Nawet Estończycy usłyszeli o naszej eksportowej „Kiełbasie”
Weszło

Nawet Estończycy usłyszeli o naszej eksportowej „Kiełbasie”

Gdyby postanowił wtedy zacząć karierę saneczkarza, pewnie wracałby z igrzysk olimpijskich w Turynie ze złotym medalem. Gdyby zaczął się bawić w gotowanie, na luzie wygryzłby z Hell’s Kithcen Gordona Ramsaya. Sezon 2005/06 był bowiem dla Grzegorza Piechny okresem, w którym udawało mu się absolutnie wszystko. Został królem strzelców ekstraklasy, a na dokładkę zaliczył w starciu z Estonią debiut w kadrze. Oczywiście ze strzelonym golem.

Jak to w starciach towarzyskich bywa, sporo szans w tamtym meczu dostali zawodnicy, którzy później w kadrze kompletnie nie zaistnieli. Wśród nich takie ananasy jak Piotr Giza, ale i właśnie Piechna. Może i przeciwnicy nie byli najwyższych lotów, ale styl, w jakim „Kiełbasa” zaliczył swoje pierwsze – i jedyne – trafienie w pierwszym – i jedynym – meczu w reprezentacji, to krótko mówiąc „cud, miód, orzeszki”. Przełożenie pilnującego go defensora i dokładne, mocne uderzenie.

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Raducioiu

Wyrzut sumienia cymbałów, chłop się latami obijał po niższych ligach strzelając od wuja bramek,ale śmietanka naszego „skautingu”, miała go w dupie.
Przecież tylu asów z zagranicy czekało na transfer do naszego kraju i na ich sprowadzaniu trzeba było się skupić, prowizje z nieba nie spadają.
Na wuj komu jaki Grzesiu.

Rojber Hultajski

Kiełbasa pokazał ze majac determinacje i chec do pracy mozna zajsc daleko.Dzis nadal sa tacy pilkarze w nizszych ligacg

naguso

naguso

[TOP 10] Reprezentacja Polski – Jedyny gol w reprezentacji [1921-2018]

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz