post Avatar

Opublikowane 10.03.2018 18:59 przez

Jan Ciosek

W Indian Wells nastąpiło w tym tygodniu bardzo ważne dla światowego tenisa wydarzenia. I niestety, nie mamy tu na myśli nic związanego z Agnieszką Radwańską. Otóż na kort wróciły po urlopie macierzyńskim dwie wielkoszlemowe mistrzynie i byłe liderki rankingu WTA. Serena Williams i Wiktoria Azarenka to w tej chwili najbardziej znane mamy w tourze. Czy uda im się wrócić na szczyt? Czy łączenie sportu na najwyższym poziomie z rolą matki jest w ogóle możliwe? Sprawdzamy to!

Jak to wygląda w „normalnym” życiu – doskonale wiemy. Większość kobiet stara się normalnie pracować nawet do zaawansowanej ciąży, słusznie skądinąd przekonując, że „ciąża to nie choroba”. Oczywiście, zdarzają się przypadki zagrożonych ciąż, są też kobiety, które stan błogosławiony znoszą dużo gorzej niż inne. Bywa więc i tak, że większość z dziewięciu miesięcy spędzają w domu, a ostatnie tygodnie – w szpitalu.

Po urodzeniu dziecka także bywa różnie. Niektóre mamy zostają w domu rok, dwa, często po prostu do kolejnego porodu. Inne chcą jak najszybciej wrócić do pracy i robienia kariery. Portal sportowy to z pewnością nie jest miejsce do rozważania, która droga jest lepsza. My za to spróbujemy się przyjrzeć, jak to jest z ciążą, urlopem macierzyńskim i powrotem do zawodu wśród sportsmenek. Serena Williams i Wiktoria Azarenka właśnie dały kolejny dowód, że macierzyństwo wcale nie blokuje kariery.

Czwórka Federera

U tenisistów jest łatwiej, to oczywiste. Taki choćby Roger Federer doczekał się dwóch par bliźniaków. W 2009 urodziły się Myla Rose i Charlene Riva, a w 2014 na świat przyszli jego synowie – Leo i Lennart. Wielu obserwatorów spodziewało się, że powiększenie rodziny do sześciu członków będzie dla Szwajcara znakomitym pretekstem do zakończenia kariery. Tymczasem nastąpiło coś wręcz odwrotnego.

Federer przeżywa kolejną młodość, już po narodzinach Leo i Lennarta dołożył do kolekcji trzy tytuły wielkoszlemowe. Niektórzy, zwłaszcza ci, którzy mają kilkoro dzieci, uważają, że właśnie wspomniana czwórka jest powodem, dla którego Federer nie odwiesza rakiety na kołku. Trochę na zasadzie: niech Mirka zajmie się dzieciakami, ja w pieluchach siedzieć nie zamierzam, wolę jeszcze trochę pograć…

U tenisistek i w ogóle sportsmenek sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Dziś żadnym wyjątkiem nie są zawodniczki startujące do czterdziestki, a nawet dłużej. O ile jednak można długo machać rakietą, czy biegać na nartach, to biologia raczej jasno wskazuje, że czas na rodzenie dzieci kończy się znacznie wcześniej niż ten na robienie kariery w sporcie. Dlatego całkiem realny u wielu zawodniczek staje się dylemat: „kariera, czy macierzyństwo”.

Prawie umarłam przy porodzie

Serena Williams ma dziś 36 lat. W styczniu ubiegłego roku wygrała Australian Open, czyli swój 23. wielkoszlemowy turniej. Gdy chwilę po nim ogłosiła, że jest w ciąży, wiele osób spodziewało się, że wygrana w Melbourne będzie po prostu ostatnim pięknym akcentem wspaniałej kariery. Nic z tego. Amerykanka, która już w czasie turnieju wiedziała o ciąży, natychmiast ogłosiła, że zrobi wszystko, by zagrać w kolejnej edycji. Aha, w jej słowniku „zagrać” i „wygrać” to w zasadzie synonimy. W każdym razie, najbardziej utytułowana tenisistka w historii od razu jasno zakomunikowała rywalkom, że nie mają jej jeszcze z głowy. Najwyraźniej doszła do wniosku, że córce, która urodziła się 1 września, warto od najmłodszych lat pokazywać świat. I że puchary czy medale nadają się do zabawy równie dobrze, jak lalki i przytulanki.

Inna sprawa, że samego porodu Serena Williams o mało co nie przypłaciła życiem. Kiedy na świecie pojawiła się Alexis Olympia, jej ojciec, współzałożyciel Reddita Alexis Ohanian przeciął pępowinę, a następnie noworodek został położony na piersiach matki.

Od tego momentu wszystko poszło fatalnie – zdradziła Williams w wywiadzie dla „Vogue”. – Moja rana otworzyła się z powodu intensywnego ataku kaszlu, do którego doszło z powodu zatoru. W czasie zabiegu lekarze wykryli w moim podbrzuszu krwiaka. Potem przeszłam kolejną operację, która miała na celu uniemożliwienie skrzepom przemieszczanie się do płuc.

Po kilku zabiegach i tygodniu od porodu, Serena mogła wrócić z córką do domu. Gwiazda doskonale zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie matki są w podobnej do niej sytuacji. Ona rodziła w najlepszym szpitalu, gdzie czuwał nad nią sztab wybitnych lekarzy i pielęgniarek, czekających na jej najdrobniejszą uwagę. – Na całym świecie tysiące kobiet walczą o to, by móc rodzić bez problemów. W biednych krajach także zdarzają się takie komplikacje, jakie ja miałam. Ale tam nie ma leków, lekarzy i urządzeń, potrzebnych, by ratować kobiety – mówiła Serena, angażując się w akcję UNICEF. – Każda matka, w dowolnym miejscu na świecie, bez względu na rasę, czy pochodzenie, ma prawo do zdrowego przebiegu ciąży i porodu.

W sądzie, zamiast na korcie

Dobrze by problemów po porodzie również udawało się uniknąć. Wie coś o tym inna była liderka rankingu WTA i dwukrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych, Wiktoria Azarenka. Białorusinka mamą została w grudniu 2016 roku, czyli chwilę przed tym, jak wiadomość o swojej ciąży ogłosiła Serena. Do gry wróciła na początku lipca. Dotarła do 4. rundy Wimbledonu, potem zagrała jeszcze w małym turnieju na Majorce. W obu turniejach towarzyszył jej mały Leo. Od lipca jednak Wiktoria nie walczyła na korcie, a… w sądzie (nawiasem mówiąc, spróbujcie to komuś wytłumaczyć po angielsku, gdzie i „kort” i „sąd” brzmią tak samo).

Białoruska tenisistka procesowała się z byłym partnerem o prawo do opieki nad dzieckiem. Sąd w Mińsku przyznał je Azarence, ale ojciec jej dziecka jest Amerykaninem i zażądał ponownego procesu w Kalifornii. Tam sprawa się toczyła oczywiście znacznie szybciej niż w polskim sądzie, ale i tak zajęła długie miesiące. Na początku sędzia wydał decyzję o zakazie opuszczania stanu przez malutkiego Leo. Trudno się dziwić, że dwukrotna mistrzyni Australian Open w takiej sytuacji kompletnie nie miała głowy do gry. Wreszcie kalifornijski sąd zdecydował, że sprawa powinna zostać rozstrzygnięta przez sędziów na Białorusi. To pozwoliło Azarence zameldować się w tym tygodniu w Indian Wells. Powrót wypadł dobrze – w pierwszym meczu pokonała Heather Watson. Tego samego dnia pierwszy oficjalny mecz od ponad roku zagrała także Serena Williams. Amerykanka pokonała Zarinę Diyas.

Nie wiem, ile razy się załamałam

Obie przeszły trudną drogę. Najbardziej zaskakujące jest tempo, w jakim do zawodowej gry wróciła Serena. Ciąża, potem powikłania, kilka operacji. W rozmowie z „Vogue” wyznała, że przez sześć tygodni po powrocie do domu praktycznie nie była w stanie wychodzić z łóżka i zdała sobie sprawę, jak wielkim wyzwaniem jest bycie matką.

Czasem wpadałam w dołek i czułam, że nie dam rady. To takie same złe nastawienie, jakie czasem mam na korcie. Chyba po prostu taka już jestem. Nikt nie chce mówić o słabych momentach, o presji, którą czujesz, o niesamowitym zawodzie za każdym razem, gdy słyszysz płacz dziecka – opowiadała w szczerym wywiadzie. – Nie wiem, jak wiele razy się załamywałam. Albo wpadałam w złość z powodu jej płaczu, a potem było mi smutno z tego powodu i miałam poczucie winy: czemu czuję się taka smutna, skoro mam takie piękne dziecko. Te emocje są szalone.

Imponujące, że po takiej huśtawce nastrojów Serena znalazła w sobie jeszcze dość siły i motywacji, by wznowić treningi. Choć, jak sama przyznaje, były momenty, w których miała ochotę się poddać. – Szczerze mówiąc, jest coś bardzo atrakcyjnego w pomyśle, by przenieść się do San Francisco i po prostu zostać mamą. Ale jeszcze nie teraz. Może to dla kogoś oczywiste, ale muszę to powiedzieć w mocny sposób: zdecydowanie chcę więcej Wielkich Szlemów – deklaruje.

W tym przypadku oznacza to mniej więcej: chcę, i to już. Patrick Mouratoglou, trener Amerykanki, też nie owija w bawełnę. – Celem Sereny na ten rok są wygrane w turniejach wielkoszlemowych. Ona wie, że powrót może zająć trochę czasu, ale jej poziom oczekiwań jest wysoki, jak zawsze. Są w tym roku jeszcze trzy turnieje wielkoszlemowe, więc Serena ma trzy cele w 2018 – mówi wprost.

Matka wszystkich powrotów

Jeśli młodsza z sióstr Williams zrealizuje swój cel (a znając ją zdecydowanie radzimy mówić „kiedy”, zamiast „jeśli”) nie będzie wcale pierwszą matką, której się to uda. Co więcej, osiągnięcia na przykład takiej Kim Clijsters na pewno nie pobije. Bo Belgijka po urodzeniu syna zdołała wygrać dwa razy więcej turniejów wielkoszlemowych niż przed. No dobra, to trochę naciągany fakt, bo przed zwyciężyła w US Open 2005, a po w US Open 2009 i Australian Open 2011. Co ciekawe, dziś ma tyle samo dzieci, co wielkoszlemowych tytułów. Cóż, Serena Williams zaskakiwała nas już wielokrotnie, ale takiego osiągnięcia jednak jej nie wróżymy.

Kiedy w 2009 roku Clijsters wygrała w Nowym Jorku, została pierwszą matką od prawie 30 lat, której udało się wygrać turniej wielkoszlemowy. Amerykańska prasa pisała wówczas o „matce wszystkich powrotów”. Celnie.

Sportowe mamy można spotkać nie tylko w tenisie. Weźmy na przykład taką Jennie Finch, czyli przez lata jedną z najlepszych zawodniczek softballu. Z racji wielkiego talentu, fajnej osobowości i pięknej buzi – twarzy tego sportu. W 2004 poprowadziła reprezentację USA do złotego medalu olimpijskiego. Dwa lata później urodziła syna, ale do gry wróciła właściwie z marszu. I od razu pomogła koleżankom w zdobyciu mistrzostwa świata, a na kolejnych igrzyskach następnego medalu (tym razem srebrnego).

Rekordzistka w maratonie i pływaniu

Znamy was, już słyszymy te głowy: „jaki tam softball, mówmy o prawdziwym sporcie!” To może koszykówka? Tina Thompson trzy razy zdobyła mistrzostwo WNBA, zanim urodziła syna koszykarzowi NBA Damonowi Jonesowi. Na parkiet wróciła po zaledwie dwóch miesiącach i od tej pory notowała średnio 15,7 punktu i 5,7 zbiórki na mecz, co doprowadziło jej do drugiego miejsca na liście najskuteczniejszych zawodniczek w historii WNBA. Aha, w Pekinie dołożyła drugie złoto olimpijskie do swojej kolekcji.

Ktoś powie: „to mogła być zasługa koleżanek, dajcie kogoś ze sportów indywidualnych”. Proszę bardzo. Paula Radcliffe, brytyjska biegaczka, jedna z najlepszych maratonek w historii. Dość powiedzieć, że na cztery najlepsze wyniki w dziejach tej dyscypliny, trzy należą do niej (w tym oczywiście ten najlepszy – 2 godziny, 15 minut i 25 sekund z Maratonu Londyńskiego). Ona córkę urodziła w styczniu, a w listopadzie wygrała nowojorski,  silnie obsadzony maraton.

Jeszcze bardziej imponująco wyglądał powrót z macierzyńskiego Dary Torres. Amerykańska pływaczka w latach 1984-2000 zdobyła worek medali olimpijskich (w sumie 4 złote, 1 srebrny i 4 brązowe). Te ostatnie medale, w Sydney, zdobywała jako 33-latka, najstarsza w amerykańskiej ekipie pływaków, po siedmioletniej przerwie w zawodowym uprawianiu sportu. I to wcale nie był koniec. 6 lat później została mamą, po czym… wróciła w genialnej formie, pobiła rekord USA na 50 metrów stylem dowolnym i jako 41-latka zakwalifikowała się na igrzyska w Pekinie.

Kwalifikacja to jedno, ale w Chinach mama Torres wystartowała w trzech konkurencjach i zdobyła trzy srebrne medale! A propos dzieci – większość rywalek była w takim wieku, że Torres mogłaby być ich matką. Oczywiście – nikt wcześniej w takim wieku nie zdobywał medali olimpijskich w pływaniu…

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bukmacherka
04.04.2020

Zgarnij darmowy bonus od Totolotka na ligę białoruską!

Legalny polski bukmacher Totolotek dobrze rozumie potrzeby graczy w trudnym czasie! Klienci tego buka otrzymają darmowy bonus za stawianie na ligę białoruską. Przed nami ostatni dzień, w którym rozgrywana jest 3. kolejka tych rozgrywek, więc to ostatnia szansa na załapanie się na nagrodę. A jak ją wykorzystać? Podpowiadamy, typując niedzielne spotkania. Bonus od Totolotka na […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

QUIZ: Czy wymienisz wszystkich Polaków, którzy zagrali w Lidze Mistrzów w zagranicznych klubach?

Bywały takie czasy, kiedy mieliśmy solidną reprezentację w finale, bywały, gdy nasz rodak stawał się finału bohaterem. Bywały jednak też takie lata, kiedy odliczaliśmy kolejne lata bez polskiej bramki w Champions League, a występ KOGOKOLWIEK z naszych urastał do rangi wydarzenia. Czy jesteś w stanie wymienić wszystkich Polaków, którzy zagrali w Lidze Mistrzów w zagranicznych […]
04.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

Managua rozbije Real Madriz? Postaw na to w eWinnerze!

Przed nami 14. seria gier w Lidze Primera w Nikaragui! Legalny bukmacher eWinner tradycyjnie przygotował ofertę pojedynków na gole w tej egzotycznej lidze. Czy grając takie zdarzenia można zarobić? Oczywiście, o czym przekonujemy w naszej analizie. Co warto zagrać, żeby wzbogacić się na nocnych starciach w Nikaragui? Pojedynek: Juventus Managua – Las Sabanas Juventus kontra […]
04.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

Dynamo Brześć w drodze po kolejny tytuł? Wysokie kursy w BETFANIE!

Mistrzowie kraju świetnie zaczęli sezon, w którym bronią zdobytego przed rokiem tytułu. Jak Dynamo wypadnie w starciu z pogromcą BATE Borysów? Legalny bukmacher BETFAN oferuje ciekawe typy na to spotkanie. Sprawdź, na czym można zarobić w lidze białoruskiej! Dynamo Brześć – Sławija Mozyrz Ostatnie mecze bezpośrednie: WRWWW Poprzednie mecze Dynama: WRRRW Ostatnie spotkania Sławiji: WPWWPW […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Pomoc z różnych stron. Glik funduje maseczki szpitalowi z Jastrzębia

 W zgodnej opinii ekspertów, pandemia koronawirusa w Polsce jeszcze nie weszła w najgorszy moment. Gdy popytać w szpitalach, sytuacja sprzętowa do rewelacyjnych nie należy. Ale załoga Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu Zdroju od dzisiaj będzie miała trochę mniejszy ból głowy: z pomocą wyszedł rodowity jastrzębianin i reprezentant Polski, Kamil Glik. Taką wiadomość opublikował […]
04.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

BATE Na Luzie i Bez Ryzyka! Do 25 zł zwrotu w Milenium

Dwa mecze i dwa razy w łeb. Piłkarze BATE Borysów na pewno zakładali nieco lepszy start sezonu. Na Białorusi hasło „bij BATE” jest jednak popularne nawet wtedy, gdy potentat finansowy jest jedynie wicemistrzem kraju. Teraz znana z występów w Lidze Mistrzów drużyna spróbuje się odegrać. Skoro tak, to warto na nich postawić i sprawdzić słuszność […]
04.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

Sobota na Białorusi? Skorzystaj z wysokich kursów w Superbet!

Kolejny dzień zmagań na Białorusi to kolejny dzień szans na zarobek! Trzy dzisiejsze spotkania możemy obstawić w ofercie specjalnej Superbetu. Opcje są dwie – albo wrzucamy to na jeden kupon, albo gramy osobno. My podpowiadamy, jak skorzystać z oferty łączonej na te rozgrywki. Nasze przewidywania Over 2.5 goli gości – zagraj w Superbet po kursie […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Facet czyta „365 dni” Lipińskiej, odcinek 3: VIP shopping i piękny fallus

Jesteś mafijnym bosem. Zamierzasz rozkochać w sobie kobietę twojego życia. W jaki sposób tego dokonasz? Don Massimo długo nie zastanawiał się nad odpowiedzią na to zajebiście ważne pytanie i postanowił zadziałać w myśl zasady, że klasyka nigdy nie wychodzi z mody. Wziął więc Laurę na zakupy uznając, że to najkrótsza droga do jej serca. Żeby […]
04.04.2020
Bukmacherka
04.04.2020

Czas na finały eWinner Cup! Skorzystaj z FREEBETU od eWinner!

Pierwszy w historii turniej Counter Strike’a zorganizowany przez eWinnera wchodzi w decydującą fazę! Już dziś czekają nas emocjonujące pojedynki z udziałem zaproszonych gwiazd. Z tej okazji legalny bukmacher eWinner przygotował dla graczy ciekawą ofertę, w której można obstawić zdarzenia spod znaku turnieju. Co warto zagrać? Podpowiadamy. Krótkie przypomnienie – w zawodach wzięło udział ponad 100 […]
04.04.2020
Weszło Extra
04.04.2020

„Problemem jest brak racjonalności, wydawanie całego budżetu na pensje piłkarzy”

Tomasz Tułacz to trener z najdłuższym stażem w Polsce na szczeblu centralnym. W Puszczy Niepołomice pracuje od ponad 4 lat i zdążył już nauczyć się funkcjonowania w małym klubie, który konkuruje z bogatszymi. W rozmowie z nami szkoleniowiec zdradza, o ile kluby z trzeciej ligi potrafiły przebić w negocjacjach Puszczę, a także dlaczego wyszło to […]
04.04.2020
Kanał Sportowy
04.04.2020

Trenuj z Kanałem Sportowym! Zapraszają Qczaj i Michał Pol

Zardzewieliście podczas kwarantanny? Trochę za bardzo zasmakowały wam domowe obiadki z dokładką zamiast szybkiej przekąski wszamanej w biegu? A może po prostu chcecie się za siebie wziąć? Mamy dla was idealną propozycję na czas kwarantanny – trening z Kanałem Sportowym. Dzisiaj Qczaj i Michał Pol wszystko wam pokażą i objaśnią. Zobaczycie – będzie i wycisk, […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

„Piłkarze Pogoni zachowali się przyzwoicie. Wszyscy zgodzili się na obniżki”

– W ogóle nie było żadnej walki z zawodnikami. Od początku, odkąd poznaliśmy ustalenia, z których jestem bardzo dumny, bo po raz pierwszy zdarzyło się, żeby prezesi polskich klubów mówili jednym głosem, rozmawialiśmy najpierw z radą drużyny, a potem z tymi, którzy mieli jeszcze jakieś wątpliwości. Generalnie mogę powiedzieć, że wątpliwości były znikome. Raczej dotyczyły […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Pandemia, godzina policyjna? Nic nie powstrzyma Prijovicia przed wypadem do kawiarni

Piłkarze pochodzący z Bałkanów stereotypowo są postrzegani jako ludzie nieco narwani, których niezwykle trudno zdyscyplinować. Często jest to stereotyp mocno krzywdzący, ponieważ jesteśmy w stanie wskazać paru piłkarzy z tamtej części Europy, za którymi nie trzeba biegać z kijem, żeby zachowywali się jak należy. Ale tacy goście jak Aleksandar Prijović przypominają nam jednak, że stereotyp […]
04.04.2020
WeszłoTV
04.04.2020

STAN FUTBOLU. Mroczek: „Zwróciliśmy się do miasta, by obniżyć finansowanie klubu o 50%”

Jak co sobotę – zapraszamy na Stan Futbolu. Tym razem w programie Krzysztofa Stanowskiego łączenia z Jarosławem Mroczkiem (prezesem Pogoni Szczecin) i Euzebiuszem Smolarkiem (prezesem Polskiego Związku Piłkarzy). Czasy mamy arcyciekawe, więc z takimi gośćmi tematów to omówienia na pewno nie zabraknie. 
04.04.2020
Weszło Extra
04.04.2020

Zbrodnia bez kary. Jak legendarny bramkarz utopił swojego kumpla

Franjo Glaser to znacząca postać w dziejach bałkańskiego futbolu. W latach trzydziestych i czterdziestych minionego stulecia mógł on uchodzić nie tylko za najlepszego bramkarza w Jugosławii, ale i w całej Europie. Dzięki sportowej postawie szybko zyskał sławę i powszechny szacunek, stał się w swoim kraju wielką gwiazdą. Gwiazdy zaś, co tu kryć, miewają swoje humory […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Niespotykanie spokojny człowiek

Rafał Grzyb to uosobienie solidnego ligowca. Rzadko schodził poniżej przyzwoitego poziomu i rzadko wchodził na poziom ponadprzeciętny. Rozegrał 313 meczów na boiskach Ekstraklasy w dwóch klubach przez 11,5 sezonu. Cenili go właściwie wszyscy szkoleniowcy, z którymi przyszło mu współpracować. Po zakończonej karierze, wylądował w sztabie Jagiellonii jako asystent trenera. A przy tym wszystkim, ten człowiek […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Legia chce ciąć o połowę, piłkarze bez entuzjazmu, ale targów nie będzie

– Z naszych informacji wynika, że klub faktycznie zaproponował graczom redukcję pensji o połowę, zresztą zgodnie z uchwałą Rady Nadzorczej Ekstraklasy. Reakcja? Entuzjazmu ze strony piłkarzy nie było, ale z tego co wiemy, klub nie zamierza się targować: 50, 40 czy 30 proc. Rozmowy toczą się w kierunku przekonania graczy, że 50 proc. pozwoli Legii […]
04.04.2020

HEJT PARK LIVE OD 21:00 – QUEBONAFIDE I SMOKOWSKI

Gościem Tomasza Smokowskiego w Hejt Parku na Kanale Sportowym będzie dziś Quebonafide. W dawnych czasach przed koncertami lubił pokopać z fanami na orlikach. Deklarował też, że chce wysłać Arsenal Londyn i kazać im grać w baseball. W swoich tekstach zgrabnie nawiązuje do wielu postaci piłki – Wojciecha Szali, Jakuba Koseckiego czy ostatnio Mariusza Jopa. Co […]
03.04.2020