Reklama

Stary człowiek i może

redakcja

Autor:redakcja

06 listopada 2017, 20:51 • 2 min czytania 49 komentarzy

Przychodził do Legii w wieku 35 lat, a zimą minie jego trzeci rok w Warszawie. Czy ktokolwiek spodziewał się, że Arkadiusz Malarz rozegra w Legii sto meczów, do tego będzie kapitanem drużyny? Złośliwi powiedzieliby, że jest taka jedna osoba na świecie i nie nazywa się Daria Kabała-Malarz, tylko Michał Żewłakow. A bramkarz Legii udowadnia, że stary człowiek też może.

Stary człowiek i może

Od lat wiadomo, że Legia jest kuźnią bramkarzy. A nauczyciel Artura Boruca, Łukasza Fabiańskiego, Jana Muchy czy Dusana Kuciaka, czyli Krzysztof Dowhań, to  klasa sama w sobie. Po oddaniu miejsca w bramce dwóm Słowakom, kibicom Legii marzył się kolejny młody Polak w bramce. I takie zakusy były, bo do roli „jedynki” przygotowywano i Szumskiego i Majeckiego (zresztą ten drugi rozgrywa świetny sezon w Stali Mielec i niedługo powinien spełnić pokładane w nim oczekiwania), dlatego tym większe były złość i krytyka, gdy Michał Żewłakow ściągnął do klubu Malarza.

„Kumpel Żewłaka” to najczęstsze określenie, jakie Malarz słyszał na swój temat po transferze. Miał być co najwyżej zmiennikiem Dusana Kuciaka i niezasłużenie pobierać z klubu grubą kasę miesiąc w miesiąc. Po prostu dorobić sobie, żeby dobrze żyć na emeryturze. Te głosy, co Malarz udowodnił przez ostatnie trzy lata, nie były konstruktywną krytyką. Okazały się zwykłym hejtem.

Zażarta walka z Kuciakiem o miejsce w składzie, na koncie dwa mistrzostwa kraju i Puchar Polski. Do tego gigantyczny wpływ na awans do Ligi Mistrzów, bo jeśli mamy wymienić trzy powody, dzięki którym po 20 latach oglądaliśmy polski zespół w Champions League, to byłyby to:

1) losowanie
2) Nemanja Nikolić
3) Arkadiusz Malarz

Reklama

W samej Lidze Mistrzów zaprezentował życiową formę, znalazł się w jedenastce kolejki według WhoScored po wybronionym meczu ze Sportingiem, po którym legioniści cieszyli się z gry w pucharach także wiosną.

W weekend zagrał mecz, o którym – jak sam powiedział – nawet nie wiedział, że jest jego setnym w barwach Legii. Z opaską na ramieniu, bo u Romeo Jozaka to właśnie Malarz jest kapitanem. Co ciekawe, czystych kont zachował aż 49. Obecny sezon jest dla Legii fatalny, ale byłby dużo gorszy, gdyby nie 78 procent obronionych strzałów przez Malarza, więcej w lidze mają bowiem tylko Michał Gliwa (80%) i Jasmin Burić (83%).

Możecie mieć wrażenie, że ten tekst to laurka dla Malarza. Jeśli tak sądzicie, to tak, macie rację. Bo zasłużył. Bo pokazał, że wesołe może być życie staruszka. I że chce mu się zapierniczać do ostatniej minuty kariery.

Samuel Szczygielski

fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

49 komentarzy

Loading...