Czas wypłacić odszkodowanie Sebino Plaku. Śląskowi ucieka milion złotych
Weszło

Czas wypłacić odszkodowanie Sebino Plaku. Śląskowi ucieka milion złotych

Śląsk ma niemało problemów. Dopiero co został odwołany prezes i w klubie panuje dezorganizacja, a teraz doszedł im jeszcze jeden problem. A w zasadzie – nie doszedł, a po prostu o sobie przypomniał. Piłkarski Sądu Polubowny wydał wyrok, według którego Śląsk musi zapłacić Sebino Plaku milion złotych za nieodpowiednie praktyki w „Klubie Kokosa”.

Na czym polegało nękanie Plaku przez Śląsk? Obowiązek przebywania w klubie od 7:15 do 20:00 (zaznaczamy, że z przerwami między treningami), bieganie minimum 10 kilometrów w parku, monitorowane ćwiczenia na siłowni, treningi z rezerwami, wyjazdy na ich mecze, ale tylko po to, żeby popatrzeć, bo Plaku nie znajdował się nawet w kadrze meczowej. I co tam jeszcze było? A, wysyłanie do akademii. Ale to przecież miało zmotywować dzieciaki do ciężkiej pracy! Klub chciał wychowywać młodych piłkarzy, zsyłając do nich człowieka, któremu codziennie utrudniał życie i nie pozwalał grać w piłkę.

Przykładowy plan tygodnia wyglądał u Plaku tak. Minuta spóźnienia? 20 tysięcy kary.

Plaku-training-schedule-640

Można negować słowo „nękanie”, bo za 40 koła to każdy chciałby być tak prześladowany. A że Sebino Plaku nie umie grać w piłkę, to już jego wina… Chwila, chwila, czy to on zaproponował sobie podpisanie umowy gwarantującej mu takie pieniądze? Bynajmniej nie, zrobił to klub. Wtopa. Samobój. Ekonomiczny szach-mat. Ale skoro Śląsk mu to obiecał, to powinien się z tego wywiązać bez najmniejszych oporów.

Zadzwoniliśmy do Marcina Kwietnia, czyli adwokata Sebino Plaku, żeby dowiedzieć się, na czym dziś – po wyroku – stoi sprawa.

– Z uwagi na to, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie rozwiązał kontrakt zawodnika z winy klubu, Sebino Plaku uzyskał prawo do odszkodowania. Dzisiaj Piłkarski Sąd Polubowny uznał racje zawodnika i wydał wyrok zasądzający odszkodowanie. Orzekł to sąd w składzie trzyosobowym. Jednak jest to wyrok nieprawomocny, czyli każda ze stron może się od niego odwołać w ciągu 14 dni. Po złożeniu odwołania sprawę będzie rozstrzygał sąd w składzie pięciu arbitrów Piłkarskiego Sądu Polubownego. To tzw. sąd nad wyrokiem, gdzie sąd nie będzie już dokonywał ustaleń stanu faktycznego, a oceniał czy wyrok jest prawidłowy. Po orzeczeniu Sądu w składzie pięcioosobowym wyrok stanie się prawomocny.

Plaku na razie nie dostał pieniędzy?

– Nie, Śląsk będzie musiał zapłacić dopiero, jak wyrok stanie się prawomocny. Sprawa powinna się zakończyć w ciągu, powiedzmy, dwóch miesięcy – zakończył Marcin Kwiecień.

Odkąd we Wrocławiu nie ma Mariusza Pawełka, to już nie jego ręce są najbardziej dziurawe w mieście, a portfele podatników na przykład. Okrągły milion złotych…

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (24)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
transparentny

Takie sprawy nadają się do prokuratury, jakby skazali na kilka lat w zawiasach prezesa klubu, który rzuca takie kontrakty za pieniądze podatników to może by się ta patologia skończyła. To co nigdy nie przestanie mnie dziwić to fakt, że w tym kraju jest tak spokojnie w czasie wypływania miliardów złotych ze skarbu państwa rok w rok. Między innymi na takie fanaberie. Trochę brak słów, którymi można opisać coś takiego. Niegospodarność? Hehe, chyba kurestwo i złodziejstwo.

Lukasz8181

„….Chwila, chwila, czy to on zaproponował sobie podpisanie umowy gwarantującej mu takie pieniądze? Bynajmniej nie, zrobił to klub. Wtopa. Samobój. Ekonomiczny szach-mat. Ale skoro Śląsk mu to obiecał, to powinien się z tego wywiązać bez najmniejszych oporów…”

Panie Anonimowy Redaktorze!

Kwestia związania umową i konieczności jej wypełnienia w całości jest w zależności od okoliczności tak kontestowana zarówno przez kluby piłkarskie jak i zawodników. Tak więc kontrakt to żadna rzecz święta lecz umowa podlegająca zmianom i aktualizacji w zależności od okoliczności – lepsza lub gorsza dyspozycja sportowa zawodnika w stosunku do jego historycznej tudzież do oceny jego potencjału z momentu dokonywania transferu jak i lepszej lub gorszej sytuacji ekonomicznej klubu w danym momencie w stosunku do tej z podpisania konrtaktu albo atrakcyjna oferta transferowa dla klubu (która może nie interesować zawodnika bo liga/klub mu nie odpowiada) .

Gdy zawodnik dostaje propozycje z lepszego poziomem piłkarskim klubu i za większą kasę to zawodnik mówi zawsze, że on cyrografu nie podpisywał i należy mu się transfer do lepszego klubu, a gdy klub nie chce go w ogóle puścić albo nie za oferowaną cenę vide np. Chińczycy za Prijovica to zawodnik wtedy krzyczy, że jest niewolnikiem i krzywda mu się dzieje bo klub nie chce pozwolić mu zerwać kontraktu.

Podobnie, jak znacząco wzrasta dyspozycja sportowa danego zawodnika to każdy piłkarz z czasem oczekuje podwyżki. Ale jak mu prezes wtedy opowie, że nie ma podstaw do dania mu podwyżki bo przecież ma jeszcze ważny kontrakt 3 lub 4 lata to piłkarz znowu w wielki płacz jaka to krzywda mu się nie dzieje bo w innym klubie mógłby zarobić więcej.

Jak natomiast piłkarz gra padakę albo wspiera drużynę już tylko z trybun jako kibic to oczywiście kontrakt dla zawodnika rzecz święta.

Lukasz8181

Tak więc tak samo jak piłkarz w przypadku znaczącej poprawy swej dyspozycji sportowej w stosunku do tej prezentowanej przed momentem transferu lub ponad oczekiwania wynikające z oceny jego potencjału ma prawo oczekiwać renegocjacji kontraktu i podwyżki oraz podejmować w tym kierunku działania tak samo klub piłkarski ma prawo w odwrotnej sytuacji – znaczącej obniżki formy sportowej danego piłkarza w stosunku do tej z momentu podpisywania kontraktu podejmować działania mające na celu ochronę jego interesu ekonomicznego i żądać renegocjacji kontraktu w dół tudzież, jego wytransferowania tudzież w skrajnych przypadkach rozwiązania kontraktu.

k_wiaderny

Wszystko fajnie, tylko kontrakt powinno się podpisywać tak, aby się zabezpieczyć. Ze strony klubu powinny być zapisy mówiące o sytuacji spadku formy zawodnika, lamentach o podwyżce (mogą być punkty, które opisują warunki , np. strzela tyle i tyle, to dostaje tyle i tyle, itp.) i innych. Klub ma się zabezpieczyć, a nie później renegocjować, bo piłkarzowi się nie chce grać czy trenować, bo kontrakt już podpisany.
To, co zrobił Śląsk, to „wtopa. Samobój. Ekonomiczny szach-mat”, tak jak pisze autor artykułu i nie ma co z tym polemizować za bardzo…

TuPadre

Wrocławscy podatnicy lubią to

Janusz Kibol

Zawsze byłem generalnie przeciwny wydawaniu pieniędzy podatników na utrzymywanie klubów piłkarskich. Uważam, że są pilniejsze potrzeby niż płacenie dorosłym facetom za bieganie w krótkich gaciach za kawałkiem skóry. W kraju gdzie wciąż brakuje środków na podstawowe leczenie obywateli, wypadałoby szanować każdą złotówkę.

Zdaję sobie jednak sprawę, że trzeba też zachować w tym wszystkim pewien racjonalnym. Dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa potrzebna jest nie tylko opieka zdrowotna, ale i sport, rozrywka i parę innych, na pozór mniej ważnych rzeczy. Dlatego jestem w stanie tolerować pomoc publiczną dla klubu, jeżeli jest to robione w sposób wyważony, przemyślany i kiedy ma to jakieś uzasadnienie społeczne.

Na przykład budowanie boisk treningowych i szkolenie młodzieży jest jak najbardziej do przyjęcia, bo dzięki temu łebki mają zajęcie, alternatywę dla komputera i dopalaczy. Jest realizowany jakiś szczytny cel. Idąc dalej, tak samo widać sens w sprowadzaniu młodych zawodników z niższych lig. Koszty są wtedy mniejsze. Później można ewentualnie zarobić na promocji i sprzedaży takich chłopaków. A jeżeli gra młodzieżą oznaczać ma spadek, to trudno. Jak ktoś ma mocarstwowe ambicje, to niech buli za nie z prywatnej kieszeni. Nie powinny być one finansowane z pieniędzy podatników. I to jest właśnie ta granica mojej tolerancji. Drużyna na garnuszku miasta nie może działać w myśl haseł: „Utrzymanie/puchary za wszelką cenę.” To prowadzi do patologii, a nieraz i upadku, bo nawet samorząd czasem się opamięta i stwierdzi, że więcej nie da rady dopłacać. Parę zasłużonych klubów już to przerabiało…

W Śląsku niestety jakimś leśnym dziadkom zachciało się budować nie wiadomo jaką potęgę za środki samorządowe. Sprowadzono wagonami upadłe gwiazdy i dano im gwiazdorskie kontrakty. Po tym jak ujawniono zarobki niektórych, dziwiłem się, że Wrocławianie nie wyszli na ulice i nie wywieźli na taczkach mądrych polityków, którzy tak marnują publiczne pieniądze. Przecież te kwoty w pale się nie mieszczą. Śląsk buli Koseckiemu więcej niż ten zarabiał w mistrzowskiej Legii! A przecież od tego czasu Kuba mocno zdziadział. Wrócił z podkulonym ogonem z 2 ligi niemieckiej. Zamiast schodzić z kosztów i kombinować jak tu wyrwać piłkarzy po taniości, działacze Śląska potężnie przepłacają. Tak to każdy debil potrafi. Nie wiem, chcieli na koszt podatnika pokazać jacy są skuteczni i jakie zajebiste transfery umieją zrobić? Nie dość, że skandal, to jeszcze żenada. Tacy gogusie powinni iść siedzieć za kratki i tyle w temacie. To jest okradanie obywateli Wrocławia.

Ponuracz

Dziwne, ze wszyscy przy.pierdalaja sie do pieniadzy wydanych na Śląsk. Z ponad 4 miliardów budżetu miasta na 2017, na sport i rekreacje poszlo ponad 186 milionów. Jakos nikt nie pyta, jak inni przejadaja kase podatników, Jakoś nie słychać o wielkich sukcesach wroclawskich sportowców, gdyby nie Euro i Word Game infrastruktura wygladalaby gorzej niz tragicznie. Miastem zarzadzaja patalachy, trwonia pieniadze na każdym kroku, ale to finansowanie WKSu jest patologią. Dzieci drogie, pojecia nie macie o czym piszecie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ponuracz

61 740 600 zł
zadania w zakresie kultury fizycznej – proszę bardzo,tyle miasto wydało w 2017 na sport dzieciecy i młodzieżowy
Za mało? Dorzuć od siebie.

Ponuracz

Aha, w tej kwocie jest akademia piłkarska.

WF

W Zabrzu na podobne cele 2 miliony zł. Ludności powiedzmy 4 razy mniej. Wychodzą statystycznie we Wrocławiu 10 razy wyższe stawki na mieszkańca. Dzieci w klubach płacą składki 30-60 zł. Jakoś się to kręci. W tamtym sezonie w obu miastach po 2 kluby w CLJ. W tym po jednym. W Ekstraklasie też po jednym. Gdzieś jest jednak lekka patologia. I to o dziwo chyba tym razem nie w Zabrzu.

Janusz Kibol

Ponuracz ‚Dziwne, ze wszyscy przy.pierdalaja sie do pieniadzy wydanych na Śląsk” Buahahahahaha! Hahaha! Ha, haaaa… A co? Nie ma powodów żeby się przypierdalać? Wszystko jest cacy? Sugerujesz, że skoro skoro naokoło jest jest jeszcze większa patologia, to mamy się nie zajmować patologią w Śląsku? No sorry bardzo, ale to jest portal o piłce nożnej. Poza tym właśnie rozmawiamy pod artykułem o Śląsku, Nie dziw się więc, że nie poruszyłem tematu środków przeznaczanych przez miasto Wrocław na kajakarstwo. Przyjmij również do wiadomości, że nie śledzę przekrętów jakie się odpierdalają we Wrocławskim Związku Grzybiarzy. Noż kurwa mać, wszystkiego nie jestem w stanie ogarnąć 😉 Interesuję się za to piłką nożną. „Dziwne” -nieprawdaż? 😉 No i patrzę sobie, że Latkowski ujawnił pensje zawodników. No i widzę, że Kosecki zarabia znacznie więcej niż zarabiał w okresie, kiedy był u szczytu swej kariery w mistrzowskiej Legii. A przecież od tamtego czasu zaliczył mocny zjazd. Cytując klasyka, chciałoby się rzec: „To jest kurwa niemożliwe”. Gdyby to był prywatny klub, to luzik. Ale tak przepłacać za pieniądze podatników, to jest niebywała patologia, wręcz kryminał. I wiesz co? Nie chce mi się już zagłębiać w inne patologie, o których wspominasz. Mam dość… Patologia w Śląsku wystarczająco mnie osłabia. Skoro jednak ty czujesz się na siłach, to proszę bardzo, nawijaj o wszystkich innych przekrętach, Jak dojebiesz z 1500 wpisów, to może przykryjesz jakoś to co się odpierdala w klubie piłkarskim z Wrocławia. Może wtedy nikt nie zwróci na to uwagi? 😉 Powodzenia!

Ponuracz

Jesli płacisz podatki we Wrocławiu, to tak – dziwne, w innym wypadku Twoje wpisy to zwykle pieniactwo.
Jeszcze inna kwestia jest czy wroclawski podatnik chce płacić na zawodowy sport? Jesli tak, to na ktory? Na te pytania odpowiedzą najblizsze wybory. Chociaż lepiej byłoby powiedzieć zaktualizuja odpowiedź, bo w 2010 i 2014 roku, wroclawski podatnik jednoznacznie sie wypowiedzial. Nie rozumiem wiec czemu mieszkancy innych miast sie wpie.rdalaja w nie swoje sprawy.
Wrocław wszedl w klub w określonym czasie, warunkach i na wlasne zyczenie. Gdyby lokalny satrapa nie próbował wykiwac kazdego inwestora, ktory pojawia sie na horyzoncie, to klub dawno bylby w prywatnych rękach. TO jest patologią, nie pensja Koseckiej, czy innego wkladu do koszulki.

WF

Patologią w każdym polskim klubie byłaby (powinna być) pensja Koseckiego. Jak Wrocław chce się promować, proponuję ściągnięcie Ronaldinho. Byłby większy oddźwięk. A i piłkarsko chyba nie gorzej. I tu nawet 10 milionów by mnie nie kłuło w oczy. Jesli miasto stać.

Ponuracz

Jesli klub ma promowac miasto (zakladam, ze taka jest idea pakowania pieniedzy w zawodowy sport), to musi wygrywać. W jaki sposób to osiągnie nie ma znaczenia. Na Ronaldinho przyjdzie kilku januszy, moze nawet dwa, trzy razy, ale bez zwycięstw nawet on nie zapełni stadionu. Liczą się wyłącznie zwyciestwa.
Gdyby WKS co drugi sezon gral w grupie pucharow europejskich, to stękanie dotyczyloby tego dlaczego miasto zaluje pieniedzy, bo przeciez przy wiekszych nakladach bylyby finaly…
I dotykasz istotnego zagadnienia, stać czy nie? Czy przy czterech miliardach budzetu stać czy nie? Ćwierć procenta budzetu wydane na klub to duzo czy malo? A moze lepiej zestawic to z 165 milionami deficytu?
Gdyby Wroclaw na rok odpuścił sobie takie pierdoly jak sport, to wreszcie przestalby sie zadluzac. Wtedy byloby ok?

Miszcz Joda

Te 30 mln pln rocznie wydawane na pensje graczy Śląska (stadionu nie liczę) możnaby przeznaczyć na dofinansowanie żłobków i przedszkoli żeby pomóc ok. 60 tys młodych rodziców mieszkających we Wrocławiu.

Ponuracz

1. 30 baniek to caly budzet klubu, miasto dalo w okolicach 1/3. Po za tym nie na same pensje, w tej kwocie jest tez akademia pilkarska.
2. 48 793 125 to jest kwota przeznaczona w 2017 roku na żlobki. Mało?

Miszcz Joda

A to we Wrocławiu jakieś referendum było w sprawie finansowania Śląska Wrocław z kasy miejskiej?

Wybory to w niewielkim względzie dotykają takich kwestii.

Ponuracz

Dlatego w calym kraju, nie tylko we Wrocławiu jest jak jest. Wyborcy zamiast pytac o konkretne działania, zadowalają się ideową papką. A przy kolejnych wyborach zamiast rozliczyc z tych działań, znów łykaja tą samą papkę. Nie jestes wyjątkiem i nie chodzi o frakcje, którą popierasz, to nie ma znaczenia.

Ponuracz

Grandą i skandalem jest proces sprzedaży klubu. Banda patalachow robi lewe interesy a wizerunkowo wszystko idzie na konto Śląska.

Tomasz Kurzak

Patologia jest w obie strony. Kontrakty zawodnicze to nie są jednostronicowe gówienka, a mają ogrom klauzul i obowiązków. Wbrew pozorom fakt, że przez dzień Plaku musiał się olaboga stawić w klubie 3 razy po godzinie, to nie wygląda źle.

Pracodawca powinien mieć dowolną możliwość wykorzystywania pracownika w ramach podpisanej umowy. Nikt mu nie nie dał na papierze, że będzie podstawowym zawodnikiem, nie dał gwarancji występów, a mimo dał dużą pensję.

Według mnie wyrok jest oderwany od rzeczywistości. Jeśli trener i klub uznają, że jest nieprzydatny sportowo to niezależnie od wszystkiego nie powinno być w to ingerencji, nawet jeśli to ma być klub kokosa. Skoro dostaje pensje, skoro podpisał i się zgodził, skoro wypełnia tylko obowiązki kontraktowe – to jakie tu łamanie prawa?

Nie chcę bronić Śląska, bo klubom koksa jestem przeciwny, ale bądźmy poważni – wyrok jest niepoważny.

MarioGol

A ktoś kazał Śląskowi od razu podpisywać 3 letnią umowę czy też nie mogli zabezpieczyć się odpowiednio? A nie w połowie kontraktu chcieli mu obniżyć pensję o 50%, a gdy się nie zgodził to zesłali Albańczyka do rezerw.
Przecież to samo dokładnie próbuje Legia zrobić z Chukwu i wywiera presję na Jędrzejczyku.
A winni są tylko gamoniowaci działacze, którzy dali im takie pensje i długie kontrakty.
I jeszcze co do Plaku – no faktycznie 3 razy stawianie się w klubie dziennie to nic takiego. Tylko spaprany cały dzień.

Ponuracz

To straszne, klub musi płacic ale jednoczesnie uważać, zeby przypadkiem panu pilkarzowi nie spaprac dnia. Ojojoj, spapranie dnia to dopiero patologia.

Miszcz Joda

Jeszcze tylko pozew jakiegoś wiecznego substytuta vel rezerwowego, że go dyskryminują i że ma „zjebany cały dzień” bo a to trening, a to odprawa, a to wyjazd z drużyną. A on przecież dobry piłkarz jest i on musi grać w pierwszym zespole. Tylko trener się uwziął.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY