Środowisko zjednoczone: Kryszałowicz w walce z rakiem nie zostanie sam
Weszło

Środowisko zjednoczone: Kryszałowicz w walce z rakiem nie zostanie sam

Każda wiadomość o chorobie jest smutna, ale gdy choruje piłkarz, coś nas uwiera wręcz podwójnie – kiedyś taki człowiek dawał nam radość, a teraz sam potrzebuje pomocy. Tak stało się niestety ostatnio, gdy na światło dzienne wyszła informacja o Pawle Kryszałowiczu, którego zaatakował rak jelita. W tej trudnej historii jest też jednak coś pozytywnego, bo cała sytuacja pokazała, jak w obliczu takiego wyzwania potrafi zjednoczyć się środowisko.

150 tysięcy złotych – tyle pieniędzy potrzeba na leczenie tego paskudztwa, które zaatakowała Pawła. Najpierw zbiórkę zaczęli rozkręcać jego przyjaciele, ale szybko się okazało, że nerwowe liczenie każdej złotówki nie będzie potrzebne. – PZPN pokryje koszt całego leczenia. Nie informowaliśmy o tym oficjalnie, ponieważ uznaliśmy, że nie należy się tym chwalić. Jak tylko dowiedzieliśmy się o chorobie Pawła, było dla nas jasne, że mu pomożemy – powiedział rzecznik związku Jakub Kwiatkowski. Z kolei Zbigniew Boniek napisał na Twitterze, że temat jest ogarnięty, a teraz czas na leczenie i spokój.

Co miesiąc PZPN będzie wypłacał Kryszałowiczowi odpowiednią sumę. To na pewno bardzo ładny gest związku, ale też naturalny. Paweł Kryszałowicz to piłkarz dla polskiej reprezentacji zasłużony, brał udział w udanych eliminacjach do Korei i Japonii, strzelał bramki, choćby tę decydującą o wygranej na piekielnie trudnym terenie w Walii. Na samym mundialu też trafiał, podwyższył przecież wynik z USA na 2:0.

Gdyby więc związek zostawił Kryszałowicza samego, trudno byłoby to zrozumieć. Na szczęście, to już nie te czasy, panuje normalność, a czymś normalnym jest pomoc dla napastnika.

Co więcej, nie tylko PZPN wyciągnął do byłego reprezentanta dłoń. Zrobił to też Marcin Gortat, który zapowiedział, że jego fundacja również skontaktuje się z piłkarzem. Jedna pomoc nie wyklucza się z drugą – odpukać, ale koszty leczenia mogą ostatecznie przekroczyć 150 tysięcy złotych, a w takim wypadku Paweł już wie, że sam w tym starciu nie zostanie. To przecież też może mu pomóc z większym optymizmem podjąć walkę z chorobą.

Wszyscy wierzymy, że będzie to walka zwycięska.

Fot. 400mm.pl