Chelsea wysoko ogrywa Brighton i wraca na właściwe tory?
Anglia

Chelsea wysoko ogrywa Brighton i wraca na właściwe tory?

Kibice Chelsea mogli mieć spore obawy przed wyprawą ekipy Conte do Brighton, bo trudno nie zauważyć, że londyńczycy nie przeżywają ostatnio miodowych dni. Remisy w lidze, remisy w krajowych pucharach, wymęczona buła z Norwich dopiero po powtórzonym meczu i rzutach karnych. Jasne, The Seagulls to tylko beniaminek walczący o utrzymanie, ale z pewnością miał ochotę ukąsić rywala, który w bieżącym roku nie wygrał jeszcze meczu w podstawowym czasie. Na ochocie jednak się skończyło, bo Chelsea zwyciężyła aż 4:0 i Mewom na pocieszenie zostaje tylko to, że ten wynik nieco zakłamuje obraz spotkania.

To znaczy, jeśli The Blues utrzymaliby tempo z pierwszych minut, mielibyśmy wynik hokejowy. Wskazówka odmierzająca sekundy zrobiła ledwie sześć kółek, a było już 2:0. Obie bramki świadczyły o wielkiej klasie zawodników gości. Przy golu numer jeden podobał nam się gaz Hazarda – zwróćcie uwagę, jak na małej przestrzeni go pokazał. Przyjął piłkę, z miejsca wystrzelił, minął rywala i miał już otwartą drogę do zdobycia gola. A trafienie numer dwa… To jest już magia, pokaz kilku piłkarzy, klasą nieodstający od pamiętnego trafienia Arsenalu z Norwich. Hazard, BatshuayiWillian, piętki, klepki, cuda, czary i idealny strzał Brazylijczyka. To TRZEBA zobaczyć:

I jak tu teraz obronić tezę, iż wynik zakłamuje to, co się działo na boisku? Bo też Chelsea miała nieco szczęścia. Przede wszystkim Mewom należał się rzut karny – Schelotto w jednej sytuacji chciał nabrać arbitra, ale wcześniej, w innej akcji, po prostu został faulowany przez Caballero i wskazanie na wapno było obowiązkiem pana Mossa. Niestety, na taki ruch ręką sędzia się nie zdecydował. Gospodarzom brakowało też szczęścia. Obili słupek, kiedy indziej fantastyczną interwencją popisał się Caballero, który z bliska wyjął dobry strzał głową Hemeda.

Niestety, ale w takich spotkaniach – by Dawid mógł zaskoczyć Goliata – wszystko musi zagrać. Fart, skuteczność, bezbłędny arbiter (albo mylący się na korzyść outsidera). Tutaj zabrakło, więc nie może dziwić, że Brighton wychodzi ze spotkania poobijane.

Chelsea bowiem przetrwała parę trudniejszych momentów, a potem dobiła rywala. Kapitalne podanie do Hazarda puścił Willian, a Belg wszedł w pole karne i spokojnie władował piłkę do siatki. Przy tej bramce chcemy podkreślić jednak nie rolę Edena, lecz jego kolegów, bo Willian oraz Batshuayi kapitalnie odwrócili uwagę obrońców i rozłożyli Belgowi czerwony dywan w szesnastkę. Natomiast wynik na 4:0 ustalił Victor Moses, wykorzystując sytuację sam na sam i koronując udany występ – swój jak i całego zespołu.

Brighton – Chelsea 0:4

Hazard 3′ 77′ Willian 6′ Moses 89′

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
eneene5

Podobno kibice Chelsea byli spokojni, bo dowiedzieli się, że weszlo wczoraj opublikowało artykuł o czarnych chmurach nad ich klubem:)

FC Bazuka Bolencin

W pierwszej połowie mecz sędziował klasyczny „Stevie Wonder pierdolony”.

facemob

A po wczorajszym artykule myslalem ze Chelsea jest gdzies w srodku tabeli…

Yakupsky
ᕕ( ᐛ )ᕗ

Tak.

wpDiscuz

INNE SPORTY