10 minut i Lewandowski zrobił swoje. Dziesiąta z rzędu wygrana Bayernu
Weszło

10 minut i Lewandowski zrobił swoje. Dziesiąta z rzędu wygrana Bayernu

Jupp Heynckes w meczu z Wolfsburgiem na jednym ogniu upiekł wszystkie pieczenie, które chciał. Dał odpocząć Robertowi Lewandowskiemu, więcej minut dostali Sandro Wagner i Thomas Mueller. Efekt? Każdy z tej trójki wykonał swoje zadanie, a Bayern rzutem na taśmę odniósł dziesiąte z rzędu ligowe zwycięstwo.

Heynckes już po raz trzeci w tym sezonie posadził „Lewego” na ławce. Wcześniej uczynił to 9 grudnia z Eintrachtem Frankfurt (wygrana 1:0, Polak wszedł na sześć minut) i dwa tygodnie temu z FSV Mainz (wygrana 2:0, Polak wszedł na 27 minut). Tym razem zespół z Monachium miał najtrudniejszą przeprawę, ale wszystko skończyło się zgodnie z planem.

Zaczęło się jednak kiepsko, bo Wolfsburg szybko objął prowadzenie po rzucie rożnym i strzale głową Daniela Didaviego. „Wilki” przy takim wyniku mogły zrobić tylko jedno: zaparkować autobus przed własnym polem karnym. Do przerwy zdawało to egzamin, Bayern miał problem ze stwarzaniem sytuacji. Mimo to Heynckes nie próbował nawiązać do słynnego występu Lewandowskiego właśnie z Wolfsburgiem, gdy ten wszedł od razu po zmianie stron i w dziewięć minut z 0:1 zrobiło się 5:1.

W drugiej połowie faworyt odzyskał rytm. Szybko powinien wyrównać Arjen Robben, ale zmarnował jedenastkę. Koen Casteels sparował uderzenie Holendra na słupek.

Robben czuł się podwójnie zobowiązany do działania i odkupił winy. To on wypracował obie bramki. W jednym i drugim przypadku ogrywany był młody Gian-Luca Itter. Za pierwszym razem holenderski skrzydłowy idealnym dośrodkowaniem obsłużył Wagnera i zrobiło się 1:1 (akcję w środku pola ładnie zainicjował Mueller). Z kolei w doliczonym czasie Itter pociągnął Robbena w polu karnym i sędzia musiał po raz drugi wskazać na „wapno”. Za egzekucję wziął się już wprowadzony w 80. minucie Lewandowski. Casteels był naprawdę blisko obrony, piłka musnęła mu palce, ale „Lewy” kopnął tak precyzyjnie, że mógł cieszyć się z dwudziestej ligowej bramki w tym sezonie. Odkąd Pierre-Emerick Aubameyang odszedł do Arsenalu, uzyskanie tytułu króla strzelców Bundesligi jest dla Polaka formalnością. Następni w stawce Alfred Finnbogason i Nils Petersen mają na koncie po… 11 trafień.

Formalnością jest również kolejne mistrzostwo dla Bayernu, dla którego wyzwaniem na wiosnę będą boje w Lidze Mistrzów. Już we wtorek pierwszy mecz 1/8 finału z Besiktasem.

Wolfsburg – Bayern 1:2 (1:0)
1:0 – Didavi 8′
1:1 – S. Wagner 64′
1:2 – Lewandowski 90+1′ k

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (10)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jędrek Lepper

Penaldowski

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

4 gol z karnego w tym sezonie (taka ciekawostka) .
Lewy dalej laduje az milo.
Bayern sciga sie sam ze soba w BL. Ile daje trener pokazuje Jupp. A Wilki jak nie spadna to bedzie cud na miare walki HSV o przetrwanie.

LOBO

Moim zdaniem w lidze strzela zdecydowanie za mało jak na potencjał Bayernu i pozycję na której występuje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

piotrz

Robben podał piłkę Lewemu przed karnym jakby chciał zabić. Po golu w ogóle nie podszedł do Roberta i drużyny.

Artifosi
Pogoń Szczecin

Nie podniecałbym się tym za bardzo.

Wystarczy spojrzeć na reakcje Lewandowskiego. Praktycznie od początku gry w Bayernie ze swoich goli cieszy się jak dziecko, a gdy strzela ktoś inny, to reaguje bardziej jak: „a kogo to kurwa obchodzi?”. Podejdzie i poklepie, ale raczej z przymusu. Widać że jest dość mocno skoncentrowany na samym sobie.

I w sumie, gdy w reprezentacji widać całkowicie inne jego zachowanie to mi to odpowiada. W klubie jest dla własnego sukcesu, a w kadrze interesuje go sukces ogółu. Dla mnie git.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

E tam, sprawdzian przyjdzie w LM to, że Bayern leje to ogórki w Bundeslidze to standard. Jakby nawet ten cały Wagner grał jako pierwszy napastnik Bayernu to z palcem w tyłku też zostałby królem strzelców. Szczególnie, że po odejściu Aubameyanga nie ma nikogo innego kto by seryjnie strzelał. Z roku na rok coraz słabsza ta Bundesliga.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Czy ja wiem? 15-20 zawodnikow spoza Bayernu spokojnie w top 10 klubach Europy mogloby grac.
Problemem jest brak konkurencji. Wlasciwie pol ligii prezentuje ten sam poziom. Cos czego w zadnej innej lidze z top 10 mowy nie ma. No i brak stabilizacji w klubach tj. Wolfsburg, HSV, M’gladbach czy Werder. Gigantyczny potencjal jest obecnie marnowany. Za pare lat pewnie znowu sie ogarna. Cyklami to wszystko po Europie chodzi.

Lluc93

Nie no Bayern to jest topowy klub, ale cała reszta Bundesligi to jest poziom maks Ligi Europy. Od czasu do czasu błyśnie BVB, ale zaraz ją rozkupią i następne lata popada w przeciętność. A jak ktoś się tam wybije poza Bayernem to zaraz trafia, albo do Monachium, albo do Anglii. Jak tam nie wpompują pieniędzy w resztę klubów to Bundesliga będzie od następnych odstawać coraz bardziej. Zresztą nawet LM pokazała poziom reszty. Lipsk wyeliminował Besiktas i Porto, BVB prawie całkowicie z pucharów wywalił APOEL. W LE reszta nawet z grup niepowychodziła. Kolonię wyprzedziła Crvena, Hoffenhaim ostatnie miejsce w grupie z Bragą, Ludogorcem i Baseksehisporem. Hertha ostatnie miejsce w grupie z Zorią, OStende i Bilbao… A Freiburg już w eliminacjach z Domżale odpadł.

wpDiscuz