Nowy trener siatkarzy, czyli napięcie rośnie, rośnie, rośnie… Czy w końcu coś z tego wyrośnie?
Inne sporty

Nowy trener siatkarzy, czyli napięcie rośnie, rośnie, rośnie… Czy w końcu coś z tego wyrośnie?

Śmiało można powiedzieć, że Polski Związek Piłki Siatkowej wrzuca piąty bieg. Po prawie czterech miesiącach od zwolnienia Ferdinando De Giorgiego działacze oficjalnie poinformowali, że w wyścigu żółwi o stanowisko selekcjonera kadry, liczą się już tylko trzy nazwiska. Zwycięzcę konkursu poznamy już za momencik, już za chwileczkę. Czyli za kolejny miesiąc.   

Powiedzmy to sobie szczerze, w ostatnich dniach nie była to wcale żadna tajemna wiedza. Wiadomo było, że PZPS z grona ośmiu kandydatów na trenera reprezentacji do dalszego etapu zaprosił czterech: Belga Vitala Heynena, Piotra Gruszkę, Andrzeja Kowala oraz Michała Gogola. Dzisiaj siatkarska centrala oficjalnie potwierdziła te nazwiska, ale jednocześnie poinformowała, że ostatni z nich – czyli obecny trener Espadonu Szczecin – zrezygnował (?) z konkursu i będzie członkiem przyszłego sztabu.

Mamy więc do czynienia z bardzo ciekawym algorytmem wyboru – najpierw pomagierzy, a dopiero potem szef. Non stop przewijające się pytanie „jakiego trenera potrzebują polscy siatkarze”, należy więc chyba rozwinąć do „jakiego trenera potrzebują polscy siatkarze i asystenci”. Konkurs na nowego selekcjonera wkracza właśnie na hard level.

To o tyle zaskakujące, że – o ile nas pamięć nie myli – władze związku wielokrotnie publicznie wspominały o tym, że to nowy trener będzie kompletował swój sztab.

Zrzut ekranu 2018-01-11 o 13.21.40

Ale przynajmniej w Szczecinie już impreza…

Zrzut ekranu 2018-01-11 o 15.28.13
Trudno wskazać zdecydowanego faworyta. Gdyby nie lansowane przez działaczy hasło „teraz Polak”, byłby takim pewnie Vital Heynen, który jest już zaprawiony w reprezentacyjnych bojach. Ma przecież w dorobku brązowy medal mistrzostwa świata z Niemcami, a Belgów doprowadził do półfinału ostatniego Euro. Opcja polska ma jednak w PZPS-ie wielu wyznawców. Za Piotrem Gruszką przemawia to, że już liznął pracy z kadrą w roli asystenta (z bliska widział błędy De Giorgiego) i piękna karta zawodnicza w reprezentacji, a za Andrzejem Kowalem sukcesy z Resovią Rzeszów. PZPS ciągnący się w nieskończoność konkurs tłumaczy tym, że chce po prostu dokonać najlepszego wyboru, czyli uniknąć powtórki z włoskiej roboty.

Tak więc przed kandydatami kolejne tury rozmów. Najbliższe posiedzenie zarządu zaplanowano na 7 lutego i wtedy ma zostać podjęta ostateczna decyzja. Jeśli ta misja godna Ethana Hunta z „Mission: Impossible” w końcu się powiedzie, serial zakończy się po prawie pięciu miesiącach („Fefe” wyleciał 20 września).

Jedno jest pewne, tak wychuchanego trenera jeszcze nie mieliśmy. Kimkolwiek on będzie.

KOMENTARZE (0)

Dodaj komentarz

Powiadom o
wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY