Image and video hosting by TinyPic
Liverpool przeżył Stambuł w drugą stronę – co za widowisko!
Weszło

Liverpool przeżył Stambuł w drugą stronę – co za widowisko!

Pewnie, że można było dzisiejszego wieczoru znaleźć na innych boiskach większe marki, skoro grał obrońca tytułu, skoro Tottenham toczył z nim korespondencyjne starcie na boisku BVB, ale nie mamy wątpliwości – to Sevilla i Liverpool stworzyły dziś najlepsze widowisko. Jeśli ktoś wybrał podróż pilotem na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, oglądając kolejne minuty tego spotkania mógł uśmiechać się coraz szerzej. Wybrał bowiem kapitalnie.

93. minuta. Sevilla przegrywa 2:3, kibice jeszcze wierzą w remis, ale traktują swoich pupili coraz śmielszymi gwizdami, domagając się szybszej gry, a już na pewno gry bardziej do przodu. W końcu gospodarze mają rzut rożny, wrzutka, strącenie, piłka spada pod nogi Pizarro. Ten strzela i… gol! 3:3! Sevilla wydziera remis The Reds w ostatnich sekundach.

A wydawało się, że będzie to mecz jednostronny, typowy, kiedy jednej drużynie wchodzi wszystko, natomiast druga dojechała na stadion tylko ciałem, ducha zostawiając gdzieś na przystanku. Nie ma prawa – przynajmniej na poziomie Ligi Mistrzów – stać się to, co stało się piłkarzom Sevilli w pierwszej połowie. W odstępie 20 minut stracili dwie identyczne bramki, nie wyciągnęli z pierwszego potknięcia żadnych wniosków, niczym dzieci, amatorzy, na pewno nie członkowie europejskiej elity. Co gorsza, nie były to bramki po koronce Liverpoolu, goście rozmontowali obronę rywala przy pomocy rzutów różnych. Prosty schemat: wrzutka, zgranie na długi słupek, gol. Raz zgrywał Wijnaldum, raz Firmino i raz strzelał Firmino, a raz Mane.

Te gole musiały Sevillę boleć podwójnie, bo między jednym i drugim mieli dwie setki do wyrównania stanów meczu. Raz jednak kapitalnie strzał Nolito w sytuacji sam na sam wyjął Karius, przy drugiej okazji jeden na jednego, pomylił się Ben Yedder, uderzając minimalnie koło słupka. I kiedy do Sevilli docierało, jaką lekcję właśnie otrzymała ze stałych fragmentów, Liverpool uderzył po raz trzeci. Mane pognał na bramkę Sergio Rico, jego strzał jeszcze bramkarz wyjął, ale piłka spadła pod nogi Firmino i Brazylijczyk na spokoju wpakował futbolówkę do pustaka.

Kiedy piłkarze schodzili na przerwę przy potwornych gwizdach, chyba nikt z postronnych obserwatorów nie sądził, że coś tu się może zmienić, takich optymistów wśród kibiców gospodarzy też pewnie wielu nie było. Jeśli już, Sevilla musiała coś strzelić w pierwszym kwadransie – kiedy wychodziła jeszcze na murawę z umiarkowaną wiarą, później pewnie byłoby za późno. I… gospodarze po kwadransie mieli już dwa gole! Kompletnie posypał się bowiem Moreno – najpierw sprowokował rzut wolny z boku pola karnego, który po wrzutce na bramkę zamienił Ben Yedder. Później Moreno pokłócił się z piłką w polu karnym, jakby Hiszpan całe życie unikał WF-u, futbolówka przeszła za niego i chcąc ratować sytuację, lekkomyślnie faulował rywala. Jedenastkę wykorzystał znów Ben Yedder, tyle że na dwa razy, pierwszą próbę anulował sędzia, zobaczył piłkarzy w szesnastce przed uderzeniem reprezentanta Francji.

Stadion oszalał, a Liverpool zdurniał kompletnie – nie to, że goście nie potrafili przedrzeć się pod pole karne Sevilli, ale mieli problem, by w ogóle wyjść z własnej połowy! Drużyna Eduardo Berizzo cisnęła, czasem chaotycznie, jednak przez pierwsze 10 minut po stracie drugiej bramki Liverpool został kompletnie stłamszony. Nic jednak Sevilli nie wpadało, po okresie przewagi gospodarzy mecz się ustabilizował, goście też dochodzili do głosu – pudło Salaha, zła decyzja Cana o podaniu do Mane — ale wynik ani drgnął. No, aż do 93. minuty.

Ten wynik sprawia, że Liverpool, który przed drugą połową był pewny awansu, wciąż musi się o niego bić. The Reds mają dziewięć oczek, Sevilla osiem, Spartak sześć. W ostatniej kolejce Spartak jedzie na Anfield, Sevilla do Mariboru. Tu się naprawdę wszystko, poza awansem Słoweńców, może stać.

*

Parę słów o wydarzeniach na innych stadionach. Napoli ograło Szachtar 3:0, a jedną z bramek strzelił Piotrek Zieliński. Był to gol naprawdę ładny, koniecznie rzućcie okiem:

W gorszym nastroju będzie drugi z Polaków, czyli Kamil Glik. Jego Monaco dostało po głowie 1:4 od Lipska, leci z Ligi Mistrzów, a Glik miał niestety spory udział przy czwartej bramce dla przyjezdnych.

Komplet wyników:

Besiktas – Porto 1:1
Spartak Moskwa – Maribor 1:1
APOEL – Real Madryt 0:6
Dortmund – Tottenham 1:2
Manchester City – Feyenoord 1:0
Monaco – RB Lipsk 1:4
Napoli – Szachtar 3:0
Sevilla – Liverpool 3:3

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
17-S-92

Największy ból dupy ma pewnie ta para grubasków, która przy stanie 0-3 w 30. minucie wstała i poszła w chuj

Porucznik Borewicz
Wyobraź sobie, że jestem piłkarzem...

Co do bólu dupy to raczej sytuacja dość złożona. Niby mecz wygrywał Liverpool w super stylu już w 1 połowie, odpuścili drugą i się zesrało. Dokładnie jak mecze Polskiej reprezentacji :)

Dodałbym do tego jeszcze dotkliwe pieczenie odbytów w Monaco. Czarny zrobił samobója i asystę drugiego stopnia, Glik zamotał się pomagając przy golu 2 i 4, Falcao, któremu zamarzyło się MMA w polu karnym i bramkarz, który jaja zostawił w szatni przed meczem. Frajerzy ogolili się sami w domu przegrywając 1-4 ^^

Wieczór emocji :)

FC Bazuka Bolencin

Sevilla miała dodatkowo strasznego pecha w pierwszej połowie bo ze 2 gole śmiało mogła zdobyć, ale wpadać zaczęło dopiero po przerwie.
Co do Monaco to tak kończy się rozsprzedawanie drużyny. Dodatkowo para stoperów Glik-Jemerson (z całym szacunkiem dla Kamila) to tykająca bomba. Patrząc czasem na występy Glika i co jakiś czas – jego elementarne błędy w obronie, to aż dziw człowieka bierze że aż taką karierę kręci.
Jak do niedzieli nic nie poprawią a PSG (za którym zbytnio nie przepadam) będą mieli swój dzień, to zrobią w Księstwie gospodarzom z dupy jesień średniowiecza jeszcze większą jak wczoraj Red Bulle w pierwszej połowie.

Kcramsib

Glik bywa (szczególnie ostatnio) mocno elektryczny, jak na stopera strzela jednak sporo bramek, co nieco maskuje wrażenie… dożywotni szacunek za wyciśnięcie z kariery 300%, pewnego progu jednak już nie przeskoczy,

Gudi

Polacy nie odpuszczają drugiej połowy. Po prostu są za słabi żeby ją zagrać tak dobrze jsk pierwszą. Szczególnie to było widać na Euro.

Juri

nie wiem jak można tak się sfrajerzyć jak Spartak dzisiaj..pozamiatali sobie na własne życzenie

krytykant

Wyszła włoska mentalność trenera i idiotycznie cofnęli się po golu. Maribor nie miał siły, remis im nic nie dawał, no ale skoro frajerzy zapraszają…

derlis

Wygrana z Liverpoolem na Anfield da im awans, i to wielce wówczas prawdopodobne, że kosztem samego Liverpoolu, w przypadku wygranej Sevilli z Mariborem 😀
Mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe, acz gdyby nie dzisiejsze 2 punkty Liverpoolu urwane przez Sevillę, to będących pewnymi awansu Anglików byłoby zdecydowanie łatwiej ograć..

Matthew

Zdjęcie profilowe derlis Jeżeli Spartak wygra z Liverpoolem to na pewno awansuje dalej. 3 punkty Sevilli z Mariborem to po prostu coś pewnego, odłóżmy kurtuazję na bok :)

krytykant

Trzy punkty Sevilli to nie jest nic pewnego. I nawet nie dlatego, że to sport, że Sevilla w tym sezonie wygląda tak sobie, że Maribor potrafi urwać punkty… Ale dlatego, że Sevilli do awansu wystarczy remis i nawet nie musi wygrywać.

FC Bazuka Bolencin

Kapitalny ten mecz był. Aż się nie spodziewałem takich emocji. Sevilla miała w pierwszej połowie pecha, Liverpool był do bólu skuteczny – a po przerwie się odwróciło. Więcej takich meczów a jest jeszcze nadzieja na ciekawą i emocjonującą LM.

13mistrz13

Przy 2:3, zrobiłem szybki zakładzik ze bedzie remis i to był strzał w 10 !

Wacław Grzdyl

Dłuuuuugo Zieliński wchodził w mecz. Przez około godzinę, jego gra polegała na odgrywaniu z pierwszej piłki do gościa, który mu podał (najczęściej do tyłu). Coś sensownego zaczął na boisku tworzyć dopiero od mniej więcej 60 minuty. Przy akcji bramkowej co widać na filmie, też już miał odgrywać do tyłu, ale w ostatniej chwili jednak porzucił tę fenomenalną myśl i poszedł z piłką na przebój.
p.s. może Boniek załatwiłby jakieś szkolenia od Insigne dla polskich piłkarzy, z zakresu strzałów z dystansu

testoviron

Warto tez zaznaczyc, ze nie wczesniej nie trafil do pustej bramki. Zaczal lepiej grac dopiero po zejsciu Insignie, kiedy zostal przeniesiony na lewa strone boiska.

Rudy z UE

Obrona monaco w tyn meczu z red bulem to sabotaz po prostu

marcinw13

Niby zajebisty trener, niby zajebiści piłkarze a drużyna jakaś taka nijaka. Nie ma charakteru ten Liverpool. Pewnie to sentyment, ale zdecydowanie wolałem Liverpool z Gerrardem, Dudkiem, Smicerem, Carragherem i Hyyppią. To, co jest teraz to taka trochę zbieranina.

krytykant

To może jednak to nie jest taki zajebisty trener? Wiadomo, że warsztat ma taki sobie i bazuje głównie na przygotowaniu fizycznym i motywowaniu (taki dużo lepszy Janusz W.), a jak tu zmotywować brazylijskiego najemnika, żeby mu się chciało częściej niż raz na miesiąc? A i piłkarze – szczególnie komplet z obrony – nie tacy znowu zajebiści.

xrue213

No pewnie, że tak jest. Liverpool ma świetną ofensywę – bardzo dobrze się ją ogląda – ale w defensywie sami parodyści występują.

DerbyMakinka

po takim meczu jak wczoraj w Sewilli odechciewa się ogladac polskiej ligi
wczoraj pelne 90 minut nakurwianie i bieganie non-stop
u nas zółwie tempo VAR który dzieli włos na czworo jakby mecz w polskiej lidze był o mistrzostwo swiata
i te kretynskie tłumaczenia naszych kopaczy ze bramka na 1:0 ustawiła mecz.
nigdy nie dogonimy europejskiej piłki z takim nastawieniem piłkarzy w naszej Ekstraklapie
to przy wczorajszym meczu to jest po prostu inna dyscyplina sportu
szkoda czasu na to gówno i tyle

kamilp88

Ogólnie racja. Ale ten mecz wyróżniał się mocno nawet na tle innych spotkań LM. Zacząłem wieczór od Dortmund – Tottenham i przyznam że 15 min mnie znudziło, przełączyłem na Sevilla Liverpool przy wyniku 0:1 i jak zobaczyłem na jakim gazie biegają piłkarze obu drużyn uznałem że zostaję. Był moment słabości że 46′ minuta 0:3 może na inny przełączę. Całe szczęście że zostałem. Mecz jakiego dawno nie oglądałem.

xrue213

Zalecam w takim razie kibicowanie lfc – takie frajerstwo w ich wykonaniu to dość częsty, jak na tego typu atrakcje, widok.

Don Gregorro

Co do remontady Sevilli w drugiej połowie, z wyniku 0-3 na 3-3. . .
Może to zbyt daleko idąca teoria, ale wzrostu motywacji do poprawy wyniku być może należy upatrywać w tym, co piłkarze Sevilli usłyszeli w przerwie od swojego trenera.
A usłyszeli bardzo smutną wiadomość.
Eduardo Berizzo przekazał im bowiem, że cierpi na raka prostaty.
Dziwię się, że nie wspomnieliście o tym w Waszej relacji.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY