Image and video hosting by TinyPic
Lewy wystartuje w przyszłości w… rajdzie Dakar?
Weszło

Lewy wystartuje w przyszłości w… rajdzie Dakar?

W dzisiejszym Super Expressie czytamy, że Robert Lewandowski po karierze rozważa start w rajdzie Dakar. Poza tym prasa dostarcza tekstów m. in. o osobowości analnej Gytkjaera i Bille Nielsena (tak, tak), zainteresowaniu Angulo ze strony Athletiku Bilbao i powrocie do gry Gerarda Badii. 

FAKT

W Fakcie dostało się dziś skandynawskiej czwórce z Kolejorza. Piłkarze Lecha Poznań mają gdzieś wyniki – głosi tytuł. W tekście czytamy np. o epatowaniu gołym tyłkiem Nicki Bille Nielsena i zdjęciach na waleta wraz z pucharem Gytkjaera (naturalnie z przeszłości).

– Ściągamy piłkarzy z charakterem i o tym wiemy – mówili działacze Kolejorza, podpisując umowy z duńskimi snajperami. gorzej, że oni później ściągają spodnie… Problem w tym, że taką osobowość opisał już dawno temu wybitny psycholog Zygmunt Freud. Wprowadził określenie „osobowość analna” – według niego jest ona domeną osób, które w rozwoju psychoseksualnym zatrzymały się w wieku 2-3 lat. Jednym z jej objawów ma być „nadmierna skłonność do kolekcjonowania przedmiotów”. To akurat lechitom przynajmniej w kontekście zdobywanych pucharów raczej nie grozi.

601

Neapol liczy na pomyślny układ meczów (co Fakt nazywa cudem).

Żeby awansować do 1/8 finału piłkarze Maurizio Sarriego (58 l.) muszą wygrać mecz z Feyenoordem i liczyc na to, że pewny pierwszego miejsca w grupie Manchester City pokona Szachtar Donieck. Szczególnie ten drugi warunek może nie zostać spełniony. W Neapolu woleliby mieć los we własnych rękach. – Szachtar to bardzo dobra drużyna, jeden z najtrudniejszych rywali – mówi szkoleniowiec angielskiej ekipy Josep Guardiola (46 l.). On jest jedną z nadziei kibiców Napoli. Fani liczą na to, że były reprezentant Hiszpanii poważnie potraktuje spotkanie w Doniecku umożliwiając zespołowi Sarriego zajęcie drugiego miejsca w grupie.

GAZETA WYBORCZA

602

Jak kupić bilety na mundial? Objaśnia Wyborcza.

Teraz kibice mogą się zarejestrować i zapisać na kupno biletów w kilku pakietach. W systemie „follow my team” („mecze mojej drużyny”) można starać się o bilety na wszystkie mecze jednej drużyny, np. reprezentacji Polski. Wszystkie możliwe, czyli także te w fazie pucharowej. Innym pakietem są mecze na wybranym stadionie np. w Kaliningradzie, gdzie odbędą się cztery mecze mundialu (Chorwacja – Nigeria 16 czerwca, Serbia – Szwajcaria 22 czerwca, Hiszpania – Maroko 25 czerwca, Anglia – Belgia 28 czerwca). Zbieranie zgłoszeń potrwa do 31 stycznia (kolejność i szybkość działania nie mają znaczenia, ważne, by zmieścić się w tym terminie). Jeżeli liczba chętnych przekroczy pulę biletów – a na pewno tak będzie – przeprowadzone zostanie losowanie. Po wylosowaniu wejściówki trzeba za nią zapłacić z góry. Ponieważ zawsze część biletów nie  zostaje wykupiona przez tych, którzy złożyli zamówienia, potem trafiają one do wolnej sprzedaży. Odbywać się ona będzie od marca, także na stronie FIFA i – co ważne – po cenie nominalnej, aby ukrócić nielegalny i niekontrolowany handel biletami.

SUPER EXPRESS

Lewy zdradza, że chce pojechać w rajdzie Dakar.

– Jazda samochodem to dla mnie odskocznia od świata. A sporty motorowe zawsze były dla mnie bardzo interesujące. Nie ma znaczenia, czy jeździłem swoim Fiatem Bravo, czy na torze wyścigowym. Po prostu lubię adrenalinę – zdradził Lewandowski. Jeśli zdecydowałby się na taką ścieżkę w przyszłości, poszedłby drogą m.in. Adama Małysza, który po zakończeniu przygody ze skokami narciarskimi też wskoczył do rajdówki.

A czy niczym „Orzeł z Wisły” byłby też w stanie wystartować w Rajdzie Dakar? „Lewy” przyznał, że nawet rozmawiał o tym ze swoją żoną Anną! – Problem polega na tym, że musisz być w to w stu procentach zaangażowany, a to wymaga mnóstwo poświęceń. Zobaczymy – przyznał.

603

Szymon Żurkowski odnosi się do porównań do Zbigniewa Bońka.

– Chciałbym podziękować za takie opinie, bo to dla mnie bardzo miłe – zaznacza na wstępie Żurkowski. – Nie onieśmiela mnie to. Bardziej zachęca do ciężkiej pracy i motywuje, że to, co robię, ma sens. Skoro tak wiele osób mówi, że piłkarsko przypominam prezesa Zbigniewa Bońka, to pewnie coś w tym jest. Prezes Boniek był wybitnym piłkarzem, miał karierę pełną sukcesów w silnych klubach. Ja dopiero pierwszy rok gram w Ekstraklasie, niedawno występowałem w trzeciej lidze.

RZECZPOSPOLITA

600

W Rzepie czytamy dziś o Luce Modriciu.

Mało brakowało, by ten chorwacki diament, uważany dziś za najlepszego reżysera gry, przepadł i nie został oszlifowany. Jego przypadek przypomina historię Roberta Lewandowskiego. Jako nastolatek Modrić trafił na testy do Hajduka Split, ale klubowi skauci uznali, że jest zbyt drobny i wątły, by zrobić karierę. Wkrótce miało się okazać, jak bardzo się mylili. Dinamo Zagrzeb z jego fizycznych niedostatków problemów nie robił, a Modrić, spędzając rok na wypożyczeniu w lidze bośniackiej, słynącej z wyjątkowo ostrej gry, udowodnił, że w tym niepozornym ciele drzemie wielki duch. – Widziałem małego, blondwłosego chłopaka, który grał tak, jakbym chciał grać ja – powiedział kiedyś Dragan Stojković, były gwiazdor jugosłowiańskiego futbolu.Charakter do walki Modrić odziedziczył po przodkach (trzeba przy tym zaznaczyć, że nie zapomina o zasadach – dotąd tylko raz został wyrzucony z boiska). Ojciec bił się o niepodległość Chorwacji, dziadek zginął z rąk snajpera. Wojna domowa na Bałkanach naznaczyła dzieciństwo Luki.

PRZEGLĄD SPORTOWY

604

Przegląd rozpoczynają teksty z wczorajszej Ligi Mistrzów – nie będziemy was nimi zasypywać. Przejdźmy do podwójnego wywiadu z Krzysztofem Warzychą i Juanem Ramonem Rochą.

Pana, panie Krzysztofie, podobnie odbierają też kibice w Chorzowie. Było jakieś zawahanie przed objęciem klubu w poprzednim sezonie? 

Krzysztof Warzycha: Wiedziałem, jak trudna jest sytuacja. Zdawałem sobie sprawę z zaległości, miałem świadomość sytuacji finansowej. Ale potrzebowałem wielkiego wyzwania. Chciałem się pokazać w Polsce, a w Ruchu znam wszystkich ­– prezesa, ludzi w klubie. Nie potrafię wyobrazić sobie siebie jako trenera Legii czy Górnika Zabrze. Spadek mnie bardzo zabolał. Jeżeli w Polsce zostajesz mistrzem kraju, a później robisz karierę w Grecji, gdzie ocierasz się o finał Ligi Mistrzów, nie jest łatwo patrzeć z boku, jak twój zespół przegrywa 0:6 we Wrocławiu ze Śląskiem. A później był ten nieszczęsny mecz w Gdyni z Arką. Byłem ustawiony gorzej niż sędzia, miałem dalej do całej sytuacji, ale ewidentnie widziałem, że Rafał Siemaszko strzelił nam gola ręką. Dlatego później powiedziałem, że rękę było widać z Chorzowa. Tamta sytuacja nas dobiła.

Juan Ramon Rocha: Pamiętam, że do Chorzowa przyjechałem w niedzielę, a już w czwartek był ligowy mecz. Trochę nie wiedziałem, czego się spodziewać po zespole, który spadł, został ukarany minusowymi punktami i nie zdołał jeszcze wyjść na plus. Kiedy wszedłem do szatni, zdziwiło mnie, że wokół jest tyle młodych twarzy. Przekazałem piłkarzom parę moich zasad, Krzysztof tłumaczył. Od razu widziałem, że złapali, o co mi chodzi.  To, ile już zdobyliśmy punktów, jest wielką zasługą tych chłopaków. Przed drugą rundą wzmocnimy się jeszcze kilkoma zawodnikami. Wykorzystamy nasze kontakty. Jestem przekonany, że będziemy mocniejsi. W tej chwili mamy wyjątkowo młodą drużynę. Kilka dni temu pojechaliśmy do Mikołowa na spotkanie z kibicami. Był z nami jeden z młodszych zawodników, Patryk Sikora. W pewnym momencie podszedłem do niego, bo wydawał się zdenerwowany. „Co się dzieje?” – spytałem. A on odpowiedział, że jest zestresowany, bo widzi tylu ludzi. I teraz wyobraźmy sobie, że taki chłopak wchodzi na boisko w bardzo ważnym meczu o punkty,  który ogląda pięć tysięcy kibiców. Młodych graczy trzeba wprowadzać bardzo ostrożnie. 

Krzysztof Warzycha: Gdy myślę dziś o Ruchu, cały czas mam w głowie pewną analogię. Występowałem w tym klubie, gdy pierwszy raz w historii spadł z ekstraklasy. Też dostaliśmy zakaz transferowy. Jednak rok później wróciliśmy na najwyższy szczebel i w pierwszym sezonie zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Spadek z ligi nie jest końcem świata.

605

PS pisze o doniesieniach hiszpańskiej prasy, jakoby Igor Angulo miał być na celowniku… Athletiku Bilbao.

– Jego nazwisko przewija się w murach siedziby klubu – potwierdza nam Javi Martin z „La Cantera de Lezama”. – Rynek baskijski jest mocno hermetyczny, a czołowe zespoły nie chcą współpracować z Athletikiem, więc jego wyczyny nie przeszły bez echa. Nie ma ciekawych opcji z zewnątrz, aby wzmocnić zespół, więc najlepszą opcją na rynku jest Igor. Ma swoje lata, ale w Athleticu o sile często stanowili tacy „dziadkowie” jak Gorka Iraizoz czy Aritz Aduriz. Jeśli już mieliby kogoś sprowadzić, to właśnie Angulo – dodaje dziennikarz. (…) W Bilbao trwają poszukiwania recepty na gole. W 14 meczach Baskowie strzelili ich zaledwie 14. To dlatego zamiast bić się o europejskie puchary, są tylko cztery punkty nad strefą spadkową. Na razie Athletic jest uzależniony od 36-letniego Aritza Aduriza. Nie ma wątpliwości, że trzeba go odciążyć, bo jest jedynym napastnikiem w kadrze, na którego stawia trener Cuco Ziganda. Kike Sola został skreślony przez trenera i nie zagrał w żadnym meczu ligowym. Jeśli Aduriz potrzebuje odpoczynku, z przymusu w ataku gra skrzydłowy Inaki Williams albo Sabin Merino.

606

Lech Poznań dzięki zręcznemu ruchowi otrzymał całą kasę za transfer Bednarka.

Najważniejsze z perspektywy Lecha jest to, że są zagwarantowane fundusze na te ruchy. Między innymi dzięki nawiązaniu współpracy z oddziałem mBanku, który jednorazowo wypłacił klubowi wszystkie środki finansowe, jakie w ciągu najbliższych dwóch lat miały trafić do Poznania za transfer Jana Bednarka do Southampton. Anglicy mieli zapłacić kwotę 6 mln euro w czterech ratach. Oba kluby musiały przejść proces podobny do badania zdolności kredytowej. – Dotychczas nie zdarzało się, by podmioty sportowe były pozytywnie weryfikowane przez poważne instytucje finansowe w takim właśnie celu. To świadczy o bardzo wysokim poziomie organizacji i zarządzania naszymi finansami – mówi prezes Kolejorza Karol Klimczak. – Może z perspektywy zwykłego człowieka to wydarzenie jak każde inne, ale dla nas, jako klubu piłkarskiego, przełomowe i bardzo ważne – dodaje. Oczywiście kwota zostanie pomniejszona o prowizję oraz koszty obsługi. To jednak już „drobne” w stosunku do całości.

607

Na koniec rozmówka z Gerardem Badią o jego powrocie do gry.

Wreszcie pan wrócił.
Bardzo czekałem na dzień, kiedy znowu zagram. Te 45 minut z Lechem Poznań dało mi dużo satysfakcji. Minęło dokładnie 141 dni od poprzedniego występu. Kawał czasu, w którym na boisku mogło się dla mnie tyle dobrego wydarzyć…

Kontuzji doznał pan w pierwszym ligowym meczu, zdążył pan w nim jeszcze strzelić gola. To był obiecujący początek sezonu.
Jeszcze jak! Miałem najlepszy okres w całej karierze. Czułem się mocny, strzelałem, asystowałem. Byłem dobrze przygotowany do nowych rozgrywek, liczyłem, że będzie jeszcze lepiej. A tu nagle taki pech.

W pierwszej chwili mówiło się, że nie zagra pan przez dwa miesiące, jednak przerwa była ponad dwa razy dłuższa.

Uszkodziłem łąkotkę i wszystko zależało od tego, jakie wybierzemy leczenie. Zdecydowałem się na operację. Wiedziałem, że pauza potrwa dłużej, ale wszystko będzie zrobione tak, że problem nie wróci. Mam szczęście, że w takich sytuacjach mogę liczyć na pomoc doktora Ramona Cugata. To najlepszy ortopeda na świecie specjalizujący się w leczeniu urazów kolana. W Barcelonie kurują się u niego nie tylko tacy jak ja, ale też najwięksi piłkarze. Kiedy miałem bardzo poważnie uszkodzone więzadła i też mi pomógł, wróciłem do maksymalnej sprawności i formy. Dlatego teraz oczywiście również nie poleciałem do Barcelony.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MArekPolkowski

Lewy na prezydenta, a co tam!

Kondredd

Z Freuda to był taki „wybitny psycholog”, jak z Faktu „wybitnie poważna gazeta”.

kulavi

„[…] Zdjęciach na waleta wraz z pucharem Gytkjaera (naturalnie z przeszłości)”. Coś sądzę, że autor nie miał na myśli, że to już przyszłość Gytkjaera, tylko chciał podkreślić inny fakt…

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Mogliście jeszcze coś dowalić Gajosowi…
No, ale odchodząc od przykrego tematu korupcji sędziów w naszej lidze,
liczę że Lewy jako pilota weźmie doswiadczonego Adama Małysza i
razem stworzą nową legendę, która urzeknie cały świat!
I jeszcze raz gratulacje dla Legii za tak przemyslane, systematyczne
zdobycie mistrzostwa.
HGW jest z was chłopaki dumna!

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Teraz nagle zdjęcia Gytkjaera z gołą dupą stały się problemem, ale gdy przechodził do Lecha, to były zaledwie ciekawostką, będącą dowodem na jego barwną osobowość.
Osobowość analna… Psychoanalitycy z nich tacy, jak ze mnie syczuański tapeciarz. Ale skoro oni mogą, to czemu nie ja, bo jeśli Gytkjaera i Bille Nielsen mają osobowość analną, to „dziennikarze” Faktu mają osobowość wszy łonowej!

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY