Ojciec nienawidził piłki nożnej. Powtarzał, że jest bez sensu
Weszło

Ojciec nienawidził piłki nożnej. Powtarzał, że jest bez sensu

– Ojciec nienawidził piłki nożnej. Ciągle powtarzał, że jest bez sensu. Był żeglarzem, startował w różnych zawodach. Mówił, że to jest dyscyplina dla prawdziwych mężczyzn. Ale rodzice w końcu uszanowali nasz wybór – opowiada w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Christian Gytkjaer, napastnik poznańskiego Lecha.

GAZETA WYBORCZA, RZECZPOSPOLITA

Tak jak wczoraj, tak i dziś – piłki nożnej brak, dlatego od razu lecimy do „Superaka”.

SUPER EXPRESS

A tam – „gabinet cieni polskiej piłki”, czyli potencjalni następcy gwiazd reprezentacji. Nowym Szczęsnym ma być Kamil Grabara, nowym Glikiem Krystian Bielik, nowym Piszczkiem Robert Gumny a nowym Lewandowskim – Dawid Kownacki. Zatrzymajmy się na fragmencie o tym ostatnim.

Ma najtrudniej, żeby „wejść w buty” Roberta Lewandowskiego. Talent ma, pytanie, czy wytrzyma głowa. Trafił tego lata do Sampdorii i notuje tam wejście smoka. Cztery strzały z pola karnego w Serie A i trzy gole, a w sumie nieco ponad 200 minut w lidze i w pucharze Włoch i sześć bramek! Jest najbardziej efektywnym snajperem w Serie A: strzela bramkę co 48 min. Niełatwo uwierzyć w rewelacje włoskiej prasy, że Kownackiemu przygląda się wielki Juventus, ale… wszystko w jego nogach.

Kto za nim stoi? Marcin Kubacki (firma Topgoal): Poza Kownackim Kubacki reprezentuje Łukasza Teodorczyka, Mariusza Stępińskiego i Dominika Furmana. Obecna wartość wg „SE”: 5 mln euro

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 09.33.36

No i temat typowo tabloidowy – transfer Pawła Bochniewicza do Górnika to także bardzo atrakcyjny transfer na trybuny zabrzańskiego klubu.

– Trener Marcin Brosz na przyjście do Zabrza namawiał mnie już w czerwcu – opowiada nam stoper młodzieżowej reprezentacji Polski.

Do Udine Bochniewicz trafił z Regginy jesienią 2015 r., ale dopiero kilka tygodni temu zaliczył debiut w seniorach. W dwóch meczach Pucharu Włoch spędził na boisku w sumie 107 min. I chociaż zaprezentował się dobrze, zdecydował się na powrót do Polski. – Wolę grać w ekstraklasie, niż Serie A oglądać z ławki rezerwowych. Interesowało się mną kilka polskich klubów, ale trener Brosz jako jedyny dzwonił regularnie i zachęcał, żebym dołączył do jego drużyny – opowiada wychowanek Wisłoki Dębica, który dziś ma podpisać z Górnikiem umowę na pół roku. – W kontrakcie jest opcja wykupu – zdradza nam.

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 09.38.02

PRZEGLĄD SPORTOWY

Kuba Radomski porozmawiał dłużej z Christianem Gytkjaerem – między innymi o ojcu, który nienawidził futbolu.

Los bywa przewrotny. Trafił pan do Lecha, który w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy wylosował norweskie Haugesund. Klub, w którym grał pan w latach 2013-2016 i w którym występuje pana brat Frederik.
W Norwegii każdy artykuł o tym meczu reklamowano hasłem „Gytkjaer kontra Gytkjaer”. Ludzie tym żyli. To było dziwne, abstrakcyjne. (…). Zastanawialiśmy się, jak to będzie. Ostatecznie wyszło tak, że gdy ja schodziłem z boiska, Frederik właśnie na nie wchodził. Szkoda, że nie było nam dane grać jednocześnie. Ale przynajmniej właściwy zespół awansował (Lech wygrał w dwumeczu 4:3 – red.).

Jak to się stało, że zaczęliście grać w piłkę?
Nie wiem. Zrobiliśmy to wbrew rodzinnym tradycjom. Mama uprawiała co prawda kilka dyscyplin, ale żadnej na wysokim poziomie. Pracowała jako pielęgniarka, teraz zajmuje się sprzedażą sprzętu medycznego. Ojciec z kolei nienawidził piłki nożnej. Ciągle powtarzał, że jest bez sensu. Był żeglarzem, startował w różnych zawodach. Mówił, że to jest dyscyplina dla prawdziwych mężczyzn. Ale oboje w końcu uszanowali nasz wybór.

Optymistyczne wieści odnośnie Makuszewskiego. „Maki” wróci do treningów z piłką już w lutym?

Makuszewski razem z doktorem Marianim na razie nie chcą zakładać konkretnych terminów powrotu, aby piłkarz w spokoju i bez presji mógł wracać do zdrowia. Wiemy jednak, że kolejna wizyta reprezentanta Polski w klinice Villa Stuart została zaplanowana za miesiąc. Wtedy podczas kolejnych badań okaże się, jak przebiega rehabilitacja i czy reprezentant Polski może wrócić do treningów z piłką. Jeżeli wszystko będzie przebiegało pomyślnie, prawdopodobnie pod koniec lutego Maciej Makuszewski wróci do treningu piłkarskiego.

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 09.23.02

Kevin Bru, pomocnik Ipswich Town, klubu Bartosza Białkowskiego, może trafić do Legii.

Legia pozyskała zimą już czterech piłkarzy, ale na tym wzmocnienia mają się nie skończyć. Cały czas szuka bowiem defensywnego pomocnika. Co prawda sprowadzono już Domagoja Antolicia, ale to zawodnik nieco bardziej ofensywny. Teraz na celowniku znalazł się Kevin Bru z występującego w Championship Ipswich Town.

Napisał o tym na Twitterze Piotr Koźmiński z „Super Expressu”, a my potwierdziliśmy, że to prawda. – Są jakieś rozmowy, ale mamy też inne opcje, choćby z ligi francuskiej – mówi nam Arthur Poupel z agencji menedżerskiej Kemari, która prowadzi sprawy Bru. Legia zainteresowała się tym piłkarzem, bo komplikuje się kwestia pozyskania Yacouby Sylli. Pomocnik Rennes w tym sezonie występuje na zasadzie wypożyczenia w Panathinaikosie, a teraz ma trafić do belgijskiego Mechelen.

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 09.23.09

Urban słabnie wiosną. Tym razem nie może sobie na to pozwolić.

Aktualny trener wrocławian do tej pory pięciokrotnie prowadził polskie zespoły zarówno w rundzie jesiennej jak i wiosennej z zimowaniem na półmetku w międzyczasie. Tylko raz prowadzony przez niego zespół potrafił po zimie utrzymać jakość z pierwszej części rozgrywek. Teraz, żeby wejść do grupy mistrzowskiej, nie wystarczy utrzymanie poziomu z jesieni. Musi być po prostu dużo lepiej.

Szkoleniowiec często wskazuje, że na dotychczasowe niezadowalające wyniki Śląska miała wpływ plaga urazów, które nie wynikały z niewłaściwego treningu czy przeciążenia, a ze zdarzeń losowych. Długotrwale wyłączeni z gry piłkarze, jak Djordje Čotra, Kamil Dankowski czy leczący się jeszcze od poprzedniego sezonu Adam Kokoszka doznawali urazów w sposób mechaniczny (źle postawiona noga, bezpardonowy atak rywala). To prawda, ale nie cała. W trakcie rundy jesiennej spadała forma także tych zawodników, którzy byli zdolni do gry niemal przez cały czas. Świetnie to widać na przykład po Marcinie Robaku (choć nie tylko po nim).

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 09.23.20

Radja Nainggolan kolejnym znanym piłkarzem z najlepszych lig europejskich, który wybiera Chiny.

Liga stoi na niskim poziomie, klubom brakuje profesjonalizmu, a piłkarzom spoza Azji niełatwo tam o aklimatyzację – to wszystko jednak nie przeszkadza coraz liczniejszej grupie gwiazd w przenosinach do Chin. Kolejną będzie Radja Nainggolan, czołowy pomocnik włoskiej Romy. Pojechał już na testy medyczne. Guangzhou Evergrande zapłaci za niego rzymianom 50 mln euro, a sam zawodnik ma inkasować 12 mln euro netto rocznie. Trzykrotnie więcej niż w stolicy Italii.

Zrzut ekranu 2018-01-17 o 09.23.30

Fot. FotoPyK