Raz, dwa, trzy… siedem. Juventus gromi jak nigdy, wygrywa jak zawsze
Włochy

Raz, dwa, trzy… siedem. Juventus gromi jak nigdy, wygrywa jak zawsze

Co uderzenie, to gol. Co strzał, to ładniejszy. Juventus był dziś piękny. Terroryzował swoich rywali. Nie pozostawił wątpliwości, jak wielki dystans dzieli go od ligowych przeciętniaków. Piłkarze Sassuolo wyglądali przy nim jak trampkarze, którzy dopiero zaczynają swoją karierę i poznają pierwsze niuanse taktyczne. Oddali zaledwie jeden celny strzał, a Buffon miał piłkę w rękach maksymalnie cztery-pięć razy. Ani przez moment nie byli w stanie zwietrzyć swojej szansy – zostali zrównani z ziemią, pokarani siedmioma bramkami.

Naprawdę nie przesadzamy, wychwalając pod niebiosa „Starą Damę”. Oczywiście nie ma co przesadzać, Sassuolo to w końcu drużyna z dołu tabeli, z którą Juve powinno sobie poradzić o każdej porze i w każdych okolicznościach. Ważne jest coś zupełnie innego. Ekipa Massimiliano Allegriego po szybko strzelonej bramce autorstwa Alexa Sandro nie zanudziła nas na śmierć. Wielokrotnie przecież w tym sezonie oglądaliśmy drużynę, która po błyskawicznym napoczęciu rywala zaprzestawała zmasowanych ataków i skupiała się na taktyce, do końca meczu utrzymując korzystny, nieefektowny, ale za to efektywny wynik.

Tym razem było inaczej. Po otwierającym trafieniu nie kazano nam zbyt długo czekać na kolejne. Szybko dał o sobie znać Sami Khedira – trzecia strzelba Juve w obecnych rozgrywkach – który wykorzystał wrzutkę z rzutu rożnego i przedłużenie głową przez jednego z kolegów. Znalazł się na trzecim metrze i nie pozostało mu nic innego, jak zdobyć kolejną bramkę. Już wtedy było pozamiatane, ale Juventus nie zamierzał się zatrzymywać. Po chwili świetnym otwierającym podaniem popisał się Pjanić, w roli głównej znów Khedira. Niemiec wyszedł sam na sam z bramkarzem, kątem oka spojrzał w lusterko wsteczne, upewnił się, że nie znajduje się na pozycji spalonej i z wielkim spokojem zaliczył dublet. Strzelił w Juve już szesnaście goli. Wyrównał tym samym swój wynik z VFB Stuttgart.

Napisalibyśmy, że gra Sassuolo posypała się po straconych bramkach, ale to byłoby przekłamanie, ponieważ ona nie funkcjonowała od początku. Przyjezdni nawet nie zbliżali się w okolice pola karnego rywali. Wyglądali jak początkujący kierowca, który przedobrzył –  bali się przyśpieszyć, delikatnie naciągnąć przepisy, ale i tak skończyło się to źle, bo przez zbyt wolną jazdę torowali ruch na drodze i przeszkadzali. Właśnie, Sassuolo dzisiaj przede wszystkim przeszkadzało, bo oglądało się je fatalnie. Zagroziło Buffonowi tak naprawdę tylko raz. Pol Lirola strzelił z ostrego kąta, ale Gigi nie miał najmniejszych problemów i sparował piłkę na rzut rożny.

Juventus pomimo szybkiego zdobycia trzech bramek nie zamierzał się zatrzymywać i jeszcze przed przerwą wpakował kolejną bramkę. Bombę zza pola karnego, po wcześniejszym zgraniu walczącego w polu karnym z obrońcą Higuaina, odpalił Pjanić, bramkarz był bez szans. Gola strzelił nawet Higuain, który w ostatnich tygodniach miał spore problemy ze skutecznością. Wykorzystał bierną postawę defensywy, która dość szybko się poddała i przestała wierzyć. Znalazł się z piłką na szesnastym metrze i kropnął w stronę bramki, a rywale ograniczyli się do podziwiania tego dokładnie wymierzonego uderzenia. Niby Peluso wystawił nogę, próbował blokować, ale skończyło się na tym, że piłka przeleciała mu pomiędzy nogami.

Największy oklep w ostatnich latach w Turynie dostała Parma w sezonie 14/15, która przyjęła siódemkę. W końcówce przyjezdni zawiązali szyki defensywne, obudzili się późno bo późno, ale wydawało się, że przynajmniej unikną kompromitacji. Ich dobra gra trwała jednak… jakieś pięć minut. Szybko dwa kolejne gole dołożył bowiem Higuain. Najpierw nie dał się złapać w pułapkę ofsajdową, przyjął trudną górną piłkę, minął bramkarza i wpakował ją do pustaka. Potem uraczył nas piękną podcinką, otrzymując wcześniej wymierzone prostopadłe podanie. Znów defensywę rywali stanowiła dla niego tylko tło, znów okazał się zabójczo skuteczny, kompletując tym samym hat-tricka.

Rekord został więc wyrównany, a turyńczycy przynajmniej na kilka godzin wskoczyli na fotel lidera Serie A, po tym, jak wytarli podłogę swoimi rywalami.

Juventus – Sassuolo 7:0

1:0 9′ Alex Sandro,

2:0 24′ Khedira,

3:0 27′ Khedira

4:0 48′ Pjanić,

5:0 63′ Higuain,

6:0 74′ Higuain,

7:0 83′ Higuain.

Pozostałe wyniki:

Hellas – Roma 0:1

0:1 1′ Under.

Atalanta – Chievo 1:0

1:0 72′ Mancini.

Bologna – Fiorentina 1:2

0:1 41′ Veretout,

1:1 44′ Pulgar,

1:2 71′ Chiesa.

Cagliari – Spal 2:0

1:0 34′ Cigarini,

2:0 78′ Suso.

Udinese – Milan 1:1

0:1 9′ Suso,

1:1 74′ Donnarumma (sam.).

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Alie_Verema
Widzew. Lech. Barcelona

Dlaczego nie grał Dybala ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wscieklybajpas

niezły mecz Cionka w SPAL. aktywny i kilka wygrnaych pojedynków. jego drużyna była koszmarnie chaorytczn aw defensywie i to jest dziwne że przegrali tylko dwoma golami. Meret chyba mógłby przy nich zachować się lepiej, ale przy pierwszej bramce wyglądało jakby inni go złośliwie zasłonilki. oba strzały (zwłąszcza asysta przy drugim golu) były jednak niezłe. Cionek jest raczej w formie bo to kolejny mecz kiedy pozytywnie wyróżnia sie na tle obrony SPAL. nie są bez zans na obronę rpzed spadkiem. Sassuolo obecnie gra taką chujnie że nie zdziwiłbym sie gydby yutrzymali się ich kosztem.

Ojciec Mateusz

Nie jest ładnie usuwać wpis śmiejący sie z Waszych błędów. Z piłkarzy w wywiadach czy stron www sie śmiejecie a sami po cichutku korekty? Wstyd
Pozostałe wyniki:

Chievo – Roma 0:1

0:1 1′ Under.

Atalanta – Chievo 1:0

1:0 72′ Mancini.
To jakbyście zapomnieli

cioosma

Niezly ten Suso,strzelil dla Milanu,potem szybka bilokacja i podwyzsza prowadzenie w Cagliari.

wpDiscuz