Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wpływ poziomu sportowego na zainteresowanie piłką nożną w Polsce jest przeceniany. Taki wniosek należy wysnuć po wnikliwej obserwacji dotyczącej frekwencji, liczby sponsorów, zainteresowania mediów i kibiców. Ale przede wszystkim – taki wniosek można wysnuć, analizując kierunek zmian zaproponowany przez Ekstraklasę SA. Zmiany dotyczące rozgrywek, o których szeroko pisaliśmy w ubiegłym tygodniu wydają się dość niewielkie – z prawdziwie istotnych reform co do rozgrywek najwyższej ligi można wymienić właściwie jedynie powiększenie grona spadkowiczów o trzecią drużynę od końca. Zdecydowanie głębsze są zmiany w I lidze i właśnie one najwięcej mówią o planach polskiego środowiska piłkarskiego na kilka najbliższych lat.

Wstępny projekt zakłada bowiem baraże na kształt angielskiej Championship – spotkania trzeciej drużyny tabeli z szóstą oraz czwartej z piątą, następnie wielki finał o awans do krajowej elity. Już sam fakt dodania tego typu meczów do kalendarza to istotna zmiana, ale ważniejsze wydają się obostrzenia dotyczące spełniania nowych, bardziej wymagających warunków licencyjnych. – Nie pozwolimy na kolejną Sandecję – słyszy się w kuluarach, nawiązując do przeciągającej się banicji Sączersów z dala od własnego nowosądeckiego stadionu.

Czysto teoretycznie więc: możliwa wydaje się sytuacja, w której niezależnie od wyniku barażowych spotkań, do Ekstraklasy awansuje szósty zespół I ligi – wystarczy by trzy drużyny, które skończyły ligę wyżej, nie zdołały przebić się przez sitko Komisji ds. Licencji Klubowych. Wyobraźmy sobie ligę za dwa lata – rywalizują w niej m.in. ŁKS, Widzew, GKS Tychy, być może GKS Katowice, już z łopatami wbitymi w teren budowy nowego stadionu, do tego Stal Mielec, Podbeskidzie Bielsko-Biała… Ale oprócz nich przecież wciąż będą i ci, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Ci z prowincjonalnych stadionów straszących rdzą, ci z mniejszych miejscowości, w których nikt nigdy nie myślał o montażu profesjonalnego oświetlenia, ci z klubów, w których całościowy budżet wygląda gorzej, niż budżet niejednej ekstraklasowej akademii.

Nie raz, nie dwa i nie dziesięć razy okazywało się, że poziom sportowy na przestrzeni całego sezonu nie musi być związany ani z wysokością, ani z terminowością wypłat, ani tym bardziej z infrastrukturą czy zainteresowaniem kibiców w danym mieście. Najświeższy przykład, oczywiście z niższej ligi, ale doskonale oddający wszystkie te zależności – Drwęca Nowe Miasto Lubawskie wygrywające trzecią ligę, wyprzedzając i ŁKS, i Widzew. Niewiele brakowało, by na czwartym poziomie rozgrywkowym zostały dwa kluby z trzeciego największego miasta w Polsce, z budżetem kilku, albo i kilkunastokrotnie wyższym od ligowych rywali, z regularnie zapełnianym stadionem (no, stadionem i trybuną), rzeszą fanów i zdywersyfikowanym dzięki obecności armii sponsorów portfelem. A to dlatego, że wyższy poziom sportowy zaprezentowała grupa chłopaków grających na prowincji, opłacana przez ekscentrycznego szefa Finishparkietu, na małym stadionie bez jakiejkolwiek „bazy”.

Jeśli uznalibyśmy, że poziom sportowy jest absolutnie najważniejszy, poza nim nie liczy się nic – dzisiaj wiceliderem II ligi nie byłby ŁKS, dzisiaj w zarządzie stowarzyszenia reprezentującego II ligę na wzór Ekstraklasy SA nie zasiadałby prezes ŁKS-u, zresztą jeden z pomysłodawców szukania sponsorów dla II ligi w taki sposób. Prawdopodobnie pierwszego meczu rundy rewanżowej nie transmitowałoby lokalne TVP, które pokaże na antenie starcie MKS-u Kluczbork z ŁKS-em właśnie. Na czele frekwencji w II lidze znalazłby się inny klub, a nie ŁKS ze średnią grubo ponad dwukrotnie wyższą niż trzeci w tabeli liczby widzów GKS Jastrzębie. Drwęca, już bez sponsora w postaci Finishparkietu, walczy o życie w III lidze i naprawdę trudno oczekiwać, by lepiej radziła sobie poziom wyżej, grając w najlepszym wypadku na oddalonym o 60 kilometrów stadionie w Grudziądzu.

Żeby była jasność – jeszcze większą przepaść stworzyłoby takie porównanie, gdyby w „licencyjnym eldorado” na krzywdzie Drwęcy skorzystał nie ŁKS, a Widzew. Jeśli wyobrazimy sobie, że zamiast 15 tysięcy karnetów w klubie z budżetem zabezpieczonym na kilka sezonów do przodu, mamy garstkę kibiców z Nowego Miasta w Grudziądzu, obserwujących grę bankrutującego i zdziesiątkowanego zespołu… Cóż, idzie się wyleczyć ze stawiania poziomu sportowego ponad wszystkie inne okoliczności, tym bardziej, że z nowomiejskiej szafy wypadają kolejne trupy, jak choćby zwierzenia piłkarzy o gnojeniu ich przez byłego już właściciela.

To wbrew pozorom nie jest łatwe zagadnienie. W sporcie sprawa jest oczywista – szybszy, mocniejszy, silniejszy wygrywa. Ale piłka nożna na profesjonalnym szczeblu to przecież już przede wszystkim biznes, w drugiej kolejności sport. Dlatego propozycje ujemnych punktów za opóźnienie transmisji telewizyjnej, co przecież nic wspólnego ze sportem nie ma. Dlatego ujemne punkty za kreatywne omijanie podatków czy nieścisłości w raportowaniu o stanie zadłużenia. Dlatego licencyjne nadzory nad tymi, którzy mają niewystarczające oświetlenie dla ekipy transmisyjnej. Najtrudniejsze jest przyznanie się przed samym sobą – tak, to już bardziej biznes niż sport. Jest na to tysiąc dowodów z ograniczaniem wynagrodzeń przez Komisję Licencji na czele. A jeśli już się przyznamy…

Dla ŁKS-u czy Widzewa awans z uwagi na licencyjne problemy Drwęcy byłby korzystny w oczywisty sposób. Ale jeśli spojrzymy szerzej – gigantyczny zastrzyk marketingowy, medialny i organizacyjny dostała cała II liga. Ba, na decyzji Komisji skorzystali sami kibice z Nowego Miasta Lubawskiego, którzy nadal mogą oglądać mecze u siebie a nie w Grudziądzu.

Wróćmy teraz do I ligi według reformy. Jest rok 2020. Pierwsze dwa miejsca otrzymują awans do Ekstraklasy, na miejscach barażowych znajdują się z kolei Górnik Łęczna, otwarcie proponujący powrót na stadion w Lublinie, Pogoń Siedlce oraz Wildowianka Wildowice, o której wiadomo, że nie płaci od 3 miesięcy. Na szóstym miejscu jest zaś Widzew. Szósta siła ligi według poziomu sportowego, ale jednocześnie marka, która ożywi Ekstraklasę. Wyobrażam sobie kontrowersje, gdy Komisja ds. Licencji Klubowych odrzuca jeden po drugim wnioski zwycięzcy barażowych meczów oraz drużyn z kolejnych miejsc, jednocześnie nie mając żadnych obiekcji w stosunku do Widzewa. Ale wyobrażam sobie też kolejny sezon Ekstraklasy z udziałem Wildowianki oraz kolejny sezon z udziałem Widzewa.

Ekstraklasa kierunkiem reform podąża w stronę ligi, gdzie stabilność finansowa, zaplecze infrastrukturalne oraz w dalszej kolejności marketing czy liczba kibiców, będą wyceniane niemal na równi z poziomem sportowym. Zastanówmy się – ile straciłaby liga, gdyby Górnik Zabrze skończył ubiegły sezon na trzecim miejscu? Nie chodzi tylko o szaloną frekwencję w Zabrzu, chodzi też o frekwencję w Warszawie, gdy przyjeżdża Górnik, o frekwencję w Poznaniu, o frekwencję w Płocku. Jak mocno plulibyśmy sobie w brodę, gdyby zamiast 20 tysięcy kibiców Górnika w Zabrzu w telewizji pokazywano 800 osób z Nowego Sącza w Niecieczy?

Może się mylę, ale dopuszczenie do gry o awans nawet szóstej drużyny I ligi przy jednoczesnym zaostrzeniu progu wejścia, to jasny sygnał – chcemy kolejnych Górników, nie kolejnych Sandecji. Brutalne, może nawet aroganckie, ale chyba i dopingujące do działania. Już dziś słychać, że w klubach z górnej połowy tabeli I ligi zaczyna się debata – kiedy, w jaki sposób, na jakich zasadach dostosowywać stadiony. Jeśli prawdą jest to, co w felietonie na portalu 2×45 napisał Janekx89 – w Rakowie właściciele klubu chcą nawet powalczyć w wyborach samorządowych o władzę w Częstochowie, by dopiąć inwestycje związane z przystosowaniem stadionu przy Limanowskiego do wymogów Ekstraklasy.

Pozostaje pytanie – czy straci na tym poziom sportowy? Odpowiedzią jest włączenie dowolnego meczu Ekstraklasy. Poziom sportowy już za wiele stracić nie może.

A jeśli mamy do wyboru fatalne danie zapakowane w pachnące papiery i owinięte prześliczną wstążką, bądź niemal tak samo fatalne danie na plastikowym zapleśniałym talerzyku… Skoro nie bardzo możemy się ekscytować wyczynami piłkarzy, to niech chociaż cała reszta będzie na najwyższym poziomie – od księgowych, przez groundkeeperów, aż po prezesów.

KOMENTARZE (35)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
transparentny

Nic kontrowersyjnego, nic odkrywczego. Poziom sportowy i ekstraklasa, hehe. Dlatego Premier Leauge łoży(ło) kasę na spadkowiczów ligę niżej – liga ma być produktem, przede wszystkim. Poza tym naprawdę wolę obejrzeć jak kopiący się po czole Górnik przejedzie się po kopiącej się po czole Legii (a potem poczytać komentarze na Weszło!) niż obejrzeć jak B-B wiezie Legię trójką, dla trzech fanów na krzyż w polu kukurydzy. Wolę marki dużych ośrodków sportowo-historycznych bo poziom sportowy w tej lidze zwyczajnie nie istnieje. Maszyna losująca, wśród ślepców jednooki królem.

fronda

A co będzie jesli pierwsza szóstka nie będzie miała odpowiedniej infrastruktury?

Mihau
ŁKS ŁÓDŹ

To pewnie z ekstraklapy nie spadła by jedna drużyna.

skurminator

Ale przecież zakładając, że z Ekstraklasy spadają aż 3 zespoły (i te 3 zespoły spełniają wymagania licencyjne), to prawdopodobieństwo tego jest nie do pominięcia tylko w pierwszym sezonie. Zresztą idąc dalej wymogi licencyjne w pierwszej lidze też trzeba będzie podnieść.

Adam777

czy naprawdę nie da się napisać jakiegokolwiek artykułu nie wspominając o ŁKS?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mihau
ŁKS ŁÓDŹ

oooo widzę że Adam777 ma 2 konta? Za multikonto nie ma bana? I do tego sam sobie odpisuje…

Mihau
ŁKS ŁÓDŹ

A ty umiesz pisać posty nie wspominając nic o Płocku? Na 10 twoich ostatnich komentarzy 6 było właśnie o Płocku! Jesteś w chuj monotematyczny i nic ciekawego do dyskusji poza prowokacyjnymi wpisami nie wnosisz.
Kilka postów niżej masz wypunktowane poprzednie blogi Olkiewicza, więc sprawdź, usiądź i przeproś.

Adam777

wow, napisałem czy każdy tekst musi być z nadmienionym ŁKS, a ty przy okazji zrobiłeś dochodzenie na moim koncie. No to nie mam 2 kont, a w komentarzach mogę pisać o Płocku ile chcę. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że ŁKS nie jest pępkiem świata i pisanie o nim w kontekście każdego artykułu jest drażniące. Jeśli tego nie rozumiesz to podstaw sobie tam jakikolwiek inny klub, któremu nie kibicujesz i pomyśl czy to fajnie czytać w kółko o klubie, którego autor jest kibicem

Mihau
ŁKS ŁÓDŹ

Ja chociaż sprawdzam informację zanim coś napiszę i wiem że nie pierdolnąłem głupoty jak ty w pierwszym poście. Weź pokaż mi te „każde” artykuły Olkiewicza w których wspomina tylko i wyłącznie o ŁKSie! To po pierwsze. Po drugie jak Ci się teksty nie podobają to nie czytaj, nie dokładasz do tego ani złotówki, nie ma przymusu czytania czegokolwiek na tej stronie i zwyczajnie jak ci nie pasuje to zmykaj do swojego świata. A po trzecie twoje chęci nikogo tu nie interesują a tym bardziej nikt nie będzie się do nich stosował, więc odpowiedz sobie sam na swoje tytułowe pytanie.
Nie pozdrawiam.

Adam777

a głupi jesteś i tyle, ja barana udaje w komentarzach, a ty niestety tak już masz, twoja reszta komentarzy i poglądów to wstyd

Mihau
ŁKS ŁÓDŹ

Nie wydaje mi się abyś musiał udawać. Jednak Lem miał rację. Brakło argumentów i zaczęło się obrażanie, czyli ostatni bastion obrony. Zaorane. Kończę z tobą dyskusję.

WhiteStarPower

Dlatego wszyscy trzymają kciuki za spadek B-B i Sandecji. Chociaz Sandecja to bogate i duze jak na ekstraklasę miasto, zabił ich brak stadionu jak mieli rozpędzony początek i mogli nakręcić frekwencje i ludzi z miasta do przychodzenia pierwszy raz na mecze. Ale nikt normalny nie bedzie dymał do Niecieczy zeby oglądać te kopaninę wiec ciezko sie dziwić Ekstraklasie. Gorzej jak przez ten przepis do ligi bedzie wchodzić 3,6, i np 8 druzyna bo poprzednie tak sie ułożą E nie beda miec warunkiw na licencje, i sie zacznie cirkus, to je pewne

egzekutor_77
Pogoń Szczecin

Sandecja to nie miasto

Pawel_Jumper

Nowy Sącz to 3 najmniejsza miejscowość spośród klubów w ekstraklasie, jedynie Nieciecza i Lubin mają także poniżej 100 tysięcy mieszkańców.
Mediana zarobków w Nowym Sączu jest najniższa w całej Małopolsce i wynosi 3 tys. zł brutto.

Po co wygadywać takie głupoty? Wyciągasz te tezy z maszyny losującej?

Weszlacki Komentator

Pięknie zaorałeś fantastę ;-D

Staszek Anioł

Nie rozumiem w tym wszystkim jednej rzeczy – nie wierzę, że licencje będą przyznawane dopiero po barażach! Sprawa wydaje się prosta – pierwsza szóstka ligi ma mieć licencje na Ekstraklasę PRZED barażami. Jeśli któraś nie ma – niech te miejsca przesuwają się w dół.

WhiteStarPower

Tylko to by miało sens, masz racje. Chociaz tu beda kontrowersje ze ktos w 3 mies dostosuje resztę obiekcji do wymogów, wiec nie mozna tej szansy tez odbierać wtedy. Chodzi o rażące niemożliwości (nie postawisz stadionu w 3 mies np, ale,dach juz możesz zbudować)

Staszek Anioł

Tak po prawdzie to ogólnie zostawiłbym jednak ten jeden sezon „przejściowy” dla beniaminków. Bo jednak infrastruktura to nie jest główny problem polskiej piłki…

Lluc93

Przecież tak to tłumaczyli. Nie ma, że jak tylko jedna drużyna z miejsc 3-6 to ona wchodzi bez grania. Miejsce tych drużyn zajmują kolejne w tabeli, które te wymogi spełnią.

Staszek Anioł

Zdjęcie profilowe Lluc93 Odnoszę się do treści felietonu. A tam jak byk o „odrzucanych jeden po drugim wnioski zwycięzcy barażowych meczów oraz drużyn z kolejnych miejsc”. Zakładam, że licencje będą jednak rozdzielane przed, bo inaczej to będzie cyrk na kółkach.

kuba89

Do fronda

Gówno

FC Bazuka Bolencin

Kuba, Ty serio wierzysz że te wszystkie ŁKS-y, Widzewy, Polonia W., Tychy, Katowice, Mielce, Podbeskidzia tak od kopa sobie wejdą? Bo w ostatnich latach to raczej widzę tendencję odwrotną. Wchodzą Termaliki, Sandecje, nawet ta Wisła Płock. W tym sezonie relatywnie najlepszą piłkę grają Chojniczanka, Miedź Legnica, Raków i w niektórych meczach…Puszcza Niepołomice.
Tyscy choć mają najpiękniejszy stadion w tej lidze to błąkają się raczej w środku i ogonach tabeli, Gieksa już chyba kilkanaście lat „szturmuje” ekstraklasę, nie mogąc wyjść z I-ligowego marazmu. Nie jest powiedziane że jak ŁKS czy rok potem Widzew – wejdą do tej I ligi to wciągną tą specyficzną ligę nosem.
Żle im nie życzę, postronnemu kibicowi znacznie lepiej ogląda się mecz rozgrywany na wypełnionym kilkunastotysięcznym stadionie z dobrym dopingiem, a nie na odartych z jakiejkolwiek atmosfery kilkutysięcznych kurnikach wypełnionych w 30 procentach. Ale niech piłkarze to pokażą że zasługują na to granie, a nie żeby klub grał bo ma fajny stadion i z dużego miasta pełnego kibiców. Skoro kopacze są za słabi to taki klub nie zasługuje na ekstraklasę. I powinien to być dla nich wstyd, że na zadupiach bez kibiców potrafią a w większych ośrodkach z dużym potencjałem – nie.
*
Co do tego przeceniania poziomu sportowego na zainteresowanie piłką to może ekstraklasy się to tak nie tyczy, ale już sobie wyobrażam mecze kadry i tych wszystkich januszy którzy jeżdżą teraz na kadrę i śledzą wyniki, gdyby Lewy strzelał w niej tyle co np. za Smudy czy Fornalika, kadra notowała podobne wyniki jak za ww. czy końcówki Beenhakkera. Podejrzewam, że mecze eliminacyjne z drużynami pokroju Kazachstanu czy nawet Czarnogóry trzeba by było przenosić na mniejsze stadiony bo na Narodowy nie byłoby tyle chętnych żeby go zapełnić.

skurminator

Ale rezygnacja z morderczej końcówki jest po to, żeby więcej klubów zaczęło grać w LE. Ja wiem, że wielu myśli, że nasza eks jest skorumpowana do imentu i tym tłumaczą powody, dla których taka np. Jagiellonia czy Lech nie chcą grać w LE, ale moim skromnym zdaniem jednym z powodów ostatnich problemów polskich klubów w eliminacjach była ta mordercza końcówka sezonu.

JC

Wystarczy przywrócić dawny system „wiosna-jesień” i już nie będzie morderczej końcówki, meczów w lutym i grudniu gdzie tylko masochistom jest dobrze na stadionie oraz gry z zespołami które sa w pełni sezonu w Kazchstanie czy innej Mołdawi czy Islandii z którymi konkurujemy o miejsca w rozgrywkach europejskich.

Staszek Anioł

Czechom jakoś system jesień-wiosna nie przeszkadza. A system wiosna-jesień ma jedną ogromną wadę – wyłania drużyny do pucharów na ponad pół roku przed startem w Europie. A w realiach polskich to oznacza (tak z grubsza), że nie byłoby już połowy zawodników z tamtego składu, a trenerem byłaby trzecia osoba z kolei…

jandar1990
GKS Tychy

W Czechach jest cieplej niż w polsce to po pierwsze, piłka nożna jest tam na drugim miejscu po hokeju na lodzie, po trzecie czeska liga jest opakowana jak mecze wisły kraków z czasów jak leciały w tvnie

Staszek Anioł

Akurat jeśli chodzi o klimat to wielkiej różnicy między nami a nimi nie ma. Inna sprawa, że mają mniej kolejek, chociaż… w tym roku to zmienią i będzie trochę więcej (ale nie tak jak u nas, bo u nas bardziej rozbuchać terminarza chyba się nie da).

A co do frekwencji – cóż, u nas zawsze jest jakoś 137 problemów, dlaczego bywa czasem niska, ale nie wydaje mi się, żeby pogoda była jakoś szalenie istotna.

jandar1990
GKS Tychy

Jest sam chodzę na I ligę na nowy stadion i uwierz ze ostatnie kolejki rundy w listopadzie i te z początku rundy w marcu są stosunkowo frekwencyjnie najgorsze bo też komfort oglądania meczy przy temperaturze oscylującej w okolicach zera stopni w żaden sposób komfortowe nie jest…

Kierowniku
Za swoje się huśtam!

Na pewno przez pierwsze lata zaostrzonych wymogów, bedzie cyrk i darcie szat. Powstana nowe teorie spiskowe. Ale cel uświęca środki, polskie kluby moga liczyc tylko na kase z telewizji, wiec musza stworzyc odpowiedniej jakosci produkt. Słusznie zauważyłeś, ze z poziomem sportowym to nie musi mieć po drodze, ja tez nie widzę innej drogi.

jandar1990
GKS Tychy

To jest pewnie nie do zrobienia ale może w ogóle esa powinna pomyśleć nie tylko o wspólnej sprzedaży praw telewizyjnych ale całego marketingu tj na zasadach takich jak w amerykańskich ligach zawodowych gdzie to liga podpisuje również umowy marketingowe na sponsora technicznego, sponsorów głównych etc. oraz wspólnej polityki wizerunkowej

wpDiscuz

INNE SPORTY