Niejednoznaczny, niepodrabialny. Odszedł Janusz Wójcik
Weszło

Niejednoznaczny, niepodrabialny. Odszedł Janusz Wójcik

Dziś w godzinach przedpołudniowych zmarł Janusz Wójcik. Niewiele mieliśmy w polskiej piłce postaci, które budziły w nas tak mieszane odczucia. Chciałoby się zastosować zasadę mówiącą, że o zmarłym dobrze albo wcale, przypomnieć w tym miejscu jedynie kilka momentów fajnych i jeden wielki, ale nie czulibyśmy się z tym zbyt dobrze. No dupa – jak mawiał „Wójt” – z majonezem. Wybaczcie.

Nie da się ukryć, że czas z Wójcikiem nie obchodził się łagodnie. Jasne, w gębie mocny był zawsze, jego powiedzonka nieprzypadkowo stały się kultowe, ale jednak żałujemy, że ktoś, z kogo zdaniem naprawdę się liczył (był ktoś taki?), nie szepnął mu wtedy do ucha: Janusz, nie warto. Nawet skazanie za korupcyjne grzechy, przyznanie się do winy i spychanie na coraz to dalszą część marginesu nie zbijały go z pantałyku.

A my naprawdę chcielibyśmy pamiętać „Wójta” jako szkoleniowca, dzięki któremu Barcelona ‘92 to kapitalne wspomnienie. Ostatni medal Igrzysk Olimpijskich wywalczony przez polską drużynę w jakiejkolwiek dyscyplinie. Nie bagatelizujmy tego osiągnięcia, bo może i są w piłce ważniejsze medale do zgarnięcia, ale każde kolejne rozczarowanie związane z młodzieżówką przypomina, że stało się wtedy coś fajnego. Tamtą ekipę wyselekcjonował i odpowiednio przygotował Wójcik – tego nikt mu nie zabierze. Warto przypomnieć dokument Canal+ z cyklu „Sport bez fikcji”. I pamiętać.

Zabrakło awansu na wielką imprezę z pierwszą reprezentacją, na niwie klubowej to z pewnością również nie jest trener spełniony. Choć gdy rozmawiasz z jego byłymi podopiecznymi, możesz nabrać wątpliwości, czy słowo „trener” na pewno jest tym właściwym. Bardziej pasuje „motywator”, niejeden doda, że wielki. Od nakreślania taktyki – czasami również od podania składu, gdy „Wuja” nie było w pobliżu – byli inni, a on przypominał piłkarzom, kim są przeciwnicy i co trzeba z nimi zrobić. Bardzo często działało.

Kilka chwil zastanawialiśmy się, którą anegdotą pożegnać „Wójta”. Która z licznych historyjek najlepiej odda jego styl działania w czasach, gdy wciąż był w naszej piłce znaczącą postacią. Nie mamy pewności, czy dobrze wybraliśmy, ale postawiliśmy na opowieść z książki „Szamo”. Przydługa, ale dobrze oddaje osobowość Wójcika.

Już nie pamiętam, czy Wójcik zaproponował mi 220 tysięcy, czy 180 tysięcy złotych za rozegranie tylko jednej rundy. Coś koło tego, przyjmijmy, że chodziło o 220 tysięcy. To były pieniądze, jakich wówczas w polskiej lidze raczej się nie płaciło, a już na pewno nie bramkarzom. Zachęcony takimi warunkami, przyleciałem do Polski w celu podpisania kontraktu.

– Pójdziemy do prezesa Cymaka. Ty, misiu, siedzisz cicho jak mysz pod miotłą, grzecznie się prezesowi kłaniasz i nawet na moment nie otwierasz tej swojej niewyparzonej gęby. Ja załatwiam wszystko. Oczywiście umówiliśmy się na 220 tysięcy, więc załatwione, tyle dostaniesz.

– W porządku. 

Janusz Cymanek był prezesem Śląska Wrocław. Dość młody, troszkę taki grubawy, z poczciwą twarzą. Weszliśmy do jego gabinetu, ja i Wójcik. Po jakichś gadkach szmatkach o tym, jak minął lot i co tam w Grecji słychać, przeszliśmy wreszcie do rzeczy. Cymanek zapytał:

– Panie Grzegorzu, ile chciałby pan zarabiać?

Siedziałem na krześle zrelaksowany, traktowałem tę rozmowę jako zwykłą formalność. Nie przeczuwając najmniejszych kłopotów, odparłem:

– 220 tysięcy za rundę.

– Ile, kurwa?! Ile?! – krzyknął nagle Wójcik i jak oparzony zerwał się na równe nogi, jednocześnie trącając mnie ręką.

Tego się nie spodziewałem. Mogło zdarzyć się wszystko, ale nie to. Jak rzadko kiedy zapomniałem języka w gębie. Wójcik był cały czerwony ze złości.

– Kim ty myślisz, że jesteś, gnoju? – warknął. – Popierdoliło cię! Nie chcę cię widzieć na oczy!

– Ale.. – próbowałem coś wykrztusić. W głowie pytałem sam siebie: „O co chodzi? Przecież postępuję z nakreślonym wcześniej planem. Zrobiłem dokładnie to, czego chciał. W czym rzecz? Dlaczego on się tak drze?”.

– Nie ma żadnego ale! Tobie się wydaje, że co? Że ty jesteś Oliver Kahn? Prezesie, oto pieprzony Oliver Kahn z Polski! 220 tysięcy? Tobie dać dwa tysiące to by było za dużo! Ty durniu, wyjdź natychmiast! – Wójcik aż się trząsł z nerwów, a ja byłem kompletnie skołowany.

Przecież ten facet dopiero co ustalił ze mną stawkę, którą podałem, a teraz obraża mnie przy prezesie klubu. Gdyby nie to, że całkowicie mnie zaskoczył, pewnie bym go zdzielił. Jednak nie byłem w stanie nawet pisnąć. Mój mózg nie nadążał z analizowaniem zmian sytuacji.

– Prezesie, ja z nim porozmawiam na osobności – wypalił Wójcik i wyszliśmy na korytarz. Ledwie drzwi się zamknęły, a „Wójt” momentalnie się uspokoił, jego twarz znowu nabrała normalnych kolorów. Szepnął mi do ucha: – Słuchaj, misiu, wejdziemy jeszcze raz. Znowu podasz tę samą sumę, ja znowu zrobię teatrzyk, trochę się wkurwię, ale później tego cielaczka przekonam.

Jak obiecał, tak zrobił.

Minutę później Cymanek spytał:

– To co, panie Grzegorzu, namyślił się pan?

– 220 tysięcy, to jest moja stawka – odparłem, chociaż już chyba nie brzmiałem jak człowiek, który wie, co mówi.

– No, kurwa, nie wierzę! Nie wierzę! On dalej swoje! – Wójcik znowu zaczął lamentować. – Mam tego serdecznie dość. Albo tego gnoja wywalamy za drzwi, albo go bierzemy, nie będę z tym idiotą negocjował! Tylko kogo, jak nie jego? Kogo weźmiemy? Potrzebujemy dobrego bramkarza. Prezesie, ma pan propozycję? – Ton Wójcika robił się coraz spokojniejszy.

Cymanek żadnej propozycji nie miał, sceny rozgrywające się w tym gabinecie chyba przestały też jego.

„Wójt” nabrał powietrza w płuca w zrezygnowany powiedział:

– Chuj, prezesie. Dobra, dajmy mu. Niech ma, dobry jest.

I tak zostałem zawodnikiem Śląska.

***

Spoczywaj w pokoju.

PS Ze względu na zaistniałe okoliczności kończymy serię „Jak co poniedziałek… Wujo”.  

KOMENTARZE (70)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Donald Trump Mexico

OJP. Czyli podwójna żałoba dzisiaj.

Dla Trenera oczywiście [‚]. Ale i dla naszego felietonisty kryska. Aż się przypomina przysłowie „Kowal zawinił, a cygana powiesili”. Słaby dzień ten 20.11.2017.

testoviron

Jedyna sluszna decyzja ze zdjeciem poniedzialkowych felietonow. Gratulacje.

zenek122
Drużyna Pierścienia

Bogiem a prawdą te felietony nadawały się do kibla z dużym odpływem.

Baton

Za IO 1992 należą się brawa. Z drugiej strony, patrząc na jego pracę w klubach to nic nie osiągnął.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Beznadziejną Legię wziął jednak za mordę i wyprowadził w okolice szczytu.

zuy_pan

Prawie utrzymał (przyszedł na rundę wiosenną, gdzie osiągnął 7 wynik w lidze, zabrakło 1 punktu do gry w barażach) Świt w I lidze, chociaż w pół sezonu mieli 4 punkty, to był wyczyn na zespół gdzie jedynym piłkarzem co go później gdzieś widać był młody jeszcze Malarz, bo przed sezonem pół zespołu zdyskwalifikowano za sprzedanie barażu ze Szczakowianką. No niby dużo tego było zrobione „dzwonieniem”, ale np jak do Nowego Dworu przyjechała Wisła (wtedy niekwestionowany najlepszy zespół w kraju), to wywieźli tylko 2-1, czyli coś tam nawet grali.

Belfer

Dawaj tego Włocha……. Fabik, kurwa, co robisz idioto, no w siatkówkę gra, nie mamy bramkarza 😀 – i straszno i śmieszno. https://www.youtube.com/watch?v=l6HdE-86aTI

Zarzeczny, Atlas i Wujo – będzie się w niebie działo.

rad

Jednak zapisał sie w polskij piłce złotymi zgłoskami….jaki był taki był. Niepowtarzalny! przykro :(

Belfer

Dawaj Włocha, gramy bez bramkarza 😀 nigdy tego nie zapomnę. W niebie melanż się szykuje, Pawka, Atlas i Wujo.

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

Trenerze, gol frajerów tam u góry. Kilku swoich zbirów masz już ze sobą. Spoczywaj w pokoju.

Mariusz Szewczyk

Zawsze mi szkoda było Wójcika, bo umoczonych w korupcje było wielu, ale jemu obrywało się najwięcej. Jakoś inni byli tłumaczeni, a jemu wypominano. A prawda jest taka, że takie postępowanie, niestety było wtedy normą.
Ja go zawsze będę miło wspominał, igrzyska w Barcelonie i moja rozpacz, jak Hiszpanie nam strzelili w ostatniej akcji po czasie. Ostatni sukces polskiej piłki. Gość był charakterny, wielki motywator. Zbudował wspaniałą reprezentację olimpijską.

job

Wcale nie trzeba nic kończyć Szanowna Redakcjo, bo wystarczy tylko z przodu usunąć „Wu” i na końcu dopisać „b”, a postaram się, aby tutejsza Gawiedź po moich tekstach była nie mniej oszołomiona – jak na razie idzie mi w tym dość sprawnie i już tylko patrzeć, a Klub (Anty)Fanów mi tutaj etatowi Hejterzy sami z siebie założą.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Akurat przy tej okazji mógłbyś skorzystać z okazji, by zamilknąć.

job

„Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni”, chciałoby się rzec, czytając te Twoje niedorzeczne umoralnianie, skoro nikogo tutaj tego typu projektem nie uraziłem, a wprost przeciwnie zadeklarowałem się podtrzymać tą poniedziałkową serię, aby tym samym wypełnić tą lukę, której nikt inny nie jest tu w stanie analogiczną nietuzinkowością zagospodarować.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Znasz znaczenie słowa: niestosowny?

job

A co jest niby takiego niestosownego w przejęciu poniedziałkowej pałeczki od św. pam. „Wuja” oraz Zarzecznego?!

Czy Ty aby przypadkiem sam teraz takimi sugestiami tych charakterlnych osobowości nie obrażasz???

Przecież tylko kontynuując ich nieszablonowe dzieło publicystyczne można tego typu działalność godnie uhonorować, a nie zaorując ją na amen (jak kilku już tutaj sugeruje), co by nie pozostał po tych nonkonformistach nawet kamień na kamieniu (a zapanowała już tylko pełna a la komunistyczna uniformizacja, która najwyraźniej się tutaj większości takim samym jak Ty oportunistom marzy).

Bezkręgowości jest już tutaj stanowczo zbyt wiele, a po takich odejściach będzie jeszcze więcej i należy temu zawczasu już teraz przeciwdziałać.

bastion79
KS Milan

Od Wuja to ty możesz tylko jedną pałeczkę przejąć, a właściwie przyjąć. Do tego się nadajesz.

Vinnie
Pogoń Szczecin

Jak chcesz wyjebać w ramy w następnym roku to przejmuj poniedziałek. W tym dniu nie powinien już nikt pisać, ja po pierwszym felietonie „Wuja” pomyślałem, że Stano jedynie co dałby radę dźwignąć po śp. Pawle. Teraz nie odważę się tego zasugerować nikomu, bo każdemu mimo wszystko dobrze życzę.
Spoczywaj w pokoju Wujo.

Nedi81

Ten, który frajerów golił. Żegnaj Wujo!

tss

Nie wytrzymał chujowego ostatnio poziomu felietonów poniedziałkowych….

Sportowy Maniak

Wielka szkoda, bardzo ciekawa osobistość.

Może teraz seria Jak co poniedziałek… duch Wójta?

Janusz Kibol

Zdobył dla nas medal olimpijski i dostarczył nam mnóstwo rozrywki. Cytaty z Wuja były niewyczerpanym źródłem beki. Na drugiej szali jest smutna korupcja w polskiej piłce. Ogólnie, jak dla mnie wynik: 2:1 dla Wuja.

Aż chciałoby się teraz powiedzieć: Tu nie ma co płakać! Tu dzwonić trzeba! Może się jeszcze okaże, że to nieprawda? Miał podobno pisać kolejną książkę. Szkoda, że nie zdążył. To już niestety koniec przygód barwnego Wuja.

Bez Kolorowego Misia, świat będzie rzecz jasna -mniej kolorowy

Swoją drogą, nad serią coponiedziałkowych felietonów na Weszlo, ciąży ostatnio jakieś fatum. Przypomina się tu Paweł Zarzeczny. On też był Kolorowym Misiem, przełamującym szarzyznę i nijakość.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

711dronow

Krawczyk, to też groźba karalna, jak te szubienice

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

711dronow

Kolejna groźba, do zobaczenia wkrótce w sądzie. Dobrze, że mam screenshoty

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Olala
Granat Świdwin

Niestety, Kolorowe Misie mają ciężki lajf i kończą nieco wcześniej niż populacja.

Lechowy

Paweł Zarzeczny teraz Wójcik. Może lepiej już nie robić tych poniedziałkowych artykułów?

RonaldinhoR10

Mam dalekiego kuzyna o tym imieniu i nazwisku, pamiętam zadzwonił do nas , ja odebrałem, przedstawił się, a ja jako że wtedy miałem 20 lat i trenowałem piłkę, to aż wstałem, myśląc że to powołanie od selekcjonera 😉

Adam Didur

Za decyzję o końcu poniedziałkowych felietonów – szacunek.
Szkoda Wójcika, kolejny po Pawle notorycznie wyśmiewana postać w polskiej piłce, o której mówi się z szacunkiem dopiero po śmierci.

tss

Ciekawe, kto spróbuje mówić z szacunkiem o Wójciku. Młody (sądząc z profilowego) jesteś, to nie pamiętasz kurestwa lat 90tych i bezsilności z jaką patrzyło się na to jak sędzia albo piłkarze robią nas w chuja. A Wójcik jest jednym (chociaż nie jedynym) z symboli tych czasów.

Adam Didur

Jeśli chodzi o korupcję to wiadomo. Mimo wszystko komentarze o Wójcie napisane przed jego śmiercią są zgoła inne niż te, które znajdziemy dziś w internecie. Zarzeczny też był strasznie wyśmiewany, do czasu.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Oj niekoniecznie Adamie. Ja osobiście krytykowałem tak schyłkowego Zarzecznego, jak i Wójcika. Dla mnie czarą goryczy była książka Wuja (szumnie czasem nazywana autobiografią). Ta pierwsza, bo drugiej już nie tknąłem. Sam się opisał tak, że trudno mi było pałać do niego sympatią. Dziwna postać. Ciężka do scharakteryzowania, bardzo barwna, ale jednak więcej widzę cieni, niż blasków, a to już dzięki samemu Januszowi Wójcikowi. Jego śmierć mojej opinii nie zmienia.

Stary a może
St. Białucha

Można się z kimś nie zgadzać lub po ludzku kogoś nie lubić… nie można jednak odebrać tego co ktoś w życiu osiągnął lub reprezentował. Wielki szacunek mam dla P.Zarzecznego i tak samo dla Wuja choć plamy na życiorysie mają oboje. Ale kto nie ma.?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Masz rację. Dlatego właśnie staram się patrzeć całościowo, a osiągnięć nie zamierzam umniejszać.

Chevy

Wójcik był prawdziwym człowiekiem z krwi i kości, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami.
Wady wszyscy znają dlatego wolę się skoncentrować na pozytywach.
Te były naprawdę zauważalne, szczególnie w pierwszych latach jego trenerskiej przygody,
Przede wszystkim był świetnym motywatorem, a piłkarze mieli z nim świetny kontakt czego dowodem były sukcesy w drużynie olimpijskiej i w drużynie Legii.
Może się mylę, ale na początku lat 90-tych – jego styl bycia (być może czasami grubiański) wniósł w tę biedną, skostniałą polską piłkę nożną – nową jakość, coś w rodzaju świeżego powietrza.
Tak go zapamiętam.

jeremy

Grzegorz Lato też miał sukcesy w trenerce….

OtylyKibol

tja….

zlaskipanskiejbozydar

Spoczywaj w pokoju trenerze. To był facet, który potrafił dotrzeć i zmobilizować facetów pokroju Kowalczyk, Juskowiak, Łapiński, Świerczewski, piłkarzy cokolwiek średnich ale z wielkim serduchem do gry. On swoimi walorami osobowymi potrafił nakręcić ich do walki i jeżdżenia na dupach, dzięki czemu mamy fantastyczne wspomnienie IO92 oraz wiele innych. Z drugiej strony działał w czasach takich a nie innych. Facet dostosował się do nich wyśmienicie. Gdyby tego nie zrobił prawdopodobnie natychmiast wypadłby z karuzeli. Ale taki był Wujo, skuteczny, twardo stąpający po ziemi, otwarty na ludzi i świetny motywator. Czego potwierdzeniem jest powyższa anegdota. Szkoda, że nie pożył dłużej. Wielkie dzięki za niezapomniane chwile z jego zespołami.

Juri

olimpiady na żywo nie pamiętam, miałem w tamtym czasie 6 lat, natomiast dla Wójcika mam szacunek i chciałbym mu podziękować za eliminacje do mistrzostw Europy w Belgii i Holandii- pierwsze eliminacje w moim życiu, w których reprezentacja do końca biła się o awans. pamiętam jak wtedy było to coś tak nowego, niecodziennego, że ludzie tą reprezentacją naprawdę żyli. wygrane z Bułgarią ktora wtedy była w kryzysie, ale przecież kilka lat wcześniej zdobyła 4te miejsce na świecie, seria bodajże 7 zwycięstw na przełomie lat 1998/99- to wszystko działało na wyobraźnie polskiego kibica przyzwyczajonego do pojedynczych zrywów w poprzednich eliminacjach. pamiętam magiczny mecz z Anglią w Warszawie, mecz którym cały kraj żył kilka miesięcy przed, tj. od wygranej w Luksemburgu, i przez miesiąc po, do meczu na Raasundzie. efektowny, fajny mecz, w którym znów po raz pierwszy w życiu ta Anglia wydawała się naprawdę do pokonania. generalnie Wójcik to był po prostu prawdziwy mężczyzna, facet może prosty na swój sposób, ale z charyzmą, z jajami tak ogólnie. czas zapierdala niemiłosiernie po prostu

Tomek Jankowski
Amika

Szkoda Go.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Umorusany w kale

Walisz gruchę pod fotki zajebane z netu?

lion
Stomil Olsztyn

Szkoda.. :( Jedyny plus jest taki, ze znikną te poniedziałkowe „felietony”.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Mi się nasunęła inna anegdota na pożegnanie:
„Akurat była przerwa na reprezentację, Wójcik zaprosił swój sztab na nasiadówkę –
trenerów, masażystów itd. Dzień później wszyscy w klubie pojawili się doszczętnie
skuci, tylko „Wójt” rześki. Na godzinę przed treningiem wycieńczony piciem Janusz
Jedynak, trener bramkarzy, zasłabł i osunął się na białą szafę lekarską, a następnie
upadł na podłogę. Jego głowa o kil ka centymetrów minęła kaloryfer.
Piłkarze przerażeni, lekarze rzucili się do pomocy, natomiast Wójcik popatrzył na całą
sytuację z nieskrywanym zainteresowaniem, by po kilka sekundach zadumy wygłosić
jakże życiową sentencję:
– Panowie, każdy z nas kiedyś pierdolnie.”

Dziś przyszedł czas na Janusza Wójcika. Do zobaczenia Trenerze.

Belfer

A mi się to przypomniało, jedno z najsłynniejszych powiedzonek Janusza Wójcika. Tak sytuację przed meczem z Hiszpanią opisał w swojej książce Jerzy Dudek. „To piękni chłopcy, ładnie wyglądają, jak grają na gitarach, gdy świeci słońce. Niech sobie grają, ale nie dzisiaj i nie tutaj w Warszawie. Nam tu nikt, kurwa, nie będzie grał! Bo od grania my dzisiaj jesteśmy. Jedziemy z nimi od samego początku. Kurwa, kiełbachy w górę i do boju”. Wójcik często motywował swoich piłkarzy krzycząc: „Jazda z frajerami”. Dziś już sam pojechał…. w jedną stronę.

Mister_Y

Wójcik trochę czarował rzeczywistość, specjalnie bagatelizował pewne fakty, odsuwając prawdę od siebie. Gdy mu się mówiło, że za dużo pije, to mówił, że wszyscy piją. Gdy się mówiło o korupcji, to mówił, że każdy się w tym babrał. Jego odpowiedzi na wszelkie zarzuty były odpowiedziami w duchu „oj tam, oj tam”. W książkach też dużo kolorował, chciał uchodzić za kogoś, kim nie był. Był jak Kowal, który się oburza, gdy mu się mówi, że mógł osiągnąć więcej, tylko za często zaglądał do kielicha. Bo prawda najbardziej boli i najchętniej by się ją odsunęło od siebie jak najdalej, taki mechanizm obronny. Tylko najtwardsi walą prawdę o sobie między oczy. Ja prawdę mówiąc życzyłem mu, żeby wrócił na ławkę trenerską, nawet w Omanie, czy innej Jordanii. Żeby pokazał to, o czym cały czas mówił. Ale on właśnie chyba tylko o tym mówił – nie działał, żeby to się stało, nie załatwiał, nie starał się, a tylko mówił – a jego cel miał się zrealizować i zadziać sam. Albo po prostu wiedział, że jest to niemożliwe i sam siebie oszukiwał, że jego kariera trenerska nadal trwa. W książce dowalił Fabikowi i Lorensowi ale poza tym już nikomu innemu, a niby miało być tak ostro. Wcale nie było, dlatego drugiej książki nie przeczytałem i chyba już nie przeczytam. Tyle.
PS. Nie bardzo rozumiem tego, że ktoś miałby mu powiedzieć „nie warto” – ale czego nie warto? Bo dość enigmatyczny jest ten akapit. „Czas nie obchodził się łagodnie” – rozwińcie to proszę. Pewne rzeczy nie zbijały go z pantałyku – czyli co robił, że go nie zbijały z pantałyku? Nie bardzo rozumiem tą część artykułu.

Stary a może
St. Białucha

Szkoda chłopa… Wujo wychylisz tam po drugiej stronie w doborowym towarzystwie. Golić frajerow

blazej przybylowicz

szacunek dla weszlo, że uszanowało pamięć Wójcika.

Miał mnóstwo wad i zarzutów o których dziś (czyli w najbliższych dniach) zwyczajnie nie wypada wspominać.

Myślałem, że może fakt, że miał Wójcik lekką kosę ze Stano to odbija się to na artykule, ale jednak fason utrzymany jest.

WhiteStarPower

Fakt, warto docenić przy liczbie gaf tutaj

Uśmiech Koali

Klątwa poniedziałkowych felietonów? 😉

JanWinnicki

Panie trenerze to ja może podsumuję – za medal w Barcelonie, za niepodrabialne poczucie humoru / Franiu ty masz pełne gacie/ za „z ziemi włoskiej do Polski // dawaj Włocha za Brozia sru/ za te wszystkie telefony / tu nie ma co trenować tu trzeba dzwonić/ duży, naprawdę duży (*) !!!!!
Trzymaj się Wuju!!!!

Mariusz Szewczyk

Kiełbasy do góry i jedziemy z frajerami – najlepszy tekst motywacyjny :)

Zadi

Teraz sie zacznie wybielanie Wuja, bo umarł. Słabe to jest. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

HarryCallahan

Nigdy gościa nie lubiłem. Zadufany w sobie mitoman i chujowy trener, który cały czas jechał na sukcesie z IO. Niemniej szkoda, bo na pewno była to barwna postać a wiek taki, że mógł sobie jeszcze pożyć. No i budził emocje. Jedni go lubili, inni nie ale ciężko było pozostać neutralnym. Niech mu ziemia lekką będzie.

711dronow

Trener Wójcik poświęcił się dla nas, żebyśmy nie musieli czytać tej chujowizny co poniedziałek. Szacun na zawsze.

marcinw13

I polska piłka nagle stała się jakby nudniejsza… Spoczywaj w pokoju.

gryf01

Takich emocji jak w 92 to z Polską reprezentacją już później nie było. Świetny turniej, kilku świetnych grajków. Był potencjał – naprawdę wierzyłem, że po tym sukcesie Polska piłka ruszy do przodu. Nie udało się, ale wspomnienia pozostały.
Dzięki za to Wójcie!

Fioletto Ambrozzini
Sigma Ołomuniec

Kiełby w góre.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

PRT

Odchodzą najbarwniejsze postacie polskiej piłki w tym roku. Niech spoczywa w pokoju. (‚) Barcelona to było coś!

Ekstraklasa stan umysłu
Kartofliska

Strach pisać (lub być podszywką) felietony dla weszło w poniedziałki, grozi śmiercią.

cinek882

Postać Legendarna. Mocno charakterny człowiek, trener legenda. Z drugiej strony miał zarzuty korupcyjne, szkoda tylko że większość ludzi zapomniała że liga za jego czasów była w większosci przypadków ustawiona.
Śmieszy mnie jak są tutaj czasem wywiady na weszło z gośćmi z polskiej ligi, którzy twierdza że nic nie wiedzieli o ustawionych meczach. Żałosne. Każdy się w tym babrał.
Wójt to był człowiek nie letni, tylko gorący. On nie szukał kompromisów, walił prosto z mostu, dlatego był nie lubiany. Dziś takich ludzi brakuje. Z resztą całe te pokolenie reprezentacji Olimpijskiej było mocno charakterne, wyróżniało się. Taki Kowal, Świerczewski, Łapiński i Wójt nigdy nie pierdolili się w tańcu. Wójt cześc Twojej pamięci, za wcześnie zniknąłeś!

Vooyek_Zbooyek

Autor najbardziej dosadnego komentarza na temat katastrofalnej jakości drużyny, którą objął: tu nie ma już co trenować, tu trzeba dzwonić!

3-5-2
Karmazyn Warszawa

Co by nie mówić, to był Prawdziwy Człowiek na którym piętno odcisnęły czasy w których żył. Nie to co te wyżelowane współczesne klony, które polskimi słowami powtarzają jakieś zgrane zachodnie pseudoatrakcyjne formułki pozując na wielkich myślicieli, komentatorów czy dziennikarzy.

Spoczywaj w pokoju.

Olala
Granat Świdwin

Za Barcelonę należy mu się wieczna pamięć. Reszta nie najlepiej się sprzedawała, ale czy to brak prawdziwego warsztatu przykrywany butą, nałóg, czy też fakt że stał się dyżurnym gościem, od którego wszyscy się „odcinali” spowodowały, że miał chyba ciężkie życie. Chłopaki z 1992 to była super drużyna.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bylembordo

Janusz Wójcik best of – najlepsze cytaty i anegdoty:

Janusz Wójcik cytaty, anegdoty związane z Wójcikiem

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

30443566_1650621274992924_2995731623011418112_n
22 kwietnia, 14:48
18.05.2016 KRAKOW TAURON ARENA UL. LEMA 7 ( POLAND ) SIATKOWKA MEZCZYZN ( MEN'S VOLLEYBALL ) XIV MEMORIAL HUBERTA JERZEGO WAGNERA 

MECZ POLSKA - BELGIA ( GAME POLAND - BELGIUM )

NZ MARCIN MOZDZONEK SYLWETKA 

FOTO MICHAL STANCZYK / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
20 kwietnia, 17:48