Napoli odpada, ale godnie żegna się z Europą
Weszło

Napoli odpada, ale godnie żegna się z Europą

Jest wiele zespołów, które wilczy bilet z Ligi Europy przyjęłyby ze smutkiem – o, weźmy choćby Arsenal, ekipa Wengera przez krajowe rozgrywki do Ligi Mistrzów się pewnie nie dostanie, musi liczyć na sukces piętro niżej w międzynarodowym futbolu. Jednak z Napoli historia jest już inna. Jasne, nikt nie pogardzi nawet tak mało prestiżowym trofeum, jak LE, natomiast neapolitańczycy mają szansę na scudetto, pierwsze od przeszło dwóch dekad, więc naturalne, że utrata europejskiego frontu by drużynę Sarriego tak nie bolała. I rzeczywiście, Europa w sezonie 17/18 odjechała im bezpowrotnie, natomiast pożegnanie odbyło się z klasą.

Nie było pozorowania, grania na jak najmniej przykry wynik po porażce z Lipskiem w pierwszym meczu 1:3. Nie, goście naprawdę atakowali z przyzwoitymi chęciami, momentami udawało się im zamknąć rywala na jego połowie i długo stamtąd nie wypuszczać. Duża w tym zasługa Piotrka Zielińskiego, który był aktywny, wiedział, kiedy należy przyspieszyć grę, a kiedy ją zwolnić. Super było to podanie do Insigne, które przeszyło całą linię obrony rywala i wyprowadziło Isigne sam na sam z Gulacsim. Tak, był wtedy spalony, ale można było też zobaczyć jak Piotrek dobrze się dziś czuje, co potwierdził zresztą później. Strzelił na 1:0, dobijając uderzenie Insigne – może sama bramka nie była ładna, ale kombinacja ją poprzedzająca już tak, szybka wymiana piłek i wyprowadzenie Włocha na dobrą pozycję. Na 2:0 podwyższył w końcówce już sam Insigne, wykorzystując dośrodkowanie Callejona i niezdecydowanie obrońcy, który chciał poczekać na piłkę, ale zanim ta dotarła do niego, spotkała się z zawodnikiem Napoli.

Na tym stanęło, bo potem goście nie potrafili już jednak wyprowadzić ostatecznego ciosu. Najgroźniej było po uderzenie Callejona, ale skoro wskazujemy uderzenie siedem metrów od bramki i dwa metry nad nią, to może jednak lepiej przestać pisać o jakiejkolwiek groźbie.

Prawda jest taka, że Napoli przegrało ten dwumecz u siebie, tutaj, choć było sporo lepsze od przeciwnika, postawiło sobie zbyt trudne warunki. Choć przeciwnik starał się pomagać najlepiej, jak potrafił: gospodarze na początku gry obili poprzeczkę po rykoszecie od Tonelliego, ale poza tym nie istnieli w ofensywie. Oddali zero celnych strzałów, wszystkie próby prostopadłych podań kasował im Reina, który umiejętnie grał na przedpolu.

Czyli jedni pożegnali się godnie, choć średnio im zależało, drudzy idą dalej po słabym występie, choć wygrana całych rozgrywek może być dla nich bezcenna, w końcu zajmują dopiero piąte miejsce u siebie w kraju. Liga Europy w pigułce.

RB Lipsk – Napoli 0:2

Zieliński 33′ Insigne 86′

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (16)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
derlis

Jaja będą, jak się okaże, że Napoli które postawiło wszystko na mistrzostwo Włoch, przegra je w przedostatniej kolejce z Juventusem

Uśmiech Koali

zadne tam jaja tylko norma 😉

derlis

Będą jaja, będą z tego że tak wszystko celowo odpuszczają na rzecz ligi, którą też mogą przegrać, i to na samym finiszu, no ale z drugiej strony to gdyby to była moja pierwsza realna szansa na mistrzostwo od prawie 30 lat, to pewnie też bym resztę rozgrywek odpuścił

M.S.

Nie oszukujmy się, w Serie A jedynym klubem z dużym potencjałem międzynarodowym jest Juve. Napoli i Roma, to dobre drużyny, ale nie ta najwyższa półka.

derlis

Trzeba jednak przyznać, że oba te zespoły mocno zaprogresowały w ostatnich latach i potrafią poszarpać nerwy, bo to nie jest tak że Juve wygrywa sobie ligę 15 punktami przewagi
W zeszłym sezonie wygrali ją ledwie czterema (druga była właśnie Roma), a obecnie wciąż oglądają plecy Napoli
W Napoli problemem jest według mnie zmęczenie piłkarzy, a w Romie problemem mogą być wyprzedaże najlepszych graczy w promocji, a może i nawet szczegół w postaci zmiany ustawienia, ale to nie zmienia faktu że i tak jest całkiem dobrze, bo w LM chyba nikt nie oczekiwał wyjścia z takiej grupy (Chelsea pogoniona 3-0 to jeden z najlepszych meczów Romy jaki widziałem w ostatnich latach), a i szanse na awans do 1/4 są realne, w której to 1/4 ostatni raz byliście 10 lat temu

WhiteStarPower

Moze inaczej, Juve jest superklubem na rowni z najsilniejszymi a Roma i Napoli to mocne kluby europejskie ale nie w szeregu z tamtymi. Bo Mateusz napisal to tak jakby one nie były na europejskim poziomie

M.S.

Tak, Napoli i Roma naciskają, cieszy też fakt, że Inter i Milan też zaczynają grać. Może Serie A się podniesie, ale długa droga przed nimi. Patrząc na infrastrukturę, to w wielu przypadkach gorzej to wygląda niż u nas.

derlis

No gdyby do dwójki z Rzymu i Napoli z powrotem dołączyły Inter i Milan, to byłoby jeszcze ciekawiej, bo w stawce jest też zawsze niewygodna Fiorentina, która niby o majstra nie gra, ale najlepszym potrafi sprawić problemy, taka włoska wersja Evertonu

PaQ

Rzeczywiście w przypadku wielu włoskich klubów pod względem infrastruktury czas jakby się zatrzymał i to dawno temu. Niestety infrastruktura nie gra i wg mnie u nas ewolucja poszła trochę odwrotnie – zamiast poziomu sportowego zbudowaliśmy piękne stadiony z nadzieją, że grając na nich nasi kopacze nauczą się podawać, dryblować i strzelać bramki. Jednak nic z tego nie wyszło i teraz przykro na to patrzeć gdy na 40-tysięczniku zasiada 8-10 tysięcy widzów. Poza tym u nas często na tych stadionach się kończy bo poza nimi nie ma baz treningowych czy akademii tylko długi, błaganie o kasę miejską i śmieszne oświadczenia. To tylko takie ładne opakowanie zewnętrzne, coś jak cała nasza liga.

M.S.

Właśnie mnie śmieszyło, jak przed Euro mówili, że jak będziemy mieli ładne stadiony, to się poziom podniesie, he, he, he. Bardzo proste i głupie rozumowanie.

thinktonio
KS Armado

Żadne jaja, tylko kalkulacja za 2 miejsce i tak są w Lidze Mistrzów. A mistrzostwo kraju to dla nich więcej niż LM (starcie Północ – Południe Włoch).
Wygranie LE dużo trudniejsze – dlaczego, bo system pucharowy oraz przeciwnik, z kraju, gdzie inna jest kultura gry (rozpracowanie przeciwnika trudniejsze, możesz trafić na klub niemiecki, angielski, hiszpański, turecki, itd.). Napoli w tamtym roku szło na wszystko oraz grało super futbol (jak i teraz) i …. zajęło 3 miejsce w kraju oraz w efekcie końcowym musiało grać eliminacje LM.
Faktycznie, tylko najsilniejsze kluby (z długą i dobrą ławką) mogą pozwolić sobie na grę w kraju i w LM/LE, a i tak mają kłopot. Patrz Chelski w Anglii w tamtym roku, grali tylko w kraju i zdominowali rozgrywki, a teraz im tak dobrze nie idzie w PL. Oczywiście obecnie Citi gra wszędzie, ale ile tam wydano $ na piłkarzy oraz już pierwsza wpadka zanotowana – odpadnięcie z PA z drugoligowcem.. Pozdrawiam,

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

„wygrana całych rozgrywek może być dla nich bezcenna” – żartujecie, prawda? Po tym co dziś pokazali, to chyba przysłowiowy puchar pasztetowej wygrają.

Nedi81

Jasina – drewnopodobny sposób komentowania wydarzeń sportowych. Charakteryzuje się brakiem wiedzy elementarnej, ubogim słownictwem i częstymi powtórzeniami. Pojawia się zwiewność rozpędzającej się panczenistki. Krótkie pauzy są kolorowane głębokimi wstawkami typu – „eeeee”, czy „aaaaa”. Nierzadko występuje ton głosu usypiający. Zaleca się unikanie kontaktu słuchowego na trzeźwo. Po alkoholu zwłaszcza.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Pełna zgoda. Późniejszy komentarz Pana Strejlaua… maliny w cukrze.

Rudy z UE

No to kogo maja wstawic jak laskowski w korei?

DeSToR

Panowie z weszło oglądacie mecze? Czy tylko dokonujecie wstydliwych, pobieżnych ocen. Zieliński był jednym z najsłabszych piłkarzy w tym meczu. Pomimo zaprezentowania nietuzinkowych umiejętności dwa-trzy razy. To by było na tyle. Grał na nieswojej pozycji. I grał beznadziejnie. Napoli nie tworzyło jego skrzydłem żadnych groźnych akcji. Samemu Zielińskiemu piłka zostawała zabierana jak dziecku na podwórku. Miał mnóstwo strat podyktowanych jego fatalnymi wyborami. Do 33 minuty miał same nieudane zagrania. Co dostał piłke to nie potrafił ją mądrze zagospodarować. Gdy wrócił na swoją pozycję po wejściu Callejona, nie istniał! Gościa nie było na boisku… Nawet w końcówce wykopał na pałę, zamiast rozegrać. Całą linię pomocy spinał wyśmienity w tym meczy Allan. A Zieliński jakby nie miał sił. Zagrał dwie-trzy piłki znamionujące wysoką klasę, ale o tempo za późno! To pomocnik jest odpowiedzialny za zagranie w momencie spalonego. Zielek grał te piłki w momencie spalonego. Ergo: zagrał źle. I nie podniecajmy się siatką założoną piłkarzowi z Lipska… Ostatnio tu był artykuł, że Zielek musi odejść by rozwinąć skrzydła. A według mnie on gra dzięki platonicznej miłości Sarriego. Gdyby nie anielska cierpliwość do Zielińskiego, ten by nie grał wcale. Przy takim znikaniu jak w końcówce drugiej połowy, gdzie zespół Zielka potrzebował? Przy jego niechlujnej grze? Przy fatalnych wyborach i bezproduktywności? Gdzie on sobie poradzi? Gdzie to będzie tolerowane? W Anglii – nigdy. W Bundes – nie. W Hiszpanii – może w zespołach środka tabeli. I na koniec jeszcze jedno. Z taką psychiką i bez pracy z psychologiem, Zieliński nigdy nie będzie piłkarzem vide Boniek. Nie ma jaj i tyle. Kadry nie pociągnie. Będzie grał w niej tylko wtedy dobrze, jak będziemy wygrywać i ktoś inny ją będzie napędzał. Zieliński stanowi tylko ciekawy dodatek do gry. To nie jest zawodnik na 90minut ciężkiej pracy. Jest to li tylko dobry as z rękawa, który może pomóc w 30minut, ale może też przechodzić mecz. Ostatnio udało mu się coś strzelić i posłać asystę cacko. Ale bez podniety. Trzeba patrzeć racjonalnie. On ma już 23 lata i nie powinien notować takich juniorskich wahań.

wpDiscuz