post Avatar

Opublikowane 25.01.2018 16:42 przez

redakcja

Zacznijmy od małego eksperymentu.

Zmieniasz pracę na taką, o której zawsze marzyłeś. Będziesz szkolił się u mistrza, którego szanuje wiele osób. Wiesz jednak, że jest starszy od ciebie o prawie dekadę, a na dodatek masz zupełnie inny charakter.

On nie lubi zabawy, lekkiego podejścia do życia, a żarty mu nie w głowie. Wynika to z tego, że nie miał łatwego dzieciństwa, a wszystko, co osiągnął, zawdzięcza ciężkiej pracy. Natomiast u ciebie jest zupełnie inaczej. Od dziecka dostawałeś to, co chciałeś, a żarty, imprezy i luz w życiu są dla ciebie priorytetem.

Na pierwszy rzut oka nic do siebie nie pasuje, ale mówimy o przyjaźni, a ona nie potrzebuje dopasowania wiekiem i charakterem.

ttt

Puyol urodził się w niewielkiej katalońskiej wiosce La Pobla de Segur. Był synem rolników Josepa i Rosy, którzy posiadali niewielki kawałek pola, a także stado krów. Państwo Puyol poza Carles’em mieli jeszcze jednego syna, Josepa Xaviera, nazywanego „Putxim”. Mówiono o nim, iż ma znacznie większy talent do gry w piłkę od młodszego brata… Josep i Rosa nie byli bogaci, ale nie było też tak, że ich dzieci chodziły głodne. Mowy jednak nie było, by pomagać synom w pasjach albo wysyłać ich na kursy lub drogie wycieczki. Carles i Josep Xavier chodzili do lokalnej szkoły, a wolny czas spędzali, pomagając w domu i grając w piłkę. Początkowo młodziutki Carles musiał grać na pozycji bramkarza, ponieważ zawsze był najmłodszy. Cóż, taka wówczas była cena za granie ze starszymi. Oczywiście dla przyszłej legendy futbolu nie miało to większego znaczenia, gdyż liczyło się tylko to, by grać, nieważne na jakiej pozycji. Taka postawa doprowadziła do tego, że zauważył go lokalny trener, Jordi Mauri. Podobnie jak Puyol, był fanatykiem futbolu, dlatego szybko znaleźli wspólny język. Ich relację najlepiej opisują dwa wspomnienia trenera, które przytoczył Graham Hunter w książce „Barça: Za kulisami najlepszej drużyny świata”.

– Mieliśmy na treningu zwyczaj napełniać stare skarpety piachem, tworząc dziesięciokilowe odważniki, które wiązaliśmy ze sobą. Carles brał po jednym takim odważniku domowej roboty na każde ramię i machał przysiady. Było zimo jak cholera i wszyscy koledzy rozbiegli się do domów, ale on nawet tego nie zauważył, bo tak był skupiony na ćwiczeniu. Jego rówieśnicy nie pokazali się na kolejnym treningu, tylko Puyol stawił się gotowy na kolejne katorżnicze ćwiczenia.

– Któregoś dnia graliśmy w foot-tennisa. Czternastoletni Carles rzucił się za piłką szczupakiem i wybił ją głową. Wyciągnął się jak długi, żeby tylko nie stracić punktu. Kiedy się podniósł, cała jego twarz ociekała krwią. Ale on wkurzał się tylko z powodu tego, że stracił punkt, i od razu był gotowy do dalszej gry. Większość jego rówieśników zostałby na ziemi i ryczała z bólu. Dla niego liczyła się wyłącznie rywalizacja. Pamiętam też, że uczył się wszystkiego niezwykle szybko. 

Mauri miał rację, bo Puyol uczył się wszystkiego błyskawicznie. Gdy przyszło mu strzec bramki, natychmiast załapał, o co w tym chodzi. Być może zostałby bramkarzem, bo świetnie czuł się na tej pozycji i bronienie wychodziło mu rewelacyjnie. Golkiperem jednak nie został, a paradoks polega na tym, że przeszkodził mu w tym zapał i zbyt duże poświęcenie. Młodziutki Puyol notorycznie wracał do domu z ranami szarpanymi, które bardzo martwiły jego matkę. Rosa nie potrafiła przemówić mu do rozsądku, ponieważ nastolatek nie przyjmował do wiadomości, iż nie może rzucać się do każdej piłki, gdy gra na boisku z nawierzchnią betonową lub żwirowatą. Dopiero wizyta u lekarza, który zabronił młodemu Carles’owi bronienia, spowodowała zmianę pozycji. „Tarzan” zaczął grać na skrzydle, a dopiero później trenerzy przenieśli go na środek obrony. Prawdą jednak było, że na obu pozycjach radził sobie bardzo dobrze. Co zresztą później procentowało w jego dalszej karierze.

    W starciu z Lokomotiwem przydały się umiejętności bramkarskie.

– Puyol jest wielkim profesjonalistą. Możesz wystawić go na każdej pozycji w obronie, a on nawet nie mruknie. W meczu nie popełni żadnego błędu i nigdy nie będzie szukał usprawiedliwienia – mówił o nim Pep Guardiola. 

Nie tylko umiejętności gry na nowych pozycjach przychodziły Puyolowi szybko, bo były kapitan „Barçy” ekspresowo uczył się także innych rzeczy. Błyskawicznie pojął nauki Pique, które polegały na tym, by Carles nauczył się czerpać radość z życia.

Przechodziłem bardzo zły etap w swoim życiu. Mój tata zmarł w 2006 roku, a w 2007 zakończyłem dziesięcioletni związek. Mieliśmy wówczas najlepszą drużynę w historii „Barçy”, a mimo to nie udało nam się kontynuować drogi sukcesu. Byłem wtedy kapitanem i odpowiedzialność spadała na mnie… Następnie wygraliśmy Euro 2008, a po powrocie do klubu spotkałem Gerarda. Zmieniłem się, bo byłem wtedy zamkniętym w sobie radykałem, który myślał o piłce 24 godziny na dobę, a on nauczył mnie, że jest też coś innego – wspominał Puyol.

– Widziałem, że był bardzo przygnębiony i smutny. Wiele razy mówiłem mu, żeby poszedł z nami na imprezę. Odważył się i wyszedł z nami chyba dwa razy, a następnie prasa okrzyknęła go niereformowalnym imprezowiczem. Byłem wtedy nieznany i zawsze udawało mi się przemknąć niezauważonym, ale z jego włosami… Po tamtej akcji już nigdy z nami nie wyszedł – mówił Pique.

Trzeba przyznać, że Puyol nie mógł sobie wymarzyć lepszego nauczyciela. Pique od dziecka był duszą towarzystwa. W każdej drużynie młodzieżowej płatał figle kolegom i trenerom. W parze z Cescem Fàbregasem kradli nakrętki od zbiorników z benzyną. W duecie z Leo Messim spalił stary motocykl pracownika klubu, bo wkurzał ich jego głośny dźwięk. Oczywiście kupili mu nową, dużo lepszą maszynę.

messi

Za czasów starej La Masii Pique wraz z Fàbregasem, Vàzquezem, Messim i innymi młodymi adeptami futbolu stworzyli grupę, która do najświętszych nie należała. Chłopcom zdarzało się wieczorami wymykać na boisko treningowe, na którym w półmroku rozgrywali mecze. Jedna z wieczornych eskapad zakończyła się nieszczęśliwie, bo do młodych piłkarzy dołączył koszykarz Asier Zengotitabengoa. Jak łatwo się domyślić, „Zengo” był znacznie wyższy od młodych piłkarzy, a na dodatek grał bardzo ostro. Jedno z jego wejść w nogi Messiego zakończyło się kontuzją kostki Argentyńczyka. Koledzy przenieśli „La Pulgę” do akademika, a następnie całą noc okładali jego kostkę lodem. Następnego dnia – w trakcie treningu – Leo upadł na murawę przy pierwszym kontakcie z piłką. Trenerzy uwierzyli, że właśnie wtedy doznał kontuzji. Takim sposobem banda Pique uniknęła kary za nocną gierkę.

Nie trzeba być wybitnym socjologiem, by zrozumieć, dlaczego Pique zupełnie inaczej podchodził do życia. Gdy Puyol marzył, by rozegrać pierwszy prawdziwy mecz 11 na 11 – udało mu się dopiero w wieku 14 lat – noworodek Gerard został socio Barcelony. Jego dziadek, Amador Bernabeu, przez wiele lat pełnił funkcję wiceprezydenta Barcelony. Od zawsze był nie tyle kibicem, co fanatykiem. Nic więc dziwnego, że zaraził wnuczka pasją do „Blaugrany”. Zresztą trudno by było inaczej, bo Pique wychowywał się w dzielnicy Pedralbes, z której do Camp Nou miał dziesięć minut spacerkiem. Tym sposobem niemal codziennie spotykał gwiazdy Barcelony. Nie robiło to jednak na nim specjalnego wrażenia, bo zdarzało się, że wracał ze szkoły do domu, a tam Louis van Gaal pił kawę z jego dziadkiem.

– Miał dobre relacje z moim dziadkiem, który pełnił w klubie funkcję wiceprezesa. Raz trener przyszedł do domu mojego dziadka, kiedy miałem 12 lub 13 lat. Van Gaal wiedział, że gram w młodzieżowej drużynie Barcelony. Holender popchnął mnie, a ja upadłem na podłogę. Wówczas stwierdził, że nie jestem wystarczająco twardy, by być środkowym obrońcą – wspominał Pique.

Od najmłodszych lat Pique był uprzywilejowany. Jego matka jest dyrektorką szpitala, a ojciec szanowanym prawnikiem. Nic więc dziwnego, że Gerard był dzieckiem rozpieszczonym, o czym często wspominał w wywiadach. Dopiero wyjazd do Manchesteru w wieku siedemnastu lat nauczył go życia. W Anglii był zupełnie sam, a o miejsce w składzie musiał walczyć z Rio Ferdinandem i Nemanją Vidiciem. Nastoletni Katalończyk tęsknił za domem rodzinnym, luksusem i przywilejami, ale wiedział, że nie może odpuścić.

– Mama bardzo za mną tęskniła. Często musiałem hamować łzy, gdy rozmawialiśmy przez telefon, bo też tęskniłem. Wiele razy chciałem jej powiedzieć, że jutro będę w domu, bo mam już tego wszystkiego dość. Mówiłem jednak, że wszystko jest w porządku – wspomina Pique.

Był to czas, gdy Pique uświadomił sobie, że chce zarabiać na życie, grając w piłkę. Oczywiście marzył mu się powrót do ukochanego klubu, ale doskonale wiedział, że aby kiedyś do tego doszło, musi ciężko pracować. Łatwo nie było, ale ostatecznie się udało. W 2008 roku Gerard powrócił na stare śmieci, a szczęście znowu mu dopisało, bo wtedy Pep Guardiola rozpoczynał swój wielki projekt naprawczy… Pique wrócił znacznie dojrzalszy i bardziej doświadczony. Co prawda w Manchesterze dużo nie grał, ale wiele czerpał z treningów i nauk Fergusona, którego taktował jak drugiego ojca. Poza tym jeden rok spędził na wypożyczeniu w Saragossie, gdzie miał okazję do częstszych występów. Nie oznaczało to jednak, że jako 21-latek postanowił ograniczyć się jedynie do treningów i diety. Rzućcie okiem na fragment rozmowy Puyola z Pique, która ukazała się na łamach „La Vanguardia”.

GP: Wygrywamy 5:0, a on mi mówi, żebym nie myślał jeszcze o imprezie.

CP: Nie pisz tego (do dziennikarza).

GP: Nieważne Puyi, minęło prawie dziesięć lat. Miałem wtedy 21 lat. Imprezowanie po wygranej to była norma. Nie byłem w klubie od siedmiu miesięcy, gdy masz rodzinę, wszystko się zmienia.

CP: Gerard urodził się pod szczęśliwą gwiazdą.

GP: Wiem. Zawsze czerpałem z życia wszystko. Wszystko skończyło się dobrze, ale wiem, że wpłynęło to na mnie negatywnie. W jaki sposób? Na przykład nie jestem kapitanem „Barçy”. Aby być kapitanem, musisz być przykładem we wszystkim, ja jeszcze taki nie jestem. Chciałbym być kapitanem. Najpierw jednak muszę się zmienić.

CP: Geri jest liderem na swój sposób. Jest kapitanem bez opaski. Gdy jesteś kapitanem, musisz przemawiać w imieniu innych.

GP: Ideałem byłaby nasza mieszanka, ale to niemożliwe, więc najlepiej mieć nas obu.

***

Nie trzeba było długo czekać, by para stoperów polubiła się: – Więź przyjaźni między nami zawiązała się bardzo szybko. Byliśmy inni, ale doskonale się uzupełnialiśmy – mówił Pique. Młodszy i wyższy uczył radości życia, a niższy i starszy koncentracji na boisku, której partnerowi Shakiry zawsze brakowało. Gdy Barcelona prowadziła 4:0 albo 5:0, dla Pique jasne było, że można się już bawić. Oczywiście Puyol błyskawicznie interweniował, gdy zobaczył, że młodszy kolega odlatuje myślami w stronę klubu albo kasyna.

GP: Żyję teraz zdecydowanie spokojniej (śmiech), bez tego wrzeszczącego gościa. To przyjemność.

CP: Kochałem to. On nie, ale za to miał umiejętności i poprawił się w grze. Ma jeszcze inną zaletę, którą podziwiam. On i Leo to dwaj zawodnicy stworzeni do współzawodnictwa. Zawsze chcą wygrywać i nie ukrywają się na boisku. Wszystko albo nic.

trio

Pique w żartobliwy sposób nazywał swojego partnera sokołem, który zobaczy każde jego rozkojarzenie: – Prowadzimy 5:0 i piłkarz z drużyny przeciwnej leży na boisku i zwija się z bólu. Podbiegłem zobaczyć, co mu jest, a ten jak nie ryknął, że mam wracać do obrony i skupić się na grze (śmiech) – przypomniał Pique… Poza boiskiem było zupełnie inaczej, bo tam stery przejmował młodziak. Przemianę wieloletniego kapitana Barcelony było widać nawet na Twitterze, na którym bardzo często żartował wraz z Pique i Fàbregasem. Tutaj próbka możliwości stoperów:

GP: Puyol jest fałszywym facetem! Zdjęcie na Twitterze, gdy gra na perkusji, to nie on. On grać umie, ale to nie jego ciało!

CP: Wszyscy wiedzą, że ten „fałszywy facet” to ja! Co poradzę, że jesteś słaby i zazdrosny. Oooohhh!!

GP: Jest jeden szczegół, który to potwierdza! Masz tatuaż na lewym nadgarstku od lat i nie jest on przypadkowy dla picu!

CP: Jutro publikujemy obaj półnagie zdjęcia i zobaczymy, czy to prawda? Co o tym myślicie? Co na to powiesz, chłopcze?

GPNie ma żadnych zdjęć! Nie trzeba! Jedyną rzeczą, o której dyskutujemy, jest to, że jesteś fałszywym facetem, który wprowadza wszystkich w błąd!

Rzecz jasna, poza siecią również było wesoło. Na przykład tutaj Puyol i Pique ubierają Fàbregasa w koszulkę Barcelony. Stary kapitan – przed poznaniem byłego zawodnika Manchesteru – w takiej akcji? Zapomnijcie!

Puyol i Pique stworzyli duet stoperów, który spokojnie można nazwać jednym z najlepszych w historii klubu. Obaj twierdzili, że doszli do momentu, w którym nie musieli ze sobą rozmawiać, by porozumieć się na boisku. Wystarczyło spojrzenie, a już dobrze wiedzieli, co mają zrobić. Czy taki poziom zgrania dałoby się osiągnąć bez przyjaźni? Stuprocentowej pewności nie mam, ale coś mi się wydaje, że byłoby to niemożliwe. Oczywiście musiał nadejść czas, gdy ich drogi na boisku się rozeszły. W końcu różni ich prawie 10 lat. Pique bardzo obawiał się tego momentu, bo doskonale wiedział, że wszystko się zmieni. Przez myśl przeszło mu nawet, by zakończyć granie wraz ze  swoim aniołem stróżem. Lepszego zakończenia tej historii niż list pożegnalny Pique nie napiszę.

– Moje pokolenie oraz kolejne nie wiedzą, czym jest „Barça” bez Puyiego w obronie, z opaską kapitańską i z „5” na plecach. Przypuszczam, że już nic nie będzie takie samo… Poznałem Cię prawie sześć lat temu. Ty byłeś kapitanem i symbolem drużyny, a ja młodzianem, który przychodził, by zawojować świat. Od pierwszego dnia nawiązaliśmy świetne relacje – zarówno na boisku, jak i poza nim. Przy Tobie czułem się chroniony, wiedziałem, że jeśli kiedyś popełnię błąd, Ty będziesz w pobliżu, żeby mnie uratować. Jesteś moim aniołem stróżem.

BARTOSZ BURZYŃSKI

cytaty: blaugrana.pl, fcbarca.com

napisane na podstawie książki Grahama Huntera – „Barca, Za kulisami najlepszej drużyny świata”

Opublikowane 25.01.2018 16:42 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
JanuszSracz
JanuszSracz

Wymiana zdan na Twitterze niezwykle zabawna. Pudzi nie jest prawdziwym facetem a Pikej jest słaby i zazdrosny, haha, śmiejcie się kurwy jebane na koszt śmieszków z Barcelony! Ustalmy jedno, zabawne bylby gdyby GP wyrósł kalafior na końcówce od putowania Madrytu, a CP z CF oferowaliby wkladanie tej koncówki do ryja, celem dezyfekcji.

SympatycznyPiekarzNazorine
SympatycznyPiekarzNazorine

Weź sprawdź, bo chyba ci się bezpiecznik w mózgu przepalił

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zadi
Zadi

co barca.com 😀 ale FAJNIE SIE CZYTALO

Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Michniewicz w Legii, czyli dobry trener zabiera się za pogubiony zespół

Jakkolwiek oceniać decyzję o zwolnieniu Aleksandara Vukovicia z Legii – cóż, stało się, życie musi iść dalej, nowy szkoleniowiec musi przejąć stery. Dariusz Mioduski nigdy nie słynął z logiki przy wybieraniu kolejnych trenerów, bierze ludzi z różnych parafii i myśli: co będzie, to będzie. Tak samo jest teraz. Czesław Michniewicz nie wpasowuje się w jakąkolwiek […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

City zaczynają ligowe granie. Wolves znów popsują im humory?

Manchester City zaczyna sezon później niż reszta, więc już musi gonić rywali. Ale najważniejszą pogonią i tak będzie ta za mistrzowskim tytułem. Przed „The Citizens” inauguracja rozgrywek, w której zmierzą się z Wolverhampton. Czy ekipie Pepa Guardioli uda się zgarnąć trzy punkty? Stawiamy na to, że tak i sprawdzamy, co jeszcze warto wytypować w TOTALbet! […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Trzy lata dreptania w miejscu

Jesienią zawsze zaczyna się szkoła, w knajpach zaczyna się picie, a Legia zaczyna budować wszystko od nowa. Zaczęło się od zwolnienia Jacka Magiery 13 września 2017 roku, gdy uznano, że czas wykonać kolejny krok do przodu. Mieli to zagwarantować chorwaccy czarodzieje, budujący swego czasu potęgę akademii Dinama Zagrzeb. Od września do kwietnia wózek ciągnął Romeo […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Chybione transfery, niejasne powiązania, fatalne wyniki. Co się znów popsuło w Stomilu?

Porażki z Odrą Opole, Widzewem Łódź i ŁKS-em, remis z GKS-em Tychy. Ledwie jeden punkt i okrągłe zero strzelonych bramek po czterech ligowych meczach. No nie udał się Stomilowi Olsztyn start sezonu 2020/21. Z drugiej strony – czy można było oczekiwać czegoś więcej od zespołu, który wzmocnień poszukuje na amatorskim poziomie w Holandii? Dziennikarze portalu […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Na co stać nowy Milan? Zweryfikuje to Łukasz Skorupski

Wyobrażamy sobie lepsze dni w pracy niż konfrontacja ze Zlatanem Ibrahimoviciem. Ale cóż, taki zawód, że Łukasz Skorupski tydzień w tydzień musi stawać na głowie, żeby ratować ligę dla Bolonii. W nowym sezonie zapewne będzie tak samo, a my bardzo szybko się o tym przekonamy. Bo już w pierwszej kolejce rywalem ekipy Sinisy Mihajlovicia będzie […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Panika czy właściwy krok? Argumenty za i przeciw rozstaniu z Vukoviciem

Aleksandar Vuković zwolniony z Legii Warszawa. To dowód na panikę Dariusza Mioduskiego, czy może wręcz przeciwnie – świadectwo, że prezes klubu widzi, co się dzieje i zwyczajnie ma odwagę właściwie zareagować? Poszukaliśmy argumentów zarówno za pozostaniem Vuko, jak i za rozstaniem z nim. Należało zwolnić Vuko już teraz, czy jednak lepiej było się wstrzymać? Zwolnić. […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Nikogo nie zmieniam, bo nie chciałbym, żeby ktokolwiek zmieniał mnie

Jakie są jego ambicje? Dlaczego nie narzeka? Czego spodziewać się po tym sezonie w wykonaniu Chrobrego Głogów? Czy dobiera zawodników pod kątem charakterologicznym i czy odrzucił kiedykolwiek jakiegoś piłkarza, bo mu w tej kwestii nie odpowiadał? Dlaczego ceni sobie różnorodność? Co spowodowało, że Tomasz Cywka tak dobrze wkomponował się w nowy zespół? Dlaczego nikogo nie […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Mistrzostwo zrobił, w Europie poległ. Recenzujemy pracę Vukovicia

Często, gdy trener dostaje nakaz spakowania walizek, ocena jego pracy jest dość łatwa do sformułowania – widać, gdzie mu poszło, jeszcze mocniej widać, gdzie nie i prosto wystawić notę czy odpowiednie wnioski. Z Vukoviciem jest trochę inaczej, ponieważ szybciutko pokonał drogę z nieba do piekła. Przecież jeszcze dwa miesiące temu świętował mistrzostwo Polski, a dzisiaj, […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Rasak opuszcza Klub Zero. Fotel prezesa zostaje w Płocku!

Prezesi w Klubie Zero zmieniają się jak – nie przymierzając – niegdyś w Śląsku Wrocław. Jeśli czytacie nas regularnie od lat, pewnie znacie założenie tego elitarnego tworu, ale dla wszystkich niezorientowanych szybkie przypomnienie – to klub złożony z zawodników, którzy jeszcze nigdy nie zdobyli gola na najwyższym poziomie ligowym w Polsce. Warunki przyjęcia? Co najmniej […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Dobry na czas wojny, kiepski na czas pokoju. Vuković wyleciał z Legii

W „Ojcu chrzestnym” Michael Corleone w pewnym momencie rezygnuje z Toma Hagena jako consigliere rodziny, uzasadniając, że Tom nie jest doradcą na czas wojny. W Legii Warszawa mamy chyba właśnie do czynienia z odwrotnym procesem. O ile Aleksandar Vuković, temperamentny Serb, którego serce bije w legijnym rytmie, mógł się świetnie sprawdzać jako strażak, gaszący warszawski […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Czy Tomas Huk wreszcie okaże się wzmocnieniem Piasta?

Zastępowanie czołowych zawodników bez większej szkody dla drużyny to ostatnimi czasy specjalność Piasta Gliwice. Waldemar Fornalik po sezonie mistrzowskim potrafił utrzymać zespół w czołówce polskiej ligi, mimo że stracił kilka kluczowych ogniw. Tego lata musi ponownie dokonać tej sztuki, ale początek rozgrywek wskazuje, że na niektórych pozycjach może być z tym problem, szczególnie w tyłach. […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia skorzysta na pucharach Piasta?

Zakończenie ligowego weekendu nie musi być wcale smutne. A kiedy na boisko wychodzą piłkarze Jagiellonii, w której meczach w tym sezonie padło już 13 bramek, na pewno tak nie będzie. W dodatku Jagiellończycy mierzą się z Piastem Gliwice, czyli naszym eksportowym klubem, więc emocje będą gwarantowane. A my spróbujemy coś na tym ugrać w Totolotku! […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Wilczek strzela Brondby, Przybyłko z dubletem, szalony weekend w Championship | STRANIERI

Weekend bez bramek Polaków? Takiego od dawna już nie uznajemy. Do gry wróciły już wszystkie najsilniejsze ligi świata, włącznie z Bundesligą i Serie A, więc na boiskach mamy coraz więcej biało-czerwonych akcentów. Powody do uśmiechu są jednak zwykle takie same, bo każdy się spodziewa, kto błysnął w ten weekend w Europie i na świecie. Niemniej […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

PRASA. Michniewicz bliski poprowadzenia Legii

W poniedziałkowej prasie: Czesław Michniewicz blisko Legii Warszawa, historia Mateusza Klicha prowadząca go do goli w Premier League, pochwały dla Górnika Zabrze, krytyka dla Legii, echa konfliktu Kucharski-Lewandowski. Zapraszamy na prasówkę. PRZEGLĄD SPORTOWY Po 22 latach Górnik Zabrze wygrał na Legii, którą może przejąć trener Czesław Michniewicz. Czarne chmury zbierały się nad Vukoviciem od jakiegoś […]
21.09.2020
Weszło
20.09.2020

Pewna wygrana Juventusu w debiucie Pirlo, koszmarny kiks Bereszyńskiego

Andrea Pirlo może nie wszedł do środowiska trenerskiego razem z drzwiami i futryną, ale na pewno nie zasiał ziarna wątpliwości, czy nadaje się do tego zawodu. Udanie zadebiutował jako szkoleniowiec Juventusu, który nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Sampdorii. Niestety, swoją cegiełkę do tej porażki dołożył Bartosz Bereszyński. Polski obrońca długo – w porównaniu do […]
20.09.2020