Dobrze zorganizowana lecz zmęczona Valencia nie zatrzymała Barcelony
Hiszpania

Dobrze zorganizowana lecz zmęczona Valencia nie zatrzymała Barcelony

– Trafiliśmy na najgorszego możliwego rywala. Spośród wszystkich europejskich ekip Barcelona prawdopodobnie jest w najlepszych formie – mówił Marcelino na przedmeczowej konferencji prasowej. – Przystąpimy do tego dwumeczu zmotywowani i przekonani, że możemy sprawić jej sporo problemów – deklarował.

Pierwsza połowa wyglądała jednak tak, jakby Valencia nastawiła się tylko i wyłącznie na przeszkadzanie. W ofensywie Nietoperze nie potrafiły zrobić absolutnie nic. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby przed rozpoczęciem spotkania, w szatni padły mniej więcej takie ustalenia ze strony gospodarzy: „ok panowie, widzicie tę linię na środku boiska? No, to właśnie przez nią nie wolno wam przechodzić”. A Los Ches, jako kulturalni goście, nie zamierzali przekraczać ustalonych zasad. Zostali bowiem zamknięci w zamku hokejowym i nawet gdy próbowali wydostać się z niego, to każda droga prowadziła ich prosto w sidła Dumy Katalonii. Potencjalnie najlepsza sytuacja gości? Piłka nie dotarła do napastnika, akcję skasował Cillessen przed własnym polem karnym.

Blaugrana miała natomiast ogromnego farta, bo – jak to w Hiszpanii bywa – nie popisał się arbiter. Raz na wozie, raz pod nim. Tym razem upiekło się Sergiemu Roberto, który brutalnie zaatakował Andreasa Pereirę. Portugalczyk może się cieszyć, że jeszcze nie musi kończyć kariery. Wrażliwców prosimy o zasłonienie oczu na chwilę.

Ok, już możecie je odkryć.

Więcej piłki w piłce było już natomiast w drugiej połowie. Typowo dla Valencii, kiedy już przetrzymała pierwszą połowię i dała się wyhulać rywalom, spróbowała ruszyć na podopiecznych Ernesto Valverde, ale akurat w defensywie Duma Katalonii naprawdę była czujna. Z przodu – już gorzej. Niby stwarzała jakieś okazje, choć mogła mieć deja vu z pierwszej połowy. Dużo próbowała, lecz mało z tego wychodziło, bo defensywa Nietoperzy całkiem nieźle się ustawiała i wzajemnie asekurowała. Dodając do tego samą nieskuteczność barcelonistów, uderzających przeważnie gdzieś po trybunach – no cóż, nie było to najbardziej pasjonujące spotkanie. Dopiero w 66. minucie nadeszło przełamanie. Akcja rozpoczęła się na lewej flance. Messi dynamicznie wbiegł w pole karne, otrzymał podanie od Jordiego Alby, ominął kilku Nietoperzy i spod linii końcowej wrzucił piłkę na długi słupek. Tam we właściwym miejscu był Luis Suarez, który uderzeniem głową pokonał Domenecha.

Przez głupotę/odwagę (niepotrzebne skreślić) Valencia mogła wyrównać wynik spotkania pod jego koniec. Defensorzy Barcelony byli już nieco zdekoncentrowani, ewidentnie pragnęli, by mecz się skończył, co prawie wykorzystał Sani Mina. Prawie robi jednak wielką różnicę. Hiszpan stanął w sytuacji sam na sam z Cillessenem, który poczuł się jak Manuel Neuer i wyszedł naprzeciw napastnika rywali. Mało brakowało a ten minąłby, lecz Holender słusznie zdecydował się na wślizg zamiast walki bark w bark. Gdyby nie to, Los Ches zapewne doprowadziliby do remisu.

Po gościach widać już jednak zmęczenie sezonem. Mamy dopiero półmetek rozgrywek, lecz z tak wąską kadrą nie ma się co dziwić, iż momentami podopieczni Marcelino grają jakby w trybie eko. Z utęsknieniem patrzą na pewno, kiedy ich maraton się skończy – dysponując kadrą złożoną z 20-21 zdolnych do gry zawodników (a wliczmy w to też kontuzje i wykartkowania, które nie omijają Nietoperzy) nie da się co trzy dni grać na wysokiej intensywności.

Męcząca seria spotkań dla Valencii zakończy się za tydzień, rewanżem na Estadio Mestalla. – Poważnie myślimy o awansie do finału – deklarował Toral jeszcze przed rozpoczęciem tego dwumeczu. Cóż, po dzisiejszym spotkaniu ten oddalił się znacznie, co nie znaczy, że jest poza zasięgiem Los Ches. Aby jednak sprawić niespodziankę, ci będą musieli jednak sięgnąć po swoje najgłębsze rezerwy tlącej się jeszcze w nich energii.

Barcelona 1:0 Valencia (0:0)
Suarez 66′

KOMENTARZE (26)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Dr Common-Sense

Odważne słowa, jak na fana drużyny od 2 lat zdobywającej trofea dzięki błędom sędziów 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Dr Common-Sense

Faktycznie real zostal tam pokrzywdzony nieslusznym karnym (niestrzelonym). Gdyby dzialal tam var, ciezko sobie wyobraziec ich awans chlopie. Sam dobrze to wiesz, tylko zaciskasz zeby i zakrzywiasz rzeczywistosc. W ogole to zrob sobie prezent dla zdrowia i przerzuc sie na inny klub – jest ich tysiace, a Ty sobie wybrales ten najbardziej wstydliwy. Zycia Ci nie starczy jak bedziesz chcial ich tak bronic ze wszystkiego

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

A szef całej ligi nie kryje, że jest fanem Realu. A jeśli twierdzisz, że w tamtym sezonie sędziowie nie pomagali w lidze Realowi, a nie przeszkadzali Barcelonie to chyba głupi jesteś. Nawet Simeone stwierdził, że liga rok temu ustawiona jest pod Real, bo to im nie wypada, żeby raz na 10 lat mistrzostwo zdobywali.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

shakal

Taki Real to nawet potrafił wygrać finał LM nie strzelając ani jednego prawidłowego gola (w przeciwieństwie do przegranego przeciwnika) to są dopiero magicy 😀
A co za tym idzie KMŚ, obrona LM w następnym roku (znowu kontrowersje z Bayernem), ZP dla CR – wszystko to umożliwił jeden klops sędziego…
Dwie ligi w ciągu dekady i obydwie po mega-smrodach. Naprawdę Real jest ostatnią drużyną która powinna narzekać na sędziów :)

tristan

tylko 2? nie 8?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Dr Common-Sense

Tu trzeba faktycznie przyznać rację koledze fiutowi – sytuacja kontrowersyjna. Zdaje się, że Vazquez miał już żółtą kartkę więc powinien wylecieć za teatralne upadanie przed kontaktem z przeciwnikiem :).
Swoją drogą trudno się dziwić fiutowi piszącemu „Polska” małą literą, że ślepo zakochał się w klubie, którego kibice śpiewają o Polakach – sk**synach.

zenek_ze_wsi

Ale poco wy z fiutem dyskutujecie? Przecież to Cieloch pod nowym nickiem.

Lluc93

Już nie przesadzajcie, że wejście Sergi Roberto było tak brutalne, żeby oczy zamykać. Szczególnie, że mu trafił w udo gdzie co najwyżej mógł mu tam korki odbić.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Black_Wolf_95

Dawi Alwisz? Nieznam

shakal

Brazol żydowskiego pochodzenia. Dobry był. Szybki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Lluc93

Zeby Realowi ten co ma problemy ze zwojami czasami w LM kuku nie zrobił 😉

tristan

o kurwa. ciekaw jestem co pisales na realmadrid.pl jak małpa pepe deptał Messiego w klasyku

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

tristan

bo to idiota…jak czerwony ramos

Pre

Daniel Amisz sie nazywa

Baton

Obejrzałem pierwszą połowę i sobie darowałem. Jak widać nie tylko u nas zdarzają się słabe spotkania.

fajf

coż wam to trzeba by było pisać kontrrelacje z meczów barcelony bo wy nigdy nie napiszecie uczciwej, ten mecz to było zaprzeczenie futbolu, nuda z flakami w oleju , masakra trzeba być naprawdę fanem barcy żeby taką piłkę akceptować , nie da się oglądać realu w tym sezonie ale i barcelonka to estetyczny koszmar ,tyle że trzeba przyznać skuteczny, swoją drogą w tej formie to raczej finału LM w wykonaniu br bym nie obstawiał

shakal

Dwie kwestie:
1. Barcelona ma obniżkę formy i to jest fakt.
2. Jedna drużyna broniła się niemalże w swoim polu karnym z rzadka przekraczając linię środkową boiska. Trochę trudno w tej sytuacji o efektowny mecz.

wpDiscuz