Po pół roku puma miała mnie zjeść
Weszło Extra

Po pół roku puma miała mnie zjeść

Przygarnąłbyś pod swój dach zwierzę, w którego naturze jest polowanie, zabijanie, które byłoby w stanie rozprawić się z tobą kilkoma ruchami? Czy to w ogóle możliwe? Kamil Stanek, który oswoił pumę pokazuje, że tak. Kamil śpi w jednym łóżku ze zwierzęciem, które w każdej chwili mogłoby go zabić. Ale absolutnie nie ma o to żadnych obaw – puma zachowuje się jak normalny kot. Łasi się, daje się głaskać, wyczekuje na spacer czy jedzenie. A je miesięcznie 120 kg surowego mięsa. – Nam zostają tylko parówki – śmieje się właściciel.   

Wraz z Kamilem i jego małżonką spotykamy się w Złożeńcu, niewielkiej wsi na wyżynie krakowsko-częstochowskiej. Wokół niewiele domów, las, gruntowa droga, telefon gubi zasięg, o internecie nie wspominając. Trochę koniec świata. Ale ma to swój niepowtarzalny klimat. To miejsce, w którym człowiek żyje zgodnie z naturą. Na podwórku witają nas kozy, tuż obok widzimy oborę, na środku podwórka swój wybieg ma – jak nazywają ją domownicy – królowa. Puma. Na wybiegu spędza jednak niewiele czasu. Nie po to zostało włożone tyle pracy w jej wychowanie, by teraz siedziała w odosobnieniu, prawda? 

Dla pumy Kamil musiał podporządkować całe swoje życie. Zrezygnować z jeżdżenia na misje do Afganistanu czy każdej innej regularnej pracy. Codziennie musi poświęcać uwagę Nubii, by sytuacja nie wymknęła mu się spod kontroli. Co kieruje człowiekiem, który rzuca pracę i kupuje pumę? Jak wygląda wychowanie zwierzęcia? Co w sytuacji, gdy wielki drapieżny kot zaczyna atakować swojego właściciela? Jak Nubia na siebie zarabia? Dlaczego promocyjnym strzałem w dziesiątkę okazały się spacery obok drogi krajowej? O tym wszystkim w wywiadzie z pasjonatem, który jako jedyny człowiek w Polsce (Europie?) mieszka z pumą pod jednym dachem. 

received_1121710521241486

– W 2012 roku wróciłem z misji w Afganistanie. Cały system przygotowania do służby wojskowej polega na niszczeniu psychiki. Ktoś ci przykłada karabin do głowy po to, żebyś powiedział „kapituluję, poddaję się, chcę do domu”. Ale ty nie możesz tego powiedzieć. Cały czas udowadniasz, udowadniasz, udowadniasz. Pierwotnie chciałem się rozwijać w tym kierunku i iść do szkoły oficerskiej, bo mam skończone cztery lata studiów, ale uznałem, że to nie ma sensu. Przez wojsko siadała relacja u nas w domu. Wracałeś i zawsze przenosiłeś to na rodzinę. Pieniądze zarobiłeś dobre, żona też, jak na naszą dwójkę mieliśmy świetną sytuację. Czasem jednak musisz wybrać: albo się robi to, co się kocha, albo się robi to, z czego są pieniądze. Rzadko kiedy te dwie sytuacje są ze sobą połączone.

Mieszkałem w Mnichowie, to wieś przy drodze E7 między Kielcami a Krakowem. Ludziom na wsi normalne wydaje się wyjechać na szparagi i kupić Golfa IV w gazie. Wokół stawiają domy, ale żeby to zrobić pływają po uszy w kredytach. Robi się amerykańska wioska: domy trochę inaczej wyglądają, ale wszyscy żyją tak samo. Harują w pracy, której nie czują, ale trzymają się jej, bo roboty nie ma, a tu jest stała umowa. W wakacje jeżdżą do Kołobrzegu, bo każdy jeździ do Kołobrzegu. Potem ludzie kończą nieszczęśliwi, bo myślą sobie, ile rzeczy było do zrobienia, ale wszyscy wokół uważali, że to głupie. Dlaczego ktoś podaje swoje pomysły na życie do czyjejś opinii? Przecież to tak, jakbym ciebie teraz spytał, co ja mam jutro zjeść. Ktoś nie będzie żył w moim domu i jadł z mojej lodówki, więc co go to interesuje? Wszyscy wchodzą na taśmę i biegną, a ja chciałem się z niej wyrwać. Zeskoczyć. Co by potem syn o mnie powiedział? Że tata jest super, bo pracował w Niemczech na szparagach? Mógłbym wyjechać do Anglii, bo nie trzeba mieć wielkich zdolności do pracy na budowie. Wróciłbym, straciłbym pieniądze… I co dalej? Stwierdziłem, że czas robić to, co się kocha.

Takim sposobem kupiłeś pumę.

To była zagrywka va banque, ale w sytuacji, gdy nie masz żadnego innego startu, zwyczajnie nie masz nic do stracenia. Nie mieliśmy pieniędzy. Musieliśmy pożyczyć kilkadziesiąt tysięcy złotych by dograć wszystkie szczegóły, a nikt nam nie dawał gwarancji, że to się zwróci. Skąd mieliśmy to niby wiedzieć, skoro nikt w Polsce przed nami tego nie robił? Pojawiły się dwa wyzwania. Pierwsze – skąd pożyczyć? Drugie – jak oddać? Kolega, z którym służyłem na misji i widziałem się z nim dosłownie trzy razy w życiu uwierzył w mój projekt i wyłożył kasę na stół. Gdy się udało oddałem mu wszystko co do grosza.

Musiałem zdobyć też odpowiednią wiedzę, co było trudne. Gdy w 2012 chciałem się skontaktować z kimś, kto mógłby mi pokazać taką pracę ze zwierzęciem, odbijałem się od ściany. „Wiem, ale nie powiem”. Musiałbyś podjechać Bentleyem, żeby ktoś ci otworzył drzwi. To było bardzo snobistyczne środowisko. Trzeba było wypić z kimś drina na jakimś balu, żeby być wtajemniczonym, bo wiedzę o dzikusach posiadało wąskie grono wtajemniczonych. A ja byłem zwykłym chłopakiem ze wsi i tyle. Dlatego postawiłem sobie za punkt honoru, by dzielić się dalej tym, co wypracowałem z Nubią z weterynarzami i pasjonatami.

W 2013 roku dowiedziałem się, że pumy są dostępne na hodowli w Czechach. W 2014 roku Nubia stała się naszą domowniczką.

Mniej więcej wtedy wszyscy wokół zaczęli się zastanawiać, kiedy puma zrobi z was jesień średniowiecza.

Stary, ile ja się tego nasłuchałem…

– Zobaczysz, będzie miała pół roku i cię zje.

– Rok i po tobie, mówię ci.

– Daję wam dwa lata – wtedy wejdzie w dorosłość i koniec.

No i co? Nubia ma prawie cztery lata i miała mnie już dawno zjeść. To ja chyba jestem jak kot i mam kilka żyć. Zresztą mam teorię, że słabego mięsa puma nie bierze, więc jestem bezpieczny.

Natomiast życie z pumą musi być trochę jak spanie na bombie.

Coś ty. W życiu.

Przecież to zwierze drapieżne.

Dla nas nie. My się jej w ogóle nie boimy, mimo że od początku przejawia się u niej instynkt. Łapie mnie na przykład zębami za szyję. Gdyby mocniej zacisnęła – jest po mnie. Jesteśmy bezpieczni dzięki pracy, jaką wykonaliśmy z  wyszkoleniem Nubii. Puma to weryfikator. Gdy popełnisz błąd, masz kilim, karate, nie ma cię, do widzenia. Zwierzęta nie wybaczają pomyłek. Mając pewien koncept da się je wychować wbrew utartej ścieżce. To jak z dziećmi – gdy wyjdą z dobrej szkoły, zawsze będą lekarzami albo prawnikami? No nie. Tak samo nie każdy kot będzie przymilny, a nie każda puma będzie zabijać. Nie można popadać w zamknięte ramy, bo nigdy byśmy nie uwierzyli w to, że bobsleiści z Jamajki – kraju bez zimy – mogą robić furorę w sporcie zimowym. Zwierzę to indywidualność.

Jest w Polsce druga tak oswojona puma?

Nie.

A w Europie?

Chyba nie. Pumy oczywiście są, ale odizolowane na wybiegu. Nasza puma śpi z nami w łóżku i jest bardzo spokojna. Czasami zjada nam mięso prosto z ust. Dzieje się tak dlatego, że mamy wyszkolone całe stado. Jakiś czas temu do pumy dokoptowałem psa obronnego – owczarka belgijskiego – a niedawno dostałem drugiego na wychowanie, ale ma trochę wadliwy system. Boi się, wycofuje. Dla laika wygląda bardzo groźnie – ujada, dochodzi z zębami do twarzy, ale jak przyjdzie co do czego nic nie zrobi. Wszystko ze strachu. Facet z adopcji ocenił, że jest agresywna na koty, ale jak poszczułem ją kotem to uciekała. Psy można łatwo spieprzyć. Pierwszy z psów – Aziza – to automat obronny. Gdy drugi z psów – Beta – będzie na mnie szczekać, to ją zaatakuje. Dlatego ty jesteś bezpieczny koło pumy. Gdyby chciała ci coś zrobić, Aziza ją bez ostrzeżenia zaatakuje. Gdyby to było stado wolnych elektronów ograniczonych tylko jedną powierzchnią, w której każde zwierze grałoby na swoją modłę, byłoby to bez sensu. Tworzysz drużynę. Wychowujesz. To jest piękne i jaram się tym, że potrafimy to okiełznać. Jest Zuzia i Ciciun – zwykłe koty – które sobie biegają i ani Nubia ich nie zje, ani psy nie zagryzą.

 Sam uczyłeś się tresury?

Tak, duże doświadczenie dała mi praca z Nubią. Ludzie oddają nam czasami na parę dni psa, byśmy go ustawili. Kiedyś przyjechała kobieta z owczarkiem niemieckim.

– Nie słucha się – mówi.

Piętnaście minut i pies jak w zegarku. Owczarek niemiecki to świetny pies do pracy, tylko patrzy na ciebie błagalnie i prosi: rzuć patyk. No rzuć! Rzucisz belgowi, a on się popatrzy inaczej: ale o co ci chodzi? Do owczarka belgijskiego musisz trafić głębszą komendą. To wybitna jednostka. Od drugiego miesiąca zaczynają się komendy, posłuszeństwo i podejście „dam ci coś jak coś wykonasz”. Wielu ludzi uczy psa „podaj łapę”. Ale czemu to ma służyć?

Nie wiem. Ładnie wygląda?

I tyle. Z drugiej strony nie można przesadzić z tresurą, bo ten pies ma żyć w twoim domu, nigdy nie wykorzystujesz ich pełnej mocy. Zwierzęta się targetuje. Masz psa, który będzie operował głównie nosem i jesteś w stanie go wyszkolić tak, że na przejściu będzie wciskał przyciski świateł niewidomym. O szukaniu narkotyków nie wspominam, bo to oczywiste. Każda komenda musi mieć cel. Gdy my pracowaliśmy z Nubią, kluczowym elementem były spacery. Każdy na wsi mówił:

– O, wychodzi się lansować.

Bzdura. Chodziło o to, by ją socjalizować. Żeby się odnalazła od małego w trudnych warunkach i nie bała się. Dzięki temu wychodzę z samochodu, idę do weterynarza, on ją w spokoju szczepi i nic się nie dzieje. Bo ona już jest tego nauczona. Co najmniej jeden spacer dziennie musiałem zrobić. To było też ważne, bo Nubia dzięki temu dobrze spała, musiałem ją zmęczyć. Chodziłem do sklepu z pumą, robiłem zakupy i wracałem.

I co, ludzie się nie bali?

Sąsiedzi podchodzili, „cześć Nubia”, pogłaskali. Rowerzysta, pies, samochód – widziała różne sytuacje, których nie można było zaaranżować w klatce. Z biegiem czasu zaczęła się domagać więcej. Mam nagranie, jak bierze smycz do pyska i czeka z nią pod drzwiami. Mówiliśmy „idziemy” i potrafiła przynieść w zębach kluczyki.

received_1037597322959886 (1)

Spacery wzdłuż krajowej siódemki miały też inną wartość – poznawałeś przy tym masę osób.

Ludzie zatrzymywali i robili sobie fotki z Nubią, zagadywali, wypytywali. Chodzenie z pumą przy E7 nie było tylko socjalizacją, ale i wyjściem do ludzi z całym projektem. Nie siedziałem i oczekiwałem, że samo przyjdzie do mnie CNN. Trzeba być w tym trochę spektakularnym. Poznaliśmy masę ciekawych osób, którzy w weekend wydają tyle, że my możemy zastanawiać się tylko, ile zer. Nie chcę rzucać nazwiskami, ale byli to znani piosenkarze, aktorzy czy sportowcy.

Kontakty z ulicy potrafią przerodzić się we współpracę?

Tak, Nubia bierze udział w teledyskach czy reklamach też dzięki temu, że kogoś poznaliśmy przy drodze. Staram się, męczę ludzi. Mamy naprawdę dużo ofert przeróżnej współpracy. Najfajniej pracowało się z braćmi Collins, którzy w Wielkiej Brytanii zajmują się tuningiem najbardziej prestiżowych aut na świecie. Super goście. Robimy też wiele projektów ze sportowymi autami. Przewinęło się ich już tyle, że przestałem się nimi jarać. Maserati, Lotusy… A Nubia sobie po nich skacze jak zwykły dachowiec w Krakowie. Specjalnie po to ma zresztą przycięte pazury. Kiedyś chciała skakać na Ferrari cabrio z materiałowym dachem. Nie, nie, za to dziękuję! Na pewno by nie wytrzymały i trzeba byłoby bulić. Uczestniczyliśmy też w gali KSW. Oczywiście z boku, to tak jakby podawać mikrofon Michaleowi Jacksonowi. Niby żadna zasługa, ale jednak jesteś częścią składową, bo bez mikrofonu by nie zaśpiewał. Niektóre przedsięwzięcia otwierały mi furtki do kolejnych. Wymarzyłem sobie, by robić dla KSW i mi się to udało. Zapraszają nas też na wewnętrzne wykłady do firm. Siedzi sobie 200 osób, puszczam Nubię i mówię:

– Sprawdzimy, kto kłamał w CV.

Ludzie już wydygani. Podchodzę do losowego gościa z tłumu i krzykiem:

– Imię nazwisko, imię nazwisko, imię nazwisko, z kim przyjechałeś, dlaczego jesteś kurwa z Berlina?! Ile masz dzieci?! Ile pytań, nie odpowiedziałeś! Nie odpowiedziałeś!!! Mów!!!

– Eeee…

– I czym dla ciebie jest stres? Napisałeś w CV, że możesz działać pod wpływem stresu. Pali się dom i co robisz? Stres to dla ciebie to, że nie zabrałeś kanapek z domu?

– Eeee…

Przez samą pumę nie potrafią już zebrać myśli, a potem wpada gość i krzyczy im w twarz. Wpadamy, robimy rozróbę i nagle się okazuje, że nie ma kozaka. Odwiedzam także więzienia, szpitale czy domy dziecka.

Jak się czujesz jako cyrkowiec?

Żeby mieć takie niebezpieczne zwierzę, trzeba otworzyć działalność cyrkową.

To warunek?

To jest dobre słowo. Każdy mówi mi: obszedłeś przepisy. To tak, jakby kierowca obszedł przepisy robiąc prawo jazdy. Trzeba było spełnić określone warunki – to ja je spełniłem. Żeby mieć pumę, trzeba mieć cyrk. No to założyłem cyrk. Jest ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, więc nikt nie może mi nakazać, ile razy mam dawać występy cyrkowe. To moja sprawa. Sporo cyrków mamy w Polsce.

Nie boisz się, że Nubia w pewnym momencie zechce skoczyć na polowanie i wybierze życie na wolności? 

Gdzie? Jak? Nie ma szans. Mam specjalny pasek z klamrą, zawsze ma na sobie dodatkowo łańcuch i nie ma opcji, by się wyrwała. Smycz plotłem sam, więc mam stuprocentową pewność, bo rozwiązaniom fabrycznym nie ufam. Uprzęże, szelki – wszystko jest robione z wysokiej jakości materiałów, zapięcia mamy alpinistyczne. Tu nie oszczędzamy. Albo chcesz być bezpieczny i wydajesz pieniądze na bezpieczeństwo, albo lecisz na farta. Przyjechałeś do mnie na letnich oponach – jeśli nie daj Boże byś w coś przywalił kosztowałoby cię to więcej niż jakbyś zmienił je wcześniej. Na zwierzętach nie oszczędzamy. Puma je miesięcznie 40 kilogramów mięsa dobrej jakości – drób, króliki, wołowina. Nam zostają parówki i kanapki z serem. Na samo siano dla zwierząt dziennie wydajemy 30 złotych. Kasa idzie niesamowita, oszczędzamy na czym się da.

Co by się stało, gdybyście zostawili na parę dni pumę i psy samym sobie?

Znajomy Turek w taki sposób stracił pół hodowli owczarków belgijskich – po prostu zostawił na pół godziny dwie suki, które się zawsze bawiły ze sobą. Nie wiadomo, o co poszło. Rozwaliły się na maksa, obie zdechły. Dramat, gość wylądował na zawał. Każdy mówi, że występuje instynkt. Gdy dochodzi do zagrożenia, nie ma czegoś takiego, że zwierzęta sobie sprzedają po liściu i się rozchodzą. Biją się do momentu, aż się zagryzą. Jaguary potrafią zagryźć się podczas stosunku. Instynkt. Jakbyś widział gościa z giwerą, to byś uciekał, bo tak nakazałby ci instynkt. Swoją drogą fakt, że pumę dyscyplinuje pies sprawia, że ja jestem zupełnie chroniony. Nubia nie ma się za co na mnie mścić. Przecież ja jej nie ugryzłem. Dochodzi u nas do różnych ścięć ze zwierzętami. Jeśli cokolwiek Nubia miałaby do mnie, to by mnie wystrzeliła w kosmos od razu. Wystarczy, że w nocy wskoczy mi na głowę i do widzenia.

received_1109538445748030

Szczerze – zaatakowała cię kiedyś?

Gdy skończyła rok były takie sytuacje. Śpisz sobie i dostajesz do głowy żaróweczkę: coś za cicho. Leżałem przykryty kołdrą i nasłuchiwałem. Nagle usłyszałem wyskok. Prawie 40 kilogramów wylądowało mi na twarzy i próbowało dziabać w szyję. I wiesz wtedy, że to już nie zabawa. Wszystko się dzieje już na serio. Nie możesz się podnieść, masz tylko dwie ręce, a zwierze cztery łapy, którymi cię dociska i pysk. Daj sobie z tym radę. Jest klimacik, co? Co ważne – przy walce na zasadzie „ja ciebie pobiję a ty mnie” nie masz szans, bo zwierze się wkręca. Włącza się popęd łupu – skoro już coś zacznie robić, czyli walczyć z tobą, musi to skończyć. Taka chytra baba z Radomia. Chcesz zabrać swoją rękę, a to przecież jest łup. Dlaczego ma oddawać?

Nie możesz wykonywać ruchów. Analizujesz sytuację. Jeśli zrobi ci przerzut z ręki na twarz, to jesteś w jeszcze gorszej sytuacji, bo nawet nie możesz wezwać pomocy. Więc to że gryzie ci rękę jeszcze nie jest w sumie takie złe. Musisz rozwiązać sytuację i opanować. To jak z poślizgiem samochodu – spokojna noga z gazu, wyprowadzenie na prostą.

I jak wybrnąłeś z tego?

Siłą spokoju. Nie możesz tłuc zwierzęcia, bo twoja ręka jest na łamaczach, które służą do łamania kości, a wtedy zwierzę zaciśnie jeszcze bardziej. To nie jest piesek, że podwadzisz pysk drugą ręką i wyjmiesz. Nie masz szans rozewrzeć. Wychodzi wyłącznie opanowanie i wypracowanie ze zwierzęciem tego, że nie wolno. Teraz gdy mnie gryzie po gardle to wie, że nie może użyć maksymalnej siły.

Czym mogłeś podpaść?

Nie ma żadnej zasady, że podpaść. Te zwierzęta dorastają, chcą spróbować czegoś nowego. Jak za dzieciaka prosiłeś „daj się karnąć” to nie chciałeś zabrać tego roweru, a po prostu wypróbować. Jeśli zaszczepimy u zwierzęcia, że to jest fajne, to będzie robić to często. Damy mu frajdę. Spełnimy jego popęd łupu. Gdy będziemy uciekać uzna, że ją to kręci. Gepardy na przykład nigdy nie atakują, jeśli nie uciekasz. Ale gepard robi wszystko, by cię przestraszyć, a wtedy włącza się mechanizm i jednak uciekasz. Prowokuje cię, byś zachował się w określony sposób. Nubia ma podobnie: gdy czuje, że ktoś się boi, krąży wokół tej osoby jak sęp. W przypadku zwierząt wiele sytuacji wygląda drastycznie. Nie dziwię się – puma się rzuca. Z boku wiadomo jak to wygląda, ale wiele z tych sytuacji można wytłumaczyć. Spadniesz z konia – przecież to jego wina, a nie twoja. I co, koń do utylizacji? Nie, bo to się zdarza.

Moment, w którym twoja puma rzuca się na ciebie i robi się niewesoło nie jest momentem, w którym człowiek stwierdza, że czas to skończyć?

Stary, ja się z tego śmieję. Nubia ma jakieś swoje akcje, ale teraz już się nawet nie bronię. Ona nie atakuje, żeby zabić, to taka głupia zabawa „co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Wskakuje na plecy i podgryza. Mówię: „co ty robisz, wariatko?” i przestaje. Jakbym ją zaczął bić – co robi większość ludzi – to agresja budzi agresję. Trzeba trzymać zwierzęta krótko. W przeciwnym razie w sytuacji kryzysowej zostałoby ci tylko „Boże, pomóż” albo „piesku, proszę, nie gryź pana”. Egzotyczne zwierzęta już nie robią na mnie tego efektu wow. Na początku się jarasz, bo widzisz lwa i możesz go wytargać za grzywę, ale z czasem to powszednieje. Chcemy popularyzować zwykłe, gospodarskie zwierzęta. Mamy też krowę, dziewięć kóz, dwa kucyki. Krowy Gdy pięcioletnie dziecko widzi krowę – szaleje. Za niedługo będą w zoo. Jak dzieciaki ze wsi mijają nasze kozy, to sobie robią z nimi sweetfocie, w takim są szoku.

Właściciel działki wymówił nam niedawno umowę i musimy się wyprowadzić. Nie tak się umawialiśmy, ale sprzedał działkę i nie mam zamiaru się z nim szarpać. Mam już plan na nową posesję: chcemy, by przyjeżdżały do nas wycieczki, firmy na integrację, dzieciaki. Na wyżynie krakowsko-częstochowskiej jest wiele atrakcji, więc turystów nie brakuje. Nawet w jaskiniach znaleźli tu jakiegoś lwa sprzed lat, co super się dopełnia z całością naszego projektu. W pewnym momencie doceniasz to, że jest cisza, zieleń, że możesz spotkać jelonka. Są jeszcze tak zajebiste miejsca na świecie. Na Krupówkach smog już jest chyba większy niż w Krakowie. Nagle wszyscy rzucili wszystko i pojechali w Bieszczady, które skolonizowały się tak, że nazywają je już „Warszawa”. Jest przesyt technologii. Zapominamy, do czego służył sierp czy sieczkarka. Dzieciaki będą przyjeżdżać do nas na ferie i dostawać zadania: wyprowadzić kozy, zerwać trawę, wydoić krowę. Nigdzie tego nie mają. Na mojej rodzinnej wsi może w jednym gospodarstwie są jeszcze krowy.

received_1127348363967038

Chcecie im zapewnić coś, co dla naszego pokolenia było oczywiste, gdy się mieszkało na wsi bądź miało tam rodzinę.

Za moich czasów żeby iść na zabawę, trzeba było wyrzucić gnój, wydoić krowę, sprzedać butelki albo jagody by mieć na wino a potem umyć się w miednicy, by wstydu nie narobić. To się teraz wydaje śmieszne, ale tak było, walka o przetrwanie, by się jak najlepiej bawić jak najmniejszym kosztem. Wino sączyłem godzinę. Teraz dzieci są w pokosferze z tabletami i żyją w jakimś innym świecie. U nas nie ma telewizora ani komputera. Całą stronę i Facebooka ogarniamy na telefonie. Co więcej – u nas nie ma zasięgu. Totalna dziura. Osoby, które przyjeżdżają z korpo czy z byłej pracy mówią, że tu jest zajebiście. Dzieci nagle zaczynają kasować gry w telefonie.

Bardzo nam pasuje mieszkanie tutaj. Wstaję rano, idę sobie do obory, wracam na obiad, idę sobie do lasu, wracam. Totalna wolność. Większość zrobiliśmy tu sami. Podłogę, ubikację, wybieg dla pumy, oborę. Nie było tu ani prądu, ani ogrzewania. Słyszę czasem, że ktoś wybudował dom. To ty robiłeś podłogę? Nie. To ty stawiałeś ściany? Nie. No to jak wybudowałeś? To jak z ludźmi, którzy wchodzą na Mount Everest – bohaterowie, ale nikt nie mówi o tym, że cały sprzęt wnoszą za nich szerpowie. A my wszystko ręcznie. Teraz magazynuję drewno, bo mam ku temu warunki, ale rok temu mieliśmy tyle, ile przywiozłem z lasu na sankach.  Cały czas jest robota. Nie tworzę gospodarstwa po to, by leżeć. Czasem dochodzisz jednak do momentu, w którym przekonujesz się, że jedną trzydziestką stu hektarów nie skosisz i musisz kupić New Hollanda. I tak jak z nami – jesteśmy już na etapie, w której musimy wskoczyć jak Mario na wyższy stopień. Ale najpierw potrzeba nam grzyba, który sprawi, że urośniemy.

Musimy zdobyć nagle 30-50 tysięcy złotych, by przenieść się na inną posesję. Wszystko, co zrobiłem, odbyło się przy pomocy ludzi. Tu kolega mi pomógł, tu ktoś wpłacił na nasze konto. Zdarza się, że ktoś doceni projekt i wpłaci nawet dwa czy trzy tysiące. To zaufanie społeczne i miara tego, że projekt jest transparentny i interesuje ludzi. Póki co nie patrzę na zysk. Robię wszystko, by wyjść na zero i musieć jak najmniej pożyczać, ale żyję tym, co może być za kilka lat. Karta się musi odwrócić. Zwłaszcza, że postawiłem na nią wszystko. To jak skok z kosmosu – możesz być wielki albo płaski. Jak coś robisz poza szablon, to jesteś odszczepieńcem, weź idź człowieku do Mrówki, może cię tam przyjmą. Nie mam złudzeń, że wszyscy mówią o mnie „fajny człowiek z pasją”. Raczej „ten idiota, co z łazi po wsi z pumą”. Ważne, że nazwiska nie przekręcają i wiedzą, że takich idiotów na całą Polskę i pewnie Europę jest sztuk jeden.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. projektpuma.pl 

WESPRZYJ KAMILA I JEGO PUMĘ (ZRZUTKA)

WESPRZYJ KAMILA I JEGO PUMĘ (PATRONITE)

WIĘCEJ O PROJEKCIE MOŻESZ DOWIEDZIEĆ SIĘ NA FACEBOOKU

KOMENTARZE (37)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ariel Bumerang
Legia Kaiserslautern Wołga Lechia Legia QPR Lechia QPR Lechia

Był już taki jeden co chciał udowodnić że krokodyle nic mu nie zrobią i że są jego przyjaciółmi, na samym końcu tej przyjaźni te krokodyle go wpierdoliły, jak gość chce mieć pumę to niech sobie ma, ale karmiona surowym mięsem prędzej czy później coś odjebie, mimo że wygląda jakoś tak mizernie, no ale ja się w to nie wpierdalam.

Joshua

Krokodyle go wpierdoliły? Czy oby na pewno? 😉

Ariel Bumerang
Legia Kaiserslautern Wołga Lechia Legia QPR Lechia QPR Lechia

Nie wpierdalam się w to

technojezus
FC Sturmabteilung

Jak można porównywać krokodyle do dzikich kotów………..

Janek Buszewski
(L)ech Posnen

Tak samo jak nie powołać najlepszego strzelca w swojej drużynie oraz podstawowego bramkarza oraz obrońcę na finały MŚ 2006. Jednocześnie na konferencje prasowe po „wpierdolach” w finałach MŚ 2006 wysyłać….kucharza 😀 Nieprawdaż Pawełku masz w tym doświadczenie i to nie małe !?! Ale moja sugestia jak masz się „nie wpierdalać” to proszę w końcu zamknij mordę i nie wpierdalaj się w tematy, które jak widać przerastają ciebie intelektualnie, tak samo jak przerastała ciebie trenerka kadry narodowej 😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

duuchu

ale wiesz coś o dzikich zwierzętach, czy pieprzysz dla samego pieprzenia?

Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

to jakiś furfag czy ki huj

Al Bundy

Skończy jak ten koleś Steve Irvin, którego dziabnęła płaszczka. No, ale spoko, bez takich typów nagroda Darwina straciłaby rację bytu.

pyrkus

Ciekawe podejście ma facet. Kredyty są złe, ale już żebranie ok. Internety są złe, ale w komórce już ok.

CaneCaninis

Brawo, coraz mniej ludzi z pasja i odwaga aby zyc tak jak tego chca.

Nedi81

Ogólnie to lubię takich wariatów, ale właściwie o co tu chodzi? Koleś ma pumę, parę krów, dwa psy, dwa koty i kozy. Mówi o tym „projekt”. Jeździ po świecie i pokazuje dzikiego kota na łańcuchu. Udomowionego. Fajnie, ale…kolega pożyczył, znajomy załatwił, przyjaciel pomógł, no i numer konta. Wolność wybrał powiadasz? 😉

emperor

Fajna ta puma. Jakie ma wyniki w triathlonie?

technojezus
FC Sturmabteilung

Podziwiam każdego kto hoduje dzikie zwierzęta a najbardziej koty.
Sprawa jest prosta, jeżeli wychowujesz od małego lwa, tygrysa czy np. pumę to praktycznie nie ma szansy aby takie zwierzę cie zabiło.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
FC Sturmabteilung

Nie wykluczam, ale jest to bardzo mało prawdopodobne.
Zresztą u kotów większa jest szansa że zabiją ciebie przez przypadek bawiąc się z tobą niż zabiją ciebie brutalnie bo coś im odwali.Wystarczy spojrzeć na zdjęcie artykułu.Kot łapie za szyję właściciela i mimo że wygląda to jak atak to to jest tylko zabawa.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

danny_trejo

Jest napisane, ze nie jest jedyny, ktory posiada pume, skoro ja kupil z hodowli… Natomiast mozliwe, ze jedynym, u ktorego ta biega w przestrzeni wspolnej z ludzmi i innymi zwierzetami, spi w lozku etc. Nawet jezeli gdzies sa jacys ludzie, ktorzy podobnie wychowali i tak samo trzymaja tak dzikie i niebezpieczne zwierze, to z pewnoscia jest ich garstka, nawet w skali Europy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janek Buszewski
(L)ech Posnen

Ja bym tam wpuścił pumę w sektor gospodarzy, podczas ostatnich derbów Krakowa, przynajmniej Boniek i PZPN mieliby jeden „problem” z głowy 😀

baran

Proponuję zrobić wywiad z gościem, który się chwali że hoduje pytona w spodniach. Podobno można go zobaczyć w niskobudżetowych produkcjach filmowych. Wszystkim próbuje tłumaczyć że nie gryzie i można się z nim zaprzyjaźnić. Nie próbowałem ale chętnie przeczytam wywiad pana redaktora po wizycie u właściciela węża.

FC Bazuka Bolencin

…”Zapraszają nas też na wewnętrzne wykłady do firm. Siedzi sobie 200 osób, puszczam Nubię i mówię:

– Sprawdzimy, kto kłamał w CV.

Ludzie już wydygani. Podchodzę do losowego gościa z tłumu i krzykiem:

– Imię nazwisko, imię nazwisko, imię nazwisko, z kim przyjechałeś, dlaczego jesteś kurwa z Berlina?! Ile masz dzieci?! Ile pytań, nie odpowiedziałeś! Nie odpowiedziałeś!!! Mów!!!

– Eeee…

– I czym dla ciebie jest stres? Napisałeś w CV, że możesz działać pod wpływem stresu. Pali się dom i co robisz? Stres to dla ciebie to, że nie zabrałeś kanapek z domu?

– Eeee…

Przez samą pumę nie potrafią już zebrać myśli, a potem wpada gość i krzyczy im w twarz. Wpadamy, robimy rozróbę i nagle się okazuje, że nie ma kozaka.”….

Po czymś takim stwierdzam że gościu jest zdrowo popierdolony.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janek Buszewski
(L)ech Posnen

„Ojczyznę dojną racz zwrócić nam Panie” 😀 Dojna zmiana już „wymiata” i może to ich pomysł na mobilne jednostki obrony terytorialnej 😉

Baton

Tu raczej nie chodzi o to, czy dzikie zwierzę, czy oswojone. Każde w jakiejś sytuacji(stresowej) może się odburknąć… Piec Cię ugryzie, poleci ewentualnie krew, a tutaj jak Cię ugryzie to albo bez ręki, albo bez głowy. Trochę inna skala w przypadku lwów, tygrysów, pum, itd. ;). I trzeba mieć na uwadze, że każde zwierzę może być agresywne(w pewnych przypadkach, podobnie jak człowiek). Chodzi o ryzyko śmierci/uszkodzeń ciała. Jest różnica ;).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janek Buszewski
(L)ech Posnen

Autor też „nie lepszy”, bo trzeba być „pod wpływem”, aby taką tematyką jarać się do tego stopnia i zrobić o tym wywiad 😀

Transilvanian Nosferatoo
Odlew Poznań

Trochę szkoda, że jak znowu kiedyś napiszecie o tym kolesiu, to będą to smutne wieści.

Piotrus Pan

Mi tam się podoba bo zawsze kręciły mnie dzikie zwierzęta, pozdrawiam

BezAgresji

Zoofilia jest karana. Nie pucuj się lepiej.

Alku86

pewnie za jakiś czas przeczytamy że raz zapomniał jej nakarmić albo hajsu na karmę jemu zabrakło i puma sama będzie mieszkać . a kolesiowi to złożymy się co najwyżej na ładny wieniec.
ale jedno ma rację- jest wieś to muszą być kurwa krowy itp, teraz to młode pokolenie wieśniaków tylko patrzy jak do miasta się wyrwać, pola odłogiem stoją a ten karierę kurwa w kfc robi kurczaki smażąc. Jesteś ze wsi to haruj na roli, kup krowę, pokaż charakter

Janusz Ekspert

Wejdź w to pole, pooraj, zasiej. To są właśnie te detale.

DzejDzej

Projekt, wolność. „Pożyczyłem, kolega pożyczył” itp
Zwykły cwaniak, za robotę się weź.

theczarek

Gosc wrócił z Afganu z jakims urazem. Jak by nie udało sie z pumą to by znalazl cos innego co by igralo z jego zyciem np rozpil by sie na potęgę czy cos w ten deseń.
Mi szczerze mówiąc nie imponuje jego hobby choć jestem sobie w stanie wyobrazic ze wydawalo by mi się to fajne jsk mialem powiedzmy 15 lat.

wpDiscuz

INNE SPORTY