Powrót Krychy i Willian show. Co tam panie u wyspiarzy? 
Anglia

Powrót Krychy i Willian show. Co tam panie u wyspiarzy? 

Krychowiak w pierwszym składzie WBA, wielki comeback Crystal Palace, Liverpool i Arsenal gubiące punkty w środku tygodnia, niesamowity Willian i japońskie show w Leicester. Działo się w rozegranej w środku tygodnia kolejce Premier League, a tutaj możecie nadrobić to wszystko, co działo się na boiskach Premier League we wtorek i środę.

Powrót Krychy

I to jaki! Nie będziemy ściemniać i wkręcać wam, że Polak zatrzymał Liverpool, ale wraz z kolegami odwalił dziewięćdziesiąt minut tytanicznej pracy, by udało się wywieźć punkt i czyste konto z Anfield. Czyli dokonać czegoś, co nie udało się w tym sezonie nikomu poza Manchesterem United – a próbowały już choćby Arsenal czy Chelsea.

Z tego, co słyszeliśmy, Krycha zagrał więcej niż przyzwoicie i wcale nie musi to być jego ostatni mecz w pierwszym składzie The Baggies pod wodzą Alana Pardew.

Czy Liga Mistrzów jest gotowa na Burnley?

Takie pytanie krążyło wczoraj po Twitterze, gdy na niemal 24 godziny w top four znalazła się ekipa Seana Dyche’a.

Zrzut ekranu 2017-12-13 o 22.32.51

Burnley to przypadek absolutnie nieprawdopodobny, bo trudno byłoby sobie wyobrazić, by miejsce dające awans do Champions League miała w Premier League okupować drużyna zdolna do wbicia średnio mniej niż gola na mecz. Żelazna defensywa dała jednak w obecnych rozgrywkach Burnley dokładnie tyle punktów, ile piekielnie groźne ofensywy Liverpoolu (18 goli strzelonych więcej od ekipy Dyche’a) czy Tottenhamu (14 goli strzelonych więcej).

Willian show

Po porażce z West Hamem, Chelsea nie dała się na długo wytrącić z rytmu. Starcie z Huddersfield było prawdziwą deklasacją w wykonaniu The Blues. Gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie przede wszystkim Edena Hazarda i Williana, którzy rozbujali Terriery na skrzydłach. Pierwszy z nich nie zapisał się co prawda wśród strzelców i asystentów, ale swoje zdzialał drugi. Brazylijczyk zaliczył asysty przy golach Bakayoki i Pedro, sam też zapakował gola. Huddersfield nie dostało więc szansy, by napsuć The Blues tyle krwi, co Manchesterowi United (wygrana 2:1), ale też City (porażka 1:2 po golu z samej końcówki spotkania).

Derby nudy

Jeśli ktoś lubi niecelne lub zablokowane strzały, obronę Częstochowy w wykonaniu jednego z zespołów i nieudane próby przestawieniu autobusu w wykonaniu drugiego, podczas derbów Londynu między Arsenalem i West Hamem bawił się przednio. My – nie. Generalnie można z nich było wynieść niewiele rozrywki, a kilka wniosków. Takich jak ten, że Olivier Giroud ma całą masę ograniczeń i fakt, że ma kilka centymetrów wzrostu więcej od Lacazette’a i wyskoczy do wyższego dośrodkowania wcale nie oznacza, że sprawdzi się lepiej w grze w ataku pozycyjnym. No ale – jak to Giroud…

Zgodnie z planem

Tak właśnie potoczyły się starcia Manchesteru United i Tottenhamu, których obie ekipy nie miały prawa nie wygrać. W obu meczach nie doczekaliśmy się wielkich fajerwerków, a skromnych 1:0 i 2:0, ale też natężenie spotkań w tej fazie sezonu skutecznie hamuje piłkarzy przed żyłowaniem się przez pełne 90 minut. Najważniejsze tak naprawdę jest to, że udało się uniknąć wpadki, która stała się udziałem innych kandydatów do miejsc na podium – Liverpoolu i Arsenalu.

Łabędzie na dnie

Trudno było przypuszczać, że Swansea postawi się Manchesterowi City. Łabędzie zostały zmiecione przez machinę Pepa Guardioli, która kontynuuje serię zwycięstw. Nie było jednak tak oczywiste, że porażka zepchnie je na ostatnie miejsce w tabeli. Stało się tak dlatego, że wreszcie wielkie zwycięstwo odniósł zespół Crystal Palace. Wielkie, bo po comebacku od 0:1 do 2:1, w dodatku dopełnionym golem w doliczonym czasie drugiej połowy. Wielkie, bo udowadniające, że sytuację z Benteke, który wepchnął się w kolejkę do wykonywania karnego przed Milivojevicia, nie został większy ślad i ta sytuacja nie spowodowała jakiegoś drastycznego spadku morale. Ba, po ograniu Watfordu, nie najwygodniejszego przecież rywala w lidze, powinny one porządnie podskoczyć.

A, co do Swansea – Łukasz Fabiański puścił cztery gole. Czy mógł przy sytuacjach bramkowych zrobić coś więcej? Kurczę, wydaje się, że tak. Do wrzutki Silvy (Bernardo) do Silvy (Davida) wyszedł tak jakoś niepewnie. Przy rzucie wolnym De Bruyne został zmylony przez Otamendiego, więc można go usprawiedliwiać, tak jak przy sytuacji Davida Silvy na 3:0, gdy ten wpadł w jego piątkę i podciął piłkę nad nogą Polaka. Gol na 4:0 to zaś strzał Aguero z dość ostrego kąta, więc wydaje się, że można było nieco nadrobić ustawieniem. Choć precyzja strzału sprawia, że nie widzimy sensu w obarczaniu Fabiana winą, szczególnie po kryminale, jaki zagrała cała linia obrony w ogóle dopuszczając do uderzenia.

Japoński goalfest

Ogrom materiału, na którym można pracować przed mundialem, zapewnił Adamowi Nawałce mecz Southampton z Leicester, a więc spotkanie, w którym w tej kolejce padło najwięcej bramek. A to dlatego, że ogromny udział w tworzeniu świetnego widowiska mieli Japończycy. Po pierwsze – koncert dał Shinji Okazaki, autor dwóch goli i asysty. Po drugie – swoje trafienie zaliczył też Maya Yoshida.

***

Komplet wyników:

Burnley – Stoke 1:0

Crystal Palace – Watford 2:1

Huddersfield – Chelsea 1:3

Newcastle – Everton 0:1

Southampton – Leicester 1:4

Swansea – Manchester City 0:4

Liverpool – West Brom 0:0

Manchester United – Bournemouth 1:0

Tottenham – Brighton 2:0

West Ham – Arsenal 0:0

KOMENTARZE (11)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
GooDOMaDOM

Powinni zrobić zakaz pokazywania meczów West Hamu. 10 min i już byłem na derbach Krakowa.

derlis

Willian Show, za które i tak dalej będzie rezerwowym

Mariusz Szewczyk

U nas czy zawodnik zagra dobrze czy źle, to i tak ma pierwszy skład. Tam w klubie jest 30 zawodników, praktycznie równorzędnych, 20 aspirujących do szerokiej kadry, 20 wypożyczonych. Na treningach jest większa spina i lepsza gra niż u nas w meczu ligowym. Jak kończy się mecz, to ostatni występ przestaje się liczyć, a ważna jest dyspozycja w tygodniu na treningu. Tak jest w najmocniejszych i najbogatszych ligach.

derlis

Nie zaprzeczę, ale to co robi Willian zasługuje według mnie, jeśli nie na podstawowy skład, to chociaż na więcej meczów od początku lub w pełnym wymiarze czasowym, bo pojawiając się na boisku z ławki bardzo często robi różnicę w grze
Ostatni mecz od 1 minuty zagrał przeciwko Swansea w lidze (nie licząc najświeższego Huddersfield) a meczów w pełnym wymiarze czasowym zebrał jak do tej pory zaledwie 6, wliczając wszystkie rozgrywki, i to przeciwko takim potęgom jak Everton (dwukrotnie), Qarabag (dwukrotnie), Huddersfield i Burnley

Mariusz Szewczyk

Nie, ja broń Boże nie twierdzę, że Willian nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Tylko tak przy okazji stwierdziłem, że tam są tak gigantyczne pieniądze i tylu zawodników, że oni mogą sobie non stop rotować. Zwróć uwagę ilu świetnych graczy tam siedzi na ławkach i trybunach, ale super zarabiają i się z tym godzą.

kaes

W meczu Tottenham – Brighton fajerwerków faktycznie nie było, za to obie bramki dość niecodzienne. Pierwszy gol to klasyczny centrostrzał, za to druga bramka zdobyta plecami.

Baton

Ponawiam pytanie do włodarzy stacji C+. Dlaczego nie pokazano meczu City(niepokonanego lidera Premier League)? Nie jestem kibicem tej drużyny, ale chcę oglądać najlepszy futbol w Anglii i pewnie jak każdy inny kibic(piłki nożnej) jestem ciekawy, kiedy ta seria się skończy. Główne danie to oczywiście były derby Krakowa, ale w momentach nudnych/przerw, to bym sobie przełączał między kanałami.

cza

dokładnie, Liverpool-West Brom tez zapowiadał się fajnie, w dodatku była szansa że zagra jedyny polak grający w polu tej ligi.

FC Bazuka Bolencin

Kiedyś ten temat redaktorzy w c+ wyjaśniali, że jest jakiś tam limit na mecze w kolejce która jest w tygodniu. W dodatku nie wiem czy c+ nie jest zdana na to co pokazuje Sky. I tak w kolejce wtorkowo-środowej 2 tyg temu pokazywali Everton-West Ham (z racji pięknej bramki Rooneya z połowy boiska – raczej nie żałuję), niż np. dużo ciekawiej się zapowiadający City-Southampton.

Phelek

Co do Fabiańskiego, to rozumiem, że pisaliście o bramkach, ale warto by było zobaczyć dłuższy skrót i wtedy opisać nieco więcej i tym samym bardziej sprawiedliwie. Spokojnie mogło być 8 goli dla City.

Dziup

W wba padake grają ofensywni. To nie krychowiak jest winny wynikom. Punkty dostaje się za wygrane mecze a do tego trzeba bramek. Rondon i Robson Kalu to cieniasy. Krychowiak nie grał wcale źle w pierwszych meczach ale nie ma dobrej prasy. W Polsce zaś co do zasady pisze się źle o pilkarzach nawet jak się meczu nie ogląda. To że krychowiak zachowuje się jak narcystyczny żigolo ma wpływ na jego odbiór w szatni ale jak gra dobrze to trener nie będzie miał wątpliwości by go wystawiać.

wpDiscuz

INNE SPORTY