Po pierwsze: uniknąć awansu? Raków ma inne plany
Weszło

Po pierwsze: uniknąć awansu? Raków ma inne plany

Przyzwyczailiśmy się już tego, że rozgrywki pierwszej ligi potrafią przypominać wyścig żółwi. Zdarzało się, że z ust działaczy padały odważne deklaracje, ale gdy widmo awansu zaglądało głęboko w oczy, działy się różne rzeczy. Pewnie sami doskonale pamiętacie te wszystkie przeboje. A to drużyna, która jesienią lała każdego, wiosną odklepywała poddanie szybciej niż Marcin Najman, a to w końcówce sezonu cała czołówka solidarnie dostawała ataku amnezji i zapominała, jak się wygrywa, a to nagle odrabiano straty w momencie, gdy szanse na sukces wynosiły mniej niż 1%. Cuda. Jaja. Różne słowa przychodzą nam głowy. Czy w tym roku będzie podobnie? Tego nie wiemy, ale gdy tak przyglądamy się pierwszoligowcom, widzimy takich, którzy są na awans napaleni. Przykład? Rakowowi Częstochowa najwidoczniej tak spodobało się świętowanie, że chcą w czerwcu zorganizować fetę drugi rok z rzędu. 

Beniaminek, który zajmuje trzecie miejsce w tabeli, to jedna z największych rewelacji jesieni. Napisalibyśmy, że największa, ale wiceliderem jest przecież Odra Opole, która jeszcze rok temu walczyła z Rakowem na drugoligowym froncie. Częstochowianie mają dwa punkty w tabeli mniej, ale można powiedzieć, że nadrabiają stylem. Ze względu na specyficzne ustawienie trójką obrońców i widowiskowy sposób gry (34 gole w rundzie, nikt nawet nie zbliżył się do takiego wyniku) pod adresem drużyny Marka Papszuna pada bardzo wiele ciepłych słów. I ten pozytywny klimat najwidoczniej udzielił się właścicielowi. Choć plan Michała Świerczewskiego na Raków od początku był ambitny, zakładał on zbudowanie ekstraklasowej drużyny na rok 2021, gdy klub będzie świętował setne urodziny. Teraz wydaje się, że nikt nie będzie chciał tyle zwlekać.

Dało się to odczuć już bezpośrednio po zakończeniu rundy jesiennej. O myślach o awansie porozmawialiśmy wtedy ze wspomnianym Papszunem: Trudno, żeby było inaczej, gdy jesteśmy na trzecim miejscu, a straty są niewielkie. To kwestia jednego meczu. Stać nas na to, żeby to odrobić. Przez całą rundę nie zdominowała nas żadna drużyna. Nawet jeśli nas ograła, to nie była od nas wyraźnie lepsza. „Przegrałeś, więc nie pieprz, że nie byłeś gorszy”? Nie, czasami tak się zdarza. Z drugiej strony – twardo stąpamy po ziemi, bo na razie brakuje nam jeszcze kilka punktów do utrzymania. A to był główny cel. Jak go zrealizujemy, to będziemy patrzeć na coś więcej.

To oczywiście tylko słowa, ale można też rzucić okiem na czyny. Dokładnie rzecz ujmując – poczynania na rynku transferowym. Papszun od początku zapowiadał zmiany, bo wychodzi z założenia, że budowanie drużyny to niekończący się proces, ale ich skala to już dość wyraźna deklaracja: gramy o pełną pulę.

Zaczęło się od bombki, oczywiście w warunkach pierwszoligowych – jeszcze w listopadzie Raków ogłosił, że do klubu wraca jeden ze znanych wychowanków – Mateusz Zachara. Może i zabrzmiało to jak przedwczesna emeryturka, ale nic z tych rzeczy – Zachara ma dopiero 27 lat i w Częstochowie liczą, że chce wyjść na prostą po ostatnich zawirowaniach i osiągnąć w piłce jeszcze kilka fajnych rzeczy, zaczynając od powrotu na salony z macierzystym klubem. Jasne, nie takie nazwiska nie odpalały na zapleczu, ale 2-krotny reprezentant to tam materiał na gwiazdę.

Dalej było ściągnięcie na wypożyczenie z Wisły Płock 19-letniego – i podobno utalentowanego – pomocnika Adama Radwańskiego, który jesień spędził w Widzewie. Do tego jeszcze przed startem przygotowań udało się zakontraktować stopera, Artioma Rachmanowa. 27-letni Białorusin w grudniu był testowany, ale głównie dlatego, że przedwcześnie, po siedmiu meczach, skończyła się jego przygoda z ukraińską ekstraklasą. Wcześniej grał na Białorusi, w Estonii czy w Mołdawii – przyzwoite ma zarówno CV, jak i warunki fizyczne.

Na tym jednak nie koniec. Wydaje się, że dziś klub znalazł bramkarza. Chodzi o Jakuba Szumskiego, byłego golkipera młodzieżówki Marcina Dorny (tej z Milikiem i Furmanem), a ostatnio trzeciego bramkarza Legii Warszawa. Kiedyś wróżono mu większą karierę, ale jeszcze całe lata stania między słupkami przed nim – być może w Częstochowie udowodni, że powinien to robić na ekstraklasowym poziomie. Jeszcze jeden ruch na linii Warszawa-Częstochowa powinien zostać ogłoszony jutro – mamy na myśli Miłosza Szczepańskiego. 19-latek w tym sezonie zadebiutował w pierwszej drużynie w Pucharze Polski. Może w takiej sytuacji ciężko nazywać go „perełką”, bo takiej Legia by nie oddała, ale faktem jest, że Rakowowi bardzo mocno zależało na tym utalentowanym chłopaku i choć łatwo nie było, to lada moment wszystko powinno załatwione.

Co dalej? Jeśli chodzi o transfery, zapewne można liczyć na jeszcze jedną lub dwie nowe twarze. Bardzo mocno rozważane jest zatrudnienie Adama Mójty, który ze swoim stylem gry mógłby się sprawdzić na lewym wahadle, Dariusza Formelli, który został skreślony w Pogoni Szczecin, a także Macieja Domańskiego z Puszczy Niepołomice. Jeden z najlepszych piłkarzy pierwszej ligi w rundzie jesiennej do Częstochowy może trafić już teraz (jeśli uda się dogadać z jego obecnym pracodawcą) lub latem po wygaśnięciu kontraktu.

Uff, sporo tego. Teraz trzeba będzie jeszcze poukładać klocki. By było o to trochę łatwiej, drużyna zostanie wysłana na obóz do Turcji. W dzisiejszych czasach to niby nic, ale dla takiego klubu jak Raków to jednak coś. Podobno to pierwszy taki wyjazd zespołu od ponad 20 lat i zgrupowania na Słowacji.

Chojniczanka, która od dłuższego czasu lubi nazwiska z ligową przeszłością, ściągnęła do siebie Stebleckiego i Górskiego, ciekawe ruchy wykonuje Stal Mielec oraz Zagłębie Sosnowiec, ale na dziś wydaje się, że królowie polowanie w pierwszej lidze mieszkają właśnie w Częstochowie. Szkoda tylko, że samo miasto do tego projektu przekonać trudniej niż ciekawych piłkarzy.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (14)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
WujaNieMaEunuchKochany
Torpedo Indyczów

Akurat nasze kluby są dobre w planach dobrze wyglądających w teorii, poczekamy zobaczymy, choć Raków i Odra piszą fajną historię i trzymam za nich kciuki

Rojber Hultajski

z Mójtą awansują do eklapy

Pozniej wymysle nick

sorry za moja ignorancje, ale kim jest ten menel z parasolem?

John Connor
Los Angeles Galaxy

To aktor do remaku filmu z 1952 roku „Deszczowa piosenka”.

Fidel

To Jurgen Klopp.

Nefilim

Heh, akurat tak się składa, że zarówno Odra jak i Raków swoje pozycje zawdzięczają przede wszystkim stabilnym i zgranym składom, którymi zrobiły awans i które na tym fundamencie pracowały.
Taką mam teorie, bo np. te ekipy, które zrobiły przed sezonem rewolucje, zanim się zgrały to już pogubiły pkty.
Odra bardzo solidnie punktowała, a Raków po pechowych meczach też się odbił i zaczął łapać kontakt. Generalnie zeszłoroczni beniaminkowie mogą skutecznie konkurować z pierwszoligowcami, bo Puszcza też jest wysoko.
W sumie mogę się wypowiadać jak to jest w Opolu, bo akurat Odry mecze często oglądam 😉
Natomiast nawiązując do artykułu nie wiem czy to, że Raków ściąga ile wlezie to tak super? Może to zaburzyć klimat i zgranie składu, co może się szybko obrócić przeciwko nim. Podzielić mogą los wspomnianych np. takiej GKSy czy Sosnowca.
Nawiasem mówiąc w Opolu też już mówią o powalczeniu o awans skoro tak dobrze stoją w tabeli, ale nikt też nie będzie się specjalnie zżymał jeśli nic z tego nie będzie. Nie ma parcia, bo nie ma stadionu na E-klapę, nie ma odpowiedniej organizacji w klubie czy zaplecza ekonomicznego.
Miało być spokojne utrzymanie i tyle, a jak powalczą o awans to tym lepiej dla klimatu.
Niech się cisną do awansu ci, co tak się czują pewnie, a rzeczywistość niejednego jeszcze sprowadzi na ziemię 😉

Pzdr.

JJHarrison

Raków po awansie pozbył się kilkunastu graczy i również wielu zawodników pozyskał – najlepszy według mnie obrońca Rakowa w rundzie jesiennej, czyli Niewulis, do tego dwóch ofensywnych graczy (Mondek i Wójcik) – to zawodnicy podstawowej jedenastki, którzy przyszli do klubu latem. Oprócz tego wśród nowych nabytków znaleźli się dostający również sporo minut: Embalo, Boateng (po doprowadzeniu go do dobrej kondycji grał dużo w obliczu kontuzji w drużynie, teraz pewnie wyleci), Papikyan czy Piceluk.
Papszun odkąd jest w Częstochowie to co rundę robi takie wietrzenie składu, podchodziłem do tego sceptycznie, ale póki się to sprawdza, to w porządku.

Optyk

Akurat Piceluk to za wiele nie grał. Ale tak, obalając tezę, że Raków gra bez większych rewolucji kadrowych to trzeba zauważyć, że w pierwszej jedenastce grali zawodnicy sprowadzeni latem: Niewulis, Mondek, Wójcik, Papikjan, Tomalski, a rotacyjnie z Czerkasem na szpicy grywał Embalo.
Podejście Papszuna nie polega na wietrzeniu składu dla samego wietrzenia, ale trener wychodzi z założenia, że jesteś tam dobry jak Twój najsłabszy element i systematycznie postępuje podmiana słabszych na teoretycznie lepszych zawodników. Wiadomo, czasami nie wszystko wypali – jak np. z Tomkiem Wróblem, ale jeżeli są możliwości finansowe, to trzeba próbować.
W Cz -wie też nie ma ciśnienia na awans, ale na pewno zostanie podjęta próba i jak widać, działacze robią wszystko by tą szansę zwiększyć

JJHarrison

Wobec nowych informacji, według których będziemy mieć problem z uzyskaniem licencji na grę nawet w 1 lidze, to jakoś nie potrafię się z tego wszystkiego cieszyć. Jeszcze gdyby było wiadomo, że będzie remont generalny/powstanie nowy stadion, to czekanie powiązane z grą w jakimś Bełchatowie byłoby do zniesienia, a tak nie wiadomo.

Dymczasem

Belchatow nie pozwoli na gre u siebie, moge isc o zaklad…

JJHarrison

Na ostatnim spotkaniu klubu Biznesu Rakowa obecny był prezes GKS’u Wiktor Rydz. Nie twierdzę, że to o czymkolwiek przesądza, ale na pewno temat istnieje.
Przecież Raków by płacił za wynajem stadionu, na pewno nie byłyby to małe pieniądze, więc dlaczego nie?

Dymczasem

bo szaliki z Belchatowa powiedzieli ze nie beda z obcymi dzielic tych samych krzeselek. I stoja przy tym na sztywno

Nefilim

Skoro tak, to zwracam honor. W meczu w Opolu duże wrażenie zrobiła gra zwłaszcza dwóch zawodników. Boatenga i Figiela.
Jeden był jak king-kong, ale przy tym dobrze wyszkolony technicznie, a drugi bardzo mądrze rozgrywał piłkę.
Ciekawy skład.
Pzdr.

n0_thx

Lubię kluby budowane na zdrowych zasadach, a takimi wydają się Raków i Odra. Nic do nich nie mam, ale wolałbym żeby nie awansowały, przynajmniej nie w tym sezonie. Raków musiałby grać gdzie indziej, Odra chyba zresztą też (jeśli się mylę to niech mnie ktoś poprawi, nie wiem czy ten ich stadion byłby dopuszczony do ekstraklasy, ale wątpię). Jeśli Sandecja się utrzyma i do tego te dwa kluby awansują to będziemy mieli już 3 drużyny w ekstraklasie grające na ciągłym wyjeździe. Trochę słabo, jeśli ekstraklasa aspiruje do miana poważnej zawodowej ligi. Dlatego pomysł 18 zespołów już od następnego sezonu jest kompletnie poroniony. Za 5-6 lat może i tak ale na pewno nie teraz. Ile wtedy byśmy mieli zespołów grających w innych miastach? 4? 5?

wpDiscuz