Tottenham nie zdał egzaminu dojrzałości
Weszło

Tottenham nie zdał egzaminu dojrzałości

Brak doświadczenia w europejskich pucharach, węższy skład, presja ciążąca na piłkarzach… Wiele rzeczy wymieniano jako kwestie, które mogą sprawić londyńczykom problemy w rewanżowym meczu z Juventusem. Można było odnieść wrażenie, iż to podopieczni Pochettino są swoimi największymi wrogami w tym spotkaniu. W pierwszej połowie to jednak Spurs zagrali znacznie bardziej dojrzały futbol.

Starą Damę zwykle chwalimy za organizację, bo Allegri to przecież jeden z najlepszych szkoleniowców jeśli chodzi o warsztat taktyczny, tymczasem to jego vis-a-vis lepiej przygotował drużynę. Może nie zaszachował rywali, lecz na pewno sprawił im ogromne problemy. A zrobił to dzięki niezawodnemu trio Alli-Eriksen-Kane. Jeden może być bez formy, ale wtedy łapią ją drugi oraz trzeci, więc strata jakości nie jest tak odczuwalna. Ale dziś cała trójka świetnie współpracowała, nie tylko z piłką przy nodze. Imponował przede wszystkim pressing gospodarzy, bo przez to Juventus miał ogromne problemy z wyprowadzaniem piłki, zwłaszcza gdy przy tym grał trójką w obronie.

Dzięki ciągłemu naciskaniu na przeciwnika Spurs wypracowali sobie kilka sytuacji. Przykład z 38 minuty, kiedy Ben Davies przechwycił piłkę i od razu odegrał ją do Sona, samym podaniem omijając kilku zawodników Juve. Koreańczyk ewidentnie wyznawał jednak filozofię „do trzech razy sztuka”. Bo dopiero wtedy okazał się skuteczny. I przy akcji bramkowej znów powtórka schematu – przechwyt, szybkie przejście do ataku, podanie prostopadłe w pole karne. Za chwilę futbolówka spadła pod nogi Trippiera. Prawy obrońca zachował się bardzo przytomnie, dostrzegł niekrytego Sona z lewej strony. Ten co prawda skiksował, ale że Buffon leżał na murawie, to piłka wpadła do bramki.

I gdy wydawało się, że nic już tutaj nie może zagrozić Tottenhamowi, wtedy goście przeszli jakąś cudowną odmianę. Nie wiemy co konkretnie Allegro zrobił ze swoimi podopiecznymi w szatni w przerwie meczu, ale trochę to wyglądało tak, jakby podał im jakiś sok z gumi-jagód albo coś w tym stylu. W drugiej połowie Juve znowu wyglądało jak Juve – wyrachowane oraz zabójczo skuteczne. Trzy minut wystarczyły bowiem, aby turyńczycy odwrócili losy spotkania. 64. minuta, Lichsteiner wbiega z prawej strony, dośrodkowuje na drugie tempo do Khediry, ten zgrywa piłkę do Higuaina, a Lloris – nie ma szans. Za chwilę lukę w obronie znajduje wcześniej wspominany Gonzalo, zagrywa prostopadle za plecy obrońców Tottenhamu i Dybala wychodzi sam na sam z francuskim bramkarzem. Ciekawe, czy zapytał go gdzie chce dostać gola? Miał na to czas, miał miejsce… No i zrobił co trzeba. 2:1 dla gości.

Zawodnicy Pochettino nie potrafili się pozbierać po dwóch szybkich ciosach. Niby cisnęli, ale skoro Włosi osiągnęli już co chcieli, to cofnęli się i z tej pozycji kontrolowali spotkanie. Bez przesady, że było to catenaccio w najgorszej formie, ale jednak wyraźne defensywne nastawienie. A wiadomo, iż Juve bronić potrafi – wystarczy spojrzeć na Serie A, gdzie mają najlepszą obronę w lidze. Tottenham więc popadał w coraz większą desperację, uderzał z nieprzygotowanych pozycji, dośrodkowywał desperacko. I było blisko w 90. minucie, właśnie po jednym z takich zagrań – Kane odebrał centrę, ale uderzył zbyt lekko w stronę bramki. Futbolówka odbiła się od słupka, nabiegał na nią Lamela, lecz został uprzedzony przez obrońcę Juve. Piłka przed linią, nawet goal-line nie był potrzebny. Tylko Hurricane znalazł się wcześniej na spalonym, więc możemy skarcić sędziów.

Arbitrem był dziś Szymon Marciniak i niestety musimy stwierdzić, iż chyba nie dźwignął ciężaru tego meczu. Może przez to, że gdzieś z tyłu głowy siedzą mu jeszcze ekstraklasowe kontrowersje? Kilka błędów popełnił, lub w najlepszym wypadku podjął kontrowersyjną decyzję. Już w pierwszych minutach mógł albo powinien podyktować rzut karny dla Spurs, kiedy Benatia pomagał sobie ręką przy interwencji. Albo kiedy Barzagli lądował w okolicach kolana Sona, gdy ten leżał na murawie. Przypadkowo? Może i tak, ale gdy mu jeszcze poprawił depnięciem… No nie, to jest czerwona bez gadania. Jeszcze inna sytuacja? 17 minuta – Douglas Costa wpada w pole karne, Vertonghen atakuje wślizgiem, w piłkę nie trafia, Brazylijczyk przewraca się i… Nic.

To rozważenia w stylu „gdyby babka miała wąsy”, ale trudno nie odnieść wrażenia, iż polski arbiter znacznie wpłynął na scenariusz tego spotkania. Aż za bardzo. Z drugiej strony nie sposób nie docenić odmiany, jaką przeszedł w przerwie Juventus, pokazując w ten sposób gdzie tkwi jego siła – w pragmatyzmie, reagowaniu na wydarzenia boiskowe. I właśnie dzięki temu cechom nie zdziwilibyśmy się, gdyby Stara Dama znów zaszła daleko w Champions League.

Tottenham 1:2 Juventus (1:0)
1:0 Son 39′
1:1 Higuain 64′
2:1 Dybala 67′

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (124)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Lukasz8181

To niesamowite jak szybko życie obnażyło obłudę? fałsz? zakłamanie? uczciwość? profesjonalizm? sędziego Marciniaka. Panie Marciniak, w imieniu kibiców z Poznania oraz tych spoza Warszawy, którzy nie kibicują Legii Warszawa, zapytuję, cóż to Panie Marciniak się stało, że zaledwie w przeciągu 3 dni zmienił Pan swoją interpretację, co do zagrania ręką w polu karnym? Dlaczego nie odgwizdał Pan karnego w pierwszej połowie dla Tottenhamu za zagranie ręką w polu karnym przez Benatię? Przecież jak Pan tłumaczył za dotknięcie piłki ręką w polu karnym należy się według Pana zgodnie z przepisami zawsze rzut karny i koniec kropka. Czyżby dlatego, że to nie był mecz Lecha z Legią i nie mógł Pan dopomóc drużynie której Pan kibicuje w pokonaniu Lecha ?
Ale to był tylko początek circus i skandalozy w sędziowaniu Marciniaka w meczu Tottenhamu z Juventusem.

Dalej to nieodgwizdanie ewidentnego rzutu karnego dla Tottenhamu po faulu Verthogena na Douglasie Coscie.

Kolejno brak czerwonej kartki dla Barzagliego za celowe wylądowanie na nodze Sona przez Barzagliego, który to już po wylądowaniu na nodze Sona postanowił go jeszcze celowo ponownie nadepnąć (sic!) a Pan Marciniak nie dał mu za to nawet żółtej kartki(sic!).

Wreszcie w drugiej połowie w końcówce meczu (bodajże 87 min., a przynajmniej ok tej minuty pokazano powtórkę tego zagrania) ponowne zagranie ręką tym razem chyba Chielliniego, gdy po blokadzie strzału przez Chielliniego piłka odbija się od ziemi i ręką zagrywa Chielinii brak gwizdka sędziego Marciniaka. I choć tutaj to było chyba minimalnie poza polem karnym to było idealne miejsce na groźny rzut wolny (Eriksen)bo tuż sprzed środka linii pola karnego.

fan kibolkiewicza

nie widziałeś jeszcze żonglerki ręką Chielliniego, w pierwszej połowie.

Lukasz8181

Pominąłem zgarnięcie piłki ręką w polu karnym przez leżącego Chielliniego w pierwszej połowie jeżeli to masz na myśli 😉

Jacek Nysa

Bardzo dobre i rzeczowa ocena taką powinni przedstawić komentatorzy w telewizji ale oni są teraz wystraszeni po ostatnich ekscesach że wolę nie mówić nic albo bardzo oględnie

Lukasz8181

Nie tylko komentatorzy telewizyjni wolą być dyplomatyczni. Komentarz Weszło postawy Marciniaka jest równie dyplomatyczny „Arbitrem był dziś Szymon Marciniak i niestety musimy stwierdzić, iż chyba nie dźwignął ciężaru tego meczu.” Marciniak był największą „gwiazdą” tego meczu, wręcz nie przypominam sobie kiedy ostatni raz w LM jakiś sędzia tak beznadziejnie sędziował i się skompromitował, a Weszlo słynące z szydery i ostrego mieszania z błotem niemal każdego poza (BL) przy byle okazji zamieszcza taki „dyplomatyczny” komentarz oceny sędziowania Marciniaka.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jacek Nysa

No proszę jeszcze lepsza riposta fajnie się to czyta zamiast wyzwisk I hatu

kajko

przecież wszyscy ci komentatorzy z canalu plus ( no może Wieszczu w mniejszym stopniu) to zagorzali kibice jednego klubu – aż dziw bierze, że nie występują przed kamerami w klubowych szalikach. Najbardziej podobał mi się dzisiaj pan „trzyŻ” który stwierdził że ci biedni sędziowie są totalnie przemęczeni, a biedny Marciniak tak przeżył „to co się przewaliło po niedzielnym meczu” że dzisiaj był w kiepskiej formie i „wszyscy jesteśmy temu winni.”
Po czym nieśmiał dodał że współwinny jest też pan Marciniak

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

Lukasz8181: Sam udowadniasz ilością wskazanych przez Ciebie pomyłek Marciniaka, że ostatnio popełnia koszmarne błędy i ewidentnie powinien odpocząć na dłużej od sędziowania, ale nie przeszkadza to Ci w ocenie że karny w niedzielę to nie pomyłka tylko „spisek warszawski”… No chyba, że Juve też go kupiło? I to wybuliło pewnie równowartość nagrody za Puchar Europy, w końcu tyle błędów (faktycznie, od groma ich dziś było) nie może być dziełem przypadku, prawda?
Tymczasem prawda jest taka, że Marciniak jest po prostu mega przereklamowany i tyle, podejrzewam, że na częste wybory jego na mecze LM są spowodowane znajomościami Bońka oraz/lub promowaniem go na siłę w najważniejszych meczach E-klasy.

The BFIYEH

Jedna róznica zasadnicza. W LM Marciniak mylił sie w obie strony, w ekstraklasie tylko w jedną.

Lukasz8181

O błędzie można by jeszcze mówić gdyby nie to, że te błędy zdarzyły się Marciniakowi dwa razy z trzech ostatnich meczów jakie sędziował Lech-Legia. Poza tym właśnie nie zastanawia Ciebie dlaczego, aż trzy z ostatnich czterech meczy Lech-Legia sędziował Marciniak? To jest normalne? Naprawdę w tym kraju nie ma innych sędziów?

dupersznyt

Jak sie nazywał ten sedzia przez którego Kolejorz stracił mistrzostwo po bramce ze spalonego Hamalainena ?????????????????????

WieslawWojnar

Co stracił?

Leon Kameleon
Hutnik Warszawa

Przypomnisz mi mecz w Poznaniu i dwa ( tak dwa ) niepodyktowane karne ( ręka i faul na Nagy Dilavera ). Jakiż był wtedy lament że jak tak można pomagać przeciw Legii bo to psuje cały misterny wywód o spisku…
Ot życie..

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adrian92

Janko, Weszło.fm odwoływało się do tego tweeta na oficjalnym koncie Lecha (wklejam screen poniżej). A propo: wytłumaczysz mi dlaczego Kolejorz pociesza tam Spurs że nie dostali za to karnego? Powinniście raczej pogratulować Juve, że Marciniak nie gwizdnął. A tak jakiś biedny kibic czy działacz Tottenhamu pomyśli sobie że Lech grał w białych koszulkach i karnego nie dostał 😀

Przechwytywanielechtweet.PNG
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty