Bodvar Bodvarsson. Kim jest pierwszy Islandczyk w Polsce i jak się tu znalazł?
Weszło

Bodvar Bodvarsson. Kim jest pierwszy Islandczyk w Polsce i jak się tu znalazł?

Jagiellonia rok temu, w osobie Cilliana Sheridana, sprowadziła do polskiej ligi pierwszego Irlandczyka. Teraz również weszła na nieznany wcześniej naszym klubom grunt i sprawiła, że Bodvar Bodvarsson otworzył rozdział „piłkarze z Islandii w Polsce”. Kim jest ten 22-latek i w jakich okolicznościach trafił do Białegostoku? Sprawdziliśmy.

Islandzcy zawodnicy już wcześniej byli łączeni z klubami Ekstraklasy. Do Legii parę razy przymierzano Arona Gunnarsona z Cardiff, a tej zimy kilku drużynom oferowano Rurika Gislasona z FC Nuernberg. „Jaga” podjęła nawet temat, ale wymagania finansowe doświadczonego pomocnika były zbyt duże. W 2013 roku trzech Islandczyków w rezerwach testowała Legia. Jeden z nich – Sverrir Ingi Ingason grał później w Lokeren i Granadzie, a obecnie rywalizuje o plac z Maciejem Wiluszem w FK Rostów. Dopiero zatem Bodvarsson zacznie przecierać szlak swoim rodakom, którzy być może kiedyś pojawią się na naszych boiskach.

Dla Jagiellonii jest poważną inwestycją, skoro od razu podpisał kontrakt do czerwca 2021 roku. Na wstępie nasuwa się pytanie: jak żółto-czerwoni wpadli na jego trop? – Bodvar zawitał do Białegostoku okrężną drogą. Jego profil trafił najpierw do Marka Jóźwiaka, który zresztą już wcześniej miał go na radarze. My z kolei pracujemy z obecnym agentem piłkarza. Marek był na łączach z jego poprzednią agencją, ale gdy potem upewnił się, że faktycznie współpracujemy z aktualnymi reprezentantami Bodvarssona, zwrócił się do Jagiellonii, szukającej lewego obrońcy. Klub zainteresował się tą kandydaturą i dalej sprawy potoczyły się dość szybko – tłumaczy w rozmowie z Weszło Marcin „Duże Pe” Matuszewski z przeprowadzającej transfer I-N-I Music & Sport Agency.

Intrygująco brzmiało w tym kontekście nazwisko Jóźwiaka. Jeszcze w grudniu przy okazji rozmów z mediami był przedstawiany jako… szef skautingu Lechii Gdańsk. Czy nie wystąpił tu konflikt interesów? – Jeśli się nie mylę, jego współpraca z Lechią zakończyła się wraz z końcem 2017 roku. Teraz znów działa jako agent – uspokaja Matuszewski.

Znany raper nie ukrywa, że samego zawodnika nie musiał zbytnio namawiać do podjęcia nowego wyzwania. – Wręcz palił się do gry w Polsce. Zdawał sobie sprawę, że gdyby został na Islandii, gdzie liga startuje w połowie kwietnia, o wyjeździe na MŚ do Rosji mógłby zapomnieć. Dostał sporo ofert, walczyły o niego jeszcze cztery kluby zagraniczne i jeden z Ekstraklasy, ale wybrał Jagiellonię. Tutaj może się bardziej pokazać, to był najwyższy czas na definitywne opuszczenie gniazda – tłumaczy.

22-latek rok temu zadebiutował w reprezentacji Islandii. Na dziś ma w CV cztery spotkania, ale chodziło jedynie o dość egzotyczne sparingi, w których grali głównie piłkarze z ligi islandzkiej i lig skandynawskich. – Szanse na mundial oceniam jako bardzo małe, ale jakieś są. Wszystko zależy od tego, czy szybko zacznie się wyróżniać w Ekstraklasie. Generalnie zawodnikom w jego wieku ciężko jest się dostać na stałe do „zasadniczej” reprezentacji. Wśród obrońców selekcjoner ma z kogo wybierać, a średnia wieku tej formacji to około 27 lat – mówi nam Piotr Giedyk. To Polak od lat mieszkający na Islandii, pasjonujący się tamtejszą piłką. Prowadzi też po polsku portal icelandnews.is, w którym pisze o życiu na tej wyspie.

Jak zawsze ciekawy jest temat pieniędzy, ale Matuszewski nie chciał zdradzać, w jakich rejonach listy płac białostockiego klubu znajdzie się Bodvarsson. Giedyk oczywiście tego nie wie, zna jednak realia płacowe w Pepsideild. – Jego kolega z drużyny Halldor Orri Bjoernsson miał w zeszłym sezonie jeden z najlepszych kontraktów w lidze jako Islandczyk i inkasował miesięcznie 10,1 tys. euro. W tym sezonie stawka miała urosnąć do 13 tys. euro. Biorąc jednak pod uwagę wiek Bodvara, on zapewne nie dostawał więcej niż 8 tysięcy euro – analizuje.

Zakładając, że transfer do Polski wiązał się również z jakimś awansem finansowym, łatwo zauważyć, że 22-letni obrońca za drobne grać nie będzie.

Bodvarsson całą dotychczasową karierę seniorską rozegrał w barwach FH Hafnarfjordur. Piszemy „rozegrał”, bo wiosną 2016 roku był wypożyczony do FC Midtjylland, jednak nie zdołał tam zadebiutować. Dwa razy siedział na ławce w meczach duńskiej ekstraklasy i wrócił do FH. Na razie jego występ życia miał miejsce 24 sierpnia ubiegłego roku, gdy w eliminacjach Ligi Europy strzelił dwa gole Sportingowi Braga. On i koledzy przez chwilę mieliby wtedy dogrywkę (u siebie przegrali 1:2, w rewanżu prowadzili w takim samym stosunku), ale ostatecznie polegli 2:3 po fatalnym błędzie bramkarza w doliczonym czasie.

Obaj rozmówcy opisują go jako zawodnika, po którym trudno oczekiwać fajerwerków na boisku, ale który swoją charakterystyką powinien pasować do polskiej ligi. – To bardzo wybiegany piłkarz, prezentuje dużą intensywność w grze. Może biegać od pola karnego do pola karnego. Raczej nie spodziewałbym się po nim wielu asyst, on przede wszystkim wywiera wpływ na swój zespół ciągle będąc w akcji – komentuje Matuszewski.

 – Waleczny, krnąbrny jak na obrońcę zawodnik, uwielbiający włączać się do akcji ofensywnych. Atutem jest szybkość, a jakichś widocznych wad nie zaobserwowałem. W kilku spotkaniach ligowych miał problem z pilnowaniem pozycji, ale to było jeszcze w sezonie 2016, kiedy i tak trafił do jedenastki całych rozgrywek, więc chyba mu to wybaczono – opisuje z kolei Giedyk.

Według Transfermarktu Bodvarsson w 113 meczach dla FH zaliczył zaledwie cztery asysty, ale na pewno nie są to rzetelne dane. Wystarczyło sprawdzić, że za sezon 2017 islandzkiej ekstraklasy najlepsi mieli na TM po… dwie asysty. Niemożliwe.

Ciekawi nas to, jak ten transfer został odebrany w ojczyźnie piłkarza. Głos ma Piotr Giedyk: – Sporo ludzi piłki było zaskoczonych tą decyzją, inni po prostu życzą mu powodzenia. Nasza liga jest tam wciąż anonimowa i mimo że wymienia się dla przykładu Legię, Wisłę lub Lecha, to generalnie mało osób mogło powiedzieć coś więcej. Podaje się za to takie smaczki, jak pojemność stadionu w Białymstoku. To ma pokazać, że Jagiellonia to faktycznie duży klub i sprawa jest poważna.

Trudno się dziwić, że akurat to zaakcentowano. Obiekt FH Hafnarfjodur ma 6,5 tys. pojemności, z czego ponad połowa miejsc jest stojąca. Zwyczajowo na mecze – nawet w europejskich pucharach – przychodzi 1-2 tys. kibiców. Pod tym względem Bodvarsson od razu zauważy kolosalną różnicę.

kaplakriki hafnarhjordur stadion

Patrząc realnie, trudno zakładać, żeby nowy nabytek „Jagi” od razu wskoczył do składu. Liga islandzka zakończyła sezon… 30 września, czyli ponad cztery miesiące temu. – W FH do normalnych treningów wrócili w listopadzie, potem Bodvar grał towarzysko w reprezentacji. Zapewne na starcie będzie lekko do tyłu względem reszty, ale zakładam, że za jakieś dwa tygodnie nadrobi zaległości – prognozuje Matuszewski. Sądząc po wypowiedziach, w podobny sposób do tematu podchodzi trener Ireneusz Mamrot. Guilherme Sitya tylko na samym początku będzie miał lekki handicap.

Bodvarsson musiałby naprawdę olśnić wiosną, żeby znalazło się dla niego miejsce na mistrzostwa świata, ale długi kontrakt sprawia, że jego celem powinno być raczej wypromowanie się gdzieś wyżej w perspektywie roku-dwóch. – Nie ukrywam, że to też działało na jego wyobraźnię, gdy zobaczył, ilu zawodników poszło z Jagiellonii do lig lepszych lub przynajmniej bogatszych. To również miało znaczenie przy podejmowaniu decyzji – kończy Marcin „Duże Pe” Matuszewski.

PRZEMYSŁAW MICHALAK

KOMENTARZE (28)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
WhiteStarPower

Tak jak pisalem ostatnio: czuje ze to strzał w dziesiątke. Maja świetna kadrę, piłka klubowa idzie w gore (Hafnarfjordur tez nie wszedł do grupy ale w eliminacjach pokazał sie duzo lepiej niz nasze druzyny) , ludzie sa tam waleczni, twardzi, nie gwiazdorza.
.
Wiecej Islandyczkow zamiast Rumunów z 2 ligi czy tego typu zapychaczy, opląci sie to wszystkim

Lluc93

Tylko ci Rumuni pewnie są znacznie tańsi. Skoro on zarabiał koło 8 tys euro miesięcznie, a tutaj ma zarabiać więcej to pewnie będzie to grubo ponad 50 tys zł na miesiąc. To pewnie więcej niż Angulo czy Carlitos.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhiteStarPower

Mario moze nie ten sezon sprawdzamy, bo teraz albo rok temu wyeliminowali ze 2 mocne druzyny bo byli nierozstawieni, chyba w 4 rundzie odpadli

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Spektakularny

Ze slowenskim? Z gorszymi co roku ktos odpada

Spektakularny

Trochę martwi ten totalny brak występów u Duńczyków, ale tak czy siak transfer wydaje się dość ciekawy i rozsądny.

adrian92

Ciekawy transfer. Nie tyle ze względu na narodowość, ale z powodu młodego wieku i tego że radził sobie (jak widać zwłaszcza po tej 11-stce sezonu 2016) całkiem nieźle w mocnym jak na Islandię klubie. Islandczycy pokazali już że potrafią szkolić (i dobrze wychowywać) piłkarzy, więc warto zwrócić uwagę na ten kierunek. Jak będzie grał- zobaczymy- ale wstępnie można zaryzykować stwierdzenie że w Białymstoku mogą na nim w przyszłości nieźle zarobić…

Chata Kumba

„Jak będzie grał- zobaczymy- ale wstępnie można zaryzykować stwierdzenie że w Białymstoku mogą na nim w przyszłości nieźle” stracić…

GooDOMaDOM

Pan duże P znanym raperem? Jakiś „znany” kawałek ma?

Lluc93

Też pierwsze słyszę o tym znanym raperze…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

jeremy

ale na „Sylwestrze z Polsatem” nie gra, w Zakopanem też go nie było :)

Hryciukowski
WKS Śląsk Wrocław

Duże Pe znany raper, w sumie szanuję redaktorów weszło za ten oksymoron. (może 13 lat temu by pasowało)

Lluc93

Co do tego, że Jaga wygrała rywalizacje o niego z czterema klubami to chyba na zasadzie wstępnych zainteresowań ofert. Przecież już w grudniu Maciek Iwański z TVP pisał, że menadżerowie próbują wcisną 4 Islandczyków do polskiej ligi. Jak widać udało się tylko z jednym. Czas mija, a u nas sposób przeprowadzania transferów bez zmian. Zero skautingu, bierze się tych co akurat zaprzyjaźniony menago CV podrzucił.

Spektakularny

Dostajesz minusy, ale w 99% to prawda. Kazdy transfer poza Legia (u niej tez tak jest, ale NIE zawsze) to sa transfery po znajomosci, przez menadzera. Kluby wola brac zawodników, ktorych nie znaja, co jest absurdalne

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Piotr R.
PKS Amica Wronki

Gablota się zgadza
kasiorka się zgadza
kopa się nie zgadza

jankrzywosad

Pięknie „Duże Pe” przedstawił jak tak naprawdę działa w naszym kraju „scouting”. Klub potrzebuje zawodnika na jakąś pozycję – kontaktują się ze współpracującymi agencjami managerskimi, a one podsyłają im kogo mają akurat pod ręką. Tyle na temat tych mitycznych obserwacji, analiz charakterystyki gracza i profilu psychologicznego.
A kluby dalej wciskają nam bajki o wielkich siatkach scoutingowych, dziesiątkach pracowników pracujących w terenie i oglądających przez kilka miesięcy (a nawet lat, a co!) potencjalne nabytki. Później cały zespół scoutów wraz z dyrektorem sportowym i innymi „kierownikami” z pionu sportowego prowadzą burzliwą analizę materiałów video, raportów dotyczących charakteru piłkarza, jego zainteresowań i chuj wie czego jeszcze, i dopiero po tym wszystkim może dojść do zakontraktowania zawodnika.
A jak to wygląda w rzeczywistości? Taki Jóźwiak jednego dnia jest szefem scoutingu jednego z klubów, a następnego działa już jako samodzielny agent. Śmiech na sali.
Tyle mydlenia oczu, a o transferach i tak decydują agencje managerskie, albo prywatne kontakty danych osób w klubie (vide transfery Hasiego, Urbana, Jozaka czy Bjelicy).

Spektakularny

Powiem Ci wiecej. W takiej Arce zawodnika do klubu potrafią upchnac grupy lokalnych biznesmenow.nawet 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

ein

Czy to będzie hit transferowy czy niewypał to nie próbuję nawet oceniać.
Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz – oni tam na Islandii mają zupełnie inną (lepszą) kulturę pracy.
Nie wiem, jak u chłopaka z ambicją, ale raczej nie będzie tego, że odpęka minimum treningowe, a potem po pół roku spierdolka i dym w mediach, że Polacy to rasiści a trener był chuj…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Spektakularny

Mimo, ze popieram ten transfer to zaznacze tylko, ze krzyczy sie ciagle o tym, ze polscy zawodnicy chca za duzo zzarabiać, ze Kuswik chcial od Pogoni ok 15 tys euro, a tu zapewne podobny hajs dostal koles z ligi islandzkiej. Obcokrajowcy tacy tani

wpDiscuz