Aplikacja ESA, czyli Wikipedia z funkcjami Messengera i Flashscore’a
Weszło

Aplikacja ESA, czyli Wikipedia z funkcjami Messengera i Flashscore’a

Ekstraklasa postanowiła zrobić wcześniej Mikołajki dla wszystkich świrów i fanów rozgrywek Rodzimej Bundesligi. W zeszłym tygodniu wypuściła na rynek aplikację mobilną. Trudno powiedzieć czy długo oczekiwaną, bo momentami mamy wrażenie, że Ekstraklasą interesujemy się głównie my i wąskie grono naszych znajomych od kieliszka. Mimo wszystko – w obecnym świecie taka organizacja apkę posiadać powinna, więc już w tym tygodniu w nasze łapy dostał się kolejny po szaliczkach gadżet sygnowany marką Ekstraklasa SA. Ale po kolei.

Intro

– Dzięki niej każdy kibic może być jeszcze bliżej gry w najwyższej polskiej lidze piłkarskiej – głosi opis na stronie aplikacji. Po tej informacji pomyśleliśmy, że wreszcie jest szansa na oderwanie nas od telewizorów z uruchomionymi powtórkami najciekawszych spotkań pamiętnej szóstej kolejki ubiegłego sezonu. W końcu nasze życie poza oglądaniem meczów składa się przede wszystkim z prób zbliżania się do gry poprzez skomplikowany system łączenia porannych sesji Football Managera z wieczorną grą w Fifę i PESa.

Dowiadujemy się, że nowa aplikacja Ekstraklasy „rozbudowuje dotychczasową paletę kanałów komunikacji ligi. Uzupełnia ją o funkcje niedostępne wcześniej w social mediach i na oficjalnej stronie rozgrywek”. Pomyśleliśmy, że poszli na grubo – funkcje niedostępne w social mediach to przecież spore wyzwanie w obliczu dynamicznego rozwoju trzech gigantów, Twittera, Facebooka i Instagrama. Znamy przecież doskonale kanały komunikacyjne Ekstraklasy. Fanpage polajkowany, na Twitterze to samo. Ba, nawet na Instasiu poślemy im czasem dobre słowo. Czym oni chcą nas zaskoczyć? Co może się wydarzyć za kilka chwil, jak już szczęśliwie pobierzemy aplikację. No i czego tak naprawdę powinniśmy od niej oczekiwać? 400 znaków w miejsce 280 na Twitterze? Możliwość nakładania dwóch filtrów na fotografię? Używania wulgaryzmów bez groźby otrzymania bana na 24 godziny? Podjęcie takiej walki z dwuliterowcami FB, TT i IG miałoby sens!

Mamy

Przy wejściu musimy zatwierdzić więcej zgód niż we wniosku kredytowym pod hipotekę. Ok, rozumiemy, poważni ludzie, poważne tematy. Aby korzystać z aplikacji trzeba się zarejestrować do wyboru przez Facebooka lub Google Plus. Później już tylko wybór ulubionej drużyny i krótka prezentacja tego czym aplikacja bogata, czyli:

– Ocena zawodników
– Rozmawiaj ze znajomymi
– Dziel się zdjęciem z herbem klubu
– Oglądaj kulisy i archiwa ligowe
– Wspieraj klub
– Znajdź miejscem gdzie możesz obejrzeć mecz
– Obserwuj jak polscy piłkarze radzą sobie za granicą

W tym momencie jeszcze liczyliśmy, że będzie porządnie. Wiadomo, „wspierać klub” to możemy na stadionie, ale już kulisy i archiwa brzmiały kusząco.

Nowe niezbadane kanały komunikacyjne

Ale zacznijmy od jednej z najmocniej reklamowanych funkcji. Otóż: możemy rozmawiać ze znajomymi i komentować mecze na żywo. Grają ostro. W 2017 roku, kiedy to korzystamy przynajmniej z dwóch aplikacji aby rozmawiać ze znajomymi, dostajemy kolejną. Ze znajomymi z Facebooka możemy teraz rozmawiać przez komunikator w aplikacji Ekstraklasa, po uprzednim zalogowaniu się przez Facebooka i wysłaniu im zaproszeń, żeby zostali moimi ziomkami w aplikacji Ekstraklasa. Aż przypomniała nam się „blekfrajdejowa” obniżka w jednym ze sklepów, gdzie spodnie kosztujące w poniedziałek 130 złotych, w piątek kosztowały 150 (po obniżce z 280).

– No to jest super! – mógłby ktoś krzyknąć a wystarczy zadać sobie jedno proste pytanie.

Tak więc jak już upewniliśmy się, że funkcje społecznościowe aplikacji są nam zbyteczne, postanowiliśmy sprawdzić najlepsze wiktuały z tego stołu. Wiadomo, skróty, bramki, najlepsze akcje, to są rzeczy które w aplikacji faktycznie by się przydały, tym bardziej, że na tym odcinku Ekstraklasę mocno kąsają anonimowe konta na Twitterze, które zamieszczają najciekawsze rzeczy kilka minut po wydarzeniu na murawie. Przez myśl przemknęło nam – a gdyby w apce pojawiały się kiksy, równie szybko, jak w postaci gifów we wszystkich mediach społecznościowych? Ależ byłby ruch w aplikacji, wszystko w jednym miejscu, chyba można by było przestać mecze oglądać!

Aktualności

Tutaj jednak powstrzymano się od wynalezienia koła (to uczyniono już oferując messengera dla ekstraklasowych świrów) i jest tradycyjny dostęp do artykułów z serwisu ekstraklasa.org.

Materiały wideo

Czyli sól, pieprz, farsz oraz ciasto jednocześnie. Trudno nam powiedzieć, dlaczego nikt nie wpadł, by zamieścić sekcję wideo w głównym menu. Dopiero w enigmatycznym menu nazwanym „Więcej” można odnaleźć dostęp do magicznego działu wideo. Wjeżdżamy w to, krople potu już goszczą na czole, ale będziemy oglądać wczorajsze kontrowersje z Krakowa, ślina cieknie. A tu pach.

Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 2:2 ( skrót) sezon 2016/17 kolejka 37.

No tak.

O 16 kolejkach sezonu 2017/2018 ani widu, ani słychu. Co więcej materiałów wideo takich jak bramki i skróty pewnie i tak tu nie będzie gdyż… Są dostępne w innej aplikacji, która to ma prawa do materiałów wideo ze spotkań Ekstraklasy czyli Ekstraklasa.tv.

Ligi

Przeszła nam złość, postanowiliśmy działać dalej. Dział ligi. Zastanawialiśmy się przez moment, skąd ligi (liczba mnoga) w aplikacji ligi (liczba pojedyncza), ale ktoś postanowił pójść na całość i wrzucił w aplikację pół Flashscore. Mamy dostęp do do tabeli i terminarzy: ESA, Bundesligi, La Liga, Ligue1, Premier Leauge, Ligi Mistrzów, Pucharu Polski, MŚ2018 i EURO U-21. Przez chwilę mieliśmy nawet odinstalować flashscore’a, ale przypomnieliśmy sobie, że w porywie namiętności do funkcji rozmawiania w aplikacji ESA wywaliliśmy już Messengera i nie możemy sobie pozwolić na kolejne irracjonalne decyzje.

Okej, skupmy się na Ekstraklasie. Po wyborze ESA pokazuje tabelę ligową. Kibice kilku drużyn mogą być wkurwieni, bo tabela pokazuje tylko trzy pierwsze drużyny. Aby zobaczyć nienaruszalną pozycję Pogoni Szczecin trzeba rozwinąć tabelę. Ale za to widać od razu pierwszych trzech najlepszych ligowych strzelców. Coś za coś.

Flaga Kibiców

No to już jest hit. Grafik płakał jak projektował. Zabawka prosta jak globus do czwartej klasy. Dodaj zdjęcie, wstaw jedną z przygotowanych grafik. Jest parę haseł z herbami ale kreatywność i wyczucie pędzla pozostawia wiele do życzenia. Bo to co jest, jest, jak to mawia Kucharczyk – fatalne. Nie będąc Picasso korzystając z darmowych aplikacji można zrobić turbo sztos w porównaniu z tymi flagami kibiców.

Sondaż

Czyli ankiety dotyczące zbliżających się spotkań. Szkoda, że ktoś tego nie ubrał w fajną opcję aktywności z nagrodami podobnej do HatTrick Challenge znanej fanom NHL. Zmarnowany potencjał jeżeli chce się budować nowe kanały komunikacyjne i nowe doznania. W ogóle uczucie trwonienia potencjału na wtórne funkcje bez budowania choćby własnej interpretacji tychże towarzyszyło nam od ściągnięcia, aż do odinstalowania.

Baza Piłkarzy

I tutaj na próżno szukać danych, które przydałyby się przy grze w Fantasy. Jedyne dane jakie są to narodowość, wiek, wzrost, waga i informacje w jakich klubach grał dany zawodnik. Jedyny plus tego to, że każdy może w banalny sposób dowiedzieć się, gdzie swoją piłkarską karierę zaczął budować Bartosz Śpiączka. Ale przecież zapowiadano, że będziemy bliżej gry. Że wejdziemy za kulisy. To przecież nie wymagało żadnych wielkich nakładów, a faktycznie stanowiłoby dużą wartość – ot, dodanie choćby podstawowych statystyk z InStata, albo chociaż liczby asyst, na której brak narzekają użytkownicy 90minut.pl chociażby. Ekstraklasa ma szerokie możliwości – w końcu tworzą ją kluby, z których każdy posiada ogromne własne bazy informacji. Dorzucenie akapitu o danym piłkarzu? Forma w ostatnich 5 meczach, grał, wszedł z ławki, siedział? Może chociaż kartki, kontuzje?

Tego wprawdzie nie ma, ale za to możecie się dowiedzieć, że Igor Angulo jest Hiszpanem. A Kuchy jeszcze przed trzydziestką.

Outro

Nie wiadomo, co przyświecało powstaniu tej aplikacji. Mamy trochę Facebooka, Messengera, trochę Flashscore, namiastkę Instagramu i bazę piłkarzy zbudowaną na Wikipedii a nie statystykach piłkarskich. Mówiąc krótko, aplikacja ma sporo rzeczy, których mogłaby nie mieć, a nie ma tych które mieć musi, albo przynajmniej powinna. Czyli zawartości wideo, statystyk, dostępu do Fantasy, więcej aktualności i tego czegoś co sprawi, że mniej ochoczo będziemy korzystać z innych aplikacji podczas oglądania igrzysk na boiskach Rodzimej Bundesligi. Kilka małych wodotrysków i uboga oferta mięsa w aplikacji raczej nie sprawią, że ktokolwiek będzie często korzystał z jej dobrodziejstwa.

Ale jeżeli jesteś prawdziwym fanem Ekstraklasy, hasztag #NaStadionie potrafisz napisać przez sen, ekstraklasowy Aztorin przyozdabia twoje przedramię, a w portfelu nosisz jeszcze zdjęcie EkstraKaroliny to jest to aplikacja właśnie dla ciebie.