Odszedł historyk, awanturnik, antykomunista. I wielki skrzydłowy…
Weszło

Odszedł historyk, awanturnik, antykomunista. I wielki skrzydłowy…

Stanisław Terlecki szedł przez życie szalonym dryblingiem. Na boisku, gdy mijał po kilka razy tego samego obrońcę. Na bankietach, gdzie odnajdywał się równie dobrze, jak na murawie. W zimnych wnętrzach gabinetów peerelowskich oficjeli, gdzie ciągano go po aferze na Okęciu. W całej karierze, gdzie podejmował wybory skrajnie nieoczywiste. Gdy piłkarze żyli amerykańskim snem w komunistycznej Polsce, on poszedł na studia historyczne. Gdy mógł wieść amerykański sen w USA, wrócił do Łodzi, na Piotrkowską, do swojego ŁKS-u. Jeden z tych zawodników, którzy źle trafili. Na zbyt brutalnego obrońcę. Na zbyt rygorystyczny system polityczny. Na zbyt wiele odkorkowanych butelek. 

Dzisiaj zakończył ten rajd. Legenda Łódzkiego KS-u, ale i jeden z najbardziej niespełnionych reprezentantów Polski, stawiany w jednym rzędzie z najlepszymi piłkarzami w historii rodzimej piłki, zmarł w wieku 62 lat.

Jaki był? Chyba najpełniej oddaje jego postać anegdota z amerykańskiego Sports Illustrated. Artykuł był nazwany „Stan Free Spirit”, co też doskonale charakteryzuje Terleckiego.

Jedno z przesłuchań w siedzibie piłkarskiej centrali, licznych w życiu Stanisława Terleckiego, głęboki PRL.

– O której godzinie wyszedłeś z hotelu?
– O ósmej.
– Na pewno? To nie była 8:02?
– Możliwe, że była nawet 8:03, nie wiem dokładnie, bo mam jeden z tych waszych ruskich zegarków.

Fragment „Stan The Fran, Free Spirit”, Sports Illustrated 1982.

Nigdy się nikomu nie kłaniał. Gdy po aferze na Okęciu zawodnicy zamieszani w skandal przeprosili działaczy, on strajkował wraz z innymi studentami historii na Uniwersytecie Łódzkim. Gdy zaproszono go do komentowania mundialu jako kontuzjowaną gwiazdę reprezentacji, wypalił że piłkarze ZSRR nie czują radości z gry, bo „jak ktoś się wychowywał w kołchozie, to trudno żeby czuł jakąkolwiek radość z wykonywanej pracy”. Jego transfer wytargowały zaś… łódzkie włókniarki, które podczas wizyty sekretarza generalnego Edwarda Gierka przekonywały, że mężowie będą bardzo niezadowoleni, jeśli Terlecki nie trafi do ŁKS-u.

Chcemy pamiętać właśnie takiego Stanisława Terleckiego. Zawsze kroczącego swoją własną drogą, zawsze wiernego przede wszystkim sobie i swoim zasadom. Krnąbrnego i upartego, ale też honorowego i dumnego.

Ale nie da się uciec też od ciemniejszej strony. Od leków popijanych piwem. Od nędzy, od kłótni z synem na łamach Super Expressu, od lat biedy pod Warszawą, od ostatnich lat życia, gdy egzystował właściwie jedynie dzięki pomocy fanatyków ŁKS-u, pamiętających go z gry w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Zarabiał kosmiczne pieniądze – dosłownie, bo m.in. w barwach Cosmosu Nowy Jork. Tak, los dużo mu zabierał – mistrzostwa świata za sprawą kontuzji, kolejny mundial za sprawą afery na Okęciu. Ale też dużo dawał – iskrę na murawie, którą widział każdy kibic z tamtych czasów, możliwość życia w tym lepszym świecie, w USA, pracując za wyśnione w ówczesnej Polsce dolary. Terlecki, mimo że był niespełnionym piłkarzem, jako człowiek miał wszystko. I wszystko systematycznie tracił, kończąc jako schorowany, opuszczony i zapomniany gwiazdor, który nie poradził sobie ze swoim talentem i sławą.

Nie mamy jednak wątpliwości, że z czasem zostaną tylko te ciepłe wspomnienia. Dwa gole ze Szwajcarią.

Doskonała gra w USA, na hali…

…i na trawie.

Wreszcie bezkompromisowe zachowanie w poprzednim systemie, bezkompromisowe komentarze, bezkompromisowe decyzje.

*

W USA w San Jose zastąpił pan zaś George’a Besta. Zawodnika, który podobnie grał…
Był moim idolem. To ja próbowałem grać tak jak on. Pamiętam, że czytałem w Polsce jego wypowiedzi z czasów Manchesteru United, gdy mówił, że nie interesuje go już, ile goli strzeli, ale ilu rywali ogra. Liczył sobie, ilu, przepraszam za wyrażenie, frajerów nawinął. Ja próbowałem to realizować u nas. Raz mi się to świetnie udało, wkręciłem ośmiu piłkarzy Stali Mielec. Rwetes na stadionie był niesamowity, wszyscy skandowali moje nazwisko, tyle że… efektu z tego za dużego nie było. To zresztą często mi się zarzucało. Ale moje rozumienie futbolu opierało się na tym, że gram dla ludzi. Że to oni mają tutaj być zadowoleni, mają wyjść ze stadionu ze świadomością, że dobrze zainwestowali swoje pieniądze.

Nawiązałem do Besta, bo nie tylko podobnie grał, nie tylko podobnie wyglądał, ale chyba i podobnie żył.
(śmiech) Jedyne w czym Besta udało mi się pokonać, to że on dożył 56 roku życia, ja zaś za moment będę kończył 62 lata. 

NASZ WYWIAD ZE STANISŁAWEM TERLECKIM TUTAJ

*

Kibice ŁKS-u żegnają go dziś takimi słowami:

Wychowały się na nim całe pokolenia ełkaesiaków. Najstarsi – widzieli go już jako doskonałego młodego piłkarza, który przebojem wdarł się do uznanego zespołu z najwyższej krajowej ligi oraz diabelnie silnej reprezentacji Polski. Ci nieco młodsi identyfikowali się z nim, jako błyskotliwym i inteligentnym, ale przede wszystkim widowiskowym piłkarzem – pamiętali jego udział w studenckich strajkach, aferę na Okęciu czy po prostu wielkie mecze w barwach ŁKS-u i reprezentacji Polski. Najmłodsi, którzy nie dostąpili zaszczytu oglądania pana Stasia na murawie, żyli legendami o nim, o jego lewej nodze, o jego dryblingu, o czasach, gdy ŁKS właśnie za sprawą ludzi jak Terlecki był naprawdę wielki.

I chyba najlepiej, by tak pozostało. Łódzka legenda. Bardziej Best niż Boniek, bardziej Garrincha niż Pele.

O tym, kim był dla Łodzi, niech świadczy fakt, że syn jednego z nas nazywa się Staszek.

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
DrMabuse
Wisła Kraków

Należę do pokolenia, ktore naśladowało Terleckiego w podwórkowych meczach. Szybki, swietnie wyszkolony technicznie. Z perspektywy czasu mozna jeszcze dodac, ze jeden z najbardziej oczytanych i inteligentnych polskich piłkarzy w historii. Szkoda, ze nie pojechał na żaden z mundiali. W 78 z Terleckim na skrzydle mozna było chyba zdobyć więcej niz to 5-6 miejsce.

Pre

Nie z Gmochem na lawce, ktory mial byc najwieksza gwiazda tej druzyny

DrMabuse
Wisła Kraków

Nawiasem mówiąc moze i Terlecki też by przeprosił za aferę na Okęciu, tylko ze pozostali koledzy z afery gow ogóle nie poinformowali o tym, ze się na przeprosiny wybierają.

baran

To jest clou programu. Ówczesna władza dzięki temu pokazała że jak pójdziesz na współpracę to wybaczymy, a tych o tzw. ekstremalnych poglądach wyeliminujemy.

pep

Jedna z rzeczy, którą Boniek ma za uszami…

Michal Sz

Co ma za uszami? Wyszło jak wyszło, nie oceniaj, bo sam może w takiej sytuacji zachowałbyś się tak samo.

pep

Niby dlaczego miałbym nie oceniać? Jest osobą publiczną, to raz, dwa, nie znasz mnie, nie wiesz jakbym się zachował.

wierny

Ostatnio wydawało się że Stasiu wyszedł na prostą po kolejnym powrocie do Łodzi. Miał mieszkanie, chciał zerwać z nałogiem, pojawiał się na meczach ŁKS. Wydawało się że chłopak wrócił do normalnego życia, a tu taki cios… Co się tak naprawdę stało ?!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

naguso

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Zabrakło Go na Espana’ 82.

naguso

blazej przybylowicz

naprawdę szkoda wielka, że odszedł.

O jego charakterze dowodził fakt, że słynna banda czworga (afera na okęciu) składała się z trzech Widzewiaków (Młynarczyk, Boniek, Żmuda) i Terleckiego z obozu ich największego rywala – ŁKS-u.

Pamiętam też historię, gdy w jakimś meczu ligowym pognał do piłki zagranej wzdłuż linii bocznej i obrońca barkiem wypchnął go za boisko. Rozpędzony Terlecki obiegł dookoła całą ławkę rezerwowych i zdążył do zagranej piłki przed obrońcą.

pep

Co do sytuacji na Okęciu, to wtedy były jednak trochę inne stosunki między piłkarzami. Normalnie spotykali się i często kolegowali. Tu koledzy Go zrobili w ..

Habanero
Las Palmas

zasłużył na lepszą wspominkę trochę się nie postaraliście

dario armando

Spoczywaj w pokoju .Byłeś absolutnie wybitny w tym ,co w futbolu najpiękniejsze -dryblingu.Mój tata tam w górze na ciebie czeka.

Jędrek Lepper

Piłkarz dobry, ale do swojego nałogu dorzucił mit ofiary systemu.

Kcramsib

Mógłby chłop jeszcze pożyć, ale cóż… wódka nie wybacza :(

vincent van cock

kojarzy ktoś te jego nieliczne występy w tvp ? w studiu i parę meczów też komentował , nie pamiętam szczegółów , pewnie też byłem zanietrzeźwiony , ale kojarzę ,że był niezły ubaw , inteligentny facet jak na piłkarza , ale raczej średnio mu szło , chociaż bardzo mi się podobało i brakowało czegoś takiego zupełnie od czapy ostatnio , dobry był z niego herbatnik

Mr Gold
Real Madryt, Legia Warszawa, Red Bull Leipzig

Jestem Mr Gold / MR 1 / Tytan Wszechczasów i nie planuję w sumie jakiejś ogromnej rewolucji. Oto terytoria państw grupy Wyszehradzkiej według angielskiej wikipedii:
Polska 312,679
Czechy 78,865
Słowacja 49,037
Węgry 93,028
Jakby zmniejszyć Polsce do 260-270, a Węgrom zwiększyć do 130-140, to nic wielkiego nie stałoby się. Polska dalej byłaby dwa razy większa od Węgier. Wielka Brytania czy Rumunia dalej miałyby mniejsze terytorium od Polski. Musimy być altruistami. Czechy i Słowacja zachowałyby podobną powierzchnię jak do tej pory. Polska, Czechy i Słowacja to są wszystko kraje tego samego sortu (zachodnio-słowiańskiego), a Węgry jako wyjątkowy kraj uralski zasługują na sporo więcej, niż mają.
Słowakom oddamy wszystko, co jest poniżej Wisły, skoczni Małysza, ośrodka narciarskiego Cieńkowa, Twardorzeczki, Żywca, Świnnej, Pawła Małej, zakładu produkcyjnego Żywca Zdroja, parków Cerlej i Polanicy, studenckiego schroniska turystycznego „Laska” i Koszarawej, czyli Istebną, Stecówkę, Baranią Górę, Przybędzę, Radziechowy, Wieprza, Trzebinię, Przyłękowa, Jeleśnią, parka Klimczówkę, Przyborowa, rzekę Przybyłkę i wszystko co poniżej tych miejscowości. Do Słowacji można przyłączyć jeszcze Babiogórski Park Narodowy, Wielką Polanę, Sidzinę, Podwilk, Danielki, Piekielnik i oczywiście wszystkie wewnętrzne miejscowości tego układu. Hyrb, Polica czy Zagrody już zostaną w Polsce.
Oprócz tego jeszcze trzeba dodać do Słowacji południowo-zachodnią część województwa podkarpackiego, czyli wszystko poniżej Dębicy, Ropczyc i Rzeszowa, czyli Jasło, Krosno, Rymanów, Królik Polski, Daliowa, Lipowiec i Czeremcha, a do Węgier całą południowo-wschodnią część województwa podkarpackiego, czyli wszystko na wschód od Boguchwały, Niebylca, Iskrzynii, Rymanowa, Królika Polskiego, Daliowej, Lipowca i Czeremchy oraz poniżej Rzeszowa, Łańcuta, Przeworska, Jarosława, Radymna i Korczowej. W taki sposób zrekompensuje się Słowakom terytoria, które będą musieli oddać Węgrom według moich żądań. Granica Słowacji z Węgrami będzie dodatkowo przebiegać przez następujące miejscowości: Oľšinkov, Zbojné, Jabloň, Ľubiša, Humenné, Jasenov, Stare, Zbudza, Michalovce, Sliepkovce, Drahňov, Veľké Raškovce, Oborín, Sirník, Cejkov, Borša.
To tyle jeśli chodzi o rewizję granic. Sami widzicie, że Słowacja straci tylko granicę z Ukrainą, ale dostanie za to ogromną rekompensatę. Czechy pozostaną takie, jakie są. Polska straci sporo, ale może sobie na to pozwolić, bo ma wiele. Węgry zyskają najwięcej, ale nasz przyszły sojusz 8 państw (o tym wspomnę za chwilę) musi mieć nie jeden, ale dwa duże filary. Takimi będą Polska i Węgry. Oprócz tych dwóch państw w naszym układzie znajdą się jeszcze Litwa, Czechy, Słowacja, Austria, Słowenia i Chorwacja. Rozgrywki International Titans League polegać będą na tym, że będzie 8 grup po 4 kluby z tego samego państwa. Zwycięzcy grup trafią do ćwierćfinałów, a laureaci drugich miejsc trafią do International Titans Cup. Obie te rozgrywki będą losowane tak samo oczywiście. Najpierw klub do ćwierćfinału nr 1, potem nr 2, nr 3, nr 4, nr 1, nr 2, nr 3 i nr 4. Pierwsze mecze odbywać będą się u tych, co pierwsi zostaną wylosowani do wszystkich ćwierćfinałów. Rewanże u tych, co zostali wylosowani jako drudzy. Później półfinały. Zwycięzca ćwierćfinału nr 1 kontra zwycięzca ćwierćfinału nr 2, oraz zwycięzca ćwierćfinału nr 3 kontra zwycięzca ćwierćfinału nr 4. Pierwsze mecze u zwycięzców ćwierćfinałów nr 1 i 3, a rewanże u zwycięzców ćwierćfinałów nr 2 i 4. Wszyscy, co będą losowani w parzystej kolejności będą mieli więc lepiej, a ci co będą losowani w nieparzystej kolejności będą mieli gorzej. Jasne, proste i oczywiste. Najgorzej w ćwierćfinałach będą mieli ci, co zostaną wylosowani jako pierwsi i trzeci. Gdyby kolejność w losowaniu była taka, że po wylosowaniu pierwszego klubu do pierwszego ćwierćfinału losowalibyśmy drugi klub do pierwszego ćwierćfinału, a potem pierwszy klub do drugiego ćwierćfinału, drugi do drugiego ćwierćfinału i tak dalej, to wtedy najgorzej mieliby logicznie ci, co zostali wylosowani jako pierwsi (tu się nic nie zmienia) oraz jako piąci (zamiast trzecich). W fazie grupowej 6 kolejek, później dwa ćwierćfinały, półfinały i finał. W sumie 11 meczów. To nie będzie coś w miejsce jakichkolwiek obecnych rozgrywek, tylko coś całkowicie nowego i dodatkowego. Dwa całkowicie nowe i dodatkowe trofea. Oczywiście tylko 8 państw z naszego Wyszehradzkiego Imperium Tytanów będzie brało w tym udział. Nie dla psa kiełbasa. Zwycięzca International Titans League zdobywałby puchar International Titans League (czyli po angielsku International Titans League cup), natomiast zwycięzca International Titans Cup zdobywałby puchar International Titans Cup (czyli po angielsku International Titans Cup cup). Mi to pasuje. Cup cup to brzmi nieźle, żeby nie powiedzieć szlachetnie. W zasadzie wszystko jest jasne. Nowe Wyszehradzkie Imperium Tytanów (Visegrad Empire of Titans) ma zostać stworzone z Litwy, Polski, Czech, Słowacji, Austrii, Węgier, Słowenii i Chorwacji. Polska z około 260 tysiącami i Węgry z około 130 tysiącami mają być dwoma wielkimi filarami tego układu. Polska będzie bossem Litwy, Czech i Słowacji, a Węgry będą bossem Austrii, Słowenii i Chorwacji. Polska dostanie The Powerland Firefield Football Empire (FTE), Czechy dostaną The Powerland Firefield Ice Hockey Empire (ITE), Słowacja dostanie The Powerland Firefield Cycling Empire (CTE), a Węgry dostaną The Powerland Firefield Handball Empire (HTE). Rozgrywki International Titans League oraz International Titans Cup będą rozgrywane w piłce nożnej, piłce ręcznej i hokeju na lodzie, a w kolarstwie powstanie wielki wyścig Tour of the Titans oraz cykl wyścigów The Titans Tour. Cztery dyscypliny wystarczą, ale wszystkie one są bardzo europejskie. Tylko 8 państw będzie brało udział w tych wszystkich rozgrywkach. Litwa, Austria, Słowenia i Chorwacja nie dostaną żadnego Powerland Firefield, bo nie zasługują na to, ale będą brali udział w naszych rozgrywkach piłki nożnej, piłki ręcznej, hokeja na lodzie i kolarstwa. To są 4 bardzo europejskie dyscypliny. Jeśli chodzi o barwy Powerland Firefield, to będą one żółte, czerwone, niebieskie i zielone. To będzie gorący, kolorowy i błyszczący klub. To będą trzy podstawowe cechy mojego Powerland Firefield.
Zwracam jeszcze raz uwagę. Wszystkie języki Słowian są podobne, a tym bardziej zachodnich Słowian. Węgrzy są w znacznie gorszej sytuacji, gdyż ich język należy do dużo mniej powszechnej grupy, a także z pewnością różni znacząco się od reszty języków grupy uralskiej. To pokazuje, że Węgry zasługują na więcej niż mają. Poza tym to oni mają być bossami Austrii, Słowenii i Chorwacji, a Polska jako największy kraj całego układu będzie bossem Litwy, Czech i Słowacji. Razem w ośmiu stworzymy boski układ. WIT – Wyszehradzkie Imperium Tytanów (VEoT – Visegrad Empire of Titans). Będziemy tytanami całej środkowej Europy! Czujecie to! Środkowa Europa będzie potęgą na świecie!!! Dzięki mnie i mojemu mega-planowi! Zajebiście.

Mr Gold
Real Madryt, Legia Warszawa, Red Bull Leipzig

Wszystkie moje pomysły oparte są na porządku i sprawiedliwości (w skrócie pis). Dobra, powiedzmy, że ten kawałek Polski co miał zostać przyłączony do Węgier to może być już zbyt wiele. Sanok, Przemyśl i Bieszczadzki Park Narodowy można póki co zostawić w Polsce. Najważniejsze, żeby uzyskać granicę z Węgrami i żeby Słowacja utraciła granicę z Ukrainą, bo to najmniej ważny kraj zachodnio-słowiański. I tak dostaną dużą rekompensatę od Polski. Oprócz tego co wymieniłem wcześniej Słowacja może jeszcze dostać od Polski kawałek województwa małopolskiego, czyli wszystko na południe i wschód od Tarnowa, Pleśnej, Gromnika, Zborowic, Stróż, Berestu i Krynicy-Zdroja, wyłączając oczywiście wszystkie te miejscowości, bo byłoby już zbyt wiele. Ale Tuchów, Gorlice czy Wysowę-Zdrój mogą sobie już wziąć. Dla nas najważniejsze jest, żeby Węgrom dorobić trochę powierzchni, żeby mieli ponad 100 tysięcy, bo obecnie mają mniej niż 100 tysięcy i dlatego obecna powierzchnia Węgier jest zdecydowanie zbyt mała. Jeśli chodzi o Słowację, to mają w tej chwili około 50 tysięcy i po wprowadzeniu moich zmian dalej będą mieli około 50 tysięcy. Na nic więcej nie zasługują, oczywiście oprócz sekcji kolarskiej Powerland Firefield i wielu innych atrakcji i bajerów które wymyśliłem dla całego układu 8 państw.
W jaki sposób przebiegałby Konkurs Piosenki Tytanowizji (Titanvision Song Contest)? Już mówię.
Co roku dwie edycje (wiosna i jesień, albo lato i zima, to jeszcze nie jest zadecydowane). Każda edycja odbywałaby się na tej samej, ultra-nowoczesnej, ultra-technologicznej, ultra-jakościowej i rozdzielczej scenie. Myślę, że scena generalnie składałaby się głównie z dwóch kwadratów (podłogi i ekranu z tyłu). Patrząc z przodu scena z przodu miałaby kształt zbliżony do trapeza, ale trójkąty z boku miałyby swoje wierzchołki oczywiście wyżej, całkiem z boku. Generalnie więc byłyby to dwa trapezy, jeden na górze, drugi odwrotnie ustawiony na dole. To wszystko jednak na pewno będzie bardzo drogie i pracochłonne do zrealizowania, dlatego będę potrzebował ogromnego wsparcia międzynarodowego i najwyższych, oraz najnowocześniejszych technologii. Najwyższa jakość, najlepsza rozdzielczość.
30 państw w każdej edycji wystarczy, skoro odbywałyby się aż dwie w roku. 8 państw z naszego środkowo-europejskiego układu miałoby zapewniony udział w każdej edycji. Pozostałe 22 miejsca byłyby zmienne. Najpierw dwa ćwierćfinały po 15 państw, potem dwa półfinały po 10 państw i na koniec finał z 10 państwami po dwa występy.
Najpierw byłoby losowanie ćwierćfinałów. 5 koszyków po 6 państw. W najwyższym koszyku byłyby Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, Litwa i Austria. W drugim byłyby Słowenia, Chorwacja i 4 inne państwa. Poza tym jeszcze 3 koszyki po 6 państw. Najpierw losowane byłyby państwa z koszyka piątego, potem czwartego, trzeciego, drugiego i pierwszego.
1 ćwierćfinał: 5.1, 5.3, 5.5, 4.1, 4.3, 4.5, 3.1, 3.3, 3.5, 2.1, 2.3, 2.5, 1.1, 1.3, 1.5
2 ćwierćfinał: 5.2, 5.4, 5.6, 4.2, 4.4, 4.6, 3.2, 3.4, 3.6, 2.2, 2.4, 2.6, 1.2, 1.4, 1.6
Pozycje startowe w dwóch ćwierćfinałach po 15 państw byłyby ustalane według widzimisię organizatorów. Po 10 państw przechodziłoby do półfinałów i tam zaprezentowaliby swoje drugie piosenki, natomiast 5 państw odpadłoby i nie mogłoby w danej edycji zaprezentować swojej drugiej piosenki, ale że każda edycja odbywałaby się na tej samej scenie, to byłaby szansa w przyszłości. Oczywiście obowiązywałby zakaz nagrywania / filmowania / kamerowania prób, ale można byłoby robić zdjęcia. Żywe występy żywych ludzi na żywej scenie z puszczanymi na żywo piosenkami byłyby dostępne dopiero podczas ćwierćfinałów i półfinałów. Po drugim półfinale mógłby być już większy luz. Finał będzie miał 10 państw po dwa występy, czyli z piosenkami zarówno z ćwierćfinałów jak i półfinałów.
Poza tym miałem jeszcze jeden pomysł, czyli ranking ludzi, czyli coś w stylu pejsbuka. Byłby to ranking ludzi, który miałby najważniejsze podsumowania 1 dnia miesiąca z poprzedniego miesiąca i 1 dnia w roku z poprzedniego roku (czyli z 12 miesięcy). Każdy mógłby codziennie rozdawać punkty dla 10 miejsc, od 10 punktu dla 1. miejsca do 1 punktu dla 10. miejsca. Wszystkie punkty byłyby zatwierdzane osobno, nie trzeba byłoby od razu wszystkich punktów za dany dzień rozdać. Poza tym każdy wybrałby na swoim profilu 10 ulubionych państw, 10 ulubionych województw / regionów, 10 ulubionych gmin i 10 ulubionych klubów sportowych. Dzięki temu z punktów zdobywanych przez pojedynczych ludzi wynikałyby również punkty dla państw, województw / regionów, gmin i klubów sportowych, ale trzeba będzie pilnować, żeby 30. lub 31. dnia każdego miesiąca (czyli co tu dużo mówić, po prostu ostatniego dnia każdego miesiąca) było wszystko dobrze ustawione, bo to właśnie z tego dnia wynikałyby punkty miesięczne dla państw, województw / regionów, gmin i klubów sportowych. Wszystko jasne.

Pre

Nie z Gmochem na lawce, ktory mial byc najwieksza gwiazda tej druzyny.

wpDiscuz