Marcin Brosz wszędzie chadza w wyjściowym garniturze
Weszło

Marcin Brosz wszędzie chadza w wyjściowym garniturze

Pamiętacie jeszcze Franciszka Smudę, któremu Puchar Polski dla Wisły Kraków, potrzebny był do szczęścia jak – nie przymierzając – pas cnoty kobiecie lekkich obyczajów? Sezon 2014/15. Białej Gwieździe w 1/16 finału trafia się mecz z Lechem na wyjeździe. Owszem – to pech, ale Wisła to też nie klub specjalnej troski, by mieć pełne gacie przed takim meczem. Tym bardziej, że chodziło o jedyną szansę na jakiekolwiek trofeum w tym czasie. Tymczasem Franz stwierdził, że… szkoda zachodu, bo i tak będzie w dupę. Do Poznania w ogóle nie zabrał Głowackiego, Brożka, Sadloka, Stilicia, Boguskiego i Jankowskiego, a o Puchar Polski mieli zawalczyć m.in. Bieszczad, Żemło, Czekaj, Lech, Zając, Kolanko czy Kuczak. Aż dziw, że sam stawił się osobiście.

Smuda miał święty spokój, przynajmniej w swoim mniemaniu (nie dotrwał na ławce do końca tamtego sezonu). A Lech w ostatecznym rozrachunku miał finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym po tym, jak później ograł Jagiellonię Białystok (w jednym meczu), a także Znicza Pruszków i Błękitnych Stargard Szczeciński (po dwumeczach). To nie była jakoś szczególnie trudna trasa. Chyba nie musimy podpowiadać, kto wyszedł na tym lepiej.

Zapytacie – i nie będzie to pytanie nie na miejscu – dlaczego w ogóle o tym przypominamy? Ano dlatego, że choć mamy wrażenie, iż prestiż Pucharu Polski i tak już urósł o jakieś – tak na szybko licząc – 236%, to i tak ciągle warto podkreślać właściwe postawy. Po prostu normalność. A za coś takiego uważamy przekonanie o tym, że jak piłkarz od czasu do czasu zagra mecz co trzy dni, to nie wyląduje z przepracowania pod kroplówką. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę trener (może właśnie dlatego?) lidera ekstraklasy, Marcin Brosz.

Oto skład Górnika na ostatnie trzy mecze Pucharu Polski…

Z Sandecją: Loska – Ambrosiewicz, Wieteska, Suarez, Koj – Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa – Ł. Wolsztyński, Angulo.
Z Chojniczanką (1. mecz): Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj – Kądzior, Matuszek, Ambrosiewcz, Kurzawa – Ł. Wolsztyński, Angulo.
Z Chojniczanką (rewanż): Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj – Kądzior, Matuszek, Żurkowski, Kurzawa – Ł. Wolsztyński, Angulo.

Okej, nie musicie się wczytywać  – ciągle obracamy się w kręgu tych dwunastu piłkarzy, którzy jako zawodnicy pierwszego składu robią furorę w ekstraklasie. Raz w wyjściowej jedenastce zabrakło Wolniewicza, raz Żurkowskiego (akurat przez uraz), raz Ambrosiewicza. Jedynie we wcześniejszych meczach z ROW-em Rybnik (II liga) i Sokołem Ostróda (III liga), Brosz zdecydował się sprawdzić formę zmienników. Ale gdy już zaczęło się poważne granie, w składzie zabrakło nawet miejsca dla Wojciecha Pawłowskiego. Trener zabrzan ceni jego umiejętności, chciał go zrobić pierwszym bramkarzem, ale golkiper odniósł kontuzję, a z formą wystrzelił Loska, więc w teorii powinien się zachować jak wielu innych kolegów po fachu w całej Europie – puchar zarezerwować dla zmiennika, by utrzymywać go pod prądem i w niezłym humorze. Brosz uznał jednak, że nawet taka poprawka w wyjściowym garniturze nie przejdzie.

No i co – zabrzanie są już w półfinale, a odpadnięcie z rozgrywek poważniej zaglądało im w oczy jedynie przez kilkanaście minut meczu z Sandecją, w którym roztrwonili dwubramkową przewagę. Jednocześnie wyniki w lidze są tak dobre, ze można podejrzewać, że im więcej minut na boisku, tym bardziej zabrzanie są nakręceni. Wrzesień. W sobotę zremisowali ze Śląskiem, w środę po 120-minutowy boju wyrzucili za burtę PP Sandecję, a następnie przejechali przez całą Polskę i ograli Pogoń Szczecin. Kilka tygodni później – w piątek zremisowali po trudnym meczu z Koroną, znów przebyli cały kraj, by tym razem pewnie puknąć Chojniczankę we wtorek, a dalej droga powrotna, by w sobotę na wyjeździe ograć Sandecję. No i teraz najpierw w piątek ograli Jagiellonię, a wczoraj ten sam skład dobił pierwszoligowca z Chojnic. W niedzielę mecz w Krakowie z Wisłą. Nie spodziewamy się rewolucji w składzie.

Zapewne Pawłowski, Grendel, Karwot i Ledecky też poradziliby sobie z utrzymaniem wypracowanej na wyjeździe dwubramkowej zaliczki, tak jak w Warszawie dali radę to zrobić Turzyniecki z Hildeberto w meczu z Bytovią. Nie jest to zarzut w kierunku Romeo Jozaka, bo miał pełne prawo tak zagrać, a kadra Legii jest szersza (choć nie można się też potem dziwić, że na mecz w Zabrzu przyszło 3 tysiące ludzi więcej, choć pora gorsza). Marcin Brosz wolał jednak nie sprawdzać tego, czy zmiennicy nie zawiodą. I jest to dość imponujące podejście, bo tak naprawdę sporo tym samym ryzykuje. Jeśli drużyna w końcu spuchnie, pojawią się głosy, że zabrakło mu chłodnej głowy i kunktatorskiego podejścia. Jeśli nie uda się nic osiągnąć, zacznie się gdybanie i podkreślanie, że przy lepszym gospodarowaniu siłami być może udałoby się wywieźć punkty z Warszawy czy Lubina, co zrobiłoby różnicę. Jednocześnie wydaje się jednak, że Brosz ma tę cechę, którą zauważmy również u innych dobrych trenerów – ma gdzieś to, co ludzie powiedzą. Wie lepiej.

Wstawiamy popcorn, rozsiadamy się w fotelu i sprawdzamy, gdzie to go zaprowadzi.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (12)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kosta Runjaić – człowiek od zadań niemożliwych

Tez jestem taki elegancki podczas meczow i o tym nikt nie pisze!
Tak sie dyskryminuje ze strachu przed wielką Pogonią ktora buduje!

Stan Levy
Dawajcie, zbanujcie mnie jeszcze raz!

Tę podszywkę oceniam na 2/10. W porywach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Lekko chujowa, fakt, bo Kosta nie dostarczył żadnych materiałów tak naprawdę do realizacji. Już dzisiaj miałem pisać koledze by przystopował. Nie ukrywam, ja też nie piszę w jidysz, ale Ohayon tutaj to trochę inna rola. Już śmieszniejsza byłaby podszywka „Smutnego Waldemara” wklejająca od 1-3 znaków „:(” pod każdym artykułem, a i tak byłoby to na granicy żeżuncji. Kolego od Kosty, daj sobie siana trochę.

Edit: A, właśnie! O arytkule zapomniałem. Nie jestem w stanie zgodzić się z twierdzeniem, że ten prestiż się zwiększył. Wczoraj oglądałem Legii pierwszą połowę, oglądałem wcześniejszy pojedynek z Drutexem i nie ukrywam, że czuć sparingiem na kilometr z tego. Dla mnie to nie to samo co liga. Może to wina telewizyjnej oprawy, gdzie jakość komentarza jest jak z publicznej, może to te kluby się nie wysilają zbytnio (Legia klepie na tę chwilę rezerwowym składem), może tak tego prestiżu nie widać po…7,5k osób na trybunach? Wiadomo, w WWA powinno być więcej, ale ten Puchar Polski do samego finału jest strasznie odpuszczany przez wszystkich.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Fat ASSS

Zero

Staszek Anioł

„Mamy wrażenie, iż prestiż Pucharu Polski i tak już urósł o jakieś – tak na szybko licząc – 236%”.

No to miejcie wrażenie. Ja takiego nie mam.
Może i prestiż finału wzrósł, ale jeśli Legii czy Lecha nie ma w finale (jak w przypadku finały Zagłębie – Zawisza), to od razu się go powszechnie deprecjonuje. Poza samym finałem PP nadal przemyka niemal niezauważony. I jeszcze ten durnowaty terminarz, dzięki któremu 64 z 68 drużyn żegna się z turniejem już przed wiosną (a nawet grudniem). Może kasy więcej, może Boniek, Rudzki, Pol czy Borek więcej o nim tweetują, ale poza tym zbyt wiele to się w ostatnich latach chyba nie zmieniło…

WF
MKS

Co do frekwencji. Wysiadł jeszcze system zakupu biletów, na ponad dobę przed meczem i został uruchomiony na parę godzin przed spotkaniem.

Mister_Y

Olewanie pucharu jest słabe. Ale dzięki temu słabsi, czy też bardziej ambitni, którzy nie mają zlewki na puchar, mają szansę na trofeum, czy też na zajście jak najdalej. Dobra drużyna może powalczyć i w lidze i w pucharze i widać to w przypadku Górnika. Ale co do samego PP, to jeszcze dużo trzeba dopracować.

qdlaty81
WIDZEW

Podejrzewam ze celem KSG na ten sezon bylo utrzymanie takze nawet jak spuchna to do spadku daleka droga

qdlaty81
WIDZEW

Na calym swiecie ogorkowe puchary sluza do ogrywania rezerw. Dobre miejsce w lidze daje LM a nawet wygranie pucharu tylkoL

qdlaty81
WIDZEW

Na calym swiecie ogorkowe puchary sluza do ogrywania rezerw. Dobre miejsce w lidze daje LM a nawet wygranie pucharu tylko LE.

wpDiscuz