finanse. Piłkarzom płaci godnie, ale nie przesadza, bo jej najzwyczajniej nie stać. Nie chce brać żadnych kredytów, a także nie dostaje od miasta wielkich pieniędzy. Radzi sobie na swój sposób, ale wszystko robi ze zdrowym rozsądkiem. Przykładowo premia za awans wyniesie milion złotych do podziału, czyli kwota ani duża, ani mała. Nie ma mowy, by w razie braku awansu klub popadł w problemy finansowe.

Wydaje się jednak, że są sprawy, których nie da się przeskoczyć. Nie ma mowy, by na mecze Chojniczanki przychodziło 10 000 osób, skoro jej stadion rozrośnie się w najbliższych latach do 4 500 miejsc.

Obecnie mamy średnią frekwencję około 2 000 osób, a stadion ma pojemność 3 000. Jedna trybuna będzie przeznaczona typowo dla gości. Trochę może być mało miejsc, dlatego będziemy coś kombinować, jeśli uda się zrobić krok do przodu.

Ludziom wszystko się nudzi, a mówię tak, bo wiem, jak było u nas. Awansowaliśmy do II ligi i było fajnie, ale zaraz się znudziło. Później była I liga i teraz też już słyszę głosy, no ile można? W przypadku najwyższej ligi mogłoby być podobnie. Jestem jednak zdania, że na większości spotkań mielibyśmy pełny stadion – powiedział nam Jarosław Klauzo mając na myśli sytuację po dostawieniu/zbudowaniu trybuny.

Awans Chojniczanki mógłby służyć jako przykład dla wielu klubów, że można dojść do ekstraklasy bez potężnego sponsora albo ogromnych dofinansowań od miasta. Z drugiej strony – dla części kibiców – brak nowoczesnego i dużego obiektu stanowi przeszkodę, której Chojniczanka raczej nie przeskoczy w najbliższych latach.

BARTOSZ BURZYŃSKI

fot.mkschojniczanka.pl

KOMENTARZE (31)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Vinni

Mam wielki szacunek dla całego zarządu oraz Dyrektora Chrzanowskiego. W życiu bym nie pomyślał, że na stadionie w Chojnicach ujrzę takie nazwiska w barwach Chojniczanki. Z każdym okienkiem transferowym jestem coraz bardziej zaskoczony tym jak wszystko idzie do przodu.
Oczywiście wiadomo, że nie każdy transfer jest trafiony, ale przy naszych warunkach nie można wybrzydzać.
Miły jest również fakt, że Chojniczanka już dziś myśli o rozwoju infrastruktury, nie czeka na awans, tylko wszystko robi dopóki ma możliwość. Oby takich klubów pojawiło się więcej w Polsce, bo z takim zarządzaniem można naprawdę zajść bardzo daleko 😉

adrian92

Śmieją się z Was, ale zapominają że w najwyższej lidze jest już 20-krotnie mniejsza wieś. Jeżeli tylko nie pójdziecie w taką degrengoladę jak Termalica, to wbijajcie do E-klasy śmiało :)

Morlock
Liverpool F.C.

Wymóg podgrzewanej murawy w I lidze powinien być już dawno.

Vinni

Taki wymóg istnieje, ale jest zawieszony na jakiś czas. Kluby pierwszej ligi są stosunkowo biedne i w dużej mierze nie stać ich na modernizację, a następnie zasilanie czegoś co przydaje się raz/dwa razy do roku.
Poza tym podgrzewana murawa przy temperaturach jakie mieliśmy ostatnio, czyli temperatury rzędu -20 czy nawet -25*C na wiele się nie zda. Będzie oczywiście lepiej niż bez tego systemu, ale nadal do ideału zabraknie bardzo, bardzo dużo.

adrian92

Oczywiście że podgrzewana murawa, wbrew temu co myśli „przeciętny Janusz” na trybunach, nie działa tak że boisko jest cieplutkie niezależnie od temperatury otoczenia… Ale też nie przesadzałbym z kosztami: to około 1-1,5 mln PLN, a tyle to kluby z I ligi chyba mają, tylko wolą wydać tą kasę na nołnejmów z Bośni czy Słowacji…

adrian92

Pomijam już fakt, że te 1-1,5 mln PLN klub aspirujący do gry w Ekstraklasie zwyczajnie powinien mieć…

Vinni

Kwota takiej murawy to bardziej 2-2,5 miliona złotych, zależy od miasta i rodzaju terenu. Do tego trzeba doliczyć koszt użytkowania i wychodzi już całkiem spora suma patrząc na zapotrzebowanie.
Poza tym pod względem finansów jest niestety nadal bardzo kiepsko. Budżety wahają się od 2,5 do 8 milionów złotych, ale większość klubów obraca się w okolicach 4 milionów. Pieniężnie kluby zaplecza wyglądają coraz lepiej, ale wciąż w stosunku do Ekstraklasy mamy przepaść.

B123

Tylko że jak mają takie małe budżety braki w infrastrukturze to po jaką cholerę podpisują wysokie kontrakty z jakimiś „doświadczonymi ligowcami” ewentualnie ściągają szrot z zagranicy co też kosztuje ale nie podgrzewana murawa to koszty ale utrzymanie 5 grajków z pensją 10tys co generuje jakieś 20 tys dla klubu x 5 x 12 = 1mln na rok.

Morlock
Liverpool F.C.

Jeżeli klubu nie będzie stać na grę w I lidze, tym bardziej nie będzie go stać na grę w Ekstraklasie.

Chata Kumba

Nie mają na podgrzewaną murawę 1,5 mln, ale na premię za awans 1mln już się znajdzie. Gdyby nie zwiększano wymagań to podgrzewana byłaby na Legii i tych budowanych na Euro 2012, pozostałe kluby nigdy by się z własnej woli nie zdecydowały na takie ekstrawagancje.

drHouse
Górnik Boguszowice

Oo Steblecki- gwiazda ekstraklasy się odnalazła

n0_thx

Trochę szkoda, że taki biedny ten stadion. Mogliby chociaż z 5-tysięcy miejsc ogarnąć. Ja wiem, że Polska to nie Niemcy czy Anglia, gdzie 50-tysięczne miasteczko ma 15 albo i 20 tysięczny stadion, no ale na te 40 tysięcy mieszkańców Chojnic 5 tysięcy miejsc to chyba nie jest jakaś wygórowana liczba.

Vinni

Tu bardziej problemem jest ilość miejsca na dodatkową trybunę. Stadion w zasadzie nigdy nie był projektowany na taką klasę rozgrywek, bo nikt w czasach ostatniej przebudowy nie spodziewał się takich wyników.
Mogę jedynie dodać, że w dalekich planach jest budowa całkowicie nowego stadionu, ale to nadal kwestia kilkunastu lat nim cokolwiek będzie można rozpocząć.

n0_thx

Faktycznie jak tak patrzę na plan tego stadionu, to tam nawet nie ma za bardzo gdzie tych trybun dostawiać. Chyba, że jakoś za bramkami? Ale stadion jest też chyba lekkoatletyczny, to wtedy biegacze będą biegać za trybunami? Takich rozwiązań jeszcze nie widziałem

Vinni

Za jedną bramką bez problemu można postawić trybunę, ale za drugą jest już małe sztuczne boisko wykorzystywane chociażby przez okoliczne Liceum na którym jesienią i wiosną odbywają się lekcje wychowania fizycznego, a dodatkowo tego miejsca jest też dużo mniej niż po przeciwnej stronie. Jedyne logiczne miejsce to właśnie tam, gdzie planowana jest nowa trybuna.
Nie będzie to najpiękniejszy stadion, ale chociaż będzie możliwość zagrania na własnym, a nie wyjazdowym kilkaset kilometrów dalej 😉

DeadMoroz

Po pierwsze, żadnych kompromisów infrastrukturalnych. Zauważmy w końcu że piłka nożna na poziomie zawodowym to show business a nie zawody ochotniczych straży pożarnych. Musi zacząć dominować zawodowstwo w każdym aspekcie.
Po drugie, uważam że polska piłka jest przepłacana na skutek fatalnego zarządzania klubami i jesli gdzieś upatrywać ratunku, to właśnie w I-ej lidze. To tutaj pojawiają się kluby takie jak Chojniczanka, Miedź czy Odra które pracą od podstaw i rozsądnym gospodarowaniem pieniędzmi osiągną lepsze wyniki niż te „miejskie kluby” z dużych miast, gdzie „przepalana” jest kasa i mało z tego wynika.
Ile kasy idzie w takie Tychy, GKS Katowice, Podbeskidzie czy kilka innych albo w takie ekstraklasowe (byłe lub obecne) Ruch, Górnik, Śląsk, Piast które pożerają mnóstwo kasy i nic z tego nie wynika.
Tylko kluby prywatne mogą sprawnie działać, bo w naszych głowach socjalizm trzyma się mocno i to co publiczne jest niczyje i można to wypieprzać w powietrze. Prywatnie, Polacy myślą bardziej racjonalnie i chętniej się uczą.
Nasz biznes udowadnia że potrafi uczyć się od lepszych. Świadczy o tym nasz rosnący eksport (tzn że potrafimy robić dobrze). Teraz pora żeby ten biznes nauczył „sport” działać racjonalnie.
Porządki które robi min. Bańka w związkach sportowych, pokazują jaki tam jest gnój moralny i finansowy.
Trzeba wpuszczać świeże powietrze do sportu które pozwoli racjonalnie działać.
Mocno trzymam kciuki za takie kluby jak Chojniczanka które pokazują jak za rozsądne pieniądze zbudować solidny klub.
Nie wszyscy będą mogli grać w e-klasie i nie wszyscy będą walczyć o MP ale wszyscy powinni działać na rzecz podniesienia poziomu polskiego sportu. Zacząć trzeba od morale (złego) wynikiem którego jest korupcja i bylejakość a to wszystko razem wzięte powoduje mizerny poziom. A potem ten mizerny poziom tłumaczymy siłami wyższymi.
Panowie z mniejszych klubów, pogońcie kota tym leniwym spaślakom z klubów z „tradycjami” i pokażcie jak się robi sport kiedy ma się pasję i inicjatywę a nie tylko wyciągniętą łapę.
Samorządy powinny pomagać klubom infrastrukturalnie i finansowo ale w pierwszej kolejności przy budowie boisk treningowych i budowy lokalnej piramidy szkoleniowej. A dopiero jak to działa i klub osiąga sukcesy, to można budować stadiony. To jest logiczne i społecznie użyteczne a nie budowanie stadionu żeby grupa 150 przymułów mogła pokazać jak roz-erdala płot albo wyrywa pisuary w kiblu.

T.Lee.
FC.TrałkaPałka

Błagam nie pozwólcie by piłkarze z ekstraklasy grali na jakiś pastwiskach, osobiście nic nie mam do chojnczanki ale te wymogi powinny być juz dawno w pierszej lidze.

FunFutbolu

Pan Klauzo chciał zaironiować a powiedział prawdę. Ekstraklasa powinna być „infrastrukturalna”.

Powinien nastąpić definitywny koniec dla jakichkolwiek kompromisów licencyjnych.Nie masz stadionu spełniającego warunki licencyjne-nie wchodzisz. Granie w miejscu zarejestrowania klubu od 1 kolejki powinno być jednym z głównych kryteriów.

Jeżeli chcesz się wybrać na eleganckie przyjęcie to najpierw kupujesz elegancki garnitur, buty, idziesz do dobrego fryzjera.

A nie wpadasz na to przyjęcie w dresie w dziurawych buciorach z których wystają brudne paznokcie i kombinujesz-„fajnie że tu jestem a teraz muszę się ogarnąć”

Uważam też że te 4,5 tys krzesełek to zdecydowanie za mało. Może to dla niektórych brutalne ale Ekstraklasa powinna być „zarezerwowana” dla klubów z potencjałem kibicowskim. Nie można oczywiście wprowadzić kryterium frekwencyjnego, ale można utrudnić awans do Ekstraklasy małym klubikom bez kibiców właśnie poprzez wymóg posiadania większych stadionów.Uważam że takim minimum powinno być 10 tys krzesełek na stadionie.

Niestety kluby bez potencjału kibicowskiego strasznie zaniżają wartość Ekstraklasy jako całości.Oczywiście nie możemy komuś powiedzieć-na wasze mecze chodzi maks 3 tys osób -nie chcemy was z tego powodu w Ekstraklasie-ale możemy im powiedzieć-musicie mieć stadion na co najmniej 10 tys

Wyobraźmy sobie sytuację-zamiast Niecieczy i Sandecji w Ekstraklasie w tym sezonie grają Widzew i ŁKS. Czy ma ktoś wątpliwości że jako produkt ta liga byłaby ciekawsza i bardziej wartościowa?

Średnia frekwencja to czynnik który wpływa na wartość marketingową całej Ekstraklasy, a co za tym idzie pieniądze jakie do niej płyną.

Morlock
Liverpool F.C.

Czym różniłby się stadion, który mieści 5-6 tys. miejsc, ale na każdym spotkaniu byłby komplet od stadionu gdzie jest 30 tys. miejsc, ale jest 15 tys. kibiców? Stadiony dla klubów muszą być budowane i dostosowane wspomnianego kryterium. Budowanie stadionów, które by spełniały wymogi, ale generowały jedynie koszty mija się z celem. Co z tego, ze Śląsk ma stadion na 40 tys. jak nie potrafią go zapełnić nawet w połowie? Lechia, podobnie.

FunFutbolu

Ja napisałem o 10 tys a nie 30 czy 40.
Jeżeli dla jakiegoś klubu 10 tys to jakaś kompletna fikcja i liczba z kosmosu zupełnie to lepiej żeby taki klub się trzymał jak najdalej od Ekstraklasy.Dlatego właśnie wprowadziłbym takie kryterium.
Zdecydowanie wole klub na którego 30tysięczny stadion chodzi 15 tys niż taki który zapełnia swój pięciotysięczny kurnik.

Bo 15t tys to 3 razy więcej niż 5 tys.
Poza tym jeżeli na stadion o pojemności 30tys przychodzi 15 to zawsze jest szansa że będzie przychodziło 20, albo 25.A Drużyna z kurnika na 5 tys jakby nie grała to zawsze maksymalnie 5 tys przyjdzie.

WF
MKS

Trochę to przykre. Prezes zakłada że u całkowitego beniaminka ekstraklasa znudzi się za chwilę. Że nie nazbierają tych kilku tysięcy kibiców. Jak już znudzi się im ekstraklasa, to pozostaje tylko Liga Mistrzów przy trzytysięcznej publice.
Po co liga bez kibiców. Jedna Nieciecza wystarczy.

Vinni

Nie, prezes nic takiego nie zakłada. Zwyczajnie zdaje sobie sprawę, że nie ma sensu ładować się w stadion na 10-tysięcy czy więcej, bo nie ma szans na zapełnienie tak wielkich trybun. Jestem za to przekonany, że po awansie do Ekstraklasy stadion co mecz byłby wypełniony. Mierzmy siły na zamiary i skończmy z budowaniem bezsensownie wielkich obiektów.

popularnasciema

Oto znalazł się kolejny internetowy myśliciel ,no i wymyślił :) stadiony minimum 10 tyś
A teraz fakty.
Dane z 26 kolejki EK
Zagłębie -Lechia 1821
Korona -Pogoń 4822
Śląsk -Sandecja 4406
Cracovia-Arka 2054
Piast-Górnik 5579
Termalica-Wisła 919
po co stadiony po 10 tyś?

FunFutbolu

Trzeba być kompletnym bezmyślicielem żeby podawać przykłady frekwencji z kolejki rozgrywanej w mrozie. Szacun dla każdego kibica który w taką pogodę odwiedził stadion.
Wszystkie te drużyny poza Termalicą rozgrywały u siebie mecze przy ponad 10 tysiecznej frekwencji wielokrotnie.I będą jeszcze nie raz rozgrywać. Bo mogą-mają takie stadiony i mają taki potencjał kibicowski że są w stanie zgromadzić ponad 10 tys widzów na stadionie.

popularnasciema

Zaraz nasz szanowny myśliciel wpadnie na genialny pomysł żejak jest mroż to nie gramy bo kibicom dupki zmarzną :)
A w lipcu to przecież jest ciepło i wogole wakacje więc tez kibice nie chodzą :)
Wynik sportowy jest najważniejszy a nie wielkość stadionu,ale nie posądzam że to zrozumiesz

Chata Kumba

Z tego co kojarzę w siatkówce oprócz odpowiedniej pojemności hali był wymóg odpowiedniej frekwencji przed „dopisaniem” klubu do tej polsatowskiej ligi. Chodziło o to, żeby się trybuny ładnie prezentowały w czasie transmisji. Gdy zacząłem pisać o tej siatkówce to mnie naszła taka dygresja jak mnie wkurwia doping na ich meczach. Te masakrujące uszy wuwuzele, i te okrzyki zapiewajłów „wszystkie ręce w górę”, „wszytkie ręce klaszczą”, „wszyscy wstają i krzyczą O- sta- tni” , „raaaaz, dwa aaa, trzyyyyyyyyy”. Nie jestem w stanie obejrzeć meczu w siatkę z włączoną fonią. Też tak macie? Następny chujowy patent u Solorza to pokazywanie widzów na telebimie. Pewnie, że czasem można pokazać, (hamerykanie w swoich zawodowych ligach robią to fajnie). Ale u nas musi być do wyrzygania. Każda przerwa i wszyscy w hali patrzą na telebim czy przypadkiem nie trzeba zacząć się głupio uśmiechać i machać kulasami do kamery. Ludzie nie idą po to żeby obejrzeć mecz tylko liczą na to, że znajomi i rodzina zobaczą ich w telewizji.

TommyBL

Nie wiem jak sytuacja wygląda w Chojnicach obecnie, ale miałem okazję tam być jesienią 2016 roku – murawa była w naprawdę dobrym stanie, do określenia „pastwisko” w żaden sposób nie pasowała – w ogóle cały obiekt zrobił na mnie przyjemne wrażenie. Już wtedy było widać profesjonalizm i jakąś myśl przewodnią – ładne wnętrza budynku klubowego itd. Oczywiście nie mówię o skali, bo ten obiekt (cały) jest niemiłosiernie wręcz mały, ale rozbudowa to chyba wymagałaby wyburzenia okolicznych domów albo po prostu zahaczenia o pobliski rynek/starówkę (nie wiem, jak się to tam nazywa), a jedno i drugie raczej jest niemożliwe do zrealizowania. Ja tam z chęcią powitam Chojnice w ekstraklasie.

dyneck

Jak nie mają stadionu to niech się nawet nie pchają do ekstraklasy

zenon pierdziwół
Ruch Radzionków

Jak nie masz rozumu to się nie pchaj na forum. Przecież remontują stadion,umiesz czytać ze zrozumieniem? Wodzisław,miasto podobne wielkością do Chojnic grali 14 lat w Ekstraklasie,więc where’s the problem? Auxerre,Villareal itp. też grają.

dyneck

No i co, że remontują jak nie zdążą ? Niech spróbują za rok po remoncie. Chojniczanka na równi z Auxerre, Villarreal aż oplułem monitor jak parsknąłem śmiechem. Problem jest, że nie Chojnice nie mają infrastruktury. Na przykład taka Nieciecza nie jest problemem bo ma.

Vinni

Jeden, czy dwa mecze grane na wyjeździe nie powinny nikomu przeszkadzać 😉 Stadion będzie gotowy późnym latem/wczesną jesienią, więc nikt nie będzie czekał roku z ewentualnym awansem, bo to nie ma sensu.
Rozumiem sytuacje w których drużyna przez pół roku, czy nawet przez cały sezon gra na wyjeździe, nawet nie mając planów nowego boiska tak jak chociażby Sandecja. Wtedy jestem przeciwny takim klubom w Ekstraklasie. Jednak jeżeli mówimy o kilku spotkaniach z początku sezonu to chyba nikt nie powinien się przyczepiać.

wpDiscuz