Koniec przygody Nowaka z Lechią. Jak będziemy ją wspominać?
Weszło

Koniec przygody Nowaka z Lechią. Jak będziemy ją wspominać?

Piotr Nowak po przesunięciu „w dyrektory” i po wielu, wielu zakrętach, wreszcie zakończył swój związek z Lechią Gdańsk. Wczoraj za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt, w wyniku czego w Gdańsku pozostało już zaledwie dwóch pierwszych trenerów – Adam Owen i zatrudniony na początku tygodnia Lee McCulloch, ostatnio menedżer szkockiego Kilmarnock, formalnie na razie jedynie asystent Owena w Lechii. 

Właściwie z momentem ogłoszenia dołączenia do sztabu McCullocha zanosiło się na taką zmianę. Piotr Nowak poprzednio pracował jako pierwszy trener, McCulloch poprzednio pracował jako pierwszy trener, Owen obecnie pracuje jako pierwszy trener. Za dużo kucharek, szczególnie, że w tej gdańskiej kuchni nie ma znowu aż tak wiele składników, a te, które są na miejscu, nie są już pierwszej świeżości. Zostawiając kulinarne metafory – w Lechii się raczej nie przelewa, czego namacalnym efektem są kolejne kary od Komisji ds. Licencji Klubowych. Drużyna nie jest tak mocna, jak w ubiegłym sezonie, także dlatego, że od początku budowy drużyny przeważali w niej ludzie po trzydziestce. Dość zaskakująco dla wszystkich – żaden z nich od tego czasu nie odmłodniał.

Problemów było kilka. Pierwszy – kto właściwie odpowiada za transfery? Jeśli faktycznie dyrektor sportowy Piotr Nowak, no to ma na koncie kilka wtop. Choćby ten nieszczęsny Jakub Arak, który nawet nie został zarejestrowany, dość młody gość stracił rundę przez to, że Lechia organizacyjnie nie sprostała budowie zrównoważonej kadry na sezon. Dodajmy oddanie bez żalu Michała Chrapka, by potem bezradnie obserwować bylejakość środka pola biało-zielonych. Wcześniej w podobny sposób z Gdańskiem rozstał się choćby Bartłomiej Pawłowski – po kilku miesiącach on stanowił o sile ofensywnej Zagłębia, a Lechia na skrzydle grała nawet Wojtkowiakiem (Puchar Polski w Bytowie). Czy to Nowak odpowiadał za transfery Balde czy Oliveiry? Za sposób, w jaki zostali włączeni do zespołu? Za próbę zastąpienia Janickiego i Malocę między innymi Augustynem i Nalepą?

Tu zresztą właśnie cała trudność w ocenie pracy Piotra Nowaka. Dopóki był trenerem, można było jasno wymieniać plusy – fajną ofensywną grę, szczególnie na swoim terenie, bardzo odważne decyzje dotyczące stosunku liczby piłkarzy atakujących do tych skupionych na defensywie. Nie zapomnimy meczów, gdy Nowak stawiał na trzech obrońców i praktycznie siedmiu zawodników skupionych na grze do przodu – skrzydłowych, ofensywnych pomocników, napastników i rozgrywającego. Można wtedy też było jasno wskazać jego błędy – bojaźliwą końcówkę sezonu 2016/17, słabą grę na wyjazdach, kompromitacje w Pucharze Polski. Ale Nowak dyrektor? Z czego powinien być rozliczany? Które decyzje osobiście firmował, a które podejmował pod wpływem trenera Owena czy prezesa Mandziary? A może nawet właścicieli klubu? Czy to faktycznie on chciał Araka, mimo że nie było już dla niego wolnych miejsc w kadrze? Czy to on ściągał tych wszystkich zagranicznych piłkarzy? Czy to on odpowiadał za rezygnację choćby z Kovacevicia?

Sam Piotr Nowak od początku podkreślał znaczenie „zespołowej gry” całego sztabu. – Od samego początku współpraca między prezesem, zarządem i mną była jasna, czytelna. Pracowaliśmy jako zespół, bo uważaliśmy – jeszcze zanim tutaj przyszedłem – że tylko to może nam dać rezultaty i sukcesy. To pytanie jest więc nie na miejscu, bo jeśli sam zarząd zdecydowałby o tej zmianie, inaczej by ta sytuacja się skończyła. Ja mam wiele do zaoferowania, prezes, zarząd i rada nadzorcza o tym wiedzą, w pewnym czasie wykonywałem jedną i drugą pracę, co ze względów logistycznych nie było wręcz możliwe. Zdecydowaliśmy więc wspólnie, że tak jak jest teraz, będzie łatwiej i bardziej profesjonalnie. Pod tym względem podeszliśmy, by klub mógł funkcjonować na dobrych zasadach – przekonywał w wywiadzie dla Weszło. Ale jeśli współpraca była zespołowa, dlaczego dzisiaj rozstaje się z Gdańskiem właśnie Nowak, a nie któryś z pozostałych członków tej zgranej ekipy?

Pytań bez odpowiedzi jest więcej. O ile losy Lechii bez Nowaka można w miarę łatwo przewidzieć – duet szkoleniowy Owen-McCulloch będzie dziergać z tego, co ma w Gdańsku oraz z tego, co sprowadzą do Lechii działacze. Pewnie będą grać trochę lepiej niż jesienią, bo też piłkarze o tej jakości nie mogą tak długo wykładać się na najprostszych przeszkodach. Skończy się miejscem w środku tabeli i mocnym odświeżeniem składu w letnim okienku, bo przecież po Mistrzostwach Świata w Rosji z grona Wawrzyniak, Wojtkowiak, Mila, bracia Paixao, Krasić, Peszko najmłodszy będzie ten ostatni. Wówczas już 33-latek.

Ciekawiej wygląda sytuacja z samym Piotrem Nowakiem.

Facet ma przed sobą wciąż kawał kariery, ma dopiero 53 lata. Za nim zaś już praca w USA, zarówno w charakterze trenera zdobywającego mistrzostwa w MLS, jak i selekcjonera kadry olimpijskiej. Ponadto asystował w pierwszym zespole reprezentacji Stanów Zjednoczonych, ale ma również w CV etat koordynatora akademii młodzieżowej. Do tego doradca prezesa CONCACAF, selekcjoner i dyrektor techniczny kadry Antygon… Antigu… jednego z karaibskich państw. Wreszcie fuchy w Polsce, gdzie był zatrudniony nie tylko jako trener, który do ostatnich sekund sezonu walczył z Lechią Gdańsk o mistrzostwo Polski, ale też w roli dyrektora sportowego.

Czy Piotr Nowak tym ubiegłym sezonem wskoczył na słynną „karuzelę trenerską”, z której nazwiska zatrudniają w losowej kolejności polskie kluby? A może przekonał do siebie jako dyrektor sportowy, gotowy do pracy na stanowisku, które w Polsce w zasadzie dopiero raczkuje? Wyjedzie do USA? Na Karaiby? Do pierwszej ligi? Właściwie nie zaskoczy nas nic. Zluzowanie Bartoszka w Niecieczy, zastąpienie Aleksandra w Sandecji, praca jako wiceprezes Haitańskiego Związku Piłki Nożnej. Nic.

Trochę szkoda jedynie, że te naprawdę dobre momenty jego gdańskiej pracy, 3-5-2 z Legią na Łazienkowskiej, ogranie 5:1 Jagiellonii, ostatecznie zostały przesłonięte przez mocno niejasną końcówkę pracy – najpierw piłkarski kryzys prowadzonej przez niego drużyny, potem dość nijaki dorobek w charakterze dyrektora. My wolimy mimo wszystko zapamiętać Nowaka, jako odważnego trenera ofensywnej drużyny. I w takiej roli chcielibyśmy go jeszcze kiedyś zobaczyć.