Punkt po punkcie – jak Przesmycki namawia do łamania przepisów
Weszło

Punkt po punkcie – jak Przesmycki namawia do łamania przepisów

Wczoraj pialiśmy o sprawie bulwersujących wiadomości Zbigniewa Przesmyckiego do naszych arbitrów. Wiadomości, w których szef polskich sędziów wydał rekomendacje, by łamać obowiązujące przepisy gry w piłkę nożną, a także podstawowe zalecenia z tzw. protokołu VAR. A dla pracownika zawsze jest to sytuacja mało komfortowa, kiedy jego przełożony wymaga od niego łamania regulaminów. No bo kto jest wtedy odpowiedzialny za konsekwencje takich działań – on sam czy jednak jego szef?

Wczoraj się trochę pośmialiśmy, dziś postaramy się odnieść słowa Przesmyckiego do konkretnych przepisów. Zacznijmy do mejla numer jeden i jego najciekawszej części:

Problem z zaznaczoną częścią jest taki, że stoi ona w kontrze do obowiązujących Przepisów Gry IFAB. Tych samych, które w języku polskim są zawieszone na stronie PZPN-u (klik), i w których na pierwszej stronie widnieje m.in. następująca informacja: „Tłumaczenie i opracowanie: Zbigniew Przesmycki”. W artykule 5.2. czytamy:

Sędzia nie może zmienić swojej decyzji wtedy, gdy sam uzna ją za niewłaściwą, względnie na sugestię innego z pozostałych sędziów, jeśli gra została już wznowiona lub sędzia zakończył pierwszą lub drugą połowę (dotyczy to również dogrywki) i opuścił pole gry lub zakończył zawody.

Natomiast w dołączonych do Przepisów Gry postanowieniach Polskiego Związku Piłki Nożnej na sezon 2017/18, w artykule 5.33 czytamy:

Przy podejmowaniu decyzji sędziowie mogą korzystać z zapisu wideo jedynie na zawodach rozgrywanych za zgodą Kolegium Sędziów PZPN zgodnie z protokołem VAR, przyjętym przez International Board.

Tyle że protokół VAR (klik) nie pozwala na przegląd sytuacji po wznowieniu gry. W tej kwestii z powrotem odwołuje czytelnika do Przepisów Gry (w oryginalnym brzmieniu: The Laws of the Game do not allow restart decisions (corner kicks, throw-ins etc.) to be changed once play has restarted, so they can not be reviewed.). Innymi słowy, ciężko o bardziej wyraźne zakazanie praktyk, które to zostały właśnie naszym arbitrom zarekomendowane przez Zbigniewa Przesmyckiego. Z całą pewnością tak jawnego i ewidentnego łamania przepisów nie uda się też uzasadnić pojęciem „ducha gry”.

Natomiast najciekawszy fragment protokołu VAR jest inny. Otóż krajowe federacje mogą brać udział w całym „eksperymencie VAR” tylko za zgodą IFAB. A zgoda ta jest przyznawana wyłącznie wtedy, kiedy protokół VAR jest przestrzegany w całości, a jego techniczne wymagania są spełnione. Innymi słowy, najnowsze rekomendacje Zbigniewa Przesmyckiego to najkrótsza droga do wykluczenia ekstraklasy z całej zabawy w wideo-powtórki.

* * *

Równie interesujący jest drugi e-mail rozesłany przez szefa KS do arbitrów. Zacznijmy od tego, że dotyczy on bardzo ciekawej sytuacji. Było tak:

1) Przy golu na 2:1 dla Lecha Vujadinović, który później odegrał piłkę do Gytkjaera, znajdował się na pozycji spalonej. Prawidłowo wychwycił to sędzia-asystent i uniósł chorągiewkę.


2) Zainterweniował VAR, który interweniować nie powinien, bo – jak to jest ujęte w protokole – nie był to oczywisty błąd. Przeciwnie, Vujadinović faktycznie znajdował się na minimalnym spalonym. VAR został użyty do weryfikacji POPRAWNEJ decyzji sędziego.

3) VAR zmienił prawidłową decyzję na nieprawidłową.

Co więcej, dodatkowym smaczkiem jest fakt, że dosyć szybko rozbrzmiał gwizdek Bartosza Frankowskiego. Szczęśliwie stało się to już po przekroczeniu przez piłkę linii bramkowej, ale – jak wynika ze słów Przesmyckiego – nie miało to większego znaczenia, bo gola i tak należałoby uznać. Oto jak szef polskich sędziów zapatruje się na tę sytuację – zaznaczone dwa najciekawsze fragmenty:

Być może więc Zbigniewowi Przesmyckiemu gwizdek sędziego w czasie gry nie przeszkadza, ale w Przepisach Gry znajdujemy m.in. taki zapis: Jeżeli sędzia omyłkowo przerwał grę gwizdkiem, nie może ona być kontynuowana zawołaniem lub gestem sędziego. Wznowienie gry nastąpi rzutem sędziowskim w miejscu, gdzie znajdowała się piłka w chwili przerwania gry.

Słowem – nie można sobie udawać, że gwizdka nie było. Natomiast w części e-maila Przesmyckiego dotyczącej użycia VAR-u mamy już typową kpinę z logiki. Wyobraźmy sobie, że w drodze na stadion do Poznania wóz sędziowski złapał gumę. Ileż byłoby zachwytów nad wyczuciem i umiejętnościami sędziego asystenta, który potrafił zauważyć kluczowego spalonego? A tak VAR unieważnił prawidłową decyzję. Przewodniczący Przesmycki rozumuje tak – skoro nie było oczywistego i klarownego spalonego (bo był niewielki), to sędzia asystent popełnił oczywisty i klarowny błąd. I szkoda tylko, że pomija w tym przewrotnym rozumowaniu fakt, że ten spalony po prostu miał miejsce. Ponadto, idąc tym tokiem myślenia, można próbować wykazać, że każda interwencja VAR-u właściwie jest zasadna. I nijak ma się to do protokołu VAR, który wyraźnie wskazuje, że nie można zmieniać decyzji, jeśli pojawia się choćby wątpliwość co do oceny sytuacji.

* * *

Oliwy do ognia dolał na Twitterze bezpośredni przełożony Przesmyckiego, Zbigniew Boniek. Najpierw próbował zamieść sprawę pod dywan:

A później, nawet nie wgłębiając się w temat, wrzucił screen z inną fazą akcji, która nie budzi najmniejszych kontrowersji.

I tak naprawdę najbardziej szokuje metoda „rozwiązywania” zaistniałych problemów. Przesmycki – zamiast zdyscyplinować swoich arbitrów – jawnie nagina przepisy i tworzy absurdalne rekomendacje. Boniek próbuje bagatelizować sprawę, a sędziowie się w tym wszystkim plączą. Gdyby to nas ktoś zapytał o zdanie, doradzilibyśmy następujące działania:

– Sędziemu Stefańskiemu pójście w wymówkę, że gra w Warszawie została wznowiona przed gwizdkiem (bo tak w istocie było) i to z tego powodu nie pozwolił na jej kontynuowanie. Przecież koniec końców w tej sytuacji podjęto najlepszą z możliwych decyzji i – skoro był regulaminowy pretekst do cofnięcia gry – należało z niego skorzystać.

– Sędziemu Frankowskiemu oraz jego zespołowi publiczne przyznanie się do błędu, czyli – jak zgadujemy – do analizy na wozie nie tej sytuacji. A także do przeproszenia pokrzywdzonych, czego na Twitterze publicznie domaga się chociażby trener Śląska, Tadeusz Pawłowski.

– Przewodniczącemu Przesmyckiemu zdyscyplinowanie arbitrów, zamiast stawania na rzęsach, by wymyślać nowe interpretacje i rekomendacje, które stoją w oczywistej sprzeczności z obowiązującymi przepisami.

– Prezesowi Bońkowi zachowanie chociażby pozorów, że podejmowane są jakiekolwiek działania mające na celu zażegnanie problemu.

Nikt jednak nie postąpił w ten sposób i obserwujemy właśnie kilka głośnych kompromitacji oraz książkowy wręcz przykład gównoburzy. Choć intencje zainteresowanych są wyłącznie dobre, ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że wszyscy się w tych interpretacjach lekko zagubili.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (48)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojsal
Arka Gdynia

Opinie dziennikarzy często opierają się na swoich prywatnych relacjach z delikwentem, na zasadzie: postawił mi wódkę – to piszemy dobrze, nie postawił wódki – to piszemy źle. Tak wygląda nasze niezależne dziennikarstwo. I to dotyczy nie tylko sportu.

Czacha
Legia Warszawa

Na twitter ŁaczyNasPiłka ukazało się cos takiego po czym zaraz szybciutko usunięto to

Screenshot (2).png
tristan

gość pierdolnięty

bastion79
KS Milan

Zbyniu wierzy… Może tak zamiast wiary to po prostu i „po ludzku” weryfikować ich uczciwość i fachowość? W pzpn się wierzy. Lato wierzył i ufał np Kręcinie, Boniek Przesmyckiemu, no i kurwa oczywiście Listkiewicz wierzył w jedną czarną owce!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bastion79
KS Milan

Pewnia tak. Dlatego jest taki bezczelny, bo myśli, że może wskazywać osoby które mogą krytykować lub nie, a podjazd z fiskusem to kurestwo. Kolejnym krokiem może będzie uchwała związku ala ipn, kto coś powie to trzy lata! Ten sam poziom intelektu.

szemrany
Legia

Wiadomo od dawna że rudym nie można wierzyć.

Świroos

Miałem nieprzyjemność słuchać P. Przesmyckiego w tv i ten człowiek żyje we własnym świecie, każdy błąd sędziego usprawiedliwany, a dziennikarze szukają dziury całym. Mitomański relikt poprzedniego systemu. Pierwszy raz muszę też przyznać, że Pan Prezes się kurwa skompromitował.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Piotr R.
PKS Amica Wronki

Zapomniałeś dodać że w większości sezonów gdyby nie sędziowie Legia by spadła.
Wiadomo że cała liga jest ustawiona pod Warszawiaków a Boniek to łazienkowski agent.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pasta

Prezes sie kompromituje przynajmniej raz w miesiacu przynajmniej

sabas

Zbigniew Przesmycki to człowiek, na którego kiedyś w Stalowej Woli czekało około 5 tys. kibiców po meczu. Nie byli to jacyś kibole. To były zwykłe chłopy, co do huty chodziły, po pracy poszły na mecz, który sędzia przekręcił i chcieli mu powiedzieć, że tak nie można. Skończyło się niestety tylko na przebiciu jego opon przez nieznanych sprawców. Mecz był Stal Stalowa Wola – Olimpia Poznań. Mecz skończyła Stalówka w ośmiu, bo wyrzucił ich trzech zawodników z boiska (z czego dwóch kapitanów, jednego w 3 minucie meczu) Ożoga, Rybaka i Jakubczaka. Mimo tego mecz zakończył się wynikiem 2-2. Dla Stalowej to było jednak za mało. Stalówka pamięta

tristan

Oj pamięta.

baran

Dopisz jeszcze że Rybaka i Jakubczaka wywalił w 89 minucie. I jeszcze jednego z Olimpii. Tak gwoli prawdy. Ale faktem jest że Ożóg wyleciał 2 minucie nazbyt pochopnie, co ustawiło cały mecz. A czy mecz był wydrukowany? Każdy sobie może odpowiedzieć.

tristan

Na weszło skrytykowano rudego?
Trzeba to zapisać w kalendarzu.

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

Redaktor naczelny JO robi swoje porządki. Stano chyba bardziej w radio poszedł, to się zmieniły przyjacioły.
I brawo!

tristan

JO już chyba nie będzie redaktorem naczelnym;)

Frytkizchleba

Mirki ale czytacie ze zrozumieniem? Czepiacie się Przesmyckiego, ze chce znormalizować kurwiozalne przepisy dotyczące VARu, właściwie blokujące jego wykonanie jak jakiś debil wznowi od razu grę. Kurwa, wpłyncie na swojego rudego kolegę Zbyszka, żeby właściwie ułożyli przepisy i zasady funkcjonowania a nie pierdolcie ze ktoś chce być normalny

bastion79
KS Milan

Za normalne uważasz wznowienie gry i przerwanie jej? Nawet bez VAR to jest z dupy, no bo jak? Strzelisz bramkę, przeciwnik wznawia, a sędzie mówi: nie, jednak nie panowie. To jest normalne? Mirku pomyśl, później pisz.

wojsal
Arka Gdynia

To zależy, co jest priorytetem: nieprzerywalność gry czy prawidłowe decyzje.

JC

O własnie – to jest trafienie w punkt!

bastion79
KS Milan

Nie wiem co to nieprzerywalność gry w kontekście piłki nożnej. Brak fauli, spalonych, przerw? W każdym razie widzę to tak: musi być jakieś ograniczenie co do czasu podjęcia „ostatecznej” decyzji, więc jest przepis jak wyżej. Wyobraź sobie, że drużyna strzela na 1-0 w 70min, a w 90 sędzia mówi, że dostał info z Huston, NASA potwierdziła, i jednak był 1cm spalony. Bo dlaczego nie może zmienić decyzji po 15stu gwizdkach a po jednym tak? Bez sensu. Przepis ma sens moim zdaniem.

Krzysztof.Reperowicz

To przecież trzeba nauczyć sędziów żeby poczekalni bo trwa weryfikacja

rav22wawa

Przesmycki już dawno powinien być wywalony na zbity pysk. Za dużo ma tych „wpadek” i totalne zero krytycyzmu w stosunku do „wyczynów” niektórych sędziów. Jak – wiem, że to nietypowe – lubię Bońka, tak powinien się go pozbyć już dawno. Bo mylić się jest rzeczą ludzką, ale rżnąć głupa i próbować robić z ludzi debili – to właśnie jest przyczyna tego, że Stanowski ma co puszczać w radiu, jak mowa o PZPN.

jeremy

no dobra, a ten kolega z Weszło co nazwał „gównoburzą” tą całą sytuację z cofnieciem akcji po rozpoczęciu gry przez Legię, też przeprosi??

Transilvanian Nosferatoo
Odlew Poznań

Znowu zdjecie na sile pod teze. Screen z meczu Lecha ze Slaskiem zrobiony za szybko. Podajacy ma jeszcze pilke pod soba co nie jest poczatkiem podania. Podanie zaczyna sie kiedy pilka przestaje dotykac zawodnika podajacego.
Żenua.

Krzysztof.Reperowicz

Nieprawda

geo

Zostawcie Przesmyskiego w spokoju.
Nie takie przekrety przykrywal.
No, chyba ze nie rozumie przypisow
gry w pilke.
Na razie ten VAR pozwala nawet na wieksze machlojki.

Marcin_M

Odnośnie spalonego z meczu Lech – WKS. Węgrzyn w lidze + extra zaraz po meczu zwrócił uwagę na bardzo istotną rzecz – Trałka idealnie zasłania sędziemu widok na zawodnika Śląska, od którego rysuje się teraz linie tego spalonego. Sędzia z dużym prawdopodobieństwem machnął chorągiewką nie dlatego, że dostrzegł kilku centymetrową pozycję spaloną, ale dlatego, że z jego perspektywy linię spalonego nakreślał zawodnik Śląska stojący na granicy „16”. Zresztą sama rozkmina o tym spalonym na łamach Weszło to tylko podgrzewanie atmosfery przez Legia-Lech.

Krzysztof.Reperowicz

Tak wy wszyscy lepiej wiecie co widział sędzia jak pokazał prawidłowo

Marcin_M

Jakiś argument na to, że można zobaczyć z odległości kilkunastu metrów człowieka zasłoniętego przez, jak wynika ze zdjęcia, dwóch innych ludzi o zbliżonym wzroście i posturze? Dyskusja i rysowanie linii od pięty zawodnika WKS zaczęło się, ponieważ liniowy machnął spalonego, którego być może nie widział.

mk7

Tutaj macie dwie puszczone przez sędziów akcje Robaka – przy pierwszej pudłował nad bramką, przy drugiej strzelił gola. No to.. może pogadajmy o spalonym Vujadinovica :)

robak1.jpg
robak.jpg
Marcin_M

Oj tam, oj tam. Zielony strój zlewa się z murawą, to dopuszczalny jest margines błędu +/- 1 m. Niebieski to co innego, tu widać każdy milimetr spalonego rysowany od pięty zawodnika, którego się nie widzi, bo zasłania go dwóch innych ludzi.

nieobiektywny
Szczupak Złotoria. Baleja Starosielce

Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego przepisy w Polsce różnią się (np. karny po ręce przy wślizgu), lub są inaczej interpretowane w stosunku do tych ,,książkowych,, Czy taka dowolność dotyczy wszystkich federacji?

rmuniak

Dotyczy, bo „Przepisy Gry IFAB” przy ocenianiu zagrania ręką są po prostu zbyt ogólne i pozostawiają zbyt duże pole do interpretacji, co prowadzi do galimatiasu i podejmowania różnych decyzji przez różnych sędziów w tych samych/podobnych sytuacjach. Dlatego poszczególne federacje, aby ułatwić życie sędziom wprowadzają wytyczne ułatwiające interpretacje poszczególnych zagrywek. Z tego co zauważyłem, (a porównywałem polskie i hiszpańskie wytyczne) trendy i wytyczne są bardzo podobne i być może niedługo „Przepisy Gry IFAB” zostaną zaktualizowane o bardziej szczegółowe wytyczne, które pojawiają się w wytycznych poszczególnych federacji.

rmuniak

Aż się zarejestrowałem bo liczba głupot w tym artykule przekroczyła dozwoloną ilość. Jak dla mnie totalna kompromitacja autora.

Przede wszystkich mówiąc o Protokole VAR linkujecie do „Przepisów Gry IFAB”? Czemu w artykule ani razu nie cytujecie Protokołu VAR, na który tak często się powołujecie?

„Przepisy Gry IFAB” w ogóle nie uwzględniają VAR. Ba, zapisy w nich (tak jak ten, że sędzia nie może zmienić decyzji) stoją w sprzeczności do całego systemu VAR, który właśnie polega na próbie zweryfikowania i być może zmiany decyzji sędziego.
Dlatego powstał oddzielny protokół VAR (link tutaj: http://www.theifab.com/projects/video-assistant-referees-vars-experiment/background-scope). Próba wprowadzenia VAR opartego na tym protokole jest nazywana eksperymentem, a kiedy zostanie uznany za sukces, to „Przepisy Gry IFAB” zostaną zaktualizowane, aby uwzględniały VAR.

Do tego czasu w rozgrywkach wykorzystujących VAR obowiązują oba dokumenty, a jako że czasami się gryzą w zasadach protokołu VAR punkt 12. jest zapis: „The VAR protocol, as far as possible, conforms to the principles and philosophy of the Laws of the Game.”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Protokół VAR, tak mocno jak to możliwe, będzie stosował się do reguł i filozofii Przepisów Gry”.

W świetle tego, cytowanie „Przepisów Gry” w celu negowania VAR to kompromitacja i wyraźny sygnał, że autor nie ma pojęcia o czym pisze. O tym jak należy postępować przy użyciu VAR traktuje wielokrotnie wspominany Protokół VAR, który nie został w tym artykule ani razu zlinkowany czy zacytowany.

var protocol.PNG
rmuniak

„Tyle że protokół VAR (klik) nie pozwala na przegląd sytuacji po wznowieniu gry.” – Protokól VAR w ogóle nie rozpatruje co zrobić w takiej sytuacji. Ale rozpatruje bardzo podobne scenariusze:

The referee must always make a decision regardless of the existence of VARs i.e. the referee is not permitted to give ‘no decision’ and refer the situation to the VAR. If the referee decides not stop play for an alleged offence, the decision (to allow play to continue) can be reviewed.
(…)
If the referee wants a review when play has not stopped, play should be stopped as soon as it is in a ‘neutral’ area i.e. when neither team has a good attacking possibility.

Czyli kiedy gra toczy się dalej, wciąż można wrócić do wcześniejszej sytuacji, a jeśli sędzia chce dokonać analizy musi przerwać grę jak najszybciej się da w neutralnej pozycji. Kwestia co zrobić, kiedy sędzia się pośpieszy, przerwie grę, a potem nastąpi wznowienie i dopiero po wznowieniu dostanie sygnał od arbitów z wozu VAR, że powinna być analiza decyzji. Wydaje się znacznie bardziej sensowne i tak jak pisał Przesmycki, „z duchem gry”, aby przerwać grę, wrócić i przeanalizować sytuację, niż twardo trzymać się „Przepisów Gry IFAB”, że po gwizdku gry nie można przerywać (kiedy VAR wyraźnie stwierdza, że kontynuowaną grę można przerwać!). Sytuację jak te pewnie staną się elementem Przepisów Gry, kiedy VAR zostanie oficjalnie zaakceptowany i uwzględniony w tychże.

rmuniak

W świetle przepisów VAR jedyne do czego można się przyczepić to podkreślony zapis o przedwczesnym gwizdku sędziego. Kluczem w tym co napisał Przesmycki jest „w tej sytuacji”. Jeśli gwizdek był w momencie interwencji bramkarza czy na sekundę przed, ta interpretacja może się od biedy wybronić, bo oczywiście jeśli gwizdek był wcześniej, nie można arbitralnie stwierdzić, że gwizdek nie miał wpływu na interwencję bramkarza. Dlatego Przesmycki poświęca cały akapit, w którym uczula sędziów, że w sytuacjach mocno spornych lepiej grę puścić bez gwizdka i pozwolić arbitrom VAR na ocenę spornej sytuacji, aby uniknąć tego typu sytuacji w przyszłości. Piłkarze też nie powinni natychmiastowo przerywać gry po usłyszanym gwizdku, zwłaszcza, że ktoś może gwizdnąć z trybun.

Mówienie o tym, że Przesmycki namawia do łamania przepisów to grube nadużycie spowodowane ignorancją w kwestii obowiązujących przepisów.

kopacz
Drutovia

Nie Zbysiu wcale nie namawia do łamania przepisów, jego wszystkie sprzeczne z przepisami zalecenia uzasadnia tzw. „duchem gry”. Idąc jego tokiem rozumowania, to np. nie powinno być walkowerów za grę niezarejestrowanego zawodnika, bo zgodnie z „duchem gry” i tak grało 11 na 11, więc było sprawiedliwie.

kopacz
Drutovia

Ale bełkot! Jeśli sędzia wznowi grę to kwestia VARU jest skończona i nie trzeba z tym nic robić. Widocznie sytuacja nie była to na tyle klarowna sytuacja żeby można ją było szybko jednoznacznie ocenić. Przesmycki jawnie namawia do łamania przepisów, każąc im gwizdać wyimaginowane zbyt wczesne wznowienia, jeśli VAR spóźni się z interwencją.

rmuniak

Zgodnie z protokołem VAR sędzia ma prawo przerwać grę, aby ocenić poprzednią sytuację (to co nazywasz wyimaginowanym zbyt wczesnym wznowieniem to takie przerwanie gry – jedyny powód przerwania gry? VAR!). Przesmycki przede wszystkim uczula sędziów, aby czekać z gwizdkiem i pozwolić arbitrom VAR na przeanalizowanie sytuacji. Podkreślona sugestia jest tylko w sytuacji w której sędzia pośpieszy się z gwizdkiem, wtedy sugeruje przerwanie gry w taki a nie inny sposób, najlepiej kiedy piłka jest w środkowej strefie boiska (wtedy jest to zgodne z Protokołem VAR).
Kwestia VARu nie jest skończona po wznowieniu, przynajmniej nic takiego nie ma w protokole. Tutaj trzeba się zastanowić co jest ważniejsze: przepisy gry, które powstały kiedy VAR kompletnie nie istniał, czy odpowiednie wykorzystanie nowych narzędzi do jak najbardziej sprawiedliwego sędziowania. W tym wypadku Przesmycki bierze stronę sprawiedliwego sędziowania i ciężko mieć o niego pretensje, zwłaszcza, że przytoczony przeze mnie fragment Protokołu Var otwiera furtkę dla sędziów, którzy stawiają cele zapisane w protokole VAR ponad stare przepisy.

kopacz
Drutovia

W protokole nie ma, ale „Przepisy Gry” to wykluczają. Sędzia może przerwać grę i analizować VAR, jeśli gra nie została już wznowiona. Jeśli została wznowiona to nie może już jej przerwać i analizować starej sytuacji na VAR. Przesmycki jawnie nawiania do złamania tego przepisu sugerując arbitrom gwizdanie wyimaginowanego zbyt wczesnego wznowienia gry , co daje pole do popisu do nadużyć.

rmuniak

Wiele zapisów Przepisów Gry stoi w sprzeczności do VAR (np. przerywanie gry po parunastu sekundach od zaistniałej sytuacji po otrzymaniu info z budy) i dopóki te Przepisy nie zostaną zaktualizowane takie dyskusje będą mieć miejsce. Protokół VAR jest połączony z Przepisami Gry tylko tym jednym zapisem w punkcie 12, który dość ogólnikowo zostawia furtkę na nieprzestrzeganie niektórych zapisów z „Przepisów Gry”. Obie interpretacje się wybronią w tej sytuacji – ale bardziej sensowna wydaje się interpretacja Przesmyckiego, choć rozumiem, że ktoś inny wolałby się trzymać kurczowo Przepisów Gry z zasady z punktu 12 (tylko wtedy zaprzecza to celowi wprowadzenia VAR, czyli punkt 1 Protokołu VAR: correct clear errors and for missed serious incidents in defined match-changing decisions: goal, penalty/no penalty, direct red card and mistaken identity). Jeśli postawimy na ze obecne Laws of Game są ważniejsze niż Protokół i przez to przejdzie błędna decyzja sędziego, zaprzeczamy całemu sensu wprowadzenia tego VARu. Oczywiście zakładam, że mówimy, że VAR zostanie użyty do takiej właśnie sytuacji, bo inaczej w ogóle nie powinno być mowy o VARZe.

Vinni

Tu nawet nie chodzi o tą konkretną sytuację, czy każdą inną. Od wczoraj wychodzą coraz to nowe wywiady z byłymi sędziami, które wprost pokazują co wyczyniał Przesmycki. Według nich całe to „Kolegium sędziowskie” to fikcja, w którym tak naprawdę rządzi jedna osoba – Przesmycki. Częste zmiany obsady sędziowskiej, kontrowersyjne oceny ze strony przewodniczącego, to tylko dwa z wielu zarzutów, które pojawiły się od wczoraj.
Sprawa śmierdzi, bardzo mocno śmierdzi i coś czuję, że zrobi się w okół niej jeszcze większy szum niż panuje w tej chwili. Zobaczymy, która strona ma rację, ta z PZPNu, czy ta byłych sędziów.

szparag75

Popatrzcie na zrzut zaprezentowany przez Bońka. Asystent cały czas trzyma chorągiewkę na dole mimo, że piłka jest już na głowie Vujadinowića, co wskazuje na prawidłowość tezy, że asystent wskazywał pozycję spaloną dla Gytkiaera i jeśli VAR rozpatrywał ten moment to można stwierdzić, że jego zastosowanie miało podstawy w przepisach, bo w tym momencie faktycznie „ewidentnie” nie było spalonego. Ale co faktycznie sygnalizował asystent wie tylko on i być może Frankowski.
Najśmieszniejsze w roztrząsaniu tej całej sytuacji jest przejście bez refleksyjnie co do uznania bramki dla Śląska bez jakiejkolwiek dyskusji (w C+ nie rysowano żadnych linii przy podaniu do Robaka) mimo że pozycja Robaka i Dilavera na boisku są tak samo ciężkie do ustalenia jak Celebana i Vujadinowića. Dzisiaj tak sobie puszczałem skrót tej sytuacji i tak na 80% skłaniał bym się że Robak był na jeszcze bardziej „ewidentnie” spalonej pozycji. Ale pan redaktor z C+ obwieścił światu, że w tej sytuacji ewidentnie nie może być mowy o spalonym, a dla mnie wcale to tak ewidentne nie jest.
To takie moje przemyślenia bez napinki w jakąkolwiek stronę.

Atomowy

Nie zauważyliście jednego drobnego szczegółu (Lech-Śląsk). Sędzia liniowy podnosi chorągiewkę przy podaniu Vujadinovica do strzelca gola, a nie do Vujadinovica. Więc jednak się pomylił. Obejrzyjcie powtórki.
Wydaje mi się, że oni w ogóle nie brali pod uwagę faktu, że mógł być spalony wcześniej i liniowy też tego absolutnie nie wychwycił, stąd błąd.

wpDiscuz