Juventus i Tottenham zabrali nas na przejażdżkę rollercoasterem
Weszło

Juventus i Tottenham zabrali nas na przejażdżkę rollercoasterem

Kiedy Juventus z Tottenhamem serwują ci wypchany emocjami rollercoaster, wiedz, że wraca Liga Mistrzów. Wydawało się, iż Stara Dama w typowy dla siebie sposób szybko zabiła mecz. Dwie bramki do odrobienia na Allianz Stadium? Rzecz praktycznie niemożliwa. Tymczasem ta sztuka udała się ekipie Mauricio Pochettino, która zagrała z polotem i odwagą, długimi momentami prezentując się znacznie lepiej niż mistrz Włoch. Zaowocowało to remisem, jaki przed meczem na tak trudnym terenie wyspiarze wzięliby zapewne w ciemno. Tymczasem oni po prostu na ten rezultat zasłużyli.

Na początku nie było jednak kolorowo. Zaczęło się dla nich wręcz dramatycznie. Chwilę po rozpoczęciu gry Pjanić popisał się kunsztem technicznym i dograł dokładną piłkę z rzutu wolnego wprost do Higuaina, który zgubił krycie i skrzętnie wykorzystał swoją sytuację, oddając mocny strzał w lewy dolny róg bramki. Po chwili konsternacja – Juve podwyższyło prowadzenie. Wrzutka w pole karne, Davies popisuje się wielką nieodpowiedzialnością, bezsensownie wycinając Bernardeschiego, co kończy się rzutem karnym, zamienionym na bramkę przez Higuaina. Piorunujący początek Bianconerich. Nie minęło dziesięć minut, a my już mogliśmy zacząć rozpływać się nad ich doświadczeniem, konsekwencją i zabójczą skutecznością. Wydawało nam się, że Tottenham nie dorósł jeszcze do pojedynków o takim ciężarze gatunkowym. W końcu popełnił dwa szkolne błędy w defensywie. Błędy, które – jak mogliśmy zakładać – szybko rozstrzygnęły nie tylko losy tego pojedynku, ale i całego dwumeczu.

Inna sprawa, że przy pierwszym trafieniu sędziowie popełnili wielki błąd.

Jednak później obraz gry zmienił się diametralnie. W przyjezdnych wstąpiły jakieś niewytłumaczalne nowe siły. Naprawdę, tak szybkiej metamorfozy nie widzieliśmy od dawna. Nagle zaczęli wysoko odbierać piłki, robiąc to bardzo skutecznie. W drugiej linii radzili sobie znacznie lepiej od Juventusu. Kreowali pokaźną liczbę sytuacji. Świetną szansę miał Kane, który otrzymał wypieszczone dośrodkowanie od błyszczącego w tym spotkaniu Eriksena, lecz trafił prosto w Buffona. Nic nie ujmujemy byłemu reprezentantowi Włoch, był świetnie ustawiony, ale tak skuteczny napastnik powinien taką sytuację wykorzystać.

Juventusowi udało się potem wyprowadzić tylko dwie kontry, ale trzeba przyznać, że obie były bardzo groźne. Najpierw Pjanić rozegrał dwójkową akcję z Higuainem, Argentyńczyk posadził na murawie dwóch rywali, wykreował sobie dogodną pozycję do oddania strzału, ale uderzył minimalnie obok bramki. Mogło być już 3:0, tymczasem po chwili swoje szanse z drugiej strony mieli Eriksen i Alli. Wtedy jeszcze nie wpadło, ale w końcu Juventus sam wsadził się na minę. Alli przejął piłkę po wywrotce Chielliniego, zagrał w uliczkę do Kane’a, który znalazł się w sytuacji jeden na jeden z Buffonem i nie miał problemów z minięciem bramkarza, jak i umieszczeniem piłki w siatce. Koguty rozpędzały się z minuty na minutę, ich gra nabierała coraz więcej jakości, ale właśnie – w końcu nadszedł drugi wspomniany atak Juve. Troszeczkę z niczego. Stara Dama broniła się desperacko (naprawdę!), dawno nikt nie zmusił jej do takiego wysiłku, aż nagle raz przyśpieszył Douglas Costa, wbiegł w pole karne, gdzie bezsensownie wyciął go Aurier. Bezdyskusyjny karny. Szansę na skompletowanie klasycznego hat-tricka miał Higuain, ale tym razem jego mocny strzał w środek odbił się od poprzeczki.

Bianconeri schodzili więc na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, które jednak z minuty na minutę stawało się coraz bardziej zagrożone. Posiadanie piłki przez Tottenham w pierwszej połowie wynosiło 68%. Gospodarze dawno nie byli aż tak zdominowani.

Po zmianie stron piłkarze obu drużyn nieco spuścili z tonu. Tempo nie było już aż tak szybkie, ale grzechem byłoby narzekać na poziom. Nadal działo się co niemiara. Przede wszystkim – wreszcie do głosu zaczął dochodzić Juventus. Bernardeschi dostał piłkę od Higuaina i strzałem z boku pola karnego zmusił Llorisa do naprawdę kapitalnej interwencji. Było jeszcze kilka innych mniej groźnych uderzeń. Paradoks jest taki, że kiedy już Juventus miał swojego rywala na widelcu, zyskiwał utraconą pewność siebie i powoli zaczynał przejmować kontrolę nad spotkaniem (ale naprawdę powoli), nagle… stracił drugą bramkę. Płaskim uderzeniem z rzutu wolnego popisał się chyba najlepszy gracz tego spotkania – Eriksen. Strzelił obok muru, Buffon był zaskoczony, ale gol musi zostać zapisany na jego konto. To był nieprzyjemny strzał, ale oddany w jego strefę. Zrobił jednak pół kroku w drugą stronę i mimo że miał piłkę na dłoni, nie dał rady skutecznie interweniować.

Tym samym doszło do bardzo rzadkiej sytuacji – Juventus ostatni raz stracił więcej niż jedną bramkę w listopadowym starciu z Sampdorią. Teraz czeka go niesamowicie trudne zadanie – Tottenham zwietrzył szansę i na własnym obiekcie postawi zapewne jeszcze bardziej wymagające warunki. Skoro na wyjeździe był w stanie udowodnić swoją jakość i mentalność, dlaczego ma tego nie zrobić u siebie? Szykuje nam się soczysty rewanż.

Juventus – Tottenham 2:2 (2:1)

2′ 1:0 Higuain
9′ 2:0 Higuain
35′ 2:1 Kane
71′ 2:2 Eriksen

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (52)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Rudy z UE

obudźcie się w tym Turynie, z Higuainem w składzie nic nie wygracie! ta pokraka i nieudacznik to synonim PRZEGRANEJ !!!

Filip Piotr Skóra

Wolne żarty. Zdecydowanie najlepszy piłkarz Juventusu na boisku, walczył jak żaden inny piłkarz na boisku, cofał się po piłkę, dryblował, podawał, schodził na boki, strzelił dwie bramy, a okazji miał jeszcze parę (wypracowanych głownie przez siebie samego). To Higuain wciągnął Juventus do elity.
Aby Juventus coś wygrał (wszak sześć ostatnich mistrzostw kraju to przecież nic), potrzebuje mocniejszego środka pola. Pjanic to za mało, Khedira i Marchisio się kończą, młodzież jeszcze nie ogarnia, a Sturaro to nie ten rozmiar kapelusza.

Rudy z UE

nie sposób załatwić komuś wejście do kluba Vanessa co zrobił higułajn, niech go będzie stać na oplacenie panienek i drinków … chuj z tego, że czasem ma przebłyski jak w najważniejszych meczach chuja gra, ba … powiem, że ciągnie na dól całą drużynę, cały czas to powtarzam … dopóki grał w Realu dopóty Real był gnojony nawet w 1/8 LM, odszedł i La Decima stała się faktem. Kurwa zaryzykuję stwierdzenie, że nawet Bergkamp był od niego lepszy

Cerber24

Ooo, Pan to widzę chyba jakiś fanboy Messiego? Pipita wszędzie gdzie grał to dawał radę. Mimo wieku i nie najlepszej sylwetki, nadal jest skuteczny

Placek

Wygrała drużyna zdecydowanie lepsza, dwa dość szczęśliwe gole na początku meczu nie powinny zaciemniać obrazu gry. Rewanż pójdzie gładko. Minimum 4 angielskie drużyny w ćwirećfinale.

Filip Piotr Skóra

Tak. Zdecydowanie. Wygrała drużyna lepsza. Co do tego nikt, kto oglądał mecz, nie ma wątpliwości. Że lepsza drużyna WYGRAŁA. Boki zrywać :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

M.S.

Chyba jakiegoś gola dla Spurs przeoczyłem 😉

Placek

Chodzi oczywiscie o zwycieski remis 😀

Turysta

Remis na wyjeździe to świetny wynik ale Totki zasłużyły na wygranąni mam nadzieję że to oni awansują do 1/4 LM… Szkoda tylko że Juve ma lekki szpital w drużynie ciekawszy mógłby być mecz gdyby dostępni byli Dybala Cuadrado Barzagli Lichsteiner i Matuidi

Alie_Verema
Widzew. Lech. Barcelona

Klasyczny hattrick to trzy gole pod rząd w jednej połowie meczu nieprzedzielone golem drugiej drużyny.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pep

Nieprzedzielone niczym ani golem kolgi z zespołu, ani przeciwnika ani przerwą, choć tak dokładnie: „O klasycznym hat tricku w piłce nożnej mówi się, gdy piłkarz zdobędzie trzy gole w jednej połowie meczu[1], a niektórzy dziennikarze sportowi twierdzą, że wtedy, gdy piłkarz zdobędzie trzy gole w jednej połowie meczu i nie oddzielone od siebie żadnym golem zdobytym przez innego gracza”

qdlaty81
WIDZEW

Ja tez znam definicje Aliego

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

beniamin_zaremba

Mnie tam osobiście bardziej ten „żadki” zakłuł w oczy.

Marsallah

„żadki”
„tottenham”
„bufon”
„szczeba”

wscieklybajpas

Juventus w co drugim meczu broni się całą jedenastką.

qdlaty81
WIDZEW

Strzal Kane’a wybronil w pierwszej polowie po mistrzowsku. Niestety strzal z wolnego zepsul

Rangouren
Tottenham Hotspur

Eriksen, to jest w tej chwili jeden z najlepszych rozgrywających świata. To, jakie gość puszcza wypieszczone piły na każdą odległość, jest po prostu FENOMENALNE. Aż się dziwię czemu grube ryby nie szarpnęły się na niego w zimowym oknie transferowym.
Cóż, tak czy inaczej – COYS! :)

M.S.

To prawda. Gość potrafi z każdej pozycji dorzucić idealnie, co do centymetra.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Coś w tym jest. A MŚ w Rosji mogą tylko podnieść jego wartość. Dania się nieźle rozpędziła w zeszłym roku i takie mecze jak 4-0 z Polską i 5-1 w Irlandii robią wrażenie. Mogą namieszać na mundialu z Eriksenem na kierownicy. Tak szczerze to Dania w mojej opinii na dzisiaj jest już lepszym zespołem niż Polska i daję jej większe szanse na Mundialu. Gdyby nie ich kiepski start w eliminacjach to pewnie my musielibyśmy się tłuc w barażach.

Rangouren
Tottenham Hotspur

Z bólem serca, ale się zgadzam. Duńczycy powoli zaczynają nas wyprzedzać.. Mają Eriksena i diabelnie perspekrywicznego Dolberga, a to już dużo jak na średnią reprezentację.
Chociaż z drugiej strony, wyobraźcie sobie, że Zieliński odpali i wskoczy na poziom Eriksena. W sumie Duńczyk w jego wieku też miał tylko chwilowe przebłyski, a teraz ciągnie za uszy zarówno Spurs, jak i reprezentację.

M.S.

Buffon, 40 lat, przy pierwszej bramce nawet się nie rzucił, tylko przebiegł przy Kane. Druga bramka, też go sprytnie załatwił Duńczyk. Wydaje mi się, że młodszy i sprawniejszy Szczęsny lepiej by się zachował. Może to nie obiektywne, bo chodzi o Polaka, ale mam takie wrażenie, że Gigi ciągle jest wielki, ale nie tak, jak w dawnych czasach.

flowek

sek w tym ze gigi jest juz malutki

wscieklybajpas

cich0. Buffon krulem świata!

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Wreszcie ktoś powiedział prawdę. On dla mnie już od kilku lat nie prezentuje się najlepiej. Ma nazwisko i metrykę na której jedzie. Jego interwencje są wyolbrzymiane ale to jest oczywiste, że refleks już nie ten i sprawność nie ta.

M.S.

Pamiętam, że on już w tym sezonie, co tak Bayern miażdżył w LM, to się średnio prezentował. Obecnie nie jest taką twierdzą, jak się go przedstawia. No , ale legenda, a we Włoszech to jest ważna sprawa. Jednak w Juve zdają sobie sprawę, że Szczęsny może śmiało wejść do bramki i pewno będzie lepszy, ale musi czekać.

Jacek1975
MKS ZAPIERDALACZ

Romantyczny zespół jakim jest Tottenham mnie nie zawiódł , odnosze wraźenie źe to jakiś eksponat który w pewnym sensie opiera sie temu całemu chujostwu. Teraz ocena dryźyny zaczyna sie od wyceny ” siły roboczej ” czyli wartosci kopaczy i na tym bazują przewidywania przedmeczowe. Dlaczego nikt nie spojrzy na młodošć , ambicje , determinacje i wiarę w niemoźliwe . Od czasów Bońka w pewien sposob kibicuje Juventusowi ale to co w piłce jest najlepsze posiada na tą chwile Tottenham. Kwintesencją tej historii jest Harry Kane który ma źonę , nie wygląda ona na ” aktorko modelke” a raczej na Kobietę ktora ma kilkanascie kilo za duźo . Na pierwszy rzut oka nie jest atrakcyjna według wzorcow kobiecości jaki lansuje obecny świat . Harry Kane w wywiadzie poprostu stwierdził ze ją pokochał , jest z Nią szcześliwy i tyle…

Donrzuan

Fakt, dobrze to ująłeś. Dzisiejsza piłka to kasa, lans, kasa, lans i jeszcze raz kasa. Neymar potrafi nawet gacie zdjąć aby zrobić reklamę. Brakuje tej romantyczności. Z drugiej strony dziwie się ludziom że tak się podniecają tymi komercyjnymi piłkarzami i traktują ich jak jakichś herosów, dobrze graja w piłkę ale w 80% to intelektualni debile. Piłka to jedynie dodatek, to piłkarze są dla nas a nie my dla nich

Lluc93

I Kane ma zdrowe podejście do życia. Żona to żona, nie ma być plastikową seksbombą bez mózgu, ale ma ci wychować twoje dzieci. A na boku i tak sobie takie puste laski zapewne pozalicza.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Zdradzanie żony to zdrowe podejście do życia? Musisz uwierzyć na słowo, że są ludzie, którzy cenią inne wartości niż zaliczanie pustych lasek.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Masz rację. Lubiłbym Tottenham gdyby nie to, że są z… Anglii. Można mówić o romantyzmie ale przy takiej kasie z TV tego romantyzmu i tak nie ma. Tottenham dobrze płaci, kupuje piłkarzy za 40mln Euro. Cóż… romantyczna to była Borussia Dortmund Jurgena Kloppa. A Tottenham nawet jeszcze nic nie wygrał..

Ja tam wolę np Napoli. Oglądanie ich gry to czysta przyjemność. Piłkarze idą w ogień za trenerem i chcą grać tylko dla niego. Insigne i Mertens odrzucają oferty większych kubów bo wiedzą, że nigdzie indziej gra w piłkę nie będzie im dawała takiej frajdy. Napoli tworzy swoją jakość, nie kupuje jej. Liczę, że Sarri będzie tam pracował jak najdłużej i, że za parę lat ten zespół będzie już w stanie rywalizować z największymi. Bo oni w erze pragmatycznego futbolu robią po prostu swoje i się tym cieszą. Niektórzy kibicują Realowi, Barcelonie, Bayernowi – sami nie wiedzą dlaczego. A ja po prostu lubię oglądać Napoli bo wiem, że to będzie 90 minut gry na którą aż przyjemnie patrzeć.

M.S.

Moim zdaniem błąd taktyczny Juve. Przy 2-0 myśleli, że wystarczy się cofnąć, mądrze bronić, wyprowadzać groźne kontry i może coś wpadnie na 3-0. Z takim przeciwnikiem coś takiego mogło się nie sprawdzić i też tak było.

vincent van cock

ale mogło się też sprawdzić i być 4-0 do przerwy , każdy zespół oddaje inicjatywę i stara się kontrować jak prowadzi 2-0 a przeważnie już 1-0 , przeważnie siłą rzeczy dlatego ,że przeciwnik rusza do ataku by wyrównać . Nie dotyczy to wiadomych potęg w swoich ligach , a może i dotyczy tylko skutecznie kontrują a rywale za słabi . Jednak przeciwko równorzędnym przeciwnikom , nawet City , Bayern czy Barca przy prowadzeniu się cofną , zobaczysz to niedługo ,jak co roku

M.S.

Akurat te przykłady, które podałeś, to nie do końca są dobre. Barca zawsze stara się prowadzić grę. Bayern i M.City Pepa, też zawsze starały i starają się kontrolować mecz nie cofając się, a prowadząc grę. Bayern u siebie zawsze stara się grać, a nie wycofywać. Może faktycznie, grając z Realem czy Barceloną, jak by im się super mecz ułożył, to też by się cofnęli. Jednak Juve robił to bardzo źle, cały czas pachniało golem dla Spurs. Wiadomo, że pewno liczyli, że dobrze się ułoży i jeszcze może uda im się coś trafić. Jednak ewidentnie, to nie było tak, że Anglicy mają taką potworną siłę w ofensywie, że ich tak stłamsili, to Włosi zbyt mocno się cofnęli.

qdlaty81
WIDZEW

Tottenham zdominowal srodek pola a Juve nie mialo wczoraj argumentow. Khedira slaby, Pjanic taki sobie, trzeciego pomocnika nawet nie kojarze

vincent van cock

Jednak przeciwko równorzędnym się cofną , napisałem , a ty ,że w lidze prowadzą grę , a co ma liga do tego , mówimy o pucharach gdzie nie ma takiej przepaści pomiędzy klubami

dario armando

Buffon uważam cię za najlepszego w historii ,ale jeśli przedłużysz karierę na kolejny sezon,to chyba tylko po to,żeby Juventus miał solidnego zmiennika.

Ariel Bumerang
Legia Kaiserslautern Wołga Lechia Legia QPR Lechia QPR Lechia

Tottenham to najlepiej prowadzona drużyna na świecie, żaden inny trener nie wypromował tylu znakomitych piłkarzy i nie zbudował tak dobrej drużyny przy tak niewielkim nakładzie pieniędzy. Idealny przykład że jak się chce, ma umiejętności i narzędzia odpowiednie to można zrobić mega ekipę nie wydając miliardów na transfery i pensje piłkarzy!

Uśmiech Koali

Zajebiistaaa 😀 Apoel jeszcze lepszy bo za jeszcze mniejsze pieniądze doszedł w LM jeszcze dalej 😉

Ariel Bumerang
Legia Kaiserslautern Wołga Lechia Legia QPR Lechia QPR Lechia

Raz na rok to i kura pierdnie, koguty od kilku lat notują notoryczny progres, poza tym nie ma sensu porównywać gówna do czekolady, to piłkarzy Tottenhamu chcą największe kluby na świecie, to Kane może za chwilę zostać najdroższym piłkarzem na świecie, to są suche fakty. Zresztą Juve w Londynie dostanie bęcki…

Marsallah

Nie zgadzam się z tym tekstem z twittera – spalony był akurat bardzo łatwy do wychwycenia (zagranie ze stojącej piłki!).

Odzidzia_Pajszao

Nie oglądam dużo zagranicznej piłki, ale podobało mi się w Tottenhamie to, że drużyna która dostała szybkie dwa dzwony na wyjeździe (i o mało co nie padł trzeci) grała sobie potem tak, jakby nic się nie stało – w pozytywnym sensie.

derlis

Przebieg meczu bardzo podobny do półfinału Barcelona – Chelsea z 2012r, gdzie też przy 2-1 gospodarze nie wykorzystali karnego (również po strzale w poprzeczkę), a potem przyjezdni ustalili wynik w samej końcówce na 2-2

Placek

O ile pamietam to tam Barca grala w przewadze i gniotla caly mecz a tutaj Totki byli zdecydowanie lepsi przez wiekszosc meczu. Stracili dwie dosc glupie bramki na poczatku ale ze mieli przewage to ostatecznie wzieli swoje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

derlis

Nie, Bertrand zadebiutowal w finale

derlis

Guardiola przegrał wtedy ze swoją największą piłkarską miłością: wchodzeniem z piłką do bramki
Nikt nie uderzał z dystansu, a taki Messi, Iniesta, Xavi czy Dani Alves potrafią to doskonale, tym bardziej przy mocno defensywnie usposobionym przeciwniku, kiedy jest większa szansa na zagranie ręką w polu karnym bądź rykoszet
A osłabienie Chelsea wynikało wyłącznie z głupoty Terry’ego

Larry Gopnik

Davies i Aurier mocnymi kandydatami do tytułu dzbana roku 2018, co za idiotyczne i bezsensowne przewienienia

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Tyle, że Tottenham to na Wembley takie średnie wyniki notuje. Co prawda w tym sezonie jest inaczej ale nie wiem czy w tym przypadku własne boisko to aż taki atut. Wszystko się może stać. Juventus już w Anglii wygrywał.

wpDiscuz