Przypadek Makiego, czyli jak nie wpaść w depresję po kontuzji
Blogi i felietony

Przypadek Makiego, czyli jak nie wpaść w depresję po kontuzji

Kontuzje są wpisane w uprawianie sportu. Zarówno tego profesjonalnego, jak i amatorskiego, opierającego się na rekreacji. Żaden ze sportowców nie jest jednak na nie przygotowany ani tym bardziej do nich przyzwyczajony. To zawsze jest problem – fizyczny i mentalny. Tym mocniej daje się we znaki, gdy zdarzy się w niefortunnym momencie. Nie ma oczywiście dobrego okresu na kontuzję, ale są też tak niekorzystne, że nieraz zawodnikom wali się świat. Badania psychologów, dowodzące, iż od 5 do 24 procent sportowców przejawia po kontuzji na tyle silne zmiany w funkcjonowaniu emocjonalnym, że zalecana jest im pomoc psychoterapeuty, nie są wzięte z kosmosu. W USA mówi się o 17-23 milionach przypadków kontuzji rocznie. Tylko część z nich jest naprawdę poważna, tylko część z nich niweczy nadzieje i plany na wielką przygodę. Jednym z takich przypadków jest casus Macieja Makuszewskiego, który zerwał więzadła krzyżowe i podoczne, co skutkuje pauzą od 6 do 9 miesięcy. Najbardziej dobijający powinien być brak perspektyw na wyjazd do Rosji. Minęło jednak kilka dni, a po zawodniku nie widać przesadnego zmartwienia. Może to dobra mina do złej gry, może sam Makuszewski wewnątrz odczuwa to zupełnie inaczej, ale odnoszę wrażenie, że „Maki” jeden z pojedynków pozaboiskowych już wygrał – nie załamał się i postanowił z całych sił walczyć o powrót do zdrowia.

Kluczowe w tym wszystkim jest płynące zewsząd wsparcie. W szpitalu odwiedził go prezes Boniek. Na meczu Jagiellonii zawisł transparent o treści „Maciej Makuszewski wracaj do zdrowia!”. Piłkarze Lecha wybiegli w niedzielę na rozgrzewkę w koszulkach, na których zostały umieszczone wyrazy wsparcia. Bjelica dodał otuchy swojemu zawodnikowi na konferencji pomeczowej: – Przez cały czas był z nami Maciej Makuszewski – przed meczem, w jego trakcie i po zakończeniu. To właśnie jemu dedykujemy to zwycięstwo. Mieliśmy dużą motywację, bo chcieliśmy wygrać dla niego. Pewnie jeden z pierwszych telefonów po feralnym zdarzeniu wykonał do niego Adam Nawałka. Do tego dochodzą głosy wsparcia płynące od kibiców. Jest tego sporo, ale na pewno nie za wiele. Trzeba zdać sobie sprawę, że emocje przeżywane w związku z odniesioną kontuzją są związane nie tylko z rodzajem leczenia, które przechodzi piłkarz, ale przede wszystkim z szybkością możliwego powrotu do uprawiania sportu po urazie. Kontuzja zawodnika Kolejorza, jak na warunki piłkarskie, wymaga ekstremalnie długiej i żmudnej rehabilitacji. Dodatkowo silniejsze emocje wywołują kontuzje, które pojawiły się tuż przed wielkim turniejem, do którego piłkarz mozolnie przygotowywał się przed wiele miesięcy. Wtedy kluczowe jest dla sportowca wsparcie społeczne, którego jesteśmy świadkami. To bardzo trudne zadanie, spoczywające nie tylko na barkach trenerów i najbliższych, ale też wszystkich kibiców, którzy dobrze życzą naszemu reprezentantowi. Ból fizyczny to w końcu tylko część całkowita bólu, który odczuwa się po kontuzji.

Jeżeli piłkarz pomimo długotrwałej przerwy w grze nadal czuje się ważną częścią drużyny, wtedy jest mu po prostu lżej. Trudno stwierdzić, czy dzięki temu szybciej dochodzi do zdrowia. Na pewno ma lepsze nastawienie i istnieje znacznie mniejsze ryzyko, że uraz odciśnie piętno na jego psychice. Mówiła o tym na przykładzie Milika psycholog sportu Daria Abramowicz, z którą przeprowadziłem w październiku dłuższy wywiad.

Kontuzja to jedno z najtrudniejszych doświadczeń, z jakim mierzą się zawodnicy. […] Zdecydowanie warto, aby Arkadiusz Milik zadbał o odpowiednie wsparcie psychologiczne i radzenie sobie z kontuzją na poziomie mentalnym, bo niestety ucieka mu mundial. Oddala się cel, do którego dążył, lecząc pierwszą kontuzję. Pomaga mu na pewno fakt, że otrzymuje wiele wyrazów wsparcia. Wspiera go zarówno Napoli, jak i kadra, wspierają fani. W przypadku leczenia kontuzji ważne jest, żeby zawodnik nadal czuł się częścią zespołu. Milikowi proponowano nawet przylot do Erywania na mecz z Armenią, ale ostatecznie ze względu na lot i różnice ciśnień uznano, że nie będzie to dla niego najkorzystniejsze. Ma to jednak podłoże psychologiczne – zawodnik przebywa z drużyną, jest obecny i ważny. Generują się pozytywne emocje. Gracz wie, że ma do czego wracać. To ważne w tak trudnym momencie.

Makuszewskiemu uciekł przede wszystkim potencjalny turniej życia. Wiadomo, przez pół roku wszystko mogło się jeszcze wydarzyć. Niewykluczone, że znacznie spuściłby z tonu i w konsekwencji na mistrzostwa nie pojechał. Nie ma jednak co gdybać. Na chwilę przed kontuzją był jednym z tych, którzy mieli naprawdę realną szansę zaistnieć na boiskach w Rosji. Nietrudno sobie wyobrazić jego wejście w końcówce meczu na podmęczonego rywala. Jak choćby w październikowym starciu z Czarnogórą, gdzie pojawił się w samej końcówce, ale i tak zdołał wykreować sobie sytuację jeden na jeden. Wśród rezerwowych nie mamy zbyt wielu piłkarzy, którzy są w stanie dać drużynie tak wyraźny impuls. Nawet z Danią, gdzie nic nam nie zagrało, jako jedyny obok Milika zasłużył na pochwały, a był to jego debiut w reprezentacyjnej koszulce. Kilka dni później wyszedł w pierwszym składzie na Kazachstan, co zwieńczył asystą i naprawdę udanym występem. Największe wrażenie u Makuszewskiego robiło to, co było niewidoczne. Nie dało się zauważyć, że był to dla niego debiut w podstawowym składzie reprezentacji Polski i ogólnie sytuacja, o której jeszcze dwa tygodnie temu nie miał prawa nawet śnić. Pewnie czuł się w grze kombinacyjnej, był spokojny, podejmował dobre decyzje i – przede wszystkim – raz po raz siał popłoch w defensywie rywali. Momentalnie stał się bardzo ciekawą alternatywą na skrzydło reprezentacji Polski w kolejnych spotkaniach.

Piłkarz Lecha rozwijał się, piął po szczebelkach w hierarchii Nawałki, zwietrzył szansę na spełnienie marzeń, a tu znienacka pojawiła się kontuzja. Przebąkiwano o zagranicznym transferze – tę sprawę na jakiś czas również trzeba odłożyć na bok. Zerwanie więzadeł to niestety jeden z najgorszych urazów dla piłkarza. Ciekawostka: zawodnicy, którzy doświadczyli uszkodzenia więzadeł w kolanie, relacjonowali w badaniach wyższy poziom nastroju depresyjnego, niż ci, którzy doznali urazu głowy. Nie boję się, że „Maki” się załamie, dostaje w końcu dużo wsparcia i wydaje się przez to zbyt pozytywnie nastawiony. Zwracam tylko uwagę na fakt, że doznał jednej z najgorszych możliwych kontuzji. I to w takim momencie, po takim roku, w którym wszystko układało się niemal jak w bajce.

Skrzydłowy Kolejorza ma bowiem za sobą szalony rok. Wziął ślub, jego żona zaszła w ciążę, Lech wykupił go z Lechii, zapewniając upragnioną stabilizację, a na koniec zadebiutował w kadrze. Wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Adam Nawałka zbudował sobie kolejnego żołnierza, w którego wyraźnie zamierzał inwestować. Wiosna miała być kluczowa. Los chciał jednak inaczej. „Maki” trzymał już rękę na jednym z 23 biletów do Rosji, jednak w czasie tego feralnego upadku w spotkaniu z Cracovią wypuścił go z rąk.

Pech, stracone nadzieje, w tle dobra życiowa lekcja dla wszystkich. Przykład Makuszewskiego pokazuje, jak ważne jest odpowiednie podejście do kontuzjowanego piłkarza i okazanie mu należytego wsparcia. Warto pamiętać, że choć na boisku piłkarze pełnią raczej zadaniowe funkcje, samodzielnie radzą sobie z wieloma wyzwaniami, w momencie odniesienia kontuzji często doświadczają kryzysu niespotykanego w innych okolicznościach. Pojawia się masa myśli i trudne emocje. Dlatego warto wspierać zawodnika nawet ciut bardziej, niż może wydawać się to konieczne.

Norbert Skórzewski

https://twitter.com/NSkorzewski

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Rojber Hultajski

Mąki wróci silniejszy i mam nadzieję że nie wolniejszy

Tulismanore
FC Albatros

Sam kurwa jestes mąki…

Rojber Hultajski

miało być Maki. wybacz panie Miodek. i polecam więcej kultury bo słoma ci z papci wychodzi

Tulismanore
FC Albatros

Spoko, nie zapomnij kupić mąki na Święta baranku

Chata Kumba

Co się przypierdalasz? Koleś zrobił literówkę , przeprosił czego jeszcze chcesz? Jak jesteś taki qrwa nieomylny to szkoda twojego czasu na forum, w Watykanie Benedykta zastąp

Filip Piotr Skóra

Chata Kumba: wpisując się w ten festiwal wzajemnego przypierdalania, pragnę zauważyć, że Benedykta w Watykanie już ktoś zdążył zmienić 😉

Vooyek_Zbooyek

Tekst mógłby być o połowę krótszy. Kręcisz w nim kółka. Wsparcie społeczne jakieś znaczenie ma, ale nie jest kluczowe. Najważniejsza jest udana operacja odtworzenia więzadła i postępy w rehabilitacji. Jeżeli lekarz sknoci zabieg, a kolano się paprze, to motywujące pogaduszki od fanów i rodziny schodzą na plan dalszy. Wiem, o czym mówię, bo kilka lat temu sam zerwałem i miałem operację. Teraz codziennie błogosławię doktora, a kto tam mnie wspierał czy nie wspierał, niewiele pamiętam.

jeremy

Nie mógł być krótszy, bo teraz jest taka moda, że autorzy sami siebie cytują. płacą im chyba za długość tekstu. makabra!

elshaitan

Taki urok Weszło, że autorzy cytują jedyną literaturę jaką znają, czyli własne teksty. Na deser smarują analizy oparte na subiektywnych ocenach, które sami kiedyś wystawili. Trochę w tym lenistwa, trochę onanizmu, a my matoły w to wszystko klikamy :)

Paweł Janas
Drutex-Bytovia Bytów

Siedząc we Włoszech to i bez nogi ma się dobry humor, ładna pogoda, słoneczko cały czas świeci, dobre jedzenie i dupeczki na każdym kroku, wróci do Polski, zobaczy tą ciągłą chlapę na drogach to inaczej będzie śpiewał, ale ja mu się nie wpierdalam, życzę powrotu szybkiego do zdrowia!

romeopapa

Czy zerwanie więzadeł podocznych wpływa na jakość wzroku?

Rangouren

Tak. A krzyżowych sprawia, że masz ochotę ruszyć na krucjatę.

Nenad Bjelica Zawsze Dziewica
Poznań miasto doznań

Wszystko pięknie, tylko czemu Maki i ludzie w klubie nie poszli po rozum do głowy i popełniki ten sam błąd co Milik operując się u tego włoskiego hochsztaplera.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Szczerze mówiąc, kłania sie skandaliczna jakość podań, zwl. ofensywnych Kolejorza w pomocy, jak i to, że wielka dla wszystkich gwiazda Jevtic,
po prostu, w latwej sytuacji wykonczyl beznadziejnym podaniem Maka.

wojsal

To wina podania czy murawy? Ja odniosłem wrażenie, że Makuszewski źle stanął, jakby na jakiejś nierówności.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Moim zdaniem, Jevtic podał mu piłkę nie w rytm, jakby
pomiędzy nogi w biegu, do tyłu trochę, więc ambitny Maku,
chcąc zabrać sie z taką piłkę, zaczął wyczyniać nienaturalne ruchy.
Oczywiscie, zle podania sie zdarzają, ale to bylo wyjatkowo proste
i dopiero musial wrocic Situm by zobaczyc milimetrowe podania
w znacznie trudniejszych sytuacjach.
W ogole, podania Gajosa, Tralki, Raduta i bocznych obroncow to jakis kryminal, czesto narazajacy odbierajacych pilke pilkarzy na kontuzje.
Zwl. jak stoja w miejscu, bo im sie nie chce latac, jak Makiemu 😉

Rangouren

No daj spokój.. Mało kto jest w stanie zagrać długą piłkę „pod but”, nie tylko w Polsce ale i na świecie. Makuszewski źle rozłożył ciężar ciała i tyle. To się zdarza. Rzadko, ale jednak..
Natomiast zerwanie wiązań w niemal całej nodze przy takim manewrze, to już ewidentnie pech roku..

flowek

Czemu pilkarzem Lecha zajmuje sie czlonek sztabu Legii? Nie maja swoich?

krawiczek.cwelusiu

swoich pilkarzy w legii? no nie bardzo

Pozniej wymysle nick

To jak Stano? Wybaczysz mu zhanbienie numeru 10?

Rangouren

Nie. Na dychę trzeba zapracować.
I to, tępy chujku, nie ma nic wspólnego z kontuzją Makuszewskiego.
Więc wsysaj kolejną lufę i spierdalaj pod bramę sępić na browara.

Joshua

Lekarz we Włoszech a rehabilitacja w Poznaniu. Trochę bez sensu. Jak będą komplikacje zaraz jeden będzie zwalał na drugiego.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY