Kończą się złote czasy boiskowych symulantów
Anglia

Kończą się złote czasy boiskowych symulantów

Boiskowi oszuści, kanciarze od siedmiu boleści, którzy mając piłkę w polu karnym wolą się spektakularnie wywrócić, niż spróbować strzelić bramkę. Podczas niektórych meczów wydaje nam się, jakby murawa w szesnastce była ruchoma, bo napastnicy lecą jak drzewa w trakcie wycinki. Ale ich złote czasy dobiegają końca, co zwiastuje nie tylko pojawienie się VAR, ale również decyzja jaką podjęto w Anglii.

Była szósta minuta meczu, Crystal Palace prowadziło po trafieniu Jamesa McArthura. Niasse dostał piłkę przed polem karnym i doskonale wiedział, co chce zrobić. Nie ma tutaj żadnego zainteresowania uprawianiem futbolu, nie ma ciągu na bramkę, chęci szukania partnerów – tylko i wyłącznie teatr. Teatr obliczony na wymuszenie karnego, a rola na tyle przekonująca zagrana, że Anthony Taylor dał się nabrać. Karny, jedenastka, 1:1. Cały mecz zakończył się wynikiem 2:2.

I normalnie na tym by sprawa by się zakończyła. Crystal Palace zostałoby skrzywdzone, a oszust nie poniósłby żadnych konsekwencji, ktoś wyjątkowo nieostrożny wyjąłby z szafy idiotyczne powiedzonko o błędach arbitrów, które dodają piłce uroku. Otóż nie, nie dodają, naciąganie na jedenastki to plaga, ciężka choroba, która trawi futbol.

Oczywiście całą sprawą mogłoby wyjaśnić VAR, którego jeszcze w Anglii się nie stosuje, ale znalazło się i inne rozwiązanie. W Premier League powstała komisja, która zbiera się w poniedziałek i przegląda wszystkie podejrzane sytuacji z danej kolejki – podejrzane pod kątem boiskowych kantów. Mają wytropić i ukarać tych, którzy naciągają arbitra na strzał z wapna lub na pokazanie czerwonej kartki. Tym razem w oczywisty sposób na cel trafił Niasse.

I nie skończy się na śmiesznej karze finansowej, odpowiadającej dniówce zawodnika, którą i tak pokryłby klub. Nie będzie grożenia palcem ani zawiasów. Zawodnik ma pauzować dwa mecze. Może się jeszcze od decyzji odwoływać, ale w jaki sposób chce wytłumaczyć swoje efektowne padolino? Nie róbmy jaj.

Nic tylko przyklasnąć. Widzimy miejsce dla takiej komisji nawet przy działaniu systemu VAR. Przecież sędziowie w trakcie meczu nie będą przyglądać się każdej decyzji, bo to faktycznie zbyt spowolniłoby grę. Ale wąskie gremium analizujące później faule, nie tylko te z kluczowej strefy boiska? Kolejny krok by wyplenić z boisk nałogowych oszustów.