post Avatar

Opublikowane 14.01.2018 19:55 przez

redakcja

Mieli być drugimi Invincibles. Mieli powtórzyć wyczyn Arsenalu z sezonu 2003/2004. Nawet gdy już wydawało się, że ich seria bez porażki musi dobiec końca, nawet gdy piłkę w meczu z Crystal Palace na jedenastym metrze w 93. minucie ustawił Milivojević, udawało im się wywinąć. I dziś znów byli blisko ucieczki spod topora, gdy w ostatnich sekundach Aguero doszedł do wrzutki z wolnego De Bruyne. Ale nie powtórzyli tamtego wyczynu. Przegrali 3:4.

Sztuki niebywałej dokonał za to Liverpool. Bo dziś pokonanie Manchesteru City wymagało zdobycia czterech goli. Jedno trafienie mniej i z wygranej byłyby nici. A przecież Obywatele od 364 dni nie dali sobie wbić czterech bramek w jednym spotkaniu. W przededniu rocznicy, podopieczni Jurgena Kloppa dokonali niemożliwego, w dodatku w momencie, gdy przestali na nich stawiać nawet ich wierni kibice. Bo ustalmy – optymizmem nie mógł nastroić fanów ani transfer Coutinho i rozbicie „Fab Four”, ani pauza Virgila van Dijka, o której poinformowano dziś rano.

Liderzy Premier League raz jeszcze przekonali się jednak, jak przeklętym miejscem do gry w piłkę jest dla nich Liverpool. To właśnie w mieście Beatlesów ostatni raz stracili cztery gole w meczu ligowym – w poprzednim sezonie z Evertonem. To właśnie tutaj wygrywanie przychodzi im od wielu lat z ogromną trudnością. O ile Goodison Park udawało się im jeszcze zdobywać, o tyle Anfield ostatni raz w 2003 roku, gdy menedżerem City był Kevin Keegan, a gole zdobywał Nicolas Anelka.

Wydawało się, że wszelkie dane ku temu, by wreszcie tę niemoc przełamać, dziś są. Bo Jurgen Klopp nie dostał zbyt wiele czasu przed starciem z liderem, by pozbierać się po stracie brazylijskiej gwiazdy. Bo wypadł mu z linii obrony wspomniany van Dijk. Bo po remisie z Crystal Palace City wróciło do wysokich zwycięstw. Wreszcie dlatego, że w głowach zawodników Liverpoolu mogło jeszcze siedzieć 0:5 z września.

Jeśli jednak tak było, to nie stanowiło ono pętli na psychice, a bodziec do działania. Do wyjścia wysokim pressingiem na Manchester City, mimo że podobna taktyka zgubiła przecież Tottenham. Przez ostatnie tygodnie nikt nie odważył się z The Citizens zagrać tak otwarcie. Mało kto próbował praktycznie przez cały mecz najlepiej wyprowadzającą piłkę ekipę stłamsić jeszcze na jej połowie. Klopp zadecydował, że to da największe szanse na sukces i zgarnął pełną pulę.

Bo praktycznie każdy gol Liverpoolu wynikał właśnie z podejścia wyżej. Z wywarcia presji na zawodnikach Guardioli, którzy dziś rozgrywali akcje od tyłu z gracją godną Swansea czy innego West Bromu. Katastrofa zaczęła się od straty Delpha, przyciśniętego przez Firmino. Odbiór, zagranie do Oxlade’a-Chamberlaina i płaski strzał Anglika, który swój lot zakończył w siatce bramki City.

Nawet mimo szybkiej odpowiedzi Sane, który oszukał Joe Gomeza i Joela Matipa i wyrównał mocnym strzałem po krótkim słupku, koledzy nie doznali otrzeźwienia. Ich błędy zaczęły się niebezpiecznie mnożyć. Fernandinho, zwykle oaza spokoju, dziś był elektryczny jak piosenka Podsiadły i Brodki. Otamendi, którego zagrania penetrowały zwykle szyki rywali, miał problem z najprostszymi zagraniami. Ederson, chwalony zewsząd za grę nogami, ale i same bramkarskie umiejętności, tym razem wielokrotnie siebie i kolegów wsadzał na konia.

Zanim jednak oni doprowadzili do straty goli numer trzy i cztery, padła bramka numer dwa. Po tym, jak Roberto Firmino wcisnął się przed Stonesa, przyjął zagranie od Oxlade’a-Chamberlaina i precyzyjną wcinką pokonał Edersona. Ten gol zainspirował The Reds do jeszcze agresywniejszego pressingu, zakończonego błędami wspomnianych wcześniej Fernandinho i Otamendiego. Pierwszy zagrał do Mane, który pociągnął kilka metrów i huknął w słupek. Drugiemu już chwilę później piłkę wygarnął Salah, by obsłużyć Mane i pozwolić Senegalczykowi na piękne uderzenie w samo okienko.

Obraz nędzy i rozpaczy w defensywie City dokończył zaś malować Ederson. Nie raz i nie dwa wypuszczał piłkę z rąk interweniując na przedpolu i zdradzając, że dziś może z nim być krucho, ale podania do Salaha, po którym Egipcjaninowi pozostało posłać precyzyjny lob w kierunku opuszczonej bramki, trudno się było spodziewać.

I gdy każdy ekspert zdążył już wrzucić kilka tweetów z peanami pod adresem Liverpoolu, na Anfield znów pojawił się Manchester City, którym tyle razy już się w tym sezonie zachwycaliśmy. Atak Liverpoolu opadł z sił. Widać było, że Firmino czy Mane nie mają już dość pary, by w pojedynkę pociągnąć kontrę, nawet w sprzyjających okolicznościach. Widzieli to i Obywatele, którzy nacisnęli ze zdwojoną siłą. Gdy po kombinacji Gundogana z Aguero gola strzelił Silva, większość kibiców Liverpoolu podeszła do tego jeszcze na chłodno. Gdy jednak na starcie czterech doliczonych minut idealnie piłkę w polu karnym przyjął Gundogan, by ułamki sekundy później skierować ją już do siatki, zaczęło się nerwowe obgryzanie paznokci. Uśmiech, który miał już nie schodzić z ust Kloppa, zastąpiło zaciskanie zębów ze złości.

I mało brakowało, by właśnie z takim wyrazem twarzy Niemiec zszedł do tunelu po ostatnim gwizdku. Manchester City dostał bowiem od losu doskonałą szansę na wyrównanie. Rzut wolny z boku boiska, po którym do wrzutki De Bruyne doszedł Aguero. Rzecz w tym, że po pierwsze – był na spalonym, a po drugie – uderzył w boczną siatkę.

Manchester City więc po raz pierwszy w sezonie ligowym został wreszcie pokonany. Pokonany w wielkim stylu, przez zespół, który pokazał dziś ogrom piłkarskiej jakości i jasny pomysł na to, jak ekipę Pepa Guardioli ograć. Ale i pokonany z godnością. Po walce do ostatniej setnej sekundy o to, by dać sobie szansę napisania historii tak nieprawdopodobnej, jak ta Arsenalu sprzed ponad dekady. Po meczu absolutnie kosmicznym.

Liverpool – Manchester City 4:3 (Oxlade-Chamberlain 9′, Firmino 59′, Mane 61′, Salah 68′ – Sane 40′, B. Silva 84′, Gundogan 90’+1′)

Opublikowane 14.01.2018 19:55 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 44
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Don Pedro
Don Pedro

Był na spalonym.
ale w końcówce było gorąco, Liverpool ma jakieś problemy z koncentracją bo kolejny raz roztrwaniają taką dużą przewagę bramkową, że się we łbie nie mieści.
Piękne gole Firmino, Mane i Salaha, ciężko wybrać który ładniejszy, chyba ten Mane, jak dla mnie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

fajf
fajf

no i poległ pepciu, mam nadzieję że to początek serii i skończy się pepowanie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

three_sixxes
three_sixxes

no tak, Klopp czy Mou maja gorzej, bo graja samymi wychowankami. faktycznie, niesprawiedliwe.

DP_LK
DP_LK

Nie zgadzam się ze zdaniem, że kibice Liverpoolu wątpili w zwycięstwo The Reds. Po pierwsze Liverpool przeważnie dobrze prezentował się z czołówką. Po drugie bez Coutinho też grał dobre mecze (nie patrząc daleko wstecz, 4-0 z Arsenalem z początku sezonu). Po trzecie bez van Dijka drużyna zbudowała serię 13 meczów bez porażki. Po czwarte, Liverpool u siebie jest niepokonany w tym sezonie. Ja oglądałem akurat ten mecz od samego początku na luzie (poza końcówką) i z przekonaniem, że to Liverpool może pierwszy pokonać The Citizens.

borys
borys

.

borys
borys

Z tym prezentowaniem się z czołówką, przed meczem z City, nie było najlepiej. Zaledwie jedna wygrana z Arsenalem. Poza tym dwie dotkliwe przegrane 5-0 i 4-1 z MC i Tottenhamem oraz remisy u siebie z MU i Chelsea.

Chemik
Chemik

Klątwa Weszło dalej działa

ukubxl
ukubxl

Mozna bylo sie tego spodziewac. Weszlo napisalo ze city juz nie przrgra meczu wiec wiadomo bylo ze w najblizszym czasie wtopia. Zajelo im to bodajze 2 mecze od rzeczonego artykulu. Swietny mecz, ale livepool po raz kolejny udowadnia ze nie porafi byc wyrachowany. Swietnie atakuja i wywieraja pressing na przeciwniku ale tak sie nie da grac przez 90 minut. W pierwszych 50-60 minutach maja pare i zdobywaja mnostwo bramek ale wydaje sie ze nie maja pomyslu co zrobic dalej. Do takiego grania jak na poczatku nie maja juz sil i zamiast uspokoic gre i spokojnie kontrolowac wydarzenia wysylajac kontry od czasu do czasu to probuja przeczekac mecz do konca i zawsze sie to msci. Przez to ze traca tak duzo bramek moga miec problem w LM gdzie jak straca 3 bramki u siebie to pozniej moze byc Ciezko. Wydaje mi sie ze klopp powinniej wcsesniej zmienic skrxydlowych bo widac bylo ze jak pod koniec liverpool wychodzil pare razy z dobra kontra to juz nie mieli sil na pojedynki.

DP_LK
DP_LK

Żeby Liverpool mógł grać spokojniej w końcówkach, Klopp musi po pierwsze nauczyć obrońców i bramkarza co jest ich zadaniem. No i po drugie środek pola. Prowadząc 4-1 środek pola powinien uspokajać grę. No a póki LFC wydaje zasadę najlepszą obroną jest atak, i tak już od co najmniej sezonu 2013/14 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Klątwa Weszło – co za mitomania. W dzieciństwie miałem kumpla, który specjalnie nie oglądał meczów Polski, bo uważał, że przegrywali przez to, że oglądał. 🙂

szemrany
szemrany

Boże czy Ty to widzisz?

Adam777
Adam777

nie ma boga, pozdrawiam

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Adam777
Adam777

nie będę, jeśli się jakimś cudem mylę i bóg naprawdę istnieje, to powinien docenić to, że jestem w porządku gościem, a jak nie to mam go w dupie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Adam777
Adam777

hehe, cieszę się, że przynajmniej ty dobrze rozumujesz z nas dwóch

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Adam777
Adam777

znam ten temat… w każdym razie co by nie było to nigdy zdania nie zmienię i jestem bardzo zadowolony z tego powodu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Adam777
Adam777

tylko na weszło: „temat dyskusji o bogu został zakończony”

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Wielu rumakowało, ale gdy śmierć zagląda w kaprawe, czerwone oczęta, to nawet komuch i ateusz Jaruzel zdradził swych towarzyszy i uwierzył w Boga. 🙂

Adam777
Adam777

eee tam Zawisza, ile ty masz lat 700? trochę sie pozmieniało koleżko w tym czasie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Adam777
Adam777

wszyscy tak gadacie, gówno wiecie o życiu, czy ja ci mówię, że ateizm jest lepszy? a ty marudzisz, bo nie mieści ci się to w tej ograniczonej głowie

Adam777
Adam777

co to w ogóle jest biała dama z kosą, w biblii tego nie ma podejrzewam i czemu na początku postu wspominasz boga na jakimś forum? zapewne nie rozliczysz się z tego na spowiedzi

Adam777
Adam777

czyli taki z ciebie wierzący, w chuja walący

Adam777
Adam777

Kiedyś to byli snajperzy, np Alan McShearer, gimby nie znajo

DMR_NEC_240817mac_01.jpg
Rudy z UE
Rudy z UE

zapewne pakował tyle bramek co messi, ronaldo, raul,

Adam777
Adam777

po każdym golu jadł burgera, a i tak był najlepszy

Rudy z UE
Rudy z UE

najlepszy gdzie? chyba w newcastle, w LM też najebał goli, że aż głowa mała …

Adam777
Adam777

to były inne czasy, wtedy to był najlepszy napastnik na świecie, zobacz sobie na youtube kompilację jego goli, umiał wszystko

Placek
Placek

Najlepszy trener świata pokonał najbardziej przereklamowanego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DanyDBN
DanyDBN

Jak dla mnie to właśnie City trochę poniosło, jakby ustawili się tak jak robi to Murinio
przy każdej prawie ostatnio wizycie na Anfield, mieli by większe szanse na bronienie rekordu gdzie indziej a gdyby dzisiaj Manchester rozgrywał piłkę od tyłu w stylu West Bromu mieli by szanse nawet
na zachowanie czystego konta, zamiast próbować rozgrywać może powinni lagować ale wszyscy wiemy, że to nie jest styl Guardioli, dlatego wyszedł z tego piękny radosny futbol.
Pep ich uczy grać po ziemi, nigdy lagą bo przecież kontrola, kontrola i kontrola, i dzisiaj
pokontrolowali tak że przez 10 minut od 2:1 nie wiedzieli gdzie są. LFC nawet bez Coutinho miał z przodu potencjał żeby cisnąć wszystkich tych obrońców, którzy nie byli „tylko dzisiaj” elektryczni, oni nie dość że pewnie są elektryczni to jeszcze niektórzy odbijają się od ofensywnych zawodników przeciwnika jak juniorzy.
Dlatego trochę szkoda że inne drużyny nie próbują ich tak cisnąć, może tabela by wyglądała trochę inaczej bo Liverpool może z nimi grać tylko 2 razy w sezonie. Już Crystal Palace czy ostatnio nawet Bristol w pucharze pokazał, że z tyłu City też ma kisiel w gaciach tylko nie można się kitrać z tyłu jak Jose i prawie cała liga licząc na remis bo jebany Sterling potrafi nawet w pozadoliczonym czasie coś strzelić :D. pozdro

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Brawo dla Liverpoolu. Zasłużona wygrana. Co mi się podoba to fakt, że The Reds są chyba jedyną drużyną która w meczach z mocarzami nie kalkuluje i leci na wymianę ciosów. Czasem kończy się to jak w pierwszym meczu z City (0-5 w dziesiątkę), a czasem są mecze o których pamięta się potem długo (z Sevillą w LM, z Arsenalem w lidze czy dzisiaj z City). Do mnie ten styl przemawia.
Ale jeżeli z tym zespołem chce coś poważnego wygrać to musi wzmocnić obronę minimum jednym pewnym graczem (dziś rzucał się w oczy brak choćby takiego v.Dijka) i przede wszystkim BRAMKARZA. Skoro na taki mecz wychodzi ręcznik Karius, to w jakiej formie jest Mignolet (moim zdaniem lepszy bramkarz niż Niemiec). No chyba że Klopp foruje swojego rodaka to inna kwestia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Habanero
Habanero

Gdybym był dzieciakiem i zobaczył ten mecz chyba stałbym się kibicem Liverpoolu

Wicher
Wicher

Jeżeli po transferze Van Dijka Liverpool oszczędzi sobie takich kocówek to można ich tylko pochwalić, że tak mało wydali na obrońcę. Jednak muszą wydać jak najszybciej konkretna kwotę na bramkarza. Karius nie łapałby do Champoinship, a Mignolet nie jest lepszy.

Bodzio71
Bodzio71

co racja to racja , choc w Mainz zapowiadal sie dobrze, a potegoa Mainz nie byl

Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020