Jak nie rządzić klubem? Objaśniają działacze JKS Jarosław
Weszło

Jak nie rządzić klubem? Objaśniają działacze JKS Jarosław

Pamiętacie nasz reportaż o JKS-ie Jarosław? Sypianie na paletach. Tydzień na owsiance. Śmierdząca woda do picia po treningach. Nieopłacone ubezpieczenia zdrowotne. Pensje na wiecznym zamrożeniu u wiecznie nieodbierających telefonów działaczy. To rzeczywistość trzecioligowca z Podkarpacia. Do tego dochodziły jeszcze setki obraźliwych komentarzy na forach internetowych, gdzie zawodnicy byli wymieniani z imienia i nazwiska. Ostatnio za pośrednictwem portalu podkarpacielive.pl okazało się, że za wpisami stoją… działacze klubu.

Można by założyć, że na niższych poziomach rozgrywkowych – gdzie nie ma takiej kasy – jest mniej krętactwa i kombinowania, ale niestety, to byłby wyższy poziom naiwności. Co jakiś czas dostajemy bowiem dowody, że człowiek lubi kręcić, gdziekolwiek się znajduje. Po raz kolejny do takiej sytuacji dochodzi w JKS-ie Jarosław.

Okazuje się, że za obraźliwymi i anonimowymi komentarzami na stronie stoją w większości ludzie zajmujący oficjalne stanowiska w klubie (KLIK). Nie są to bezpodstawne oskarżenia. Pewnego razu jeden z działaczy zgłosił się do portalu z prośbą o usunięcie szkalującego go komentarza. Wysłał do redakcji e-maila, po czym okazało się, że – uwaga – numer IP z którego została wysłana wiadomość, pokrywa się z numerem IP wielu innych obraźliwych komentarzy na stronie. Na dowód redakcja podała także e-maila tej samej osoby sprzed ośmiu miesięcy, który został wysłany na polecenie prezesa. Nie ma więc wątpliwości, kto stoi za obrażaniem zawodników. Własnych zawodników.

Tym bardziej że numery IP zostały zweryfikowane w jarosławskiej firmie OXY-NET, dostawcy internetu, który obsługuje numery IP klubu. Każdy komputer ma przypisany osobne oznaczenie. Nie ma więc wątpliwości, że komentarze zostały zamieszczone z tego samego komputera, z którego przychodziły e-maile od działaczy pełniących oficjalną funkcję w Jarosławskim Klubie Sportowym.

Oto część komentarzy. Ostrzegamy, czytacie na własną odpowiedzialność.

4

5

Zdjęcia pochodzą ze strony podkarpacielive.pl

Redaktorzy serwisu po pierwszym odkryciu zaczęli grzebać głębiej i – cóż za niespodzianka – okazało się, że zamieszani są w to także inni działacze JKS-u. Sprawdzano stare e-maile, które przyszły z klubu. I znów ta sama sytuacja – z jednej strony oficjalne wiadomości, z drugiej obraźliwe komentarze. Oczywiście wszystko za pośrednictwem tego samego numeru IP.

Niestety, działacze podkładający kłody pod nogi swoim zawodnikom to nie nowość w klubie z Podkarpacia. Przytoczmy chociażby wypowiedź ze wspomnianego na początku tekstu Leszka Milewskiego:

– Cztery razy w tygodniu mieliśmy treningi. Prezesi potrafili specjalnie wysłać gospodarza obiektu, żeby podczas naszego treningu akurat urządzał walcowanie bądź koszenie trawy – facet normalnie jeździł po pachołkach i między zawodnikami. Prezesi siedzieli na trybunach i na to patrzyli. Ja myślę, że każda pora do koszenia lub walcowania jest dobra, poza tą, gdy odbywa trening. My to odbieraliśmy tak, że chcą nam zrobić pod górkę.

*

Jeżeli uważacie, że to wszystko, to bardzo się zdziwicie. Ostatnio do serwisu podkarpacielive.pl odezwał się Ołeksandr Tarasenko – były zawodnik klubu. Szeroko rozpisano to w tym miejscu. W skrócie: w klubie nikt nie pofatygował się, aby wysłać go na badania lekarskie. – Nikt mi nie robił żadnych badań przez cały okres gry w Jarosławiu. Przyjechałem do Jarosławia w dzień podpisania kontraktu, podpisałem go i za 2 lub 3 dni już grałem mecz ligowy. Nie było żadnych badań, nikt nie pytał mnie o stan zdrowia. Nic.

Co więcej, przed opublikowaniem artykułu do redakcji zadzwonił jeden z działaczy, z dosadną prośbą o 2-3 dni na wyjaśnienie sprawy. Dlaczego dosadną? Cóż, działacz zagroził dziennikarzom, że w przypadku opublikowania tekstu zostaną oni – dosłownie – udupieni. Ci poczekali kilka dni, ale perspektyw na wyjaśnienie sprawy z Ukraińcem nie było żadnych.

W zeszłym tygodniu ludzie z klubu zapewnili, że pojadą na Ukrainę, by spotkać się z Ołeksandrem Tarasenko i uregulować zaległości. Z informacji podkarpackiego portalu wynika jednak, że do żadnego spotkania nie doszło. I nie zapowiada się, żeby ten stan rzeczy miał się zmienić.

Zarząd JKS-u ustosunkował się do oskarżeń w tym miejscu, ale – patrząc na ich dotychczasową działalność – trudno wierzyć w nawet najbardziej przekonujące słowa. No bo umówmy się – biorąc pod uwagę wcześniejsze wydarzenia związane z klubem, nie da się traktować czegoś takiego poważnie:

Sytuacja została nakreślona tendencyjnie i jednostronnie, prowadząc do niesłusznych oskarżeń wobec klubu. Nie zamierzamy jednak w tym przypadku prowadzić z naszym byłym zawodnikiem polemiki za pośrednictwem mediów, gdyż do rozstrzygania takich spraw są powołane stosowne organy państwowe. Zarząd Jarosławskiego Klubu Sportowego 1909 będzie bronił dobrego imienia klubu, a do czasu wyjaśnienia przedstawionych przez zawodnika zarzutów nie będziemy sprawy komentować.

Nie wiemy, na czym ma być oparte dbanie o dobre imię klubu, ale chyba nie powinno polegać na obrażaniu własnych zawodników i braku troski o ich zdrowie.

NS