post Avatar

Opublikowane 13.01.2018 12:49 przez

Rafal Bienkowski

„Magia igrzysk olimpijskich” to slogan wciskany już tylko kibicom. Wiedzą coś o tym miasta, które muszą wyczarować skądś miliardy na ich przygotowanie, dlatego też coraz więcej z nich wypisuje się z tej drogiej zabawy. Międzynarodowy Komitet Olimpijski, który w mękach wybrał gospodarza zimowych igrzysk w 2022 r., ma więc problem. W znalezieniu partnerów nie pomaga też to, że działacze MKOl-u chcą być traktowani tam jak gwiazdy rocka. Bo przecież normalni ludzie nie wymagają przyjęcia w pałacu królewskim, niemalże izolacji od zwykłych mieszkańców, czy podstawiania limuzyn z prywatnymi kierowcami.

***

Mówi się, że w życiu pewne są tylko śmierć i podatki, ale do tego zestawu spokojnie można jeszcze dorzucić igrzyska olimpijskie, na których nie da się zarobić. Chodzi oczywiście o miasta-organizatorów, które bankiet wyprawiają, bo MKOl swoje zawsze przytuli. Przede wszystkim na sprzedaży praw do transmisji oraz logo z pięcioma kółkami.

Liczby mówią wszystko. Według danych z „IOC Annual Report 2016”, ten finansowo-organizacyjny moloch tylko w latach 2013-2016 – obejmującym więc zimowe igrzyska w Soczi i letnie w Rio – wyciągnął 5,7 mld dolarów. Aż 73 proc. tej góry pieniędzy stanowiła właśnie sprzedaż praw telewizyjnych. MKOl coraz lepiej rozkręca swój model biznesowy, bo w latach 2009-2012 zarobek był o prawie 8 proc. skromniejszy. W napełnianiu kieszeni ogromnie pomagają oczywiście też sponsorzy, a z tymi nigdy nie było problemu. Coca-Cola, McDonald’s, Toyota, Bridgestone, Visa, Panasonic, Samsung, Procter & Gamble…

Nasze relacje to coś więcej niż reklama. To partnerstwo – podkreślał jednak szef MKOl-u Thomas Bach. Komitet wydaje oczywiście część tych pieniędzy w ramach różnych programów i partycypuje w organizacji igrzysk, ale zdecydowana większość kosztów pozostaje po stronie gospodarzy. Liczenie słupków finansowych jest więc w Lozannie całkiem przyjemną robotą.

W Nagano woleli zniszczyć dokumentację

Olimpijska rodzina szykuje się wprawdzie do Pjongczang, ale działacze z tyłu głowy na pewno mają, że już w przyszłym roku czeka ich wybór gospodarzy na lata 2026 i 2030. I patrząc na to, w jak kiepskiej atmosferze odbywał się ostatni konkurs na organizatora w 2022 r. (ostatecznie wybrano Pekin), najbliższy też może iść jak krew z nosa. Jeden z faworytów, czyli Innsbruck, już się wyłamał. Tyrolczycy powiedzieli „nie” w referendum.

Wybór gospodarza zimowych igrzysk jest trudniejszy niż w przypadku letnich. Samo przygotowanie imprezy jest wprawdzie tańsze, ale znacznie niższa jest również wartość marketingowa i zainteresowanie kibiców. Kiedy latem do Rio zjechało ponad 11 tys. sportowców z 207 krajów, zimowe Soczi przyjęło mniej niż 3 tys. z 88 krajów. Mówiąc inaczej, wiele państw ma gdzieś rywalizację na śniegu. No i tradycyjnie z góry należy założyć, że obiekty – które trzeba przecież utrzymywać także po zawodach – będą studnią bez dna. Organizacja igrzysk jest więc tak naprawdę minimalizowaniem strat. Dlaczego niektóre miasta mimo to zgłaszają swój akces? Można je podzielić na dwie grupy: bogatsze widzą w tym po prostu prestiż, a pozostałe także okazję na uzupełnienie brakującej infrastruktury (drogi, dworce, lotniska itd.) i rozkręcenie turystyki.

Przygotowanie zimowych IO to wydatki liczone w miliardach dolarów. Dla przykładu, ostatnie w Soczi pochłonęły rekordowe 51 mld. Szukając informacji o budżetach igrzysk pojawiają się przeróżne liczby, ale w przypadku wcześniejszych edycji oparliśmy się na raporcie „Olympic Proportions: Cost and Cost Overrun at the Olympics 1960-2012”, który przygotował Uniwersytet Oksfordzki. Według tego badania, budżety kształtowały się następująco: Vancouver 2010 – 2,3 mld, Turyn 2006 – 4,1 mld, Salt Lake City 2002 – 2,3 mld, Nagano 1998 – 2,3 mld (chociaż rzeczywista dokumentacja finansowa została ponoć spalona przez członków komitetu organizacyjnego), Lillehammer 1994 – 1,9 mld, Albertville 1992 – 1,9 mld, Calgary 1988 – 1 mld, Sarajewo 1984 – 0,01 mld, Lake Placid 1980 – 0,4 mld.

Kupa forsy, chociaż oczywiście wszędzie zakładano, że koszty będą znacznie niższe. Przekroczenie o kilkadziesiąt procent było więc standardem, ale w niektórych przypadkach budżety przytyły nawet o kilkaset procent.

2-cost-overruns-of-the-olympic-games-99c2

Takie liczby nie mogą się podobać zarówno organizatorom, jak i mieszkańcom. Przypadki wycofania się kandydatów zdarzały się już wiele lat temu (Denver zrobiło to nawet już po wybraniu na gospodarza IO 1976), ale najlepszym przykładem był wspomniany już konkurs na 2022 r. Pierwotnie chęć wzięcia tego na siebie, oprócz Pekinu, wyraziły jeszcze Ałmaty, Sztokholm, Lwów, Oslo i Kraków. Cztery ostatnie wycofały swoje kandydatury. W niektórych przypadkach był to efekt chłodnej finansowej kalkulacji, w innych bardzo ostrej reakcji społeczeństwa, które uważało, że takie wydawanie pieniędzy to jak palenie nimi w piecu.

„W MKOl-u jesteśmy spaleni na długie lata”

W przypadku Krakowa zagrało to drugie, chociaż zapowiadało się obiecująco. Stolica Małopolski uzyskała bowiem solidne gwarancje rządowe. Ugoszczenie sportowców miało kosztować około 21 mld złotych, a poszczególne dyscypliny, oprócz Krakowa, planowano rozgrywać także w Katowicach, Myślenicach, Oświęcimiu, wspomnianym „Zakopcu” i na Słowacji, gdzie przymierzano narciarstwo alpejskie. Mieszkańcy byli jednak oburzeni skalą wydatków, co pokazali w maju 2014 r. podczas referendum. Aż 70 proc. głosujących opowiedziało się przeciwko organizacji igrzysk.

Pomysłodawców dobił jeszcze raport Najwyższej Izby Kontroli. Wyliczono w nim, że na proces ubiegania się Krakowa o przyznanie roli gospodarza wydano prawie 11 mln zł. A stowarzyszeniu Komitet Konkursowy Kraków 2022 i ministrowi sportu wytknięto, że finansowanie z budżetu państwa powinno zostać przyklepane dopiero po sprawdzeniu, czy lokalna społeczność w ogóle tej imprezy chce. Jak się okazało, ta od igrzysk wolała chleb.

Po tych kilku latach mam poczucie straconej szansy. Oczywiście byłaby to kosztowna impreza, ale mając zagwarantowane wsparcie ze strony rządu, nie obciążałoby to aż tak strasznie budżetu miasta i województwa – mówi prof. Szymon Krasicki, były trener biegów narciarskich i wiceprzewodniczący komitetu „Kraków ZIO 2022”, który miał już wcześniej doświadczenie w podobnych projektach. Pracował m.in. przy organizacji igrzysk w Sarajewie w 1984 r., jednocześnie szkoląc zawodników z Jugosławii.

Oczywiście poziom życia w Krakowie jest znacznie wyższy niż w ówczesnym Sarajewie, ale wciąż brakuje nam wielu elementów podstawowej infrastruktury komunikacyjnej. Była szansa to zmienić i tych pieniędzy nie musiał wyściubić sam Kraków – dodaje. – Żałuję tej szansy, bo uważam, że igrzyska zostałyby dobrze zorganizowane, tak jak dobrze zorganizowano piłkarskie Euro. To co się jednak stało, na długie lata zamknęło Polsce starania o przygotowanie takiej imprezy. W MKOl-u Kraków jest spalony. Obowiązywała niepisana zasada, że raz igrzyska odbywają się na jednym kontynencie, innym razem na kolejnym. Wtedy jak ulał pasowało, żeby w 2022 r. zrobić to w Europie. Rezygnacja europejskich miast była jednak kolejnym już sygnałem, że to zbyt droga impreza. Międzynarodowy komitet to zresztą wie, dlatego postąpił sprytnie cedując to na poszczególne federacje i stawiając dosyć wygórowane wymogi.

Open bar i koktajl u króla

Skoro jesteśmy już przy wymogach, warto też poruszyć temat tych dotyczących samych oficjeli MKOl-u. Nie są to może rzeczy, które zarżnęłyby budżet organizatorów, ale sprawiają, że członkowie komitetu kojarzą się jako grupa gości pławiących się w luksusach. Najgłośniej o ich standardach życia zrobiło się pod koniec 2014 r., kiedy rząd Norwegii poinformował, że Oslo odpuszcza sobie organizację igrzysk.

Stało się to wtedy, gdy w stawce pozostał już tylko Pekin, Ałmaty i właśnie stolica Norwegii. W przypadków Skandynawów decydujące nie było jednak referendum, ale decyzja Partii Konserwatywnej i premier Erny Solberg. Poszło oczywiście o gigantyczne koszty imprezy, ale symboliczna stała się przede wszystkim długa lista życzeń, które miałyby umilić pobyt działaczom. Zawartość opasłego informatora opisały norweskie media. O ile z niektórymi punktami ciężko było dyskutować, bo odnosiły się np. do kwestii komunikacyjnych w mieście i zamknięcia szkół na czas igrzysk, to przy niektórych można było przecierać oczy ze zdumienia.

Zacznijmy od samego przylotu, bo członkowie MKOl-u musieliby mieć zagwarantowane oddzielne wyjście z samolotu i lotniska. Jak pisał dziennik „Dagbladet”, gdyby już dotarli do hotelu (nie mogło być tam oczywiście gości z zewnątrz), obsługa miała ich witać z uśmiechem, a w pokojach wymagali oficjalnego, pisemnego powitania od szefa norweskiego komitetu olimpijskiego i menadżera hotelu. Zaznaczono nawet to, że na stoliku miałyby leżeć ciastka i świeże owoce. Gdyby natomiast działacze byli spragnieni, hotelowy bar miałby być otwarty do późnych godzin nocnych, ale oprócz alkoholi, pozostałe produkty musiałyby mieć brand Coca-Coli. Zaznaczono nawet konieczność „regularniej wymiany” posiłków, gdyby te zdążyły wystygnąć…

A gdyby trzeba było nieco popracować w sali konferencyjnej (koniecznie z prostokątnym stołem), temperatura nie mogłaby mieć tam mniej niż 20 stopni. Pracownicy obsługi musieliby być też gotowi na natychmiastową naprawę wszelkich usterek, gdyby tylko cokolwiek zepsuło się w „emkaolowskim” pokoju. Wymagano też, aby w hotelu był sklep, oczywiście bez produktów firm, które nie sponsorują igrzysk.

Oficjele przyjechaliby tam do pracy, dlatego w gotowości musiałyby czekać samochody z kierowcami na wyłączność. Natomiast już na stadionie, podczas ceremonii otwarcia i zamknięcia igrzysk, organizatorzy mieliby obowiązek zapewnić im barek z winem, piwem oraz wysokiej jakości przekąskami. Podkreślono także, że „nawigacja” na stadionie musiałaby być taka, aby można było szybko przemieścić się między miejscami siedzącymi a pomieszczeniami konferencyjnymi. Nie trzeba chyba dodawać, że za to wszystko mieli zapłacić gospodarze.

Norwegów najbardziej zbulwersowało jednak to, że na liście znalazło się przyjęcie koktajlowe w pałacu królewskim, które – jak donosiły media – miało zostać wyprawione na koszt dworu. Było to jawne wpraszanie się, chociaż etykieta nakazuje czekać na zaproszenie od monarchy.

Sam współpracę z przedstawicielami komitetu wspominam dobrze. Profesjonaliści, zawsze podchodzili z uśmiechem, otwartymi ramionami. Chociaż MKOl na pewno tracił wizerunkowo na pewnych działaniach. Nie wiem ile w tym prawdy, ale słyszałem, że po tym okresie, kiedy rezygnowały kolejne miasta, oni z części tych niepotrzebnych, drażniących ludzi wydatków, zaczęli rezygnować – mówi prof. Krasicki, chociaż jak dodaje, Kraków, który swoją kandydaturę wycofał wcześniej, takiej listy życzeń nie otrzymał.

– Być może dlatego, że u nas nie ma króla?

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Opublikowane 13.01.2018 12:49 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojtkow
wojtkow

W przyczynach zgłaszania się na kandydata pominęliście najważniejszy: politykę międzynarodową. To ona pcha wiele krajów do kandydowania, wybór miasta w takim kraju jest drugorzędny.
Wszelkie dyktatury i dyktaturki chcą przy pomocy IO pokazać jakie to są otwarte i wspaniałe, albo wręcz przykryć jakieś chwilowe awanturki. Takie były powody kandydowania Soczi (Rosji) czy Pekinu (Chin) jak i przegranych, np Ałmaty (Kazachstan). W bardziej dojrzałych demokracjach społeczeństwo może zaprotestować (czasami z problemami jak w Krakowie, ale i tak skutecznie), w dyktaturze to rządzący podejmują decyzję.

Na marginesie trzeba sobie uświadomić jak bezsensowna była kandydatura Krakowa, gdzie (jak wspomniano w artykule) część konkurencji trzeba by przeprowadzić w innym kraju, bo Polska zwyczajnie ma za niskie góry. Gdybyśmy byli Katarem to zawsze można by usypać większe, ale w naszej sytuacji…

Wicher
Wicher

Słowacy mają dużo wyższe góry?
Mnie dziwi fakt, że kandyduje Kraków,a oni chcieli organizować na Słowacji konkurencje alpejskie, czyli te które po za skokami narciarskimi i hokejem skupiają największą uwagę kibiców. Gdzie sens i logika? Rozumiem, że może tam mniej trzeba by było wyłożyć na coś takiego, ale mimo wszystko głupota by to była gdyby Słowacy nie mieliby się do tego dołożyć.

wojtkow
wojtkow

Do Polski należy tylko 20% Tatr, reszta, w tym najwyższe szczyty są na Słowacji. Również wszystkie dłuższe trasy są na Słowacji, u nas nie byłoby ich nawet gdzie wyznaczyć (bo mamy mało zbocz a do tego większość zajmuje TPN).

nauro
nauro

Aż przypomina się jeden nieśmiertelny cytat xD

comment_9CBO8g5Q15Z7RdT6tCwsHdIoiQTWMES9.jpg
BormannPL
BormannPL

Słuchaj no RAFAŁ BIEŃKOWSKi – lud w Krakowie nie „wybrał chleb zamiast igrzysk” tylko po prostu nie zamienił się z chuyem na głowy. Kupe forsy z podatków nie tylko krakusów ale całej Polski by ta impreza kosztowała, a że mieliśmy rządy PO podczas gdy się to głosowanie odbywało to wiedzieliśmy że ta impreza będzie kosztowała 3 razy więcej niż nam mówią, bo Platforma Obywatelska zawsze kradła na potęgę…. Poza tym jeszcze były takie kwiatki jak szefowa komitetu – członkini PO – Jagna Marczułajtis, która jak ją zapytali „czy nie boi się że kibice z innych krajów utkną w korkach z Krakowa do Zakopanego” to ona powiedziała że tą trasą jeździła wiele razy i nigdy korków nie widziała :)… Tak powiedziała 🙂 🙂 🙂 Nawet w TVN się z niej śmiali.

Forbrich-Barber
Forbrich-Barber

Taaa Pan Krasicki mówi o tym z takim żalem, bo dobrze wie że kolo nosa przeszła mu jedyna szansa w życiu aby przytulić kosmiczny szmal, dzięki któremu ustawiłby siebie i dzieci na długie lata.

Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Nadszedł dzień przyznania mistrzostwa Legii? Ale najpierw przystaweczka

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stan Futbolu. Madej, Wąsowski, Kowalczyk, Rokuszewski

A już o 11:15 zapraszamy was na „Stan Futbolu”. Goście: Łukasz Madej, były piłkarz między innymi ŁKS-u Łódź. Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Wojciech Kowalczyk, legenda. Mateusz Rokuszewski, naczelny Weszlo.com, stały ekspert „Ligi Minus” i „Weszłopolskich”. Prowadzi Krzysztof Stanowski.
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

eWinner partnerem cyklu SEC 2020! Obstawiaj żużel, zgarnij freebet do 25 PLN!

Kolejny weekend żużlowych emocji to także kolejny weekend promocji „Postaw na żużel” w eWinner! To jednak nie koniec dobrych wieści od tego legalnego bukmachera. eWinner został bowiem oficjalnym bukmacherem cyklu Speedway Euro Championship 2020. Co to oznacza? Ten legalny bukmacher został partnerem pięciu żużlowych zawodów, które odbędą się w lipcu w Polsce. Żużlowcy odwiedzą następujące […]
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

Lucky Loser w Totolotku! Obstaw hity Ekstraklasy bez ryzyka!

Przed nami weekend pod znakiem hitów Ekstraklasy! Lech gra z Legią, a Piast ze Śląskiem, czyli naprzeciw siebie stanie cała czołowa czwórka. Nie ma co ukrywać – te spotkania mogą przesądzić o kolejności miejsc na podium. Dlatego też legalny polski bukmacher Totolotek oferuje nam świetną promocję! W ramach „Lucky Loser” mecze najwyższej ligi w kraju […]
04.07.2020
Inne sporty
04.07.2020

Jazda! Formuła 1 wróciła do życia. Zapowiedź sezonu 2020

Doczekaliśmy się. Po niespełna czterech miesiącach od planowanego startu w Australii ekipy wreszcie wyjadą na tor i odbędzie się Grand Prix Formuły 1. Na starcie nowego sezonu jest mnóstwo pytań: czy Lewis Hamilton znów wygra? Kto może mu przeszkodzić? Co z Kubicą? Czy Ferrari zdoła poprawić swój bolid? A to tylko część z nich. Na […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Wojciech Cygan: Dość tego frycowego, Raków zapłacił je w nadmiarze

Raków Częstochowa spokojnie się w Ekstraklasie utrzymał, co już jest godne podkreślenia, ale w szeregach beniaminkach nie ukrywają drobnego niedosytu. Sezon podsumowujemy z prezesem Wojciechem Cyganem. Czy był okres kryzysowy? Która z jego deklaracji jeszcze z czasów I ligi została zweryfikowana przez rzeczywistość? Czy są oferty na któregoś z zawodników? Ilu zakupów należy spodziewać się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

„Lech nie chce być najlepszy w Polsce. Chce być lepszy od Legii”

Wiadomo, że starcie Lecha z Legią nie ma dziś cholernie wysokiej temperatury, bo wszystko jest właściwie wyjaśnione i Legii wystarczy tylko remis, ale to wciąż klasyk, który działa na wyobraźnie kibiców obu klubów. Tym bardziej że lechici nie chcą pozwolić Legii świętować na własnym boisku, to byłaby potwarz. Dlatego wciąż się może dziać i dlatego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Kibice Korony chcą dymisji prezesa. Zając: Odejdę, gdy będę chciał

– Kibice są wściekli i otwarcie domagają się dymisji prezesa. W mediach społecznościowych ruszyła akcja, która ma zmusić Zająca do odejścia. Jednak on nie zamierza ustępować. – To ja będę decydował, czy i kiedy odejdę. Nikt z zewnątrz nie będzie mi mówił, co mam robić – stwierdził buńczucznie na antenie Canal+ Zając. Kilka chwil wcześniej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Powrót duopolu coraz bliższy – zadecydują ostatnie kolejki i najbliższe okienko

Legia Warszawa nad Lechem Poznań. Legia Warszawa nad Lechem Poznań. Lech Poznań nad Legią Warszawa. Tak kończyła się liga w latach 2013-2015, ale co ważniejsze – tak układała się hierarchia siły polskich klubów w tamtym okresie. Była potężna Legia, za jej plecami aspirujący do miana potęgi Lech, dopiero gdzieś dalej peleton, w którym na pierwszy […]
04.07.2020
Weszło
03.07.2020

Arka zostaje w lidze! Może aż do poniedziałku

Nie żeby Arka, gdyby wygrała w Kielcach, miała jakieś szczególnie większe szanse na utrzymanie. Ale przynajmniej mogła odrobinę dłużej się połudzić. Liczyć sobie te matematyczne szanse. Albo przynajmniej zostawić po sobie, spadając, jako takie wrażenie. Tymczasem po remisie z Koroną sytuacja Arkowców wygląda tak, że Wisła Kraków już się utrzymała, a Wiśle Płock w czterech […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Na początku były żarty, ale teraz Chrobry naprawdę zbliża się do baraży…

Po dziewięciu ligowych kolejkach Chrobry Głogów prowadzony przez Ivana Djurdjevicia miał 4 punkty. Przegrał siedem z dziewięciu meczów, w tym dwukrotnie tracąc po pięć bramek. Kibice Lecha, którzy ucieszyli się z wylosowania swojego ulubieńca w Pucharze Polski, tuż przed meczem zastanawiali się, czy w ogóle dotrwa na stanowisku do spotkania I rundy.  Dziś głogowianie ograli […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Hejt Park: grillujemy Kowala!

W Hejt Parku można dziś grillować Kowala. A z tego co wiemy – Wojtek czeka na wasze trudne pytania. Prowadzi Krzysztof Stanowski. Zapraszamy!
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020