Czy przed stadionem Arki stoi napis: „przechowalnia zagranicznych cieniasów”?
Weszło

Czy przed stadionem Arki stoi napis: „przechowalnia zagranicznych cieniasów”?

10 stycznia. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że któryś klub ekstraklasy już spuścił w kiblu trochę kasy, sprowadzając do swojego zespołu wyrób piłkarzopodobny z innego kraju, a jeśli nie, to jeszcze wszystko przed nami. To musi się zdarzyć, bo zdarza się zawsze. Ostatnio po oczach najmocniej biły przestrzelone próby Cracovii, gdyż było ich tyle, że te wszystkie Karaczanakowy nie zmieściłby się do jednego busa, ale inne kluby niestety nie składają broni. Zerkamy na przykład na Gdynię i widzimy, że Arka zaprosiła do współpracy sensownego Ukraińca. Sęk w tym, że po poprzednim okienku w wykonaniu gdynian jesteśmy w stosunku do niego jakieś 17 razy bardziej podejrzliwi niż zwykle. 

Wystarczy sporządzić sobie proste kalendarium, by stwierdzić, że coś jest nie halo. Zobaczcie sami.

12.06. 2017 – Tomas Kosut zostaje piłkarzem Arki.
26.06.2017 – Ruben Jurado zostaje piłkarzem Arki.
13.07.2017 – Alvaro Rey zostaje piłkarzem Arki.
13.07.2017 – Filip Jazvić zostaje piłkarzem Arki.
3.08.2017 – Frederik Helstrup zostaje piłkarzem Arki.
4.12.2017 – Alvaro Rey odchodzi z Arki.
4.12.2017 – Tomas Kosut odchodzi z Arki.
8.01.2018 – Filip Jazvić odchodzi z Arki.

Na pięciu sprowadzonych latem piłkarzy trzech już nie ma w klubie. Został Ruben Jurado, ale w jego przypadku – po pierwsze – bilans też dupy nie urywa (4 gole w 22 meczach), no a po drugie – wszyscy wiedzieliśmy, że jest przyzwoitym piłkarzem, bo kilka rund wcześniej radził sobie w Piaście Gliwice. Został też Helstrup – tu nie mamy „ale”, wygląda nie najgorzej, choć oczywiście nie mamy poczucia, że jest niezbędny.

Reszta to jakiś nieśmieszny żart. A przypominamy sobie na przykład naszą rozmowę z Wojciechem Pertkiewiczem na temat Kosuta.

Zastanawiam się, czy zawodnik, który przez dwa miesiące trenował bez kontraktu może okazać się realnym wzmocnieniem.
Nie dołączył do nas wcześniej ze względów formalnych, nie udało uzyskać w porę certyfikatu, który pozwoliłby mu na grę już w minionym sezonie. Tak czy inaczej, mieliśmy go cały czas na miejscu pod okiem trenera. Dla nas była to też wyjątkowa okazja, bo mieliśmy piłkarza na testach nie przez tydzień, a przez dwa miesiące. Gdyby trenera nie przekonał, to nie trzymalibyśmy Tomasa tyle czasu w Gdyni.

I tak Kosut przekonał trenera (żeby nie było wątpliwości – Ojrzyńskiego), że Słowak nawet nie zadebiutował w drużynie i jeden raz siedział na ławce rezerwowych w meczu pucharowym. Alvaro Rey zaliczył kompromitujące 45 minut w ekstraklasie i tylko trochę lepsze występy w Pucharze (dokładnie dwa) oraz epizod z Midtjylland. Stosunkowo najlepiej wypada Jazvić, pierwszy transfer w menedżerskiej karierze Pawła Golańskiego, który zapracował na 7 szans w lidze i coś tam pokazał w Pucharze, ale umówmy się – niewiele trzeba było, by wyróżnić się na takim tle.

A gdzieś tam jeszcze trzeba doliczyć gościa, który nazywa się Saibou Maudo Keita i poza tym, że jest bratem tego Keity, który kiedyś był w Lechu, niewiele o nim wiadomo. Oczywiście wpadka wpadce nierówna, jeśli chodzi o straty finansowe, w przypadku Arki potrafilibyśmy sobie wyobrazić bardziej kosztowne pudła, ale i tak wygląda to momentami jak akcja charytatywna polegająca na dawaniu pracy, a nie rozsądna polityka transferowa. Warto wziąć pod rozwagę w trakcie tego okienka.

Bo odpowiadając na pytanie postawione w tytule, które oczywiście jest nawiązanie do „Pulp Fiction” – takiego napisu nie ma, ale jak tak dalej pójdzie, to może powinien się pojawić.